

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
Landexpzglosy | 01:19:03 |
JamesTon | 01:21:43 |
soighlah | 01:31:38 |
Sfinks | 02:44:54 |
Julianaempat... | 03:21:45 |

Moja historia jak każda inna, ale piszę bo potrzebuję trochę opinii na ten temat czy warto. Znamy się z żoną 11 lat, a jesteśmy 2 lata po ślubie oraz mamy 1,5 rocznego synka. Sprawa wyszła na jaw w momencie kiedy miałem problem ze swoim telefonem i musiałem pożyczyć telefon żony do swojej pracy bo niestety bez tego przedmiotu nie mogę się obyć. Podczas mojego pobytu w pracy 2 razy telefonował były kolega z pracy mojej żony - nie odbierałem, ponieważ uważałem, że to niestosowne. Natomiast później napisał sms , niestety korciło mnie, aby to przeczytać no i nie dało się mojej ciekawości powstrzymać. Niestety chwile później cały się zatrząsłem. Przepraszał, że ją wystawił w weakend grudniowy (wtedy była w szkole na studiach) i pytał dlaczego nie spotkali się w styczniu (kolejny zjazd). Wciągnąłem go trochę w rozmowę sms-ową i wyszło, że żona mu napisała, że nie może się z nim spotkać bo leży w szpitalu bo poroniła (żona nie była w ciąży) Wróciłem do domu i zapytałem o co chodzi konkretnie dodając, że może być najgorsza, ale prawda. Okazało się, że przed Naszym ślubem 2 lata temu (4 miesiące przed) spotykali się przez 3 miesiące. Żona twierdzi, że tylko raz z nim spała, później tylko łączyły ich rozmowy, pocałunki, spotkania, wspólne obiady. A dlaczego? Bo jej imponował jako mężczyzna, świetnie sobie radził w pracy. Od kilku miesięcy piszą, rozmawiają, a Ona to ukrywała, no i wreszcie chcieli się spotkać. Napisała mu że poroniła bo uważała, że w ten sposób On się od niej odczepi najszybciej (taką odpowiedź uzyskałem pytając dlaczego nie powiedziała mu poprostu, że ma rodzinę itp.). Nasz synek został poczęty w miesiąc po tym jak Ona przestała się z nim spotykać (tak twierdzi). Kocham go bardzo mocno i nie wyobrażam sobie oraz nie dopuszczam myśli, że nie nie Naszym synem, ale przed ślubem przez okres ok 2 lat nie zabezpieczaliśmy się wogóle (nie zaszła w ciążę, aż do momentu 3 miesiące przed ślubem - dodam, że zaręczyny odbyły się 2 lata wczesniej) i to dało mi do myślenia czy jestem jego biologicznym tato. Jestem w strasznej rozsypce, ponieważ nie mogę przetrawić, że w momencie kiedy zaczęliśmy wspólną budowę domu, przygotowywaliśmy się do ślubu, woziłem ją do pracy do tego gościa, a Oni wykorzystywali ten czas na wspólne igraszki. Poświęcałem się dla niej ciężko pracując na to co dziś mamy. Mieszkamy w domu od listopada 2013, a tu nagle ten klaps. W pierwszym momencie kiedy mi powiedziała wpadłem w szał, rozbiłem jej telefon. Później chciałem konstruktywnej rozmowy, sam zaproponowałem terapię małżeńska bo nie wyobrażam sobie sytuacji, że będę synka odwiedzał raz na jakiś czas gdy się rozstaniemy. Niestety to ja wychodzę ze wszystkimi inicjatywami. Kocham ją oraz synka z całych sił, zrobię dla nich wszystko. Ona twierdzi, że też kocha, ale te słowa jakoś za lekko przychodzą. Czy warto ratować?
Nie wiem, w związku z tym czy dociekałabym prawdy, jak to mam w zwyczaju w innych sytuacjach, czy wolałabym wierzyć, że jest moje. Tutaj chyba warto wejść w siebie i zastanowić się, co będzie dla mnie gorsze: niewiedza z niewiadomą czy ewentualna świadomość, że biologicznym ojcem nie jestem.
Zakładam oczywiście, że kocham tego dzieciaka ponad wszystko i niezależnie od wszystkiego.
Jakim Ty jesteś człowiekiem, mar146?
Cytat
To, co wyżej zacytowałam również jest niepokojące. Rozumiem, że chcesz naprawiać, natomiast, jeśli będziesz w tym sam, to raz, że rodzi pytanie dlaczego Twojej żonie na tym nie zależy, a dwa...walka w pojedynkę nie może skończyć się dobrze.
Komentarz doklejony:
p.s. wyników jeszcze nie mamy
Cytat
Zaczyna się z nim spotykać na 3 miesiące przed (planowanym!) ślubem. Sypiają. Jak rozumiem zaraz zachodzi w ciążę i kontakt na kilka miesięcy ciąży się urywa (lub nie), po czym, znowu nawrót. Syn ma 1,5 roku.
Ja tu nie widzę, ani chęci, by przystopować (gość w grudniu wystawił ją do wiatru), ani samego zastopowania znajomości, a jeśli już to tylko na kilka miesięcy, kiedy zmienia się gabaryty
Wiesz...chyba nie wiesz wszystkiego...Tym bardziej, jeśli teraz dołożyć to, że żona marnie się stara, a powinna całować ziemię, po której chodzisz
W sumie kochanek nie musi wiedzieć, że dziecko poczęte miesiąc po zaprzestaniu ich spotkań (o ile w ogóle przerywnik nastąpił) i ma dziś 1,5 roku. Równie dobrze może myśleć, że ma mniej, tym samym wierząc, że jest Twoje, idąc tropem, że przerwa w spotkaniach przypadła właśnie w tym czasie, kiedy nastąpiło szczęśliwe zapłodnienie...
Dziecko kochanka, gdyby w trakcie ciąży się dowiedział lub teraz...
Mógłby jej z nim nie chcieć, z różnych względów.
Mógłby domagać się praw (mało prawdopodobne), a to bardzo skomplikowałoby jej życie.
Mógłbyś chcieć odejść, w końcu mężczyzna nie nosi w sobie przez 9 miesięcy nowego życia, toteż ojcowskie instynkty mogły w Tobie wtedy jeszcze nie powstać.
Bezpiecznie jednak zostać z dzieckiem przy mężu, a kochankowi wmówić poronienie
A propo zarzucania mojej osobie to zarzuca mi to, że zbyt mało z nią rozmawiałem, że nie pytałem ją po całym dniu jak jej minął dzień itp.Mówi, że z Nim jej się wspaniale rozmawiało.
Komentarz doklejony:
J
Cytat
Też sobie o tym pomyślałem, że jej kształty wracają do normy i pociąg do innych również.
Cytat
Wiesz, gdzie była w czasie tego styczniowego zjazdu? Skąd wiesz, że nie była w ciąży właśnie z kochankiem? Może mówi prawdę
Komentarz doklejony:
Dzięki za wpisy potrzebowałem trochę chłodnego spojrzenia.
JakichWiele chyba nakreśliła najbardziej prawdopodobny obraz sytuacji.Jesteś systematycznie zdradzany przez kilka ostatnich lat.
Studia nawet jeżeli nie są tylko przykrywką to obawiam się ,że Twoja żona ma na nich zajęcia pozaprogramowe .
JakichWiele dnia styczeń 31 2014 19:16:35
Cytat
Wiesz, gdzie była w czasie tego styczniowego zjazdu? Skąd wiesz, że nie była w ciąży właśnie z kochankiem? Może mówi prawdę smiley
Nie znam się na medycynie.Jeżeli się nie mylę to usunięcie ciąży w Polsce jest przestępstwem.Więc nie mogła pojechać usunąć ciążę do szpitala.I tu nie wiem czy można wywołać poronienie w określonym momencie w przyszłości na przykład za tydzień.Przecież ona musiała mieć datę tego zjazdu ustaloną wcześniej więc zakładając poronienie
musiałaby je także zaplanować ,żeby wypadało w tym samym terminie co zjazd.
Zostaje usunięcie ciąży -podziemie aborcyjne ( jeżeli usuwanie jest nielegalne to pewnie usługi przeniosły się częściowo do podziemia a częściowo za granicę).To dałoby się już zaplanować z odpowiednim wyprzedzeniem ,aby wypadało w tym samym terminie co zjazd.
Zakładając ,że była z nim w ciąży i ją usunęła ( styczeń) to czy są badania , które wykażą to bez wątpliwości ?
Cytat
Mogła, choć sama aborcja rzeczywiście jest w Polsce nielegalna, z co najmniej dwóch powodów:
1. Lekarz w kopercie spod lady wręczył jej garść tabletek wczesnoporonnych i przykazał, że jakby co...jest pod telefonem przez kolejnych kilka dnia. Ot tajemnica poliszynela
2. Zjawiła się w szpitalu po zażyciu w/w tabletek z objawami "samoistnego"
Cytat
Jeśli wykonywany był metodą na miarę naszych czasów, poziom hcg spada do wartości sprzed ciąży od tygodnia do miesiąca. Czas zależny od poziomu w momencie poronienia.
Jeśli wykonywany był metodą na miarę dawnych czasów np przez łyżeczkowanie, całkiem możliwe, że pozostały ślady w narządach rodnych do fizycznej oceny.
Dziś nie jest tajemnicą, że poprzez szeroko znany serwis dla kobiet, można, jak napisał wyżej milord, zamówić sobie z dostawą do domu (wpłacając wcześniej na konto określoną sumę) trochę farmakologii i do chyba 9 tygodnia pozbyć się niechcianej ciąży.
Cytat
Nie chcę Cię martwić, ale powinieneś poczekać na wyniki testu DNA.
Napisałeś, że sypiałeś z żoną przez dwa lata bez zabezpieczeń.
Napisałeś, że ślub był planowany - ale planować można wiele - to akurat nie jest istotne.
Teraz niech mi ktoś powie, że jest to prawdopodobne, by na 3 czy 4 miechy przed samym ślubem mieć aktywnego kochanka, a zajść z mężem w ciążę - i pójść do ołtarza z trzy miesięczną ciążą?
Obym się mylił - ale... dziewczyna przez długi okres czasu sypia z Tobą i nic. Znając podobną sytuację kiedyś wiem, że po takim czasie niektóre dziewczyny potrafią być pełne wątpliwości, czy mogą mieć dziecko, czy są płodne - lub czy partner jest płodny.
Przychodzi też taki wiek, że pojawia się bardzo silne "ciśnienie" na posiadanie dziecka, że są gotowe na wszytko, by je tylko mieć, nawet na kochanka na ławce rezerwowych.
Tu życie bywa brutalne - i każe to im zweryfikować. Trafia się kochanek, to... też idą w tango bez zabezpieczeń.
Jeśli to Twoje dziecko - to jest jak wygrana w totka. Jak nie jest - to pomimo więzi jaką masz teraz - może ta więź z czasem zaniknąć i dziecko to z czasem być może to odczuje - to zależy od Ciebie, od tego jakim będziesz człowiekiem.
Ja znam taki negatywny przypadek, gdzie dziewczyna postanowiła się zabawić, mimo że miała tu chłopaka, pojechała sobie na wycieczkę zagraniczną, tam w pubie poznała przystojnego Araba, noc była fajna i upojna. Wkrótce okazało się, że jest w ciąży, więc... szybki ślub z aktualnym chłopakiem.
Tyle, że dziecko - niby wcześniak - urodziło się jasnym Mulatem, w przedszkolu było przezywane Murzynem, a z czasem kochający go zachwycony synkiem tato, gdy chłopak stawał się młodzieńcem, tracił tę więź jaka powinna być między ojcem a synem, wyczuwając, że jednak nie jest jego. Jego żona potrafiła miewać kochanków, taki miała charakter - ale jedną zdradę zaliczyła wpadką, więc był rozwód.
Podział majątku, sprzedaż domu, "syn" poszedł z ojcem, córka (już jego, bo podobna) odeszła z jego larwą. Syn, przez młodzieńcze lata, jak z nim rozmawiałem, miał silne pretensje, że ojciec nie bardzo go dobrze traktował, że nie zawsze był ojcem na jakiego mógł liczyć - zabrakło tej istotnej więzi. Miał go "w dowodzie" i "z dowodu go nie wydrapał" - ale z czasem... to nie było to. Żona przyprawiała gościowi rogi, podejrzewał - że syn nie jest jego... a jak nie było klimatu rodziny - trudno tego ojca obwiniać, że wpadł w alkoholizm i syna olewał.
Postawię bardzo zły scenariusz - hipotezę, i oby się nie sprawdziła. Dziewczyna ma Ciebie, ale poznaje fajnego faceta, który jej imponuje. Wie, że skoro przez 2 lata z Tobą nie zaszła w ciążę, to i jeden czy dwa numerki z innym mają marną szansę na ciążę - lub odwrotnie - jest już pewna, że nie możesz mieć dzieci, a ona dziecko chce mieć, więc sobie je zrobi z kimś genetycznie fajnym - ślub planowany jest już wkrótce, a tu tyle wątpliwości o płodność.
Traf chce, że akurat jest inaczej - a kochanek może mieć rodzinę i dzieci, lub luzak do życia - jak w piosence "z nim będziesz szczęśliwsza":
http://youtu.be/c1_nhsZEBgs
Ale jest wyjście awaryjne, Ty!
Zapewniasz jej to co potrzebne, by dziecko urodzić, utrzymać materialnie, oraz dach nad głową. Przyjemności ma w pracy, więc nie jest jej źle.
Zalicza wpadkę z telefonem, Ty się wściekasz, więc musi to jakoś tłumaczyć - ale ja bym jej nie wierzył (odzyskiwałem kiedyś pliki z dysku twardego komputera, gdzie w jednym z plików była rozmowa pewnej żony, że czuje się taka samotna, bo mąż właśnie zginął w wypadku samochodowym - gdy mąż był obok zdrów jak ryba i zupełnie żywy, więc opowiadane przez zdradzające żony historie mogą być harlekinami rodem z kosmosu, że spała raz, a potem już tylko spacery za rączkę, a dla tych spacerów on nie chciał się odczepić, itd...
Jesteś w sytuacji nie do pozazdroszczenia, ale jeśli okaże się, że to nie Twoje dziecko... myśl, a zrobisz jak podyktuje Ci serce.
Otóż jest to możliwe Ramirez. Sam widziałem kiedyś jakiś odcinek czegoś o tytule "ciąża z zaskoczenia". Organizm ludzki i jego możliwości są totalnie nieprzewidywalne
A ja mysle ze wszystko bedzie DOBRZE MAR .. trzymam kciuki
mechanik
Bez względu na wynik testu, postawić sprawe jasno albo obydwoje chcecie utrzymać związek albo do widzenia, przy czym w przypadku potwierdzenia ojcostwa, walczyc o syna. W przypadku gdy tatuś jest kto inny, zawiadomić go o tym fakcie i najlepiej oddać kobietę w jego rece.
Czy naprawde pan myśli, że ktoś kto przed ślubem przyprawia panu rogi nie robił tego wcześniej ? No i czy nie zrobi tego później ? To co się wydarzyło to jest oszustwo czystej wody... i nie jest jej, głupio, wstyd ?
W piątek przyszły wyniki - jaka ulga jestem ojcem. Odbyliśmy też 1-sze spotkanie u terapeuty małżeńskiego i chcemy odbudować wszystko. Spokojnie moja radość jest ostrożna i cały czas zaufanie ograniczone. Psycholog twierdzi, że to nawet nie miesiące, a lata aby odbudować lub zbudować coś nowego. Na razie walczę, a zobaczymy co życie przyniesie.
Ale trzeba pracować !
Pozdrawiam i życzę wiele wytrwałości .