

Anetastp | ![]() |
heniek | 01:53:43 |
Julianaempat... | 03:53:29 |
soighlah | 05:29:10 |
Edek_2 | 05:58:34 |

Witajcie,
Przyszla kolej i na mnie,,sprawa bardzo swieza,wiec tez bardzo boli...
Obecnie mijaja 3tyg odkad wiem i id dnia,gdy czas sie zattrzymal,a moje zycie przestalo miec sens,
Stracilam wszelka radosc zycia...
MY-ja i moj maz,30sto latkowie,zawsze razem od 12lat,4 po slubie. Nasze najwieksze marzenie-rodzina!Dwoje dzieci,pies,ogrodek...wszystko mamy,o nasza wymarzona coreczke staralismy sie kilka lat,byl to okres wielu tysiecy lez,cierpienia,dramatow,wkoncu udalo sie!Ola skonczyla 11lutego 2miesiace..
Niestety okres ciazy nie byl dla mnie latwy,z powo****roblemoww lezalam 2ostatnie miesiace w szpitalul,przezywalam wtedy taume ze strachu o zycie naszej coreczki.Maz odwiedzal mnie codziennie,na pozor wszystko bylo ok. Ale...
Kilka mies wczesnuej,to byl moj 2mies ciazy pojawila sie ona-jego nowa kolezanka w pracy,samotna.Czasemrozmawiali,podwozil ja do domu.W zyciu nie przyszlo mi do gliwy ze oni razem;( tymbardziej,ze reczylam za Karola wszystkim!w naszym zwiazku to zawsze ja bylam"gora"wg znajomych,rodziny,kazdy mi mowil "stac Cie na kigos lepszego",ale ja slepo zakochana,zreszta nie dawal mi powodow bym myslala ze jest niewierby,klamie itp,najbardziej podobalo mi sie w nim to ze nie imprezowal,byl taki bardzo rodzinnyj...mysla,pracowity,bylam pewna ze przetwamy razem do konca,bylismy dla siebie puerwszymi i jedynymi partnerami seksualnymi i bardzo tego pilnowalismy...
Zorientowalam sie tydzien przrd porodem,gdy wrocilam do donu,byl juz inny olewajacy,nin stop go nie bylo,smsy,spal nawet z telefinem,ale pomyslam ze chce poszalec z kolegami przed narodzinami malej,po porodzie zaczely sie wyjscia nocne,wtedy tez myslalm ze oblewa narodziny malej,ale wyjsc bylo coraz wiecej,nigdyy nie odbueral tel,wraca 1,2w nocy,klocilismy sie,ja plakalam z bezsilnosci,on przysiegal mi w twarz ze mnie nue zdradza,mial tysiac wymowek rroznych... pewnego dnia sprawdzilam mu rzeczy,mial 2 tel,speawdzilam bilingi,polaczenia i smssy do niej,nadal sie wypieral i przysiegal ze tylko mnie kocha.A ja co zrobilam spotkalam sie znia...przyznala sie,sypiali ze soba od 2miees,spotykali sie od kilku...szukal u niej docenienia,wsparcia,czulosci Najbardziej mnie boli to ze w takim momencie;(w momencie,ktory mial byc najpiekniejaxym w naszym zyciu.On odrazu zaczal plakac i blagac,ze popelnil blad,zglupial ze ona go omotala ze tylko mnie kocha,mieszka nadal z nami a ja cierpie kazdego dnua,choc nie pokazuje mu tego,nie wiem co zrobic:(
Komentarz doklejony:
i znajdź czs dla siebie dla koleżanki na .....gdy on zostanie z dzieckim i będzie się mógł wykazać jako ojciec.
"się zrobi"...taaaa, jak się samej zakasze rękawy?
Przykre, ze w momencie kiedy twoje mysli powinny kręcic wokól waszego dziecka, Ty musisz sie zmagac z takimi problemami. No ale cóż, nie uciekniesz od tego, musisz sie z tym zmierzyć. Moim zdaniem nie powinnaś zostawać z tym sama, jeśli masz dobre relacje z rodzicami, przeprowadzka do nich, przynajmniej na jakiś czas byłaby dobrym wyjściem. Poród, małe dziecko, zdrada i do tego postawa Twojego męża to troche za wiele, zebyś sama to ogarnęła. Taki dystans da Ci tez troche pomyśleć " co dalej ", a Twojemu mężowi da odczuć, co traci. Ludzie czesto wola "prać brudy we własnym domu", ale sa takie sytuacje, kiedy trzeba sie oprzeć na kimś bliskim...a Twój mąż taka osobą teraz na pewno nie jest.
logos, dokładnie pomyślałam o tym samym. Koniecznie porozmawiaj z rodzicami i poinformuj teściów (może oni są rozsądni). Moja córka niedawno urodziła córeczkę i miała poważny problem ze swoim partnerem. Nigdy nie mieszałam się do ich życia, bo uważam, że każdy musi je przeżyć na swój sposób. Sytuacja była na tyle poważna, że musiałam interweniować. Rozmowa była rzeczowa i męska.. on wie, że nie pozwolę skrzywdzić wnuczki i corki. Myślę, że nie pała do mnie miłością, ale czuje respekt.
Przykro mi, że w takim pięknym dla Ciebie momencie , spotkała Ciebie taka paskudna niespodzianka.
Póki co sprawa wygląda na zamiecioną pod dywan i to Ty się męczysz a jemu się upiekło.
Myślę że strategia zaproponowana przez logos może mu uświadomić jakie popełnił świństwo i co może stracić.
Jeśli on sobie tego nie uświadomi to żadne przemyślenia, rozmowy czy terapie nic nie dadzą.
On normalnie przychodzi po pracy,czasem zamieni jakies slowo,a czasem nawet cos mi dogryzie typu,ze ona mu robila dobre kolacje albo byla cuerpliwa itp
Rozmowy nie pomoga,z nim sie juz nie da porozmawiac,jest dwulicowy i nie wiem co knuje,blagal mnie tylkp zebym nie skladala teraz pozwu o rozwod... doradzcie co w tej sytuacji zrobic gdy nie moge sie wyprowadzic
zachowanie małżonka nie do przyjęcia. To on powinien teraz leżeć u stóp Twoich i chodzić na rzęsach. Nie dość, że "zamiatacz" to jeszcze złośliwiec?
Nie uradzisz tego sama, jeśli wogóle chcesz jeszcze z nim być. Bo to nie Ty masz się starać tylko on, Ty mozesz mu na to pozwalać, a jak Cię przekona - możesz dopiero razem z nim pracować nad związkiem.
To, co opisujesz wskazuje na to, że mąż ewidentnie coś knuje. Że emocjami jest gdzie indziej, chyba nadal niestety z nią, a nie z Tobą i dzieckiem. Wiesz, czy się nadal spotykają? Co to znaczy, żebyś TERAZ nie składała pozwu o rozwód. A wolno spytać, kiedy będzie mu to na rękę?
Jeśli czujesz się na tyle silna, złóż ten pozew, może na postrach tymczasem, zobacz, jak sie zachowa. Niech dostanie obuchem po głowie. Choć oczywiście nie ma gwarancji, że to go otrzeźwi. Ale wtedy będziesz miała przynajmniej sytuację jasną, że juz nic się zrobić nie da.
Kurczę, ja bym już nie wytrzymała po tych docinkach o smaczniejszych kolacyjkach serwowanych przez kochankę. Dziewczyno, on nie może Cię poniżać, chyba że czuje się absolutnie bezkarny i pewny, że z powodu małej nie podejmiesz decyzji o rozstaniu. Przepraszam - debil.
Czyj ten dom, w którym mieszkacie?
faceci obudzicie siÄ™ ??
przeżywasz teraz koszmar, potrzebowałas wsparcia ze strony męża a on sie zabawił Twoim i dziecka kosztem...
teściowie powinni się dowiedzieć , koniecznie no chyba ze ma takich wspaniałych rodziców jak ja i jeszcze sie za nim wstawią ...
pewne jest że on musi się starac bo on wszystko zniszczył , pytanie tylko czy Ty dasz radę znieść to cierpienie ?