| wirdiana | 14. Maj |
| pedrovonhaker | 14. Maj |
| moje_miasto | 14. Maj |
| summer | 14. Maj |
| mazacki | 14. Maj |
Aga104 | 00:29:15 |
smutna555 | 00:37:00 |
#
poczciwy | 01:20:58 |
johnymiky | 11:13:53 |
NieOddycham | 11:40:04 |

Witam wszystkich chociaż nigdy nie pomyślałabym, że będę musiała szukać pomocy na takim portalu- coś takiego jak zdrada męża nigdy nie przyszło mi nawet do głowy...
Sytuacja w zasadzie banalna i oklepana ale nie wpływa to na fakt, że mniej mnie to boli...Małżeństwem jesteśmy 9 lat, mamy 5 letnią córkę. Wiele razem przeszliśmy jako para, m.in poważną chorobę mojego męża ale miałam wrażenie jakby wszystkie problemy umacniały nasz związek i nie sądziłam, że taka bzdura może go zniszczyć...Jestem prawnikiem, dużo pracuje i ostatnio rzeczywiście mało czasu spędzałam w domu, praca do późna, dodatkowo szkolenia, wyjazdy...często nawet kiedy byłam w domu pracowałam. Mój mąż często miał do mnie o to pretensje ale taki mam charakter pracy, czy to coś złego że skoro poświęciłam wiele lat na ciężkie studia teraz chce się rozwijać zawodowo? Ostatnio uznałam, że rzeczywiście powinniśmy spędzić trochę czasu razem, wzięłam kilka dni urlopu, mieliśmy razem wyjechać. W przeddzień wyjazdu powiedział, że nie daje mu to spokokoju i musi mi wyznać że zdradził mnie z naszą gosposią...Myślałam że źle słyszę, że to jakiś koszmarny żart...Do tego jeszcze stwierdził, że wina leży też po mojej stronie bo nigdy mnie nie było w domu, liczą się dla mnie tylko pieniądze i kariera a przy niej poczuł ciepło ogniska domowego i dlatego jej uległ. To młoda, niebrzydka Ukrainka, zajmowała się domem i naszą córką kiedy mnie nie było, mąż ma taki charakter pracy, że w większości może pracować w domu i rzeczywiście mieliby wiele okazji, żeby do czegoś doszło ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy że mógłby mnie z nią zdradzić, po tym wszystkim co razem przeszliśmy i jeszcze zrzucić całą winę na mnie... On utrzymuje, że to był tylko raz ale nie wiem czy mogę mu wierzyć...Na zaplanowany urlop pojechałam tylko z córeczką a jego poprosiłam, żeby się wyprowadził do czasu aż wrócimy. Mała cały czas pyta się o tatę, czemu go z nami nie ma, że za nim tęskni, on też nie odpuszcza, wydzwania co chwilę, manipuluje mną psychicznie, przeprasza, mówi że nie mogę rozbić dziecku rodziny, prosi o drugą szansę...
Nie mam pojęcia co robić, niedługo wracamy i będę się musiała z tym zmierzyć, jestem na niego wściekła i nie mam ochoty go oglądać a z drugiej strony nie chcę przekreślać tego wszystkiego co było między nami...Proszę o pomoc!
Nie widzisz tego , ale nawet krytyka tutaj pojawia się po to żeby pomóc Ci zrozumieć tok myślenia Twojego męża
Jesteś zranioną kobietą ( zresztą płeć nie ma tu znaczenia) , serce Ci krwawi , wszystko na co "pracowałaś" legło w gruzach
Takie emocje jak najbardziej zrozumiałe
Mąż wyraził chęć naprawy , przyznał się do zdrady i....
Otrzymałas kolejnego kopa , wracasz do domu a tu kochankowie "rodzinkę " sobie stworzyli
z punktu widzenia w Sądzie sama wiesz że wyprowadzka nie jest dobrym wyjściem ( wiemy jak patrzy na to prawo)
Ale jako czlowiek masz emocje i to one teraz kierują Twoim zachowaniem
Myśle że ta chwila bez męża pozwoli Ci na zastanowienie się co będzie z Wami
Rozumiem że decyzja o rozwodzie może być ostateczna , ale ....
przemawia przez Ciebie obecnie ogromna chęć zemsty , wyrównania rachunków ....
Może to nierealne ze względu na to że jesteś prawnikiem i sama już widzę jak gra słów w Sądzie i bycie największym ku...sem się opłaca, ale może jednak na chłodno przemyślisz sposób rozstania się z mężem ..
Mam nadzieję że weźmiesz sobie moje słowa do serca
Trzymaj się
Postaraj się wyciszyć na ile się da , naprawdę na obecną chwilę to jedyne rozsądne wyjście
Poukładanie emocji i dopuszczenie do działania "mądrej " głowy nie emocji
Ja byłam wulkanem emocji, a jednocześnie w ciągu, dosłownie, chwili, zaplanowałam na zimno najbliższą przyszłość. Od razu wiedziałam, co robić. Zmusiłam się przed nim do gry ( tak, tak, można), by materialnie ochronić dzieci. Zatańczył, jak zagrałam. Do dzisiaj, konsekwentnie, realizuję to, co zrodziło mi się w godzinę.
Le_na ma głowę na karku, w końcu, zaprawiona w boju...
Wiesz o czym mówię ...
ale to się uda pierwszy krok wyprowadzka z domu ...
Nie ma dostępu do trucizny więc i organizm będzie lepiej reagował
Zobaczymy
Cytat
betrayed40 chyba nie przeczytałeś mojego poprzedniego postu, bo wyraźnie napisałam, że nie zamierzam iść do sądu z pustymi rękoma. Nie musisz mnie przekonywać, że potrzebuję dowodów- wiem o tym, częściowo juz je mam. Dodatkowo poprosiłam o pomoc dwóch kolegów- adwokatów żeby pomogli mi zebrać jakieś haki bo nie mam siły się tym wszystkim sama zajmować- detektywi, śledzenie, sprawdzanie...w grę wchodzą też emocje dlatego nie poradzę sobie sama. Ale ufam im, wiem że są świetni i z ich pomocą napewno w sądzie damy radę, nawet jeśli mój mąż też ma zamiar walczyć.
A o szanownej gosposi-pocieszycielce strapionych też wiem kilka rzeczy i napewno nie zachowam ich dla siebie. Nawet jeśli była tylko pośrednią przyczyną rozpadu mojego małżeństwa to tak ze zwykłej, ludzkiej, kobiecej chęci zadośćuczynienia, a może nawet zemsty zaszkodzę jej na tyle na ile będę mogła. Ona też nie miała względu na moje uczucia...
Oczywiście, że emocje odgrywają tutaj dużą rolę ale przecież rozprawa rozwodowa nie odbędzie się jutro ani pojutrze. Staram się uspokoić i myśleć trzeźwo na tyle, na ile jest to możliwe w tej sytuacji.
Bo rozwód to jedno. Ale pytanie co dalej....Teraz może właśnie te emocje napędzają mnie do jakiegoś działania. A kiedy będzie po wszystkim- będę musiała jakoś dalej żyć. I przeraża mnie ta wizja...
ale widocznie ja jestem ewenementem, w sumie jestem
Niestety to czego uważam nie powinnaś robić widzę że zrobisz ...
Nie gniewaj się ale nazywasz zadośćuczynieniem zemstę ...
Chęć zniszczenia gosposi męża to jest zemsta nie zadośćuczynienie
Tyle że w takim ukladzie powinno to działac oko za oko .....
Pisze to po to , żeby właśnie POTEM nie okazało się że oprócz uczucia nienawiści i zemsty po rozwodzie nie pozostało CI już nic ...
I pamiętam w tym wszystkim o dziecku
Po wszystkim możesz się czuć, jak przebity balon, ale możesz też poczuć ulgę.
A, poza tym, jeszcze wiele moźe się wydarzyć, cokolwiek to znaczy...
Komentarz doklejony:
I jeszcze nawiążę do wypowiedzi Fenix.
Rzeczywiście, tej kobiety bym nie ruszała.
Skupiłabym się na mężu, jeżeli już ma być zemsta.
Nie chodzi o to, że ją skrzywdzisz; ale o ochronę Ciebie.
Pozostanie Ci później jedynie uczucie upokorzenia, nie satysfakcji.
On była tylko kukiełką; matrioszką...
Zdobądź się wobec niej na obojętność. To będzie Twoje zwycięstwo.
Ciekawy jestem jakie. Prawne? Teraz gdy się wyprowadziłaś myślisz że będzie na tyle głupi? Wykształcona z Ciebie kobieta ale niemądra życiowo. Jak prawie ex wszystko przemyśli i rozegra to z głową nawet przyznanie się do winy obróci jako powód wzbudzenia zazdrości. Jeżeli jest sprytny. A podejrzewam że tak obudzisz się z ręką w nocniku. Po odsłonięciu kart wystarczy że bedzie się pilnował. Podpowiadamy z życia. Adwokat jest od sądu detektyw od zebrania dowodów. Lena w ogóle nie słuchasz co piszą inni. A Fenix akurat ma pojęcie jak wygląda sprawiedliwość w sądzie. Zasada jest prosta do walki przystępuje się gdy przeciwnik nim stanie do bitwy wie że został pokonany. Nie masz bladego pojęcia do czego zdolni są ludzie.
Nie pomyślałaś o jednym - że mąż może też mieć "podpowiadacza"
A i jeszcze jedno jako prawnik powinnaś mieć świadomość że moralność gosposi dla sądu ma niewielkie znaczenie. Sprawa dotyczy Ciebie i męża a nie moralności gosposi.
Co do męża... czas i emocje odgrywają kluczową rolę. Z czasem emocje słabną. Zastanów się, czy naprawdę chcesz iść na wojnę z ojcem Twojego dziecka. Pamiętaj, że to ONA jest najważniejsza dla Was obojga. Ona po latach może mieć do Ciebie za złe, za decyzję, którą właśnie pod wpływem emocji podejmujesz. Coś czuję, że jesteś typem osoby, która prędzej będzie milczeć niż powie najbliższej coś złego, coś co Cie boli. Dlatego ta cała zemsta mi do Ciebie po prostu nie pasuje. Jesteś inteligentną kobietką, dasz sobie w konsekwencji radę, wiem to. Tylko pytanie, czy chcesz się unieść honorem czy ze spokojem zastanowić się nad swoimi relacjami z ojcem Twojego dziecka. Wyprowadzka do Twoich rodziców to nie jest zła sprawa jeśli chcesz się dobrze zastanowić. Daj sobie czas, wycisz wszystkie emocje, zwłaszcza te złe. Pozdrowienia
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Komentarz doklejony:
bunny wierz mi, nie chcę iść na wojnę z ojcem swojego dziecka. Ani z mężczyzną który mimo wszystko zawsze pozostanie dla mnie kimś ważnym. Ale co mam zrobić? Dla dziecka najlepiej byłoby gdybyśmy wróciły do domu, do taty. Ale on wszystko zepsuł i co mam to wszystko puścić w niepamięć i udawać, że będziemy nadal tworzyć szczęśliwą rodzinę? Tak się nie da...Nie mogę do niego wrócić po tym wszystkim. I chcę żeby chociaż przez chwilę zabolało go tak jak mnie..żeby jakoś też to odczuł... to głupie i dziecinne ale nic nie poradzę na to, że tak czuję...
Cytat
A to stąd:
Cytat
A o szanownej gosposi-pocieszycielce strapionych też wiem kilka rzeczy i napewno nie zachowam ich dla siebie. Nawet jeśli była tylko pośrednią przyczyną rozpadu mojego małżeństwa to tak ze zwykłej, ludzkiej, kobiecej chęci zadośćuczynienia..
Stąd moje wnioski. Widzisz podpowiadam a traktujesz mnie jak kogoś kto źle Tobie życzy. Dlaczego czuję się w obowiązku podpowiedzieć - bo jako amator pomogłem już namierzyć wielu niewiernych. I wiem jak zachował bym się na ich miejscu. Jeżeli będzie sprytny nic już nie znajdą. Ale powodzenia.
Twoje posty czytałem wnikliwie ale zrobiłaś coś czego nie powinnaś robić wystarczyło poczekać i zebrać dowody. Ale Twój wybór. Po co mam pisać skoro wiesz NAJLEPIEJ.
Mąż powiedział, że cię raz zdradził z nianią. Niania została zwolniona, a wy ratujecie małżeństwo.
Po jakimś czasie (po jakim?) niania pojawia się u ciebie w domu, a ty widzisz jak się we trojkę ładnie bawią. Postanawiasz wyprowadzić się od męża i żądasz rozwodu. Nie łapię? Co się konkretnie zdarzyło?
Czy masz kontakt z mężem? Stara się z tobą porozmawiać, tłumaczy jakoś tamtą ''zabawową'' sytuację ?
Cytat
...annahelena, byłaś zdradzona?
Myślałam, że coś zdarzyło się jeszcze dodatkowo gdy ona tam była, że mąż jednak nie raz ją przeleciał, że robili to już przez dłuższy czas.
Nie chciałam sobie dośpiewywać dlatego pytam.
Rozwód.
Ale dlaczego mieszasz w to dziecko ?
Dlaczego chcesz zemścić się na gosposi ?
Dlaczego, będąc w branży zabierasz się do tego jak laik ??
Teraz to Ty jesteś winna rozpadu małżeństwa - odeszłaś od męża, zabrałaś dziecko, ba...nawet uprowadziłaś dziecko z miejsca jego zamieszkania....
Wystawiłaś się na strzał - wcale nietrudno będzie udowodnić Ci ...kochanka.
Twoje zaniedbanie rodziny, późne powroty z pracy, brak zainteresowania dzieckiem, domem, mężem - biedny facet w swojej desperacji musiał znaleźć pomoc domową.
Znalazł uczynną dziewczynę, która nawiązała relacje z dzieckiem takie jakich Tobie nigdy nie udalo się nawiązać, dla Ciebie najważniejsza była praca, koledzy z pracy, imprezy firmowe, spotkania towarzysko-biznesowe. Kiedy zobaczyłaś, jak wspaniale reaguje dziecko na gosposię... z zazdrości postanowiłaś wszcząć awanturę o rzekomą zdradę. Mąż starał się, zwolnił ukrainkę, chociaż dziecko bardzo to przeżywało. Ale Ty była jak zimny drań, z premedytacją wykorzystałaś sytuację, zeby przeprowadzić rozwód, który był Ci potrzebny do kontynuowania romansu bez jakichkolwiek ciężarów małzeńskich. Uprowadziłaś dziecko z domu, wyprowadziłaś się do rodziców. A biedny mąż...z rozpaczy zaczął szukać pomocy u psychologa, Ty odrzuciłaś próby terapii, naprawy związku. On zdesperowany, nawiązał intymne relacje z aniołem który dawał tyle ciepła jego dziecku...
No i kto będzie winny zaistniałej sytuacji ?
Romans męża będzie nawiązany po rozpadzie małżeństwa, który Ty zainicjowałaś....
Komentarz doklejony:
Choćby najmniejsz część powyższej historyjki zostałaby przyjeta przez sąd, zostaniesz uznana współwinna rozpadu małżeństwa.
Jeżeli swoich Klientów bronisz tak jak siebie......
Komentarz doklejony:
Tylko nie pisz, że ie byłabyś zdolna do taj wyrachowanej gry..Twoje wpisy :
Cytat
Postaram się wszelkimi sposobami, żeby ta pani tak szybko nowej pracy nie znalazła. Niech wraca na swój Majdan, przynajmniej się czemuś przysłuży.
Cytat
Cytat
świadczą o czymś zupełnie przeciwnym.
Może ta Twoja cecha, również wpłynęła na kryzys w małżeństwie ?
Cytat
Wystawiłaś się na strzał - wcale nietrudno będzie udowodnić Ci ...kochanka.
Cytat
Le_na napisała wyraźnie, że to nie jest teraz jej głównym problemem czy uda się wygrać sprawę z orzeczeniem o jego winie. Niewiele to zmieni, może jedynie da odrobinę satysfakcji. Dlaczego uparcie czepiacie się tych dowodów? To nie tylko o to chodzi, ludzie ogarnijcie się! Co ta dziewczyna miała zrobić? Miała pogłaskać męża po główce i zaprosić tą pseudo gosposię na rodzinny obiadek? A potem może udostępnić im sypialnie i ukradkiem zrobić zdjęcie żeby mieć te cholerne dowody? Chyba bardziej liczy się honor, który oni całkowicie podeptali. Miała pozwolić się dalej upokarzać tylko po to żeby potem udowodnić im coś w sądzie? Zastanówcie się nad tym co piszecie...Niech naet zostanie uznaną współwinną rozpadu małżeństwa. To co powie sąd nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest że ona wie, że nie ma w tym żadnej jej winy, a mąż jeśli ma odrobinę rozumu też powinien mieć świadomość że sam wszystko spieprzył.
Cytat
Dlaczego chcesz zemścić się na gosposi ?
Dlaczego chce się mścić na gosposi? Hmmm Nick zastanówmy się...może dlatego, że przespała się z jej mężem, chociaż Lena wyciągnęła do niej pomocną rękę gdyby była w potrzebie i dała jej pracę. Bardzo lojane ale nie, przecież to biedna Ukrainka według was jest tutaj ofiarą, została można powiedzieć siłą zaciągnięta do łóżka.
Cytat
Nie przejmuj się tymi komentarzami, niektórzy chyba już zapomnieli co człowiek czuje po zdradzie ukochanej osoby i obrali sobie za cel, żeby Cię zdołować. Żenujące to jest jak najeżdża się na zdradzoną i pokrzywdzoną osobę jednocześnie stając w obronie kogos, kto potraktował Cię w tak bezwzględny sposób doszukując się w tym Twojej winy...
Trzymaj się moja droga i nie zwracaj uwagi na te komentarze ludzi, którzy maja ze sobą ewidentnie jakieś problemy a biorą się za pouuczanie innych :cacy
Wczoraj był dzień kobiet i okazja do porozmawiania na temat dalszej dyskriminacji kobiet w życiu publicznym. Pomijam już fakt nierównych wynagrodzeń na tych samych stanowiskach. Ale nadal jest tak, że gdy kobieta ma kilku partnerów uważana jest za puszczalską. Gdy mężczyzna ma wiele partnerek jest playboyem i ma jeszcze większe "branie". Gdy mężczyzna pracuje od świtu do nocy to dobrze, zaradny gość, zarabia na rodzinę a żona, zła kobieta nie docenia tego skarbu jaki ma w domu i z nudów szuka sobie kochanka na boku. Ale jeśli kobieta odnosi sukces zawodowy to od razu zaniedbuje rodzinę- ludzie! Co Le_na takiego złego zrobiła, że obwiniacie ją za zdradę? Bo pracowała, rozwijała się zawodowo? Co w tym takiego strasznego? ZDRADA ZAWSZE JEST DOBROWOLNYM WYBOREM. Jak mężowi było tak źle mógł się z nią rozstać i poszukać kury domowej ale nie upokarzać i nie sypiać na boku z kobietą, której Lena zaufała. Nie doszukujcie się tu ukrytych motywów działania- facet chciał sobie kosztem żony przeżyć przygodę, potem ruszyło go sumienie (albo i nie) i przyznał się do wszystkiego. Niedopuszczalnym jest to, co wydarzyło się po powrocie Leny do domu, zarówno mąż jak i gosposia wykazali się niebywałą bezczelnością.
Czy możecie chociaż na chwile przestać się czepiać faktu, że Lena jest prawnikiem? nie rozumiem czemu tak wszystkich to boli, bo jestem przekonana, że gdyby nie napisała jaki zawód wykonuje opinie byłyby zupełnie inne. Ale tak- kobieta, która doszła do czegoś w życiu, ustawiona, poradzi sobie bez męża, pani mecenas- dobrze jej tak, dokopiemy jej tak? Przykre to jest...
Może z Twojego męża nawet coś jeszcze będzie, może się faktycznie pogubił ale to zależy od tego co pokaże w tej sytuacji- czy walczy o Ciebie, szuka kontaktu, prosi o wybaczenie czy biernie czeka na rozwój wydarzeń?
Ściskam Cię mocno i dołączam się do apelu Lii- olej te złośliwe komentarze mające na celu utwierdzić w Tobie poczucie winy- TY NIC TU NIE ZAWINIŁAŚ, a jeśli zdecydujesz się dać drugą szansę mężowi to tylko na Twoich warunkach- w żadnym wypadku nie ograniczaj się zawodowo tylko dlatego, że on chciałby mieć kurę domową za żonę. To Twoje życie i Twoje wybory. Pozdrawiam! :cacy
Naprawdę dzieli nas przepaść mentalna, ale nie nam oceniać takich ludzi, bo możliwe , iż bylibyśmy im podobni, gdyby nam zafundowano to , co im.
Jeżeli pisze tutaj kobieta słaba, złamana, rozwalona totalnie, duszą i ciałem rwąca do swego wiaroułomnego, kosztem własnej godności i poczucia wartości, to chwytamy szable w dłoń , i, na hurra!, chcemy gościa zadźgać, pogonić, wydziedziczyć, wykastrować, puścić w skarpetkach i, co kto jeszcze tam sobie wymyśli! I każemy jej wiać, i bijemy brawo, kiedy to zrobi!
A, kiedy kobieta szybko ogarnie sytuację, działa konkretnie, sprytnie i stanowczo, to nam też to nie pasuje!
Le_na, wiesz, że całym sercem jestem z Tobą; jesteś dla mnie przede wszystkim zbolałą, zawiedzioną kobietą.
I, przykro mi, że, szukając tutaj wsparcia, stanęłaś w sytuacji, gdy musisz odpierać ataki.
A, co ciekawe, są to często ataki zakompleksionych szowinistów! :szoook
trochę mniej emocji.
odwoływanie się do statusu pokrzywdzone społecznie płci, jest fajne, integruje, daje poczucie usprawiedliwienia etc.
Ale totalnie zaślepia, tak jak wszelka dyskryminacja np dotycząca Rosjan
Dorabiacie swoją teorię do tego co napisałem, zupełnie nie rozpatrując tego, jaki ma cel, a jedynie na odcieniach emocji które w Was wzbudza....
Swoją opinię co do zdrady wyraziłem jednoznacznie na początku.
BTW,
skąd te przekonanie o właściwości zemsty na kochance ???
niby ona coś przysięgała Le_na ?
jakąs uczciwość małzeńską czy cóś ??
Nie. To emocjonalne podejście które niczego nie rozwiązuje a szkodzi głównie temu kto wymierza zemstę. Ponieważ pielęgnuje toksyny, negatywne emocje które przeszkadzają normalnie żyć po zdradzie.
dla mnie najlepszą zemstą na kochanku zony...to zostawić mu ją
co do reszty ataku z okazji dni po dniu kobiet...
poczytajcie bez emocji może...
Nick, to co napisałeś to jest po prostu jakiś absurd. Dziewczęta poniżej wyjaśniły Ci już dlaczego...Przyznam szczerze, że mam już dość tłumaczenia się i odpierania ataków za to, że mój mąż mnie zdradził. Może macie dobre intencje ale to jakaś paranoja. Czegoś innego spodziewałam się po rozmowie z ludźmi, którzy problem zdrady znają z autopsji. Jeżeli to ma jednak tak wyglądać, że niektórzy ciągle mnie atakują, zarzucają niekompetencję, obraczają winą - to dziękuję ale chyba wycofuję się z tego forum.
Cokolwiek nie napiszecie ja nie dam sobie wmówić winy za to co się stało.
Cytat
Ukrainkę chyba rzeczywiście zostawię już w spokoju. Nie będę się zniżać do jej poziomu- mam tylko nadzieję, że kiedyś na własnej skórze poczuje się tak jak ja- może jest jeszcze jakaś sprawiedliwość na tym świecie. Odpłacić się pięknym za nadobne jest może satysfakcjonujące ale na krótką metę...
Mój małżonek, chociaz nie okazał mi szacunku w małżeństwie postanowił kontynuować tradycję okazywania szacunku z okazji Dnia Kobiet. Przyszedł do domu moich rodziców odwiedzić córkę (na szczęście pod moją nieobecność) i zostawił mi kwiaty wraz z listem, który w jego mniemaniu miał chyba wszysko wyjaśnić i załatwić. Wytłumaczył się, że wizyta tej kobiety w naszym domu była niezapowiedziana i dla dobra dziecka nie mógł jej z tego domu wyrzucić. Jak zwykle szlachetny. Ona oczywiście była tylko chwilą zapomnienia i absolutnie nic dla niego nie znaczy.
Tylko że ta chwila zapomnienia zniszczyła całe nasze życie i już nigdy nic nie będzie takie samo...A on uważa, że wszystko wymaże bukietem kwiatów...:rozpacz
Ocena wyprowadzki z domu po zdradzie, to standardowy temat. Dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.
To podsuwanie argumentów obronie zdradzacza.
Cytat
tak. zgadzam się.
Zauważ jednak, że w przyszłych związkach ten temat może wracać jak bumerang.
Zarówno kobiety jak i mężczyźni chcą za partnera/rkę osobę ciepła, empatyczną.
Poza tym wyrachowanie, choćby tylko zawodowe, przenosi się również na grunt towarzyski, może nawet rodzinny. Partner takiej osoby może z powodzeniem zalozyć że wyrachowanie to akceptowalny sposób "na korzystanie z zycia", nawet w odniesieniu do parterki/ra.
Nie odnoszę tych słów do omawianej zdrady, ale jako temat do rozważenia, czy nie nie wpłynie na jakość przyszłych związków.
Cytat
Dokładnie... :-(((
Na pewno nie da się takiego żalu, poczucia krzywdy, rozczarowania wymazać w jednej chwili kwiatami, listem, nawet setką listów... :-(((
I na pewno Wasze życie nie będzie takie samo... :-(((
Ale brzmisz już trochę spokojniej... :-) i mam nadzieję, że pomimo tych ekstremalnych emocji... działać będziesz racjonalnie, jak na myślącą (a nie tylko czującą ;-) kobietę przystało... :-)
Chciałam Ci wcześniej (teraz to już chyba niepotrzebne ;-) podsunąć do przemyślenia porównanie z osobą, która po wypadku samochodowym decyduje się impulsywnie na prywatną zemstę na jego sprawcy... co myślałabyś o wymierzaniu sprawiedliwości w taki sposób...? Oczywiście konsekwencje popełnionych czynów trzeba ponieść, ale... adekwatne... np. prawne, finansowe...
Zemsta, jak sama napisałaś, nie dałaby Ci chyba długofalowo satysfakcji i korzyści, nie byłabyś chyba dumna z takiej reakcji... Nie musisz się chyba zniżać do takiego poziomu zachowań...
A może, żeby Twój mąż uświadomił sobie, jak bardzo Cię zranił i co w związku z tym czujesz... i że tego nie da się naprawić w jednej chwili drobnym gestem... :-((( mogłabyś napisać list do Niego...?
W sumie nie musisz Mu go pokazywać, jeśli nie będziesz chciała...
Ale może dzięki temu dla siebie samej nazwałabyś odczuwane emocje i uporządkowałabyś myśli...?
Silna i niegłupia z Ciebie kobieta, więc dasz sobie radę, co by się nie wydarzyło... :-)
Dobrze by chyba jednak było, żebyś w przyszłości nie wyrzucała sobie zbyt wielu popełnionych błędów, więc po prostu działaj rozważnie...
Trzymaj się!!!!
Cytat
Tylko że ta chwila zapomnienia zniszczyła całe nasze życie i już nigdy nic nie będzie takie samo... A on uważa, że wszystko wymaże bukietem kwiatów...
Wychodzi na to, że miałem rację. Le_na - on być może popełnił błąd, nareszcie negatywne emocje zostały nieco stonowane, choć masz prawo do gniewu.
Primo
On wcale nie uważa, że wszystko wymaże bukietem kwiatów, ale cokolwiek by teraz zrobił - to będzie dla Ciebie za mało.
On już teraz, by dać Ci satysfakcję, powinien się... powiesić.
To bardzo słaba alternatywa: dać taką żonie rekompensatę za zbrodnię zdrady, by chciała podjąć trud wybaczenia.
Secundo
Tylko od Ciebie zależy - czy będziesz umiała mu kiedyś znowu zaufać. Zaufać w tym, że to mogła być chwila słabości.
Napiszę raz jeszcze - Wasz dom stracił drzwi, przez które wtargnęła do niego obca osoba. Teraz tylko od Ciebie zależy, czy ten dom teraz podpalisz, by doszczętnie spłonął.
Tertio
Nie ma takich kwiatów i nie ma takich prezentów - jakimi mógłby mąż Ciebie przebłagać. My faceci - bardziej w życiu kierujemy się faktami niż emocjami. Łoś więc, zamiast być nieuczciwy i zataić swoją zdradę - fakt zdrady naiwnie ujawnił, i w swojej naiwności ufał, że przyjmiesz to jako jego błąd i mu wybaczysz. Naiwniak.
Męża znasz już pewnie długo - i sama pewnie potrafisz ocenić tę jego łosiowatość. Jeśli to faktycznie -był błąd życia, to ja na Twoim miejscu nie podpalał bym domu - tym bardziej, że to wobec dowodów i faktów - możesz zrobić w każdym momencie - czas Cię tutaj akurat nie goni. Zawsze możecie rozwieść się za porozumieniem stron, podzielić majątek, córce powiedzieć, że będziecie ją zawsze kochać, ale razem Wam nie jest już po drodze...
To zawsze możesz zrobić - rozwód, nie jest dowodem na krzywdę, i nigdy nie będzie zemstą - to czysty formalizm.
Tutaj na forum, część forumowiczów musiała Cię trochę szarpnąć w tych emocjach jakich jesteś - byś trochę bardziej obiektywne to ogarnęła.
Masz rację - po zdradzie nigdy już nic nie będzie takie samo. Po zdradzie - doroślejemy z dziecinnej naiwności - i czujemy żal straszliwy za tym naiwnie pięknym postrzeganiem.
Znika ten książę na białym koniu, co miał nas kochać nad życie - a pojawia się zwyczajny człowiek ze swoimi słabościami, lepszy czy gorszy ale partner na życie, którego zaczynamy traktować z zasadą kierowcy - ograniczonego zaufania.
Jeżeli mąż nie będzie chciał być łajdakiem - będą Cię nadal cieszyć wszystkie miłe gesty z jego strony, bo będzie nimi odbudowywać Waszą relację.
O męskiej fizjologii jaka się wydarzyła - to można wybaczyć. Zdradą jest dopiero emocjonalne zaangażowanie się w inną relację, zdradą jest zignorowanie partnera - a wszystko inne - może być postrzegane w kategorii życiowego błędu, który dobremu z natury człowiekowi powinno się wybaczyć, choć dla drania będzie tylko kropeczką nad i, by go z życia w końcu wypieprzyć.
Ty jesteś w tym szczęśliwszym od często naszego położenia, że masz jeszcze wybór. Tutaj wszyscy staramy się Ci pomóc, patrząc przez pryzmat naszych życiowych doświadczeń. Dla wielu tu - rozwód również jest formą ukarania zdrajcy, ale to są ci przegrani. Oni nawołują do tego, byś łosia pogoniła z życia tak jak i oni - byś wstąpiła do naszego elitarnego klubu rozwodników. Ale oni często nie mieli łosia za partnera - tylko hienkę czy szuja.
Czas goi rany - zrobisz jak zechcesz, rozwód to najgorsze rozwiązanie, ale i w życiu najłatwiejsze. Czasami warto w życiu iść trudniejszą drogą.
Cytat
Kiepsko to wygląda. Tym bardziej powinnaś dać sobie czas na wszystko bez głupich ruchów;
Cytat
Teraz tylko te emocje Tobą rządzą kobieto.
Po jakim wszystkim będzie ? Zastanów się choc trochę co mówisz.
Już Ci mówiłem, że najpierw musisz wiedzieć, jak ma wyglądać Twoje życie, zrobić projekcję, jak ono będzie wyglądać w różnych układach, z czego możesz zrezygnować a z czego nie;.
Nie myślisz chyba, że można zamknąć drzwi lub je otworzyć i wszystko jasne. Zmień w końcu myślenie bo będzie z Tobą kiepsko,
Normalne, że Cię to przeraża, zwłaszcza, że nie masz świadomości że musisz zmierzyć się przede wszystkim sama ze sobą;.
Cytat
Kochałaś? Czym była lub jest dla Ciebie miłość ? Co się stało, że uważasz, że już nie kochasz? A może wcale nie kochałaś?
A może wciąż kochasz ?
Jesteś w stanie to określić odsuwając nienawiść i chęć zemsty za upokorzenie?
Cytat
Strasznie wolno myślisz, ale to w końcu miód na serce;
Czyżby w końcu dotarło, co świadczy o Twoim poziomie? To Ty decydujesz jaki on jest;
Cytat
Dotychczasowe tak. Tak samo nie będzie napewno, ale jak będzie wciąż zależy od Was obojga.
Mam nadzieję, że wiesz, że pójście na noże jest najgorszym rozwiązaniem dla wszystkich, a to co pokazujesz to tylko wyrzucenie emocji;
Osoby, które Ci doradzają wojnę nie będą w niej uczestniczyć, ale Ty szarpać się będziesz przez lata, raz się ciesząc, że udało Ci się wygrać jakąś śmieszną małą wojenkę, a raz czołgając się w rozpaczy; I tak oto zajęta wciąż tym samym dopełnisz swoich dni;
Zresztą każdy sam raczej wybiera co chce w życiu robić, aby nudno nie było; Twój wybór;
Skąd wiesz, co uważa Twój mąż? Gdzie są fakty?
Myślę, że, podświadomie, czekałaś na jakiś ruch z jego strony.
Może, nawet, czekałaś, na kwiaty... Zgadłam?
I myślę, że jego list był, jak ranigast na zgagę... Zobojętnił kwasy...
( tak mi się skojarzyło)
To nie jest tak, że, po zdradzie, miłość ginie, jak odstrzelona kaczka.
Ona się miota, zraniona, czeka na dobicie lub ratunek...
Le_na, jeśli mąż poprosi o rozmowę, daj mu szansę mówić.
Na ostateczne rozwiązanie zawsze masz czas...
Myślę że Avenious ujęła to bardzo trafnie. Fakt na ostateczne rozwiązanie masz czas. Czas to to co my zdradzeni PO mamy pod dostatkiem.
Masz czas, nie musisz sie z niczym spieszyc, a nawet nie powinnas. Rozwod nie ukoi Twojego bolu. Zreszta powinien byc przemyslana decyzja, a nie aktem zemsty. Nie przestaniesz go kochac wraz z otrzymaniem papierka, nie przestaniesz tesknic, nie przestanie bolec...Musisz przejsc ta droge, ktora przeszedl lub nadal przechodzi kazdy z nas, droge do akceptacji tego co sie stalo i czego juz zmienic nie mozesz. Akurat Tobie rozwod z orzeczeniem o winie do niczego potrzebny nie jest, wiec nie jestes ograniczona w swoim dzialaniu. Wyprowadzka byla dobrym ruchem inawet jesli Ci przyjdzie to do glowy nie powinnas sie spieszyc z powrotem. Daj i sobie czas na przemyslenie tego co sie stalo. Czy naprawde chcesz rozstania czy rekompensaty za krzywde jaka doznalas? Czy istnieja okolicznosci w ktorych moglibyscie byc razem, czy nie ma wvogilevtakiej mozliwosci. Na te pytania bedziesz musiala sobie odpowiedziec, zanim podejmiesz decyzje. Im mniej bedzie w tym emocji tym lepiej, ale na to potrzeba czasu, wiec jeszcze raz nie spiesz sie. Jesli jemu zalezy bedzie wvtym czasie staral sie to naprawic i nie chodzi o usprawiedliwianie sie, czy mamienie Cie obietnicami lub kwiatkami, ale o zrozumienie bledu jaki popelnil i pokazanie Tobie, ze byc moze warto dac szanse. Im wiecej wysilku w to wlozy tym lepiej, bo im wiecej cos nas kosztuje tym bardziej to doceniamy. Powodzenia i pamietaj, ze chociaz teraz tak Ci sie wydaje, to nie tragedia a jedynie psztyczek w nos od zycia, ktory jesli odpowiednio do tego podejsc moze nas wiele nauczyc, przede wszystkim o nas samych.
Komentarz doklejony:
Mialo byc mezowi i sobie
Wykorzystaj je...
A propos wypowiedzi Lagosa... trafiłam ostatnio na sentencję wartościową chyba dla nas wszystkich...
"Jeśli coś tracisz, nie trać lekcji..."
Obyśmy z tych naszych prywatnych dramatów przynajmniej wyciągali wnioski na przyszłość...
Na zasadzie luźnych skojarzeń przypomniały mi się dwie historie z życia wzięte...
Zapamiętałam pewną wybitnie inteligentną, wykształconą i chyba bardzo zapracowaną kobietę, która opowiadała , że jest w szczęśliwym związku z pewnym wartościowym, zapracowanym mężczyzną, ale mają pewien drobny problem - przydałaby się im (obojgu by się przydała!!!) dobra żona... która zajęłaby się codziennymi, przyziemnymi sprawami... żeby mogli się spokojnie realizować zawodowo...
Zażartowała, że może powinni sprawić sobie
Moje pytanie: Czy ktoś z Was nie chciałby mieć takiej dobrej żony...? ;-)))
Która by ugotowała, posprzątała, dziećmi się zajęła, a jeszcze dodatkowo przywitała z otwartymi ramionami, przytuliła, wsparła w trudnych chwilach...
Wydaje mi się, że i mężczyznom, i wielu kobietom by się taki ideał mógł przydać... ;-)
Ta sama kobieta została wiele lat wcześniej drugą żoną... ojca swojej koleżanki... Nie znam szczegółów tej historii, nie mi oceniać, co się tam wydarzyło...
Ale z tego, co wiem... po tym, jak owdowiała w wieku ok. 45-50 lat mówiła o poczuciu, że chyba coś Ją w życiu ominęło... Jej znacznie starszy mąż nie chciał więcej dzieci, więc dzieci nie mieli... Rozwijała się dynamicznie zawodowo, odnosiła sukcesy... ale potem stwierdziła (być może tylko przez chwilę... ale może i nie...), że to może nie wszystko, czego w życiu chciała...
Myślę, że bardzo trudno znaleźć "złoty środek" w realizacji celów życiowych... Ja go w każdym razie na nowo szukam...
;-)
Jeszcze jedna ciekawa historia...
Koleżanka mojej siostry wyjechała za granicę, opiekować się dziećmi i... nie dość, że nawiązała romans z ojcem rodziny (a może On był inicjatorem...?) to z tego co wiem ma z Nim dziecko, może teraz już więcej niż jedno...
Znowu nie znam szczegółów tej historii i nie wiem, jak tam wyglądały relacje międzyludzkie... ale chciałabym zapytać w związku z wcześniejszymi wypowiedziami w tym wątku, czy ktokolwiek z Was chciałby, żeby w oparciu o taką historię twierdzono, że wszystkie Polki uwodzą swoich pracodawców...? Czy chcielibyście, żeby za granicą uważano nas wszystkich automatycznie za pijaków, złodziei samochodów, prostytutki, wyłudzających zasiłki itd... tylko dlatego, że pochodzimy z tego okropnego, postkomunistycznego kraju, gdzie na pewno nie mogliśmy nauczyć się niczego dobrego...?
Uważam, że nie powinno się szerzyć stereotypów i każdego należy oceniać wg. Jego czynów, a nie pochodzenia, koloru skóry, orientacji seksualnej, wyznania itp...
W stereotypach czasami jest ziarnko prawdy, ale ocena oparta na stereotypach może być bardzo krzywdząca, więc naprawdę nie powinniśmy ich szerzyć...
Pozdrawiam wszystkich (!) serdecznie!!! :-)))
Nie zgadzam sie, zeby obciążać kobietę odpowiedzialnością za zdradę męża, bo koncentrowała sie na karierze zawodowej Moze to przyczyniło sie do osłabienia więzi miedzy nimi, ale dojrzali i odpowiedzialni ludzie rozmawiają ze sobą, gdy im cos nie odpowiada, a nie wskakuja do łóżka innych
Moj ex miał wymowke, ze znalazł sobie inna po narodzinach dziecka, bo był tak zmęczony obowiązkami przy maluchu... A ja go wlaczalam w nie, właśnie po to, by chronić zwiazek i by nie czuł siebodsuniety na dalszy plan..
I jak widac to tez nie pomogło
Jak ktos chce zdradzić, to zawsze znajdzie pretekst
Albo, ze partner/ka koncentruje sie na karierze, albo na dziecku, albo ze sie nie koncentruje na sobie i sie zaniedbala, albo ze nie opiekuje sie partnerem jak należy, lub zajmuje sie nim za bardzo... Wymowek jest tysiące
Ale w przypadku męskiej zdrady, powod najczęściej prosty - biologia i brak kontroli nad popedem Ponadto panowie z reguły znajdują partnerki młodsze i co tu kryć, ładniejsze, czyli potencjalnie bardziej płodne... A co ciekawe, badania pokazują, ze nowa wybranka ma z reguły dłuższe włosy od poprzedniej
A mój zaprzeszły podał powód, który zwalił mnie z nóg. Powiedział:
Cytuję: Nie zasłużyłem na ciebie. Koniec cytatu. :rozpacz
Ciekawe, jak Lena sobie radzi...
Komentarz doklejony:
Kaz
Teraz to już trzeba lecieć po całości...
Cytat
Niekoniecznie. Historia podobna tej teoretycznie mogła/że się zdarzyć, więc komentarze będą "na zaś" dla kogoś, kto będzie lub jest w potrzebie.
Luc@s też..., kto jeszcze?