Julianaempat... | 01:20:12 |
Quanta1670 | 03:43:04 |
Crusoe | 04:59:19 |
SS20 | 05:48:28 |
NieOddycham | 06:45:05 |
Jestem mężatką od 18 lat...mam 38 lat, mąż tyle samo. Mamy 3 córki 18,16,7 - najstarsza jest niepełnosprawna ruchowo. Różnie bywało, raz dobrze,raz gorzej, wspólnie przechodziliśmy przez kolejne operacje córki a teraz koniec. Mąż lubił czasem wypić ale od ok. 10 lat zaczął pić nałogowo, twierdził że to pomaga mu się to "odstresować". Zaczęły się kłótnie i awantury bezustanne czepiania się do dzieci, był zły bo zgłosiłam to do opieki i musiał iść na przymusowy odwyk. Bez picia wytrzymał tylko kilka miesięcy. Wiem że znajdywał sobie "znajome" przez GG, ale to było na odległość, opowiadał im jak to je kocha a ze mną jest tylko ze względu na dzieci. Podejrzewałam, że kilka razy mnie zdradził ale nie miałam na to dowodów. Często popijał w pracy. W listopadzie 2013 dostał od szefa ultimatum albo 8 tygodniowy odwyk na oddziale, albo wylatuje z roboty. Pojechał, odwiedzałam go raz w tygodniu, czasem z dziećmi. W dzień wyjścia przyjechał do domu, zostawił torby i powiedział że jedzie pomóc koledze. To była środa. Do domu wrócił w sobotę. Nawet się nie zadzwonił. Teraz wiem że na początku odwyku kolega dał mu porozmawiać przez telefon z koleżanką, a on zaczął z nią rozmawiać codziennie. Po zostawieniu toreb pojechał spotkać się z nią bo ona celowo przyjechała z Wrocławia, my mieszkamy nad morzem, wynajęli pokój.... W sobotę wrócił bo wyjechała. Ona ma 20 lat i twierdzą że się bardzo kochają, że chce rozwodu bo odchodzi do niej. Dokumenty rozwodowe złożone oczywiście z orzeczeniem o jego winie i alimenty. Teraz wiem że dawno powinnam wystąpić o rozwód, że się tylko łudziłam, bo może się zmieni, bo dzieci. to boli że tak potraktował po tylu latach, chciałam z nim choć szczerze porozmawiać, stwierdził że nie ma o czym (przyznał się do wcześniejszych zdrad). Opiekując się niepełnosprawną córką straciłam kontakt z koleżankami i teraz nawet nie mam jednej zaufanej osoby, której mogłabym się choć wypłakać. Jest mi bardzo ciężko, wspierają mnie starsze córki, jestem im za to bardzo wdzięczna....
Napewno będzie Ci bardzo ciężko przekreślić wieloletnie małżeństwo i zostać samej z trójką dzieci, w dodatku jednym niepełnosprawnym...czasami jednak trzeba przetrwać te najtrudniejsze chwile żeby znów odnaleźć szczęście czego z całego serca Ci życzę
Tyle naraz ciśnie mi się do głowy...
18 lat żyłam z alkoholikiem... Tyle lat miałam nadzieję.
Teraz wiem, że z tego się nie wychodzi.
Sytuacja, jaka się u Ciebie pojawiła, to, paradoksalnie, okazja do ucieczki z tej matni. Brzydko mówiąc: wykorzystaj okazję.
Realizuj twardo swoje postanowienia, nie oglądaj się, nie poddawaj jego manipulacjom. Z nim nie miałabyś już życia. Ani twoje dziewczynki.
Wreszcie skoncentruj się na sobie. Nie na nim. On się nie liczy. Pewnie wiele razy mu pomagałaś. Już dosyć. To są przypadki beznadziejne. To choroba, na którą nie ma lekarstwa. Ale jest dla ciebie: ewakuacja.
On, pewnie, wróci. Nie ulegaj. Bo stracisz życie.
Jestem rok po rozstaniu. Ocaliłam siebie i moje dzieci.
Powodzenia.
Chylę czoła przed teściem; oby się nie ugiął...
Ja takiego szczęścia nie miałam. Teściowa alkoholiczka ( oczywiście tajemnica poliszynela), zrozumiałe, że całkowicie po stronie synka.
Siostra męża naraiła mu swoją przyjaciółkę, która stała się jego kochanką i bezpośrednią przyczyną naszego rozstania. Gnój zmanipulował wszystkich...
Na szczęście nie byliśmy małżeństwem, więc wystarczył kopen w ****en!
Ale Ty bierz się ostro do roboty. I walcz o godność swojej rodziny.
Wiem, jak ma się w końcu dosyć życia ze zwyrodnialcem.