Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Eknomen00:10:27
Paulinaa101:11:13
# poczciwy01:41:28
zona Potifara02:58:11
Crusoe06:46:09

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

NieSypiam
04.05.2024 20:06:38
NowySzustek pozdrawiam cie ziomeczku, dzięki za wszystko i oby ci się wiodło. Ja wyszedłem na prostą i wszystko u mnie dobrze (bez szona) Uśmiech Uśmiech Uśmiech

Matsmutny
03.05.2024 06:00:21
.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Zraniona378
21.03.2024 14:39:26
Myślę że łzy się nie kończą.

Szkodagadac
20.03.2024 09:56:50
Po ilu dniach się kończą łzy ?

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Co dalej...Drukuj

Zdradzony przez żonęWitam Niestety przyszło mi opisać tutaj swój problem. :( 17 lat temu tj. 1997 r. poznałem moją żonę. Po pięciu latach znajomości wzięliśmy ślub. W pierwszych latach przeżyliśmy naprawdę wiele 1999-2004 śmierć trojga naszych rodziców. Aktualnie nie mamy nikogo poza sobą i naszą 6 letnią córką. Związek układał się różnie wiadomo. Problemem był sex tj. żona nie miła takiej potrzeby, nigdy tez nie chciała iść do jakiegokolwiek specjalisty. Po kilku latach w zasadzie przyzwyczaiłem się do takiego stanu i odsunąłem to na dalszy plan - najpierw było dziecko itp. Po śmierci rodziców żona leczyła się na depresje i nadciśnienie (razem około 2-3 lat). Dodatkowo choruje na tarczycę (rodzinne). Ostatnio układało nam się trochę gorzej po części chyba z mojej winy (oddzielne spanie itp). Do życia weszły większe nerwy i postanowiłem w końcu pokazać twardziela (dotychczas wszyscy mówili, że byłem dla niej za dobry) wszystko było pod nią podporządkowane i robione tak żeby była szczęśliwa, nie martwiła się w ogóle o pieniądze, wakacje, całe gospodarstwo domowe prowadziłem sam oczywiście również przy użyciu jej pensji ale wszystko to akceptowała). 3 lata temu postanowiliśmy mieć kolejne dziecko niestety skończyło się to dwoma poronieniami w wyniku bakterii, którą jak się okazało bardzo trudno wytępić, walka trwa do dziś. 15 lutego br powiedziała, że musimy porozmawiać i bardzo oschle oświadczyła , że już mnie nie kocha i nigdy nie pokocha, rozdzielamy konta i ona składa wniosek o rozwód i że wszystko bardzo dobrze przemyślała i decyzji nie zmieni. Wcześniej wiedziałem, że ja kocham ale dopiero w tamtym momencie dotarło do mnie jak mocno. Przez dzień lub dwa nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić trudno to opisać. Szok był tym większy, że stwierdziła, że musi sobie poszukać kogoś innego kto da jej szczęście, miłość i sex ( to co ja starałem się dać przez kilkanaście lat). Ponadto wcześniej nic nie mówiła i aż takiego kroku trudno było się spodziewać. Na wszelkie próby, prośby o ostatnią szansę odmawiała stanowczo. Jak zaczynałem coś o dobru dziecka to od razu było żebym dzieckiem się nie zasłaniał i jak się zgodzę na rozwód bez orzekania o winie to dziecko nie ucierpi (wg mnie większym problemem od samej sprawy będzie kilka lat życia dziecka z ojcem z doskoku) Ze względu na to, że nigdy taka nie była postanowiłem dojść przyczyny takiego stanu i ... Znalazłem jej trzy maile do jej kolegi z pracy (wiek 33 lata, rozwodnik z powody zdrady swojej żony). Dwa z przesłanym swoimi zdjęciami z wakacji z dzieckiem i jeden z artykułami co zrobić jak mąż nie chce dać rozwodu. Od razu skojarzyłem też inną rzecz: jakiś miesiąc temu chciałem sprawdzić jak działa funkcja wyszukiwania jej telefonu (nie będę opisywał szczegółów) i wykonałem lokalizację tak dla żartu gdy poszła do koleżanki na kawę. Wyobraźcie sobie jakież było moje zdziwienie jak sprawdziłem adres tego kolegi i adres koleżanki - ten sam. Jak się później okazało koleżanka tak naprawdę mieszka w innej części miasta. Przysięgała, że nikogo nie ma ale postawiona przed takimi faktami przyznała się do początku romansu. Teraz nie wierzę na jakim to jest etapie i nawet nie chce wiedzieć. Tak czy inaczej nic to nie zmieniło. Żona nadal uważa, że mnie nie kocha. Jestem traktowany jak intruz w domu i tak jakbym to ja był wszystkiemu winien. Czuję się podle tym bardziej, że nie mamy nikogo innego bliskiego. Mało tego nie ma do mnie żadnego szacunku - wciąż coś pisze przez telefon i się uśmiecha a "nasi przyjaciele" ją wspierają - "trzymaj się, musisz to przetrwać" itp. Ostatni stwierdziła, że wyprowadzi się do niego z dzieckiem, którego on nigdy na oczy nie widział ale ponoć jak twierdzi żona on lubi dzieci bo tak jej powiedział - głupota, jak w takie coś można wierzyć. Największy problem w tym, że ja wiedząc o całej sytuacji jestem na dzień dzisiejszy gotowy jej wybaczyć byle by to skończyła - w opinii kolegów z pracy to również głupota ale tym razem z mojej strony. Ponadto żona twierdzi że trwa to 1-2 miesiące (może i racja bo wcześniej nigdzie osobno się nie ruszaliśmy). Ale mówi, że to nasza wspólna wina bo ja np. trochę się zaniedbałem (przytyłem z 4 kilo do 91) wcześniej były problemy ale teraz ona już dłużej czekać nie będzie bo traci czas i zrobi się stara i nikogo nowego nie pozna. Po tych dwóch tygodniach i kilku paczuszkach leków antydepresyjnych myślę, że żona w stanie zauroczenia popełnia wielki błąd i ryzykuje życiem moim swoim i naszego dziecka. Ponadto nie wierze, że mnie nie kocha bo np. w ostatnie święta nie dało się tego odczuć nawet było pewne zbliżenie sexualne i pewnie miłość do mnie przesłania jej tamten facet. Nie mam pojęcia co dalej robić i czy jest jakiś sposób na zatrzymanie takiego romansu. Wszyscy mówią żeby poczekać to najprawdopodobniej jak dostanie kubeł zimnej wody na głowę to się otrząśnie i wróci. Tylko czy wtedy ją przyjmę (dziecko na pewno). Dodam, że żona ma trudny charakter w życiu codziennym - czasem nawet zastanawiałem się za co ją kocham ale tak jest i już, nic nie poradzę. Boje się, że jak zostanie skrzywdzona to może skończyć się jakąś chorobą. Strasznie ciężko mi się teraz żyje.
3739
<
#1 | Deleted_User dnia 02.03.2014 22:37

Cytat

trochę się zaniedbałem (przytyłem z 4 kilo do 91)

Trochę sporo Ci się przytyło Z przymrużeniem oka

Cytat

Wszyscy mówią żeby poczekać to najprawdopodobniej jak dostanie kubeł zimnej wody na głowę to się otrząśnie i wróci.

Mają rację w części o kuble wody, czekanie jest bez sensu i tylko pokazuje, że słaby z Ciebie facet Z przymrużeniem oka
Spójrz...Co masz do stracenia:
- Żona kontynuuje romans, mimo tego, że wiesz, w najlepsze. Pasuje Ci to? Potrafisz to zmienić? Zapewniam Cię, że choćbyś się kłaniał w pas (zresztą robiłeś to chyba latami Z przymrużeniem oka ), im niżej zegniesz kręgosłup, tym gorzej będzie Cię traktować. Coś wedle twierdzenia "jak się szanujesz, tak cię szanują"
- Stawiasz twarde warunki, składasz o separację...i czekasz aż królewna się przestraszy...No bo kto chciałby mieć taką despotkę na stałe Z przymrużeniem oka Ryzykujesz? Czym? I tak jej naprawdę nie masz.

Powiem tak...Chociaż moja sytuacja była nieco inna niż Twoja, kubeł zimnej wody (rozwód) naprawdę skuteczny Fajne A potem można się zastanawiać czy jest co zbierać...
6959
<
#2 | zgryzolowaty dnia 02.03.2014 23:15
panie kolego, zebrać dowody, rozwód z jej winy, dać go jej...
wiem, że boli ale panie kolego, jezeli pójdziesz na rozwód bez orzekania o wienie to zrobi pana na szaro z alimentami,,, na dziecko i na siebie...
inaczej zostaniesz pan koniem a raczej osłem harującym na wiarołomną żonkę i jej kochasia, prosta sprawa, dowody, i rozwód jak tego bardzo pragnie...szkoda dziecka ale niech pan nie da się za pomocą dziecka wmanewrować w sytuację w/w osła...
minie yrochę czasu i proza życia przypędzi ją do pana... sam pan wtedy oceni, czy zejść się znowu czy nie...ale litości, niech pan nie da się wydoić z kasy... niczym pan nie ryzykuje, tylko dziecka szkoda... może pan o nie zawalczyć w przypadku rozwodu z jej winy... 3maj się pan
10444
<
#3 | zawiedzionyfac dnia 02.03.2014 23:16
Bierz sie w garsć i rozwód z orzekaniem winy, walizki i do ukochanego ja wywieź chce szczęścia niech ma, ona po prostu cie straszy, widzeń a dzieckiem nie zabronisz ale pokarzesz ze masz cocones Uśmiech
6959
<
#4 | zgryzolowaty dnia 02.03.2014 23:19
tu nie chodzi o kilogramy... cztery to nie jest tragedia, czternaście...no to kłopot...po prostu bezlitośnie wykorzystuje to przeciw panu
10905
<
#5 | Promolan dnia 02.03.2014 23:30
Zdaję sobie sprawę z wszystkiego po co Piszecie.
Tylko z dowodami może być ciężko.
A jeżeli złoże pierwszy o separację to wstrzyma to rozwód?
9864
<
#6 | kaz dnia 02.03.2014 23:33
Napiszę tak. Nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę, chce odejść( z jej winy) niech idzie w cholerę. Nadal ją kochasz, niejeden z nas to przerabiał. Dzisiaj z perspektywy czasu wstyd nam przed samym sobą jakim byliśmy frajerami.
10905
<
#7 | Promolan dnia 02.03.2014 23:46
Tylko, że ona widzi w tym również moją winę. Przed chwilą własnie mieliśmy małą wymianę.
Jak powiedziałem o przeprosinach to łaskawie powiedziała, że może mnie przeprosić ale to nic już nie zmieni. I tak chce rozwodu. I wszystko zwala oczywiście na dwa ostatnie lata gdzie ja nic nie robiłem żeby utrzymać związek - a trąbiłem co tydzień żeby może iść na terapię lub psychologa - bez skutku. Dlatego poszła do innego.

I jeszcze jedno podejrzewam, że rozwód szybki jest im potrzebny bo oboje pracują w urzędzie w tej samej branży co ja i znamy się wszyscy - wydaje mi się, że posiadam jakiś szacunek. Mieliby nieźle nabrudzone w pracy jakby się okazało, że nie było po kolei tak jak to zaplanowali rozwodu i związku pomiędzy nimi tylko odwrotnie.

Komentarz doklejony:
A wiecie może jak podchodzi sąd do czegoś takiego jakbym wezwał gościa na świadka. Pod przysięgą i pod groźbą kary może sam zrezygnuje. Wydaje mi się, że dla niego to tylko zabawa - posiada mieszkanie dwupokojowe i tam nie ma miejsca dla starszej od siebie o 5 lat kobiety z dzieckiem.
9864
<
#8 | kaz dnia 03.03.2014 00:07
" starszej od siebie o 5 lat kobiety z dzieckiem." według mnie twoja żonka umoczyła . Ale to nie twój problem przecież masz swoją godność.
8724
<
#9 | rado dnia 03.03.2014 00:14
Promolan do cholery!!!
Kazdy z nas popełniał błedy ale jakby żona była uczciwa to dwa lata temu chciałaby rozwodu a nie napierw wpieprzyła się w romans a jak już sprawdziła lowelasa to chce rozwodu teraz. Powolutku, teraz to musisz zabrać się za zbieranie dowodów, zabezpiecz te maile i postaraj się dowiedzieć coś więcej od kolegów, koleżanek, może dyktafon w domu lub samochodzie i do dzieła. Ona chce rozwodu to dostanie ale z jej winy , ewentualne alimenty należą się dziecku ale nie jej! Najlepiej niech się wyprowadzi to będzie najlepszy dowód dla sądu.
Co do świadka to bedzie wezwany ale dopiero na drugiej sprawie rozwodowej. Dlatego musisz na niego haka bo wyprze się wszystkiego i powie, że zna się z Twoją żoną tylko z pracy.
Nie wierz im zaufaj swojej intuicji i pamiętaj o dzecku.
Teraz musisz zachować spokój i np powiedzieć jej, że właśnie umówiłeś się do prawnika i piszesz pozew. Graj na zwłokę, zbieraj dowody i uruchom szare komórki Z przymrużeniem oka.
Powodzenia
10609
<
#10 | ADN dnia 03.03.2014 00:17
Witam

Przykro mi to pisać, ale z tego co napisałeś to Waszego małżeństwa od dawna nie było.
- Brak sexu, - [quote]po kilku latach w zasadzie przyzwyczaiłem się do takiego stanu i odsunąłem to na dalszy plan [/quote]
- oddzielne spanie,
- prowadzenie gospodarstwa domowego tylko przez Ciebie, gospodarowanie Waszymi pieniędzmi r11; przez Ciebier30;

Cytat

całe gospodarstwo domowe prowadziłem sam oczywiście również przy użyciu jej pensji

Jej depresjar30; nie wygląda to dobrze, już dawno odsunęliście się od siebie, tylko Ty nie zdawałeś sobie z tego sprawy.
Szukanie przez żonę rprzyjacielar1; jest moim zdaniem skutkiem, a nie przyczyną takiego stanu rzeczy.
Zalecam r11; Szczerą do bólu rozmowę, ale z tego co piszesz , odmawia stanowczo kolejnej próby, więc jest pewna, że chce się rozwieść. Wiem, że to bardzo trudne, ale powinieneś puścić ja wolnor30; to jedyna szansa, aby zrewidowała swoja decyzję. Awantury, błagania zaostrzą tylko sytuację, tym chętniej pójdzie do rkolegir1; wyżalać się nad swoim losem.

Zastanów się proszę, dlaczego , jak piszesz Wasi przyjaciele r11; ją wspierają?

Cytat

trzymaj się, musisz to przetrwać

???
7236
<
#11 | Nick dnia 03.03.2014 01:08
Promolan, najpierw dobra nowina.
Nie jesteś winny jej zdrady.
Jej romans, zamiast naprawiania małżeństwa, to jej samodzielny wybór, na który Ty nie miałeś wpływu.
Wzzelkie tłumaczenia kilogramami, rozmowami, brakiem wyjść do kina, sexem itp. to jedynie proby wybielenia siebie, zwalenia z siebie ciężaru winy, choć troszkę na partnera.
Pewnie jesteś winny kryzysowi w małzeństwie, natomiast nie jesteś winny reakcji żony na ten kryzys.

Cóż, zakochała się, to przykre dla Ciebie, ale im prędzej uporasz się z myślami tym lepiej dla Ciebie. Poszukaj pomocy psychologa, jeżeli widzisz że nie dajesz rady. Zajmij się sobą, zmuś się do wyjśc do ludzi, na siłownię, odnów Twoje zaintersowania. Wszystko co pomoże Ci odzyskać spokój, odnowic poczucie wlasnej wartości.

Jej kochanek... - widać lubi kobiety ktore zdradzają.
Żona - zdradzała jego, kochanka zdradza z nim.
Jego problem. To on będzie miał na głowie to co sobie nam nawarzył.
Najlepsza zemsta na kochanku żony - zostawić mu ją !Szeroki uśmiech

Skup się teraz na zdobyciu dowodów. Twardych dowodów.
Dyktafon, key-logger, bądź program na komórkę.
W ostateczności detektyw, choć to droga impreza, ale moze opłacic się w biorąc pod uwagę mozliwośc alimentow na zonę.
Znasz jej gacha, domyślasz się gdzie się spotykają - może kolega zrobi im zdjęcia, nagra filmik jak spacerują, przytulają się, całują itp.
Możesz oczywiście pwołac go na świadka, ale... zobowiązania do prawdomówności są tak skuteczne, że zazwyczaj mozna mówić 3 rodzaj prawdy Fajne, i to bez konswkwencji.
Skoro pracujecie w jednym urzędzie, pewnie o ich romansie wie więcej osób. Może któraś z nich będzie Twoim świadkiem.

Żona chce się do niego wyprowadzić ?
To byłby dowód.
Dziecko ma miejsce zameldowania tam gdzie mieszkasz, odejścia z nim do kochanka, może być traktowane jako uprowadzenie dziecka. Chociaż , w femi-nazistowskiej rzeczywistości sądów rodzinnych w Polsce....
Zadbaj o swój nieskazitelny wizerunek - zero alkoholu, zero agresji, kłotni. Zadba o dziecko. Ono najbardziej przeżyje rozstanie.

Rozwód bez orzeczenia winy... jeżeli nie będziesz go chciał dać żonie, może potrwać latami. Wystarczy, że stwierdzisz że widzisz szansę na uratowanie małzeństwa, że kochasz, postarasz się o opinie biegłego psychologa że rozstanie nie jest interesie dziecka.
Może to potrwać co najmniej 2 lata. Kochanek będzie tak długo czekał na zonę ?
Lepiej żeby poszła na ugodę, tzn na rozwód z orzeczeniem jej winy. Wtedy będzie mogła w skowronakch pofrunąc do kochanka za kilka miesięcy...
10905
<
#12 | Promolan dnia 03.03.2014 06:42
Tylko, ze oni potrafią to ukrywać. Jak tylko wychodze z domu to sasiadka od razu telefon do rekibi dzwoni. Dostepu do telefonu tez nie mam, xaly czas nosi przy sobie. Z komputera w domu praktycznie nie korzysta.
A co do kryzysu to uwazam, że w części ponoszę winę ale to co zrobiła jest nieadekwatne do przyczyny. Mówiłem jej, źe jak czuła coś nie tak to było z tym przyjść do męża a nie do innego. Małżeństwo polega na rożwiązywaniu takich rzeczy.
Ponadto od dwóch tygodni zrzuciłem juz z 6kg, ale teraz to już za pózno jak twierdzi żona.
Dlatego tak pytam o ten sąd. Szansę na uratowanie związku (rowniez dla dobea dziecka) widze w przedluzeniu sprawy. Tylko mysle jak to zrobic bez krzywdy dziecka. W sadzie i tak powiem prawde tj. Ze ja ją kocham i licze na szansę dla nas. Tylko czy to wystarczy.

A gospodarstw do zeszłego tygodnia nie prowadzilismy oddzielnych - wszystko razem, tak jak wakacje, wyjscia itp.

Komentarz doklejony:
Do ADN
- brak sexu - w zasadzie prawie od samego początku tak było. Wykazywała objawy asexualizmu, ale do żadnego specjality nie chciala isc. Dlatego dalem troche spokoj ale nidgy nie zrezegnowalem. A co stosunkow to byly. Mielismy metody zeby sie do niczego nie zmszac. Jakos to bylo.
-odzzielne spanie od okolo miesiaca tylko.
- gospodarstwo - finanse prowadzilem ja ale domoem zajmowlismy sie wspolnie i jej to pasowalo..

A co do przyjaviol: 1 mlida kolezanka ktora na boku gada ze mamy telenowele w klatce i jej pasuje, cos sie dzeije. 2 swieza rozwodka ktora bardzo negatywnie jest nastawiona do facetow teraz. 3 kolezanka ktora nie lubi dzici a jej zwiazek opiera sie chyba glownie na sexie. A z pizostalymi kolwzankami ktore prowazdza zycie rodzinne zina chyba nie romawiala.

Komentarz doklejony:
Przepraszam za błędy ale z tabletu pisałem i szybko.
5808
<
#13 | Nox dnia 03.03.2014 10:04
podłóż dyktafon do torebki/lub samochodu/,również w domu jeżeli spędza w nim dużo czasu bez ciebie.
7236
<
#14 | Nick dnia 03.03.2014 10:25
poproś kumpla o zrobienie im zdjęć, zaszantażuj sąsiadkę ze będzie świadkiem w sądzie, pod przysięgą a rozprawa pociągnie się przez kilka lat a na każdą rozprawę musi się stawić pod rygorem etc. cokolwiek, zeby przestraszyła się ciągania po sadach.

Liczysz na to że rozprawa będzie trwała i trwała.
Tylko co Ty z tego będziesz miał ??
Nic nie osiągniesz a więcej stracisz.

To Twój argument wobec żony, żeby skłonić ją do przyznania się do zdrady.
10905
<
#15 | Promolan dnia 03.03.2014 10:39
ona już mi się do czegos przyznała, ze przekroczyli granice przyjaźni. A czas potrzebny jest zeby zeszła na ziemie.
10128
<
#16 | 10128 dnia 03.03.2014 10:47
Chcesz żeby zeszła na ziemię. To działaj, i nie żadne przeciąganie rozwodu tylkoostre cięcie.
Pakujesz qurewne i odstawiasz bagaże do kochasia i on reszte załatwi za Ciebie.
Jeszcze szybciej jak chciała rozwodu bedzie prosić o przebaczenie.
daj temu facetowi możliwość poznania charekterku twojej pani a gwarantuje Ci że długo to nie będzie trwało.
9767
<
#17 | milord dnia 03.03.2014 11:05
>>>>Tylko, że ona widzi w tym również moją winę.<<<<
To jej również prócz kubła zimnej wody to jeszcze okulista jest potrzebny. Zależy ile czasu i ochoty będziesz miał. Każdego konia można zajeździćZ przymrużeniem oka
>>>>Tylko, ze oni potrafią to ukrywać.<<<<
Tylko, że wszyscy w takich miejscach wszystko o wszyskich wiedzą.
Prawdopodobnie świadków mógłbyś mieć od metra. Adwokat Ci potrzebny. Taki, który już na drugiej lub trzeciej rozprawie z pełną premedytacją ujawni prawdę o tym czymś co jeszcze nazywasz swoją żoną. A o prawo do widzeń (jeśli nie masz siły walczyć o dziecko) to mój drogi ustali sąd. A nie Twoja lafirynda.

Komentarz doklejony:
Haski... Jeszcze nie teraz...
>>>Pakujesz qurewne i odstawiasz bagaże do kochasia i on reszte załatwi za Ciebie.<<<<
Jakoś tym razem nie sądzę by było się to sprawdziło. Jej trzeba się pozbyć a nie odzyskiwać. Na miejscu Promolana, gdyby mu wybuchł w domu pożar > to najpierw wyniósłbym z domu dziecko i dokumeny i kasę, później telewizor, następnie pralkę i dvd, itd, a ona zajęła by miejsce daleko poza używaną maszynką do golenia. Najwyżej nie zdążyłbym wynieść żelazka które byłoby przed maszynką.
10128
<
#18 | 10128 dnia 03.03.2014 11:31
Ważyłeś 87, przytyłeś do 91. Teraz pozbyłeś się 6 więc masz 85.
Może pomyśl o 79, wtedy żona znowu się w tobie zakocha.

Przecież to jest chore nie widzisz tego. Co prezentuje sobą ta kobieta, ona nie ma wad ? "Mam idealną figure i do tego bez cellulitu".
Chłopie ta kobieta to porażka.
10905
<
#19 | Promolan dnia 03.03.2014 11:40
Chodzę na basen itp. Zamierzam jeszcze trochę zrzucić ale nie jestem pewny czy dla niej. Zastanawiam się też czy to wszystko to czasem nie jest jej manewr mający mnie zmobilizować do pracy nad sobą. Ale jak tak to chyba nawet jest gorzej bo wychodzi z niej okrucieństwo.
10128
<
#20 | 10128 dnia 03.03.2014 11:49
Zrozum jedno, kobiety nie tolerują mięczaków. A Ty niestety zachowujesz sie tak jak byś w majtach zamiast jaj nosił.....sam sobie dopowidz.
10905
<
#21 | Promolan dnia 03.03.2014 11:59
To ze robiłem wszystko dla niej to nie znaczy ze można mnie za mieczaka uważać. mysle ze tak nie było do końca. Potrafiłem stawiać też na swoim i często wygrywalem. Cały czas mam nadzieje ze jej zachowanie wynika z chwilowego zauroczenia a tak naprawde to ona nie jest taka zła.
7236
<
#22 | Nick dnia 03.03.2014 12:22
Promolan, mięczaka poznaje sie m.inn po tym że albo nie potrafi postawić swoich granic, albo kiedy już je postawi to nie potrafi konsekwentnie ich przestrzegać.

POstaw swoje granice, co tolerujesz czego nie i wymagaj
8908
<
#23 | kaktus dnia 03.03.2014 12:37
Chcesz spróbować odzyskać małżonkę? No to działaj. Tylko pamiętaj - ona nie może się o Twoich działaniach dowiedzieć, nie może nic podejrzewać. Ja udawałam tak głupią blondynkę, że mój mąż nawet nie kasował smsów z telefonu i był cały czas zalogowany na FB sądząc, że ja nie umiem zajrzeć do iphona Fajne .

1) musisz wiedzieć na czym stoisz - telefon sprawdzasz jak małżonka mocno zaśnie - ok godz. 2 w nocy- ja tak robiłam. Fotografujesz to co znajdziesz w telefonie.

2) kupujesz dyktafon - nawet taki najprostszy ok 200-300 zł
Ja rozprułam mężowi wewnętrzną kieszeń w plecaku na laptopa i tak wkładałam urządzenie wielkości paczki zapałek. Ty spróbuj z torebką, samochodem lub ukryj w domu w miejscu, w którym małżonka najczęściej przebywa.

3) konsultujesz z prawnikiem, czy dowody są wystarczające.

4) składasz pozew z rozwód z orzeczeniem o jej winie (sam pozew możesz w każdej chwili wycofać, więc się tym nie przerażaj)

5) oświadczasz swojej zdumionej małżonce, że te kroki podjąłeś ponieważ nie kocha Ciebie i nie chcesz jej na siłę zatrzymywać.

Co będzie dalej się działo? Twoja małżonka informuje kochanka, że do niego się wprowadzi z córką lub będzie córa będzie pomieszkiwać od czasu do czasu. Jak sądzisz, co zrobi kochanek mając w perspektywie posiadanie na co dzień kobiety z nie swoim dzieckiem, bez makijażu, bez eleganckiej bielizny, nie zawsze pachnącą i wymuskaną itp? A do tej pory miał ją właśnie taką. Myślę, że na samą myśl o takim scenariuszu wycofa się. A Twojej małżonce okularki spadną z oczu.

Dalej Ty rozdajesz karty

Trzymaj się
2120
<
#24 | binka dnia 03.03.2014 13:00
Jeju Promolan czy ona jest warta tego wszystkiego? Zastanów się. Jest o kogo walczyć? Boisz się? Nie dasz sobie rady sam?Pozwolisz się tak wodzić za nos?
10609
<
#25 | ADN dnia 03.03.2014 13:45
Witam,
W takim razie źle się wyraziłeś, nie Wasi przyjaciele, a jej koleżanki. Ale ok.
Posłuchaj, ja nie wierzę, że kobieta , bądź co bądź (do tego czasu) przyzwoita, ot tak sobie dla miesięcznego romansu, chce zostawić 17-sto letnie małżeństwo.
Rozbić jedynemu dziecku rodzinę.
Ona musi być zdesperowana, skoro jest w stanie zostawić wszystko na co do tej pory razem pracowaliście i się wyprowadzić.
To dla niej nie była łatwa decyzja i musiała się z nią nosić od dłuższego czasu i na pewno nie od miesiąca , ani dwóchr30;
Czy nigdy nie padało w waszych rozmowach słowo rozwód ?
A może nie rozmawialiście?
Nie odsądzajcie tej kobiety od czci i wiary, bo nie wiemy co nią kieruje, dwa poronienia to na pewno ciężkie przeżycie, czy żona zawsze mogła na Ciebie liczyć, miała wsparcie? Kobiety muszą swoje problemy PRZEGADAĆ, a nie załatwiacć rach-ciach jak to u Was mężczyzn bywa.
Sam piszesz, że sex nie był dla niej nigdy priorytetem, a zatem nie są to porywy chuci, jak większość tu sądzi. Wygląda na to, że zona nie jest też materialistką, więc nie chodzi też o pieniądze.
Tu w grę wchodzą uczucia, a z nimi trudno walczyć. Ja nie twierdze, że ona jest zakochana w tym rkoledzer1;, może jej czymś imponuje, znaleźli wspólny język, nie ważne.
Ona deklaruje, że Ciebie nie kocha i coś do tego doprowadziło.
Dlaczego nie przyjąć, że właśnie chce być względem Ciebie uczciwa. Zaangażowała się być może uczuciowo i nie chce pójść o krok dalej w rozpoczynającym się romansie, ale chce zakończyć najpierw wasze małżeństwo, właśnie po to aby być w porządku? (przynajmniej w jej mniemaniu)?
Wszystko wygląda, że w tym drugim znalazła wsparcie i zrozumienie. On jest sam , zrozpaczony po rozwodzie- hulaj dusza piekła nie ma, z jego strony to pewnie zabawa.

Pomysł z przedłużaniem rozwodu, mnie osobiście się nie podoba.
Owszem , jeśli czujesz, że kochasz zonę i widzisz możliwość naprawy Waszej rodziny, to nie możesz w Sądzie zeznać niczego innego, ale jeśli ma to być gra na zmęczenie przeciwnika, to jak myślisz, co osiągniesz?
Myślisz, że ona Cię za to pokocha?
A może znienawidzi szczerze?
A jak przedłużający się rozwód wpłynie na Wasza córkę?
Uwierz mi , że właśnie dla dobra dziecka, na które się powołujesz najlepiej rozstać się jak najmniej boleśnie r11; bez orzekania o winie. No chyba , że żona wspaniałomyślnie weźmie wyłączną winę na siebie, bo z tego co piszesz, nie jest to takie jednoznaczne.

Uwierz mi ja wiem, o czym piszę, ja chciałam się rozwieść bez orzekania, mimo, że to mój mąż był winnym, on twierdził, że mnie kocha i chce wszystko naprawić ,więc, żeby otrzymać rozwód musiałam udowodnić mu winę, bo ja byłam zdesperowana r30;.i zaczęła się kilkunastoletnia gehenna. Pranie brudów, powoływanie świadków czy myślisz , że taka woja może kogokolwiek zbliżyć do siebie?
Jaki wpływ wojna między rodzicami będzie miała na córkę? Nieświadoma stanie się dla Was źródłem wiedzy na temat co się u Was dzieje. Będzie miała wyrzuty sumienia, że zostawia mamusie i idzie do tatusia, a przecież mamusia płakała z powodu tatusia, albo odwrotnie.
Koszmar dla dziecka, nawet jeśli strony się starają, a Twoja żona już zarzuciła Ci zasłanianie się dzieckiem.

Gdyby Twoja zona nie chciała być wobec Ciebie uczciwa to znalazłaby sobie kochanka
i utrzymywała go w tajemnicy, nie występowałaby o rozwód, nie wywracała całego Waszego życia do góry nogami dla chwil przyjemności. Z tego co piszesz to nie jest ten typ kobiety
Ja tez miałam depresję, nadciśnienie i kłopoty z tarczycą i mój były również nie mógł zrozumieć o co mi chodzi, stąd może staram się spojrzeć na Twoją sprawę jej oczami.
Pozdrawiam
10905
<
#26 | Promolan dnia 03.03.2014 16:08
Trochę w tym racji. Dlatego uwazam ze nie moge jej pozostawić z tym samej i powinienem walczyć. I myślę ze ona caly czas mnie kocha tylko ze aktualnie jest zaślepiona tamtym. Jak powiedziała jeszcze nie dawno widziała swiatelo w tunelu a teraz juz nie. A moze ze tak powiem nadjechał pociąg z dużym światłem. Boje sie ze zostanie skrzywdzona bo jaki plany moze mieć facet do starszej osoby z dzieckiem którego nie widział.
A przedłużaniem nie chce nikogo męczyć tylko doprowadzić do chwili zastanowienia u niej czy warto robić to co planuje. Wydaje mi sie ze nie byłem dla niej zly. Jak na razie ona nie chce dopuścić nawet moliwosci zastanowienia sie nad tym wszystkim.
i faktycznie zachowuje sie zupełnie inaczej niż przez te wszystkie lata. Coś jest nie tak i nie mogę tego tak zostawić.

Niezależnie od piwyszego zdrady nie da sie usprawiedliwić niczym i nie wiem dlaczego niektórzy ja bronią. Jak miała problem to byli przyjść z tym do męża a nie do kolegi i wpadać w jego ramiona. Ze swojej strony zawsze chcialem rozmawiać a ona była strasznie niedostępna.

Komentarz doklejony:
I jeszcze jedno. Chciałbym zeby porozmawiała z kims kto taki kryzys przeszedł i wyszedł z tego obronna ręką i związek nadal trwa. Niestety ona nawet nie chce o tym słyszeć. Na razie z każdej strony chyba dostaje sygnał ze dobrze robi bo musi robić to co czuje. Ok takich decyzji nie powinno się pidejmowac w nerwach pod wpływem jakiegoś zauroczenia (bo przecież się przyznała).
3739
<
#27 | Deleted_User dnia 03.03.2014 18:50
Witaj Promolan!

Sorry ale w tej chwili to ona nie jest dla Ciebie ani dla nikogo "rozsądnego" partnerem do rozmowy. Jak sam widzisz jest zaślepiona gachem i w jej endorfinowym stanie tylko kubeł zimnej wody może coś zdziałać.
Dobrze napisali koledzy powyżej.
Kontakt z prawnikiem i zbieraj wszelkie możliwe dowody wszelkimi możliwymi sposobami.
Jej nie informuj o niczym. Każde jawne działanie wobec niej przemyśl x2.
Cokolwiek zrobisz musisz mieć obraz tego co się wydarzy po i musisz być na to przygotowany.
Szykuj materiał na bombę którą odpalisz przed małżonką tylko raz. Materiał ma być porażający.
Składasz pozew, jesteś dobrze "wyposażony" w wiedzę i dowody i zyskujesz wtedy na dwóch frontach.
Po pierwsze - w sądzie załatwiasz sprawę tak jak pisali koledzy powyżej - orzeczenie o winie, alimenty jej nie przysługują itp. (wersja mniej optymistyczna dla CIbie jak podejrzewam),
Po drugie - jeśli ona swoją postawą przekona Cię że "zbłądziła" to Ty będziesz wiedział co masz wybaczyć a ona będzie miała świadomość kary (a co wtedy dalej to już zupełnie inna sprawa).
Poczytaj jak skończyły się podobne historie i spróbuj coś do siebie dopasować a przynajmniej wyczuć "wspólne" mechanizmy.
A puki co to się trzymaj i nie forsuj się za bardzo z tym basenem. Następne 6 kilo pójdzie w dwa tygodnie samo z siebie więc się oszczędzaj.
Aha widzisz z tą "miękką" fają coś jest na rzeczy. Dbamy o to aby w naszych związkach było bezpiecznie i stabilnie. A nasze Panie czasami chcą adrenaliny i szukają przygód na zewnątrz.
Dlatego w odpowiednim momencie trzaśnięcie pięścią w stół może odwrócić sprawy na Twoją korzyść.
Ale co by nie mówić nie zależnie od tego co Ty chcesz to musisz szykować się na każdy rozwój sytuacji.
6959
<
#28 | zgryzolowaty dnia 03.03.2014 18:51
Czy byłby pan uprzejmy opowiedzieć o poczatkach... czy musiał pan dłuuuuugooooo i cierpliwie zabiegać o jej względy ? Czy w tym czasie kiedy pan o nia zabiegał, miała może chłopaka, chłopaków... opowiadała panu jako swojemu powiernikowi o chłopaku, chłopakach... Czy jak byliście młodsi...miała chatę wolną, dzwoniła i organizowała bycie razem sam na sam...czy takie razem, organizował pan a ona łaskawie zgadzała się bądź nie ?
10905
<
#29 | Promolan dnia 03.03.2014 19:14
Poznałem ja na studiach. Miała jakas tam ale raczej niespełniona miłość. Chyba nawet nic specjalnego nie zaszło. I to tyle co miała raczej. W zasadzie to ja zabiegałem i z tego co pamiętam to namordowalem się nieźle. Pozniej inicjatywa była raczej po mojej stronie chociaz ona też organizowała takie tam. Za wyjątkiem okresu ślubu i ze tak powiem produkcji dziecka. Wtedy była nadzwyczaj aktywna w związku.
10609
<
#30 | ADN dnia 03.03.2014 19:37
Promolan
To Ty musisz wiedzieć czego chcesz. A ja widze, że Ty chcesz ratować Wasz związek a nie rozwieść się z orzeczeniem o jej winie.
Jesli dobrze to oceniam to przyjmując takie rady jak :
Szykuj materiał na bombę którą odpalisz przed małżonką tylko raz. Materiał ma być porażający.
możesz juz pożegnac Swoja żonę. Gorace głowy! Ochłońcie proszę. Odpalenie bomby, wylewanie zimnego kubła na głowę, ma przekonac Twoją żone, że to właśnie z toba powinna zostać ? Żarty? Przecież to żona chce złozyc pozew o rozwód, to ona nie chce kontynuować Waszej wspólnej drogi. Ona w tej chwili nie widzi żadnych szans na kontynuowanie małżeństwa. Ona składa Swój pozew, Ty składasz swój ? I co potem chcesz udowodnić, że Ty wcale nie chcesz sie rozwieść, tylko ja nastraszyć? Panowie, psychika kobiety jest troszkę bardziej skomplikowana. I ona ma się wystraszyć, że rozwód będzie z jej winy, więc nie będzie mogła liczyć na Twoje alimenty, więc wróci na łono rodziny i zacznie Cię kochać ? A Ty przeciez też nie jesteś aniołem ani mieczakiem, jak sugeruja Ci niektórzy, przecież potrafiłes postawić na Swoim, potrafiłęś zarządzac budżetem domowym = nie byłęś pod pantoflem. Nie jesteś słaby. razem dużo przeszliście. Jestes szanowany w pracy. Więc szanuj siebie dalej i pokaż jej, że jesteś godny szacunku. Nie zachowuj sie jak furiat goniący za nią z dyktafonem. Jeśli jest coś do uratowania, to nie tędy droga. A jeśli nie ma szans na uratowanie - to nie zmusisz nikogo do kochania Ciebie, więc pozwól jej odejść. Tak,większość sie oburząy- jak to?
Tak bez orzekania o winie?
Znasz Swoja żonę, pracuje, zarabia, czy myślisz, że chciałaby od Ciebie alimentów na siebie? Czy uważasz, że żona nie ma Ci zupełnie czego zarzucić w Sądzie, że Sąd nie znajdzie tego 1 % Twojej winy w rozkładzie pożycia? Wina nie musi rozkładac sie po połowie , wystarczy drobiazg . Jesli uważasz , że rozwód z pokazaniem Swojej żonei, że jest nic nie wartą ....... że matka Twojego dziecka nie zasługuje na szacunek i trzeba ja zniszczyć , to słuchaj powyższych rad. Ale pamietaj , że nieszczęśliwi rodzice wychowuja nieszczęśliwe dzieci, niszcząc ja = niszczysz dziecko. Z całego serca prosze Cie abyś dał sobie i żonie trochę czasu. Pokaż jej, że szanujesz siebie, pokaż klasę.
Pokaż , że cokolwiek postanowi, Ty dasz sobie świetnie radę.
Pokaż, że jesteś wart miłości i szacunku. Ten jej kolega to rzeczywiście jakies nieporozumenie, i albo ta
znajomość trwa duuuużo dłużej , albo to zupełnie niepoważne zauroczenie. Ty najlepiej znasz Swoją żonę.
Życzę Ci abys podjął mądrą decyzję.

Wyciąłem dubla - Betrayed40
3739
<
#31 | Deleted_User dnia 03.03.2014 19:53
Promolan napisałeś , że żona była w zasadzie prawie cały związek oziębła seksualnie. Następnie napisałeś, iż żona oświadczyła , że z nowym "przyjacielem" przekroczyła granice przyjaźni. Czyli jednak taka oziębła nie jest.
Wydaje mi się , że przez te lata tak sobie trwaliście obok siebie, ona coraz bardziej traktująca Cię jak brata, obiekt aseksualny. Turlaliście się tak przez życie , ona w stanie takiego "zamrożenia" uczuciowego, Ty kochający, nadskakujący . Dopóki nie zjawił się ten wątpliwej jakości "książę" który ją z tego marazmu wyrwał.

Być może terapia szokowa sprowadzi ją na ziemię, być może kochanek się na nią wypnie.. Ale co masz w zamian ? Powrót do tego samego marazmu, do trwania obok siebie. Nie będzie z jej strony żadnego wybuchu uczuć, ona przez te lata nawet sypiać z Tobą nie chciała. Tak trwała obok Ciebie. Czasami naprawdę jest lepiej pozwolić tej osobie odejść. I zacząć żyć, bez wieszania się na kimś jak bluszcz.
10905
<
#32 | Promolan dnia 03.03.2014 20:09
Do AND:
Trochę w tym racji. Z każdą próbą działania oddalam się od niej. Tylko jak pewnie wiecie ciężko z osobą, którą się wciąż kocha mieszkać pod jednym dachem patrzeć na nią a ona jest dla ciebie taka oschła. Ponadto wiesz, że pewnie większość czasu myśli o nim, który pojawił się z dnia na dzień, w ty się starałeś przez 17 lat. Bardzo trudno pogodzić się z bezsilnością w takiej sytuacji. Z drugiej strony wyprowadzić się też jest źle bo daję wolną rękę - jakbym akceptował to co ona robi.

Ponadto co do naszego związku to jeżeli ona tak czuła już dłuższy czas i tylko czekała na jakąś okazję to czuję się strasznie przez nią oszukany. Czemu chciała w takim razie ze mną dzieci itp.

A co do wywalenia jej z domu to nie zgadzam się z większością odpowiedzi powyżej - nie sztuka jest pozbyć się problemu a go rozwiązać.
Wywalenie jej w takiej sytuacji za drzwi jest wg mnie tchórzostwem i objawem braku uczuć. Walka o uczucia jest bardziej męska od ucieczki od problemu.
3739
<
#33 | Deleted_User dnia 03.03.2014 20:16
Walka o uczucia jest bardziej męska od ucieczki od problemu.


Ale to co robisz nie jest walką, za chwilę uczepisz się jej nogi jak będzie chciała pójść.
9767
<
#34 | milord dnia 03.03.2014 20:26
>>>>Promolan napisałeś , że żona była w zasadzie prawie cały związek oziębła seksualnie. Następnie napisałeś, iż żona oświadczyła , że z nowym "przyjacielem" przekroczyła granice przyjaźni.<<<<<<
A bo Lisbet ona pewnie tylko tak na początku. Ostatecznie z Promolanem ma córkę. Później żąda status quo na zasadzie białego małżeństwa. Kiedyś czytałem pewien dosyć mocny artykuł i przekopałem forum na ten temat. Zdarza się tak, ze tylko bardzo mocne pragnienie czegoś potrafi wyzwolic te moce. Padały nawet pytania czy osoba zwana potocznie asem jest w stanie się poświęcić by osiągnąć jakiś cel. Otóż jest. Jeśli ta damencja przez tyle czasu potrafiła utrzymywać męża na dystans i on w końcu zaczął mieć tego dosyć > przerzuciła się na model, który jeszcze tego nie wyłapał. Teraz on powinien ją przejąć i zobaczyć co oznacza coś takiego jak związek z asem. W sumie niezła kara skoro przekroczyli graniceZ przymrużeniem oka
Będę brutalny. To trochę tak jakby jedna less będąc w związku z drugą less specjalnie puściła się by miały dziecko. Później ojciec N/N i po sprawie. Może żona Promolana okazała się asem, znalazła innego asa i tyku tyku. Ale jest jeden problem. As zachowuje się jak normalny pełnowymiarowy człowiek. Podobają się jej mężczyźni, lub podobają się mu kobiety. Ale o reszcie zapomnijcie jak osiągną cel. A to co było to wyłącznie poświęcenie kawałka siebie by osiągnąć cel.
10609
<
#35 | ADN dnia 03.03.2014 21:20
Promolaq,
Twoja wyprowadzka w ogóle nie powinna wchodzić w grę. Nie rób niczego w jej kierunku, zajmij sie Swoimi sprawami. Antydepresanty nie długo zaczną działać - pisałeś, że je bierzesz. Obserwuj ją, ale ukradkiem. Uwierz mi, że ona też ma w tej chwili mieszane uczucia. Też się boi, nie jest przecież szalona. Jeśli zobaczy uśmiech na Twojej twarzy pewnie nie będzie już taka pewna swojego. Nie może być pewna tego co ją czeka w życiu. Ty jej tylko nie dawaj żadnych pretekstów do utwierdzania samej siebie , że podjęła słuszną decyzję. Dajcie oboje sobie trochę czasu. Dla jej przyjaciółek możesz być szczególnie szarmancki, żeby im szczeny opdłyFajne Zgadzam sie z Lisbet, że być może nie masz o co walczyć, może życie z oziębłą żoną to nie jest Twoje przeznaczenie? Może to co Ci sie wydaje kleską , zamieni się w Twoje szczęście? Przecież Ty tez masz prawo do miłosci, szczęścia i sexu. To jest wszystko świerze, 15 luty- to zaledwie 2 tygodnie. Jeszcze może sie wszystko odwrócić na Twoją korzyśc. Trzymaj sie, bądź silny. Żadne tam ciepłe kluchy, bo sie pogrązysz. Kobiety nie kochaja stękaczy i proszących. Zaciśnij zęby i pokaż klasę. Ja wierzę , że Ci się uda znależć szczęście Z przymrużeniem oka.

Komentarz doklejony:
świeże - przepraszam
10905
<
#36 | Promolan dnia 03.03.2014 21:25
Lisbet:

A dziecko. Wszyscy myślą o zaspokajaniu swoich uczuć i pragnień, a gdzie w tym wszystkim jest szczęście dziecka. Niech nikt nie mówi, że lepiej dziecko będzie miało jak rodzice się zgodzą i odejdą od siebie.
Wystarczy spojrzeć na takie dzieci i od razu widać, że cosa jest nie tak.

A co do oziębłości to ciekawe czemu przez pierwsze lata, poczęcie dziecka i późniejsze próby było dobrze. Jeżeli nic nie wyjdzie to ok, tylko czemu nie należy nam się ostatnia szansa (pierwszej).
Nie wiem czy już to pisałem ale wiem mniej więcej kiedy się to zepsuło i wiem co należy zrobić. Znam nasze błędy.

I napisze jeszcze o finansach bo to też mnie męczy. Wiadomo jak to jest kredyty, problemy itp. Po śmierci jej matki nieźle dostaliśmy w d... za zaciągnięte kredyty. Tak naprawdę dopiero przed miesiącem pozbyliśmy się ostatniego bagażu (spłaciłem z odszkodowania za wypadek którego doznałem w zeszłym roku).
Obawiam się, że pod wpływem tego zauroczenia ona będzie gotowa wszystko zaprzepaścić.

A i przepraszam jeżeli w tekście są błędy - często z telefonu piszę.
3739
<
#37 | Deleted_User dnia 03.03.2014 21:37
Promolan
Zgodzę się z Tobą że warto walczyć!
Sam przez to przechodziłem i mi, a właściwie to nam się udało.
Punktem wyjścia były również małe dzieci.
Tak jak pisało tu parę osób przyglądaj się jej a w międzyczasie zajmij się sobą i dzieckiem. Rób wszystko aby było wam jak najlepiej.
A ze zbieraniem dowodów to jest taka rzecz i to chyba potwierdzona już tu na forum. Jeśli przebaczysz z automatu masz duże prawdopodobieństwo powtórki z rozrywki - nie ma kary - nie było winy...
Mało tego Sam proces oswojenia się z przeszłością po daniu szansy jest bardzo trudny, a jeszcze trudniejszy gdy nie będziesz wiedział co masz tak naprawdę wybaczyć....
Piszesz że wiesz kiedy się zaczęło psuć między wami? Masz pewność że wtedy nie znała już jego??
10905
<
#38 | Promolan dnia 03.03.2014 21:46
Raczej mam pewność.
Ale coraz częściej zastanawiam czy gdyby nam się jednak ułożyło to czy byłbym w stanie znieść jak dzień w żona wychodziłaby do pracy wiedząc, że on tam jest.
Pomimo wszystko i tek będę jeszcze walczył mając nadzieje, że do czasu rozwodu przejdzie jej zauroczenie i przemyśli sprawę.

A co do mnie to wszystko w rękach antydepresantów Uśmiech.
3739
<
#39 | Deleted_User dnia 03.03.2014 21:56
Ale rozumiem że nie chcesz powiedzieć, że w tej chwili jedyne co zamierzasz zrobić to wciągać piguły i czekać na to co twoja Pani raczy zrobić z waszym życiem?
3739
<
#40 | Deleted_User dnia 03.03.2014 22:03
Wystarczy spojrzeć na takie dzieci i od razu widać, że cosa jest nie tak.

To znaczy co widać? Może zapytaj tych co są faktycznie po rozwodzie i żyją z dziećmi po rozwodzie na co dzień, a nie piszesz utarte frazesy.
Dzieci rosną i również zaczynają dostrzegać , że między rodzicami jest coś nie tak.
Bo między wami zdrada to tylko wierzchołek góry lodowej, tam coś nie gra od dłuższego czasu. I Twoja walka i Twoje starania nic nie dadzą jeżeli to ONA nie będzie chciała zmian.
Bo to że czeka Was ciężka praca nie ulega wątpliwości- pytanie tylko czy ONA tego chce.
Niemal całe wasze małżeństwo to białe małżeństwo.
10905
<
#41 | Promolan dnia 03.03.2014 22:09
Na pewno nie.
Już zacząłem prace nad sobą chociaż ciężko mi jest. W ten sposób mogę się od tej sprawy trochę oderwać. Widzę, że tylko przekonanie jej do mojej osoby może pomoże, że żona zrobi sobie bilans i tamten gość po prostu przegra.

Tylko nie jestem przekonany, czy warto walczyć niezależnie czyja jest wina, bądź co bądź z matką mojego dziecka. Co mi to da jak odejdzie to odejdzie. Jeżeli będzie walka to już nigdy do mnie nie wróci a tak jak wróci to ja wtedy będę mógł zdecydować czy ja przyjąć czy nie.

Ponadto sąd decyduje czy ktoś jest wyłącznie winny i czy nie znajdzie chociaż 1% mojej winy w tym wszystkim, a kontakty z dzieckiem będą pewnie mocno utrudnione.

Wiem, że to może głupio zabrzmi ale chyba w takiej sytuacji przydałaby się jakaś przyjaźń nowa, która odciągnie uwagę. Tylko szukanie przyjaźni na siłę to też nie tak no i pewnie mogłoby to być odebrane jako wykorzystywanie.

Komentarz doklejony:
Wystarczy spojrzeć na takie dzieci i od razu widać, że cosa jest nie tak.

Nie napisałem tego z przypadku - widzę na co dzień takie dwie sytuacje.
W jednym przypadku gdy miedzy rodzicami jest wojna o majątek dziewczynka 6 lat musi się leczyć u psychologa.
W drugim wojny żadnej nie było a pomimo to po dziecku 5 letnim wyraźnie widać brak ojca na co dzień - po spotkaniu pierwsze dwie godziny leży przylepiony do niego jak .... .

Po tych przykładach ja byłbym gotowy nawet coś poświęcić żeby tylko taka sytuacja nie spotkała mojego dziecka. Niestety zabujana żona tego tak nie postrzega. Twierdzi że damy radę i już.
3739
<
#42 | Deleted_User dnia 03.03.2014 22:33
Przyglądam się z boku temu tematowi, jednak im częściej odpowiadasz szczegółami z waszego życia, tym bardziej patrząc z pozycji kobiety...gdzieś tam utwierdzam się w przekonaniu, że Twoja żona o wiele wcześniej zakodowała sobie w głowie, że dłużej już nie chce być z Tobą.
Myślę, że nie ma co zastanawiać się czy to miłość czy zauroczenie tym " drugim". Ona mogła po prostu przestać Ciebie kochać, być może wypaliła się w waszym związku a "on" pojawił się gdzieś po drodze. Mając na uwadze wspólnie przeżyte chwile być może walczy w niej jakaś lojalność, przywiązanie i troska o Ciebie, tylko czy o takie uczucia Ci chodzi ? chcesz ratować małżeństwo i próbować wybaczyć... tylko pytanie, czy wiesz na co się porywasz ? chcesz cierpieć latami upokorzenie u boku oschłej, oziębłej osoby ? nie uważasz, że to walka z wiatrakami ? przecież ona tego nie chce. Żeby wybaczyć musi być chęć i staranie z obu stron... a Ty masz po drugiej wybacz określenie : manekina niezdolnego wykrzesać z siebie choć minimum starania. Ona jest już w Twoim życiu nieobecna. Tylko jakiś wstrząs mógłby ją wyrwać z tego stanu, ale raczej nie w przypadku tak mocno stąpającej po ziemi osoby.
Warto walczyć i należy to robić, gdy jest cień szansy, ale nie gdy druga strona jest bierna i jej nie zależy. Życie ucieka a jest tylko jedno, warto się katować obecnością niekochającej osoby u boku? Dzieci mogą być równie nieszczęśliwe patrząc latami na coraz bardziej oddalających się od siebie rodziców i mogą przenieść takie wzorce do swojego życia. Zastanów się czy chcesz tego dla swojego dziecka. A Twoje szczęście ? przez całe lata nie miałeś satysfakcji z tego związku i to pod różnymi względami, może pora o nim pomyśleć a nie całe życie poświęcać dla kogoś kto Cię nie docenia ?
10905
<
#43 | Promolan dnia 03.03.2014 22:42
A jeszcze tak dodam taką okoliczność: W jej rodzinie w jej pokoleniu z 4 kobiet rozwiodły się już dwie, ona chce być trzecia. Ostatnia jeszcze jest za młoda zobaczymy jak to wyjdzie. Może taka rodzinka Uśmiech.

Z mojej strony pomimo posiadania 10 osób w moim pokoleniu, nie rozwiódł się jeszcze nikt. Nie przypominam sobie również żeby w mojej rodzinie w innych pokoleniach kiedykolwiek był jakiś rozwód czy tego typu problemy.

Zauważyłem również że jej rodzina jest bardzo skryta nie rozmawiają o trudnych sprawach w ogóle za to u mnie wspólne jest to na porządku dziennym.
3739
<
#44 | Deleted_User dnia 03.03.2014 23:07
Nie każdy jest wylewnym gadułą...a rozwód jeśli się komuś w rodzinie zdarzył, nie powinien być wyznacznikiem trwania lub nie związku.To kwestia indywidualnego podejścia.
6959
<
#45 | zgryzolowaty dnia 04.03.2014 03:00
obawiam się, że jest źle a nawet gorzej...ona nigdy pana nie kochała...taka wychodzona mniłość...;-) skądś to znam ;-)...nielicho się pan natrudził... po prostu na rynku matrymonialnym był pan chyba jedynym dostępnym obiektem... stąd ślub, dziecko...potem rutyna zabiła tę atrapę miłości...tu niema o co walczyć...ona jest po prostu znudzona panem i życiem z panem, szuka odmiany...cokolwiek będzie stawało na drodze do tej odmiany będzie traktować z wrogością...widzę, że zyje pan w świecie złudzeń... proszę jej dać to czego ona chce...ale nie dać się wmanewrować, bez orzekania o winie bo ukręci pan bat na własną d...
zebrać dowody, konsultacja z prawnikiem i do widzenia... później, zawsze może pan rozpatrzyć możliwość powrotu ale na pańskich warunkach...chce pan dać się walić po czterech literach to pański problem
9850
<
#46 | lagos dnia 04.03.2014 09:33
Promolan
Chcesz ratowac wasz zwiazek, a paradoksalnie robisz na odwrot. Z tego co piszesz Ty ogarniales funkcjonowanie waszego malzenstwa finanse, sprawy organizacyjne itp. Dobrze si z tym czules, czy dawales zonie do zrozumienia ze wszystko jest na Twojej glowie? Ona pewnie raczej slabej konstrukcji psychicznej, problemy, depresja, najpewniej niskie poczucie wlasnej wartosci. Przy takim nastawieniu ni le ma sie co dziwic, ze nie miala ochoty na seks, a Twoje naleganie na rozwiazanie tego problemu jeszcze bardziej ja zniechecaly. Czula sie zdominowana, stlamszona, nie czula sie kobieta. Od dawna pewnie zwiezala sie kolezankom jak zle jestvjej w malzenstwie, a one wbijaly jej do glowy, ze tak byc nie musi, ze mezczyzna powinien nosic kobiete na rekach i inne tego typu dyrdymaly jakie opowiadaja sobie kobiety w gronie kolezanek. I zaczela sie sprawa z kolega z pracy, kumpele na pewno ja dopingowaly, byc moze nawet pchnely w jego rece . Poczula sie tak jak nie czula sie wiele lat, dowartosciowana, piekna...poczula sie kobieta. Do tego stopnia, ze przykrylo to uczucie do Ciebie i postanowila odejsc, tlumaczac, ze juz Cie nie kocha. Twoje starania sa tylko belka na drodze do jej szczescia, a Ty malym slabym czlowieczkiem, ktory przez swoj egoizm starasz sie ja zatrzymac. Swoim postepowaniem tylko utwierdzasz ja w tym otumanienu, ktoremu ulegla. Puszczajac ja wolno, wrecz utwierdzajac ja, ze dla Ciebie to tez najlepsze rozwiazanie zyskujesz szanse , ze otrzasnie sie i zacznie myslec realnie, a tobpodstawa naprawy zwiazku, tak bys mial z niego satysfakcje. Bo zatrzymac ja na sile, ale mentalnie odlegla, to najgorsze co mozesz zrobic. Ona przekona sie predzej czy pozniej jak kruche sa podstawy jej przeswiadczenia, ze zlapala Pana Boga za nogi, ale by nastapilo to wczesniej musisz jej w tym pomoc, robiac dokladnie odwrotnie nuz robisz dotychczas. Koles i tak ja oleje, bo bedac sam zdradzonym (o ile to prawda)szuka sie uczciwego ukladu i partnerki, albo **** do bzykania. Kolezanki jak to kolezanki do rad pierwsze, ale potem zajma sie swoim zyciem i ksiezniczka zostanie sama w czarnej du...Dlatego zwrot o180 stopni , a potem mozesz podac jej reke ..,
9767
<
#47 | milord dnia 04.03.2014 09:43
Widzicie... Bo to z takimi jest tak. Ona prawdopodobnie doszła do wniosku, że z Promolanem wszystko już załatwiła i nic jej już w jej życiu nie czeka. Swoje wyznaczone cele już osiągnęła, ale dalej dlaczegoś nie czuje się spełniona. Chciała córkę? Ma córkę. To po co się dalej starać w łóżku? Chciała kasy? Ma kasę. Nie jest w żaden sposób uzależniona w tym względzie. Itd. Teraz chciała adoratora i znalazł się chętny. A Promolan jej tylko w tym przeszkadza. Totalna żenada. Coś Ci Promolan powiem o miłości. Ona jest! czarno białaZ przymrużeniem oka Nie ma żadnych odcieni szarości. Jest, albo jej nie ma. Nie można trochę kochać więc jeśli Ci powiedziała wprost, że Cię nie kocha > to znaczy, że jest to prawda, i moim skromnym zdaniem nie masz już u niej czego szukać. Jak jej się nie uda z patafianem to znajdzie następnego, a ten jest młodszy. Jeśli teraz oboje są w wieku gdy różnica wieku wydaje się nikła > to poczekaj parę latZ przymrużeniem oka Ale byś mógł ewentualnie zobaczyć jak on ją rzuca i zdradza, to najpierw musisz ją patafianowi sprzedać sprzedać. Jak wiesz kto to to jedź do niego i powiedz, że za stówkę ją odstąpisz i nie będziesz robił problemów. Najwyżej będziesz miał za co się napić.Z przymrużeniem oka
3739
<
#48 | Deleted_User dnia 04.03.2014 09:55
Tak Promolan, musiałbyś się całkowicie przestawić. W myśleniu i działaniu. Jest to bardzo trudne. Często takie zmiany wywołuje u nas złość.
Ty powinieneś solidnie się na nią wk....wić! Ale każdy jest inny.
Powinieneś pokazać jej siebie całkowicie innego, jakiego nie zna.
Masz być bestią! Pokazuje język
Masz być o krok przed nią. To Ty masz podejmować decyzje, a nie czekać na jej ruch. Na razie jesteś marionetką.
Olej ją! Daj swobodę! Życz szczęścia!
Tylko to może przynieść oczekiwany przez Ciebie skutek. Nie bój się.
Bo, nawet, jak nie wróci, to przynajmniej pozostaniesz z uczuciem godności.
Że nie wychuujała Cię do reszty. Że miałeś ostatnie zdanie.
I przestań się mazgaić!
10905
<
#49 | Promolan dnia 04.03.2014 12:39
Nie uwazam ze to jest mazganie. Oczekiwałem rady z doświadczenia i oczywiście biorę pod uwagę moliwosc odpuszczenia. Po tym co odwalila z każdym dniem jestem tego coraz bliższy. I dzięki za wsparcie i rady.

Ale nadal uwazam jedno. Nic nie usprawiedliwia zdrady. Jak mnie faktycznie nie kocha (a tamto to nie tylko chwilowe) to było to zrobic w odwrotnej kolejności. Najpierw rozwód .....

Komentarz doklejony:
a co myślicie o tym jakbym się wyprowadził przy założeniu ze daje sobie z nią luz i niech robi co chce. nie zostanie to potraktowane jako opuszczenie rodziny. Oczywiście z 600 na dziecko dawalbym co miesiąc. Mam możliwość zamieszkanie 4 piętra wyżej w tym samym bloku.
9864
<
#50 | kaz dnia 04.03.2014 14:19
Pomysł wyprowadzki odpuść sobie, to będzie tak potraktowane. "Najpierw rozwód ....." tak powinno być. Niestety w praktyce niewielu partnerów ( z wyjątkiem patologi) nie wyjeżdża z tekstem o odkochaniu nie zabezpieczywszy sobie wcześniej tyłów.
3739
<
#51 | Deleted_User dnia 04.03.2014 17:17
Promolan
Już rozsądniej gadasz.
Jednak coś Ci rośnie między udami!
Ale te kilogramy są, jak najbardziej, wskazane!Z przymrużeniem oka
:tak_trzymaj
7236
<
#52 | Nick dnia 04.03.2014 17:27

Cytat

Oczywiście z 600 na dziecko dawalbym co miesiąc
:cacy
przygotuj się na żądanie 2x, 3x takie.....co najmniej.

to też będzie powód do handryczenia się z Tobą.
10905
<
#53 | Promolan dnia 04.03.2014 21:17
Nie wytrzymam co to za babsko lub to celowe dzialania zeby mnie z rownowagi wyprowadzic. Wybrazcie sobie ze po pracy poszla z sasiadka do klubu na impreze w ktorym najlatwiej cos "wychaczyc". I jeszcz mi z usmieszkiem sms pisze ze tam jest. W takiej sytuacji jest to wg mnie ..... nie wiem jak to nazwac.
10609
<
#54 | ADN dnia 04.03.2014 21:29
Promolan
Spokojnie Z przymrużeniem oka W końcu śledzik !
Pod żadnym pozorem, nie pokazuj, że Cię to rusza!
Spokój grabarza!
Na Twoim miejscu, powiedziałabym jej , że cieszysz się, że się dobrze bawiła. Poza tym, jesli jest zakochana w "koledze z pracy" to nie o podryw jej chodzi.
Chce Ci pokazać, że teraz to ona będzie się dobrze bawić.
Zaczyna nowe życie! Łał!
Tylko spokój móże Cie uratować!
Pokaż jej za wszelką cenę, że Cie to nie rusza, że jesteś ponad to.
Nie daj jej satysfakcjiFajne
7236
<
#55 | Nick dnia 04.03.2014 21:33

Cytat

Wybrazcie sobie ze po pracy poszla z sasiadka do klubu na impreze w ktorym najlatwiej cos "wychaczyc". I jeszcz mi z usmieszkiem sms pisze ze tam jest.

spytałeś się czy jej kochaś wie o tym gdzie poszla ?
czy nie będzie miał o to do niej pretensji ??:szoook
6959
<
#56 | zgryzolowaty dnia 05.03.2014 07:49
panie kolego, proszę to zanotować, sms zachować, data godzina, sąsiadka na świadka, dobrze się bawiły, kolejny dowód na sprawę rozwodową, oczywiście kochaś może nic nie wie, może lepiej go nie martwić, jeszcze się rozmyśli i nie zechce odebrać towaru... potem, po sprawie rozwodowej wysłać mu komplecik dokumentacji, kopie rzecz jasna...
9767
<
#57 | milord dnia 05.03.2014 10:06
Te akcje są po to by Cię wyprowadzić z równowagi. Broń Boże jakieś rękoczyny czy coś. Zaraz zrobi obdukcję i draka gotowa. Powoływanie jej kumpeli na świadka to też niefortunna myśl. Myślicie, ze nie cofnie się przed kłamstwem lub powie dokładnie tyle, na ile będzie to obciążało Promalna? Zainwestuj w ten dyktafon i wrzuć jej gdzieś do torebki. Najlepiej delikatnie rozpruwając podszewkę na jakiś centymetr i robiąc mała dziurkę, tak by mikrofon nie był przygłuszony. Nie wiem czy to coś da bo zazwyczaj w barze jest huk. Jak kobieta czuje się bezpieczna to odwiesza torebkę. Jak czuje się zagrożona to trzyma torebkę na kolanach przewieszoną przez ramię. Najlepszy byłby chyba kołnierz czegoś co lubi. Np. Płaszcza. Jak gdzieś dzwoni to przy którym uchu trzyma telefon? Po tej stronie wszyjZ przymrużeniem oka Jeśli faktycznie poszła do klubu gdzie najłatwiej coś wyhaczyć to chyba ona nikogo nie traktuje poważnie. Ani Ciebie, ani kochasia, ani nikogo, kto nie będzie w stanie zapewnić jej dorej zabawy. Ja bym spieprzał. Rozsądnie spieprzał.
10925
<
#58 | ustausta dnia 06.03.2014 23:32
ja mogę doradzić na razie jedno, spokój opanowanie, jak czujesz ze robi cie w balona to na pewno należy udokumentować jej działania,, bo potem w sadzie zrobi z ciebie potwora pomimo ze ja kochasz , tak niestety jest Smutek
10905
<
#59 | Promolan dnia 07.03.2014 16:17
Witam po jakimś czasie.

Nic się nie zmieniło w sprawie. Usztywniona jak zawsze. koleżaneczka przychodzi i ją wspiera. Ja staram się być opanowany ale bardzo trudno o to.

Wczoraj byłem rozmawiać z tym gościem. Rozmowa przebiegła spokojnie. Wygląda na to, że są zabujani i koniec. Stosunek do dziecka ma taki , że cyt. "dziecko jak dziecko jakoś to będzie". Ponoć moja żona dała mu do zrozumienia że nasze drogi już się rozeszły. Dałem mu do zrozumienia, że nie odpuszczę rodziny i będę o nią walczył ile się da oczywiście w granicach norm i prawa.

Nie mam pojęcia czy to w ogóle przemyśli ale mam wrażenie, że rozmawiałem z jakimś gówniarzem. Wczoraj i dzisiaj żona nie dała mi poznać że coś o tej rozmowie wie. Nie wiem czy jej powiedział.

Zamierzam doprowadzić do jej rozmowy z jedyną starszą osobą w jej rodzinie. Nie wiem jaki to skutek przyniesie. Wg mnie gorzej być nie może.
9864
<
#60 | kaz dnia 07.03.2014 16:24
Gadał dziad do obrazu a obraz doń ani razu:niemoc
10128
<
#61 | 10128 dnia 07.03.2014 19:21
Jak jeszcze nisko musisz upaść aby zrozumieć że to co robisz to upodlenie samego siebie
3739
<
#62 | Deleted_User dnia 07.03.2014 19:26

Cytat

Gadał dziad do obrazu a obraz doń ani razu

...i ręce opadają Fajne , tyle tylko, że chyba każdy ma swoje tempo, kiedy dochodzi do wniosków jedynie słusznych w oparciu o to, co ma.
Życzę, Promolan, żebyś przyspieszył Fajne
9767
<
#63 | milord dnia 07.03.2014 19:59
To schorzenie jakie masz Promolan to się nazywa o****nie totalne. Ty sobie tak ogólnie zdajesz sprawę z tego co oni szykują wszystkim dookoła? Jak bezczelnie Ciebie traktują? Jak bezczelnie będą traktować dziecko? Ja tu wysiadam. I tak będę miał kawał drogi do domu i czas by przmyśleć to i owo. Co by nie pisać i tak dojedziesz do pętli a później wrócisz do początku. Przepraszam za ostre słowa > ale to co wcześniej widziałem w twoich spodniach to były manadarynki poupychane po kieszeniach.
5808
<
#64 | Nox dnia 07.03.2014 20:18
Promolan moim zdaniem /nawet/gdyby do zdrady nie doszło z twojego opisu wynika że nie byliście razem szczęśliwi.Możliwe że gdyby żona miała więcej odwagi,naturę mniej depresyjną zdecydowałaby się na separację wcześniej.Ty uczepiłeś się samej zdrady/i to jest ważne jeżeli chodzi o ewentualną winę/ przy rozwodzie/.Nie układało się wam,żona się leczyła,mieliście oddzielne sypialnie ale mimo to postanowiliście mieć kolejne dziecko/lekarstwo na naprawę?/Poronienia tylko pogłębiły zły stan żony.Myślę że kojarzysz jej się ze smutkiem,samotnością,nerwowością i wierzę w to że cię nie kocha.Napisałeś że wszystko było podporządkowane jej szczęściu/pieniądze,wakacje itd/Nie sądzę żeby twoja i jej definicja szczęścia brzmiała podobnie.Nie wierzę też że twoja samotna walka o małżeństwo naprawi wasze relacje.Możesz z niej zrobić sobie wroga albo pozwolić jej dorosnąć by sama zdecydowała na czym ma polegać jej szczęście.Jeżeli chodzi ci o dziecko -zawsze możesz powalczyć o opiekę.
10905
<
#65 | Promolan dnia 07.03.2014 20:55
Takk ja tez uważam że jestem jakiś "opętany" i w celu uratowania tego robię różne rzeczy. Tylko, że ja nie mogę sobie z tym poradzić pomimo leków.

Sypialnie mieliśmy oddzielne od 2 tygodni przed tymi zdarzeniami, wcześniej nigdy. Pomimo wszystko wierzę, że siedzi w niej jakieś uczucie do mnie tylko w tej chwili nie jestem w stanie tego z niej wyciągnąć ponieważ jest zauroczona tamtym gościem.
Co do naszych definicji szczęścia to wydawało mi się i też tak mi dawała do zrozumienia, że to o to właśnie jej chodzi, więc dlaczego miałem robić inaczej.

Nadal twierdze, że gość trafił na bardzo słaby okres w naszym życiu i to wykorzystał, a moja żona akurat była podatna. Co jednak i tak jak już pisałem nie zwalnia jej z winy. Jak naprawdę mnie nie kochała to było mi to wcześniej mówić a nie wykorzystywać mnie (również moją pensję bo mam około 40 procent wyższą) a jak było coś w zanadrzu to bach.

Dziś ponownie rozmawialiśmy i spanikowała i rozpłakała się bo chyba zdaje sobie sprawę co zrobiła ale ma duży konflikt z tym zauroczeniam. Dobrze wie, że mnie skrzywdziła ale i tak wybiera tamtego - co można było przewidzieć.
Swoją drogą po rozmowie mam o nim bardzo słabe zdanie. Szczerze mówić nie mam nawet pojęcia czy powiedział żonie, która w nerwach nic mi o tym nie wspomniała a była wstanie, w którym już wszystko się mówi.

A co do winy przy rozwodzie nie wiem czy jest sens. Przedłuży to znaczeni sprawę ale czy coś zmieni. Jeżeli po rozmowie gość się zastanawia to nie będzie potrzebował aż tyle czasu na decyzję. Do czasu rozprawy wszystko się pewnie wyjaśni.

Czuję również, że to wszystko to jest gra żebym szybciej wymiękł lub popełnił jakiś poważny błąd. Staram się być opanowany.

Bardzo trudno jest mi odpuścić ale o tym już myślę. Po tym wszystkim sam się również sobie dziwię, że jeszcze do niej coś czuję ale to jest ode mnie niezależne.
7375
<
#66 | B40 dnia 07.03.2014 22:29
Pramolan czy ty w ogóle czytasz co ludzie do Ciebie piszą? Człowieku jeżeli nie oszczędź czasu nam na rady i sobie na czas poświęcony czytaniu. Wszyscy mówią co masz robić a TY?? Dalej swoje. Człowieku zbierasz dowody składasz pozew z orzeczeniem o winie a i jeszcze jedno. Jeżeli nadal Tobie bedzie zależało. Powiedz że o jej wyczynach poinformujesz wszystkich, ciotki, babcię i pociotków a i pana Henia z warzywniaka też. Wszystkich. Chce uchodzić za cudowną żoną której życie się nie ułożyło.
Pramolan dowody i pozew. Zakochali się OK nie Twój problem. Ale nie bierz na klatę ich "zakochania". Bo uwierz facio szybko się znudzi starszą panią. I Pani powie.... "kocham cię miśku, to był błąd"
Nie rozumiem Twoich wątpliwości. Tacy jak oni szanują tych których się boją.
9767
<
#67 | milord dnia 07.03.2014 23:13
Krzyknę jeszcze bo widzę, ze masz otwarte okno od tej strony. Spieprzaj jak najdalej. Co robisz w miejscu gdzie nikt Ciebie nie chce. Co Ty jeszcze robisz w tym małżeństwie. Ja nie jestem złośliwy czy coś, ale doskonale widzę, ze jesteś olewany ze wszystkich stron. Podbiega byle piesek, podnosi zadnią nogę i luuuu! Zamiast pieska kopnąć w zad tak by sobie obsikał mordkę, czekasz aż wyschnie to co narobił. Chyba najwyższa pora narobić im dookoła pióra i tu Betrayed ma rację. No. Tramwaj odjeżdza. Trzymaj się kolego.
10905
<
#68 | Promolan dnia 08.03.2014 10:08
Ja Was doskonale rozumiem. Sam się sobie dziwię, że jeszcze ją tak bardzo kocham. Rozum mi mówi żeby zrobić jak piszecie ale nie potrafię (może jeszcze nie potrafię). Dodatkowo widzę już, że mnie prowokuje żebym popełnił błąd. Najchętniej bym się wyprowadziła ale nie mogę. Ona też tego nie zrobi. A mieszkanie wspólne.

A facio Panią jak Panią ale jak od kilku k]lat mieszkał sam a tu się wprowadzi bardzo żywe dziecko w trudnym charakterkiem (jak matka) to tu może być większy problem.
Dodatkowo do tej pory spotykają się w raczej tylko w pracy. Ciekawe jak gość sobie uzmysłowi, że tylko nie on jest najważniejszy tylko dziecko (bo raczej tak będzie).


Tak jak pisałem dotychczas nie mogę przegryźć myśli ich braku na codzień. Tak czy inaczej dzięki za wszystkie rady.
9314
<
#69 | zatracony dnia 08.03.2014 10:33
Promolan
Ludzie dobrze Ci radzą.A Ty jak ten slepiec.Chcesz zmarnowac sobie życie.
Wybacz,ale nie masz "jaj".Czasami jak widze takich "facetów" jak Ty,to myśle że zagrożony jest męski gatunek.Zachowujesz się jak jakiś zniewiesciały płaczus zamiast wygonić to gów... z domu i serca!!!!!.Juz samo to sprawia że kobiety Cie nie szanują.
Prosze,nie obraż sie,nie jest to moim celem,ale do jasnej cholery zacznij myśleć!!!!!!!!!!
10128
<
#70 | 10128 dnia 08.03.2014 11:50
Ja już nawet rozumię postępowanie twojej żony. Jeśli na codzień jesteś takim flegmatykiem to dobrze robi. I tak długo wytrzymała.
10905
<
#71 | Promolan dnia 08.03.2014 12:17
Z czemu piszecie, że flegmatyk i zniwieściały. Na codzień taki nie jestem, tylko teraz to mnie zaskoczyło i przygniotło. Może dlatego, że poza nimi nikogo nie ma.

Problem w tym, że nie mogę jej wywalić z domu bo ona ma 3/4 tego mieszkania i nie chce się wynieść. Ja też nie mogę bo może tego użyć w sądzie.

Z serca trudno wygonić ale staram się a w miejsce miłości wrzucam złość za to co odwaliła i z czasem łatwiej mi to przychodzi. Z głowy już chyba wywaliłem.

A co do samej sprawy to zbieram dowody tylko nie wiem czy warto walczyć, przecież taka sprawa to może ciągnąć się latami. Z drugiej strony odpuszczenie to jakby akceptacja takich wyczynów.
Dla dobra dziecka wole chyba użyć dowodów w negocjacjach o kasę.
11024
<
#72 | monik5008 dnia 28.03.2014 20:57
Witam.
Jestem kobietą ale bardzo dobrze Cię rozumiem. Wiem jak to jest być zdradzana i wiedzieć o tym, ale kochać nadal i walczyć o małżeństwo. Ale nie o tym chciałam pisać. Chce Ci powiedzieć, że wiem również z perspektywy faceta jak to jest. Silny facet, który nie spodziewał się zdrady i nie spodziewał się jak to strasznie boli. Jest trochę inny od Ciebie bo nie walczył tak o swoją żonę, miał jej dosyć już dawno. Ale nie spodziewał się że zdrada może tak boleć. Poradził sobie po pewnym czasie jakieś pół roku walczył z tym okropnym uczuciem. Napisał ogłoszenie w internecie,że chce porozmawiać z kimś o takich samych problemach. I ja odpowiedziałam na to ogłoszenie.Jesteśmy razem już 4 lata. Rozwiedlismy się mieszkamy razem z naszymi dziećmi i staramy się być szczęśliwi. Więc moja rada. Poszukaj sobie kobiety, która wie co to zdrada, która wie jak to boli. Z taką kobieta bedzie Ci łatwiej żyć, bo ona wie co przeżywasz. Monika

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?