| [0] |
| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | ![]() |
Julianaempat... | 00:06:23 |
Edek_2 | 00:26:47 |
Joanna96 | 01:07:29 |
JamesTon | 01:18:04 |

Witam!
Swoją historię opisałam jakieoe dwa lata temu ( pod innym loginem ).Wtedy byłam kilka miesięcy po zdradzie męża.Zdradzał mnie przez pół roku, perfidnie okłamywał i wymyoelał niestworzone historie.Poza tym , standardowo, wmawiał że nie jestem nic warta i on się zlitował by ze mną być.Oprócz tego nie angażował się w opiekę nad naszym dzieckiem (4 lata).To ja załatwiałam wszystkie sprawy , dom był zawsze na mojej głowie.Ja też właoeciwie zarabiałam na nasze utrzymanie.I o to też często się kłócilioemy...Ogólnie po zdradzie wciąż się kłócilioemy.
Długo dojrzewałam do decyzji o rozwodzie, może w związku z tym ,że faktycznie czułam się nic warta i bałam się co będzie.Mimo ,że zerwał kontakt z kochanką nie było dla nas przyszłooeci. Ponad rok po zdradzie wreszczie zebrałam siły i złożyłam pozew.Rozwód z orzekaniem o jego winie trwał niecałe 3 miesiące .Zakończył się na pierwszej rozprawie.Byłam szczęoeliwa z tego powodu.Wyprowadził się szybko po rozwodzie, odzyskałam spokój chociaż emocjonalnie byłam strasznie wykończona.
Po miesiącu od wyprowadzki zaczął próby odzyskania rodziny i trwało to przez kilka miesięcy.Ja nie uległam, wiem do czego jest zdolny.Poza tym uczucie się skończyło - przynajmniej z mojej strony.Jak już zrozumiał ,że między nami skończone nagle stracił zainteresowanie również dzieckiem.Dziecko widuje raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie przez 1-2 godziny.Tyle czasu znajduje dla dziecka , które jak twierdzi kocha.
Ostatnio zaczął nowy tryb życia ( puby, imprezy itp) i nowy związek.Dziecko zupełnie zeszło na drugi plan.Ja poczułam z jednej strony ulgę, że wreszcie będę miała spokój ale z drugiej strony złapałam strasznego doła.Wróciły myoeli ,że nic nie jestem warta nie ułożę sobie już życia....Czy ktooe z Was ułożył sobie życie po rzdradzie i rozwodzie?Mam na myoeli szczęoeliwy związek.Zastanawiam się czy jest jeszcze dla mnie jakaoe szansa...
Myoelę o ograniczeniu mu praw rodzicielskich w związku z brakiem zainteresowania córką.Może ktooe mi podpowie czy to wystarczy by ograniczyć prawa rodzicielskie?Czy muszę mieć jakieoe dowody?
Z tego co się orientuję to za mało. ale może spytaj innych. Woland może się wypowie jest biegły w prawie (jak na amatora - Woland bez urazy
Sprawe ulatwilo ze znajoma nagadala mu ze jej nowy maz zaadoptuje dziecko i tamten nie bedzie musial placic alimentow, bo niestety, nawet jak nie bedzie mial praw, alimenty trzeba placic. No i jej ex faktycznie w sadzie sam sie zgodzil na to, czym zaskoczyl wszystkich, tak ze sedzina nie miala watpliwosci. Poszlo szybko i sprawnie, ale z tego co sie orientuje, jest to zazwyczaj droga przez meke.
2. Nie widzę najmniejszych podstaw do choćby ograniczenia praw rodzicielskich, bo alimenty płaci, spotyka się z dzieckiem regularnie. Jeśli matka uważa, że zbyt mało czasu poświęca dziecku - wystąpić do sądu o uregulowanie kontaktów.
Nie bardzo łapię w czym problem i jaka korzyść dla dziecka będzie w uzyskaniu pozbawienia ojca praw rodzicielskich ?
Ex bawi się, ma nową kobietę, Ty nie wiesz jak dalej żyć, wciąż żyjesz przeszłością i kombinujesz jak exowi dopiec, nawet ze stratą dla dziecka, a nie jak ma wyglądać Twoje dalsze życie;
To bardzo niskie pobudki do działania i takie się mszczą.
Tak masz szansę na ułożenie sobie życia, ale najpierw musisz sobie w głowie ułożyć poprzednie; Inaczej nic z tego nie będzie;
Ten człowiek ograbił Ciebie z czegoś najważniejszego- poczucia własnej wartości.
Najpierw pomóż sobie, później zdecydujesz czy chcesz ograniczyć mu prawa.
Innej kolejności w/g mnie nie ma.
A co do życia po zdradzie i rozwodzie - ono istnieje
U jednym pojawia się szybciej u innych dłużej, u jednych trafiają się miłostki, a inni wpadają z deszczu pod rynnę, jeszcze inni trafiają na tzw. swoją drugą połówkę i czują się lepiej niż w związku z exemami.
No ja na szczęście zaliczam się do tej ostatniej kategorii.
Obecnego partnera poznałam 3 lata temu byłam miesiąc po zdradzie, wspieraliśmy się przez długi czas, nawet próbowaliśmy związku - za pierwszym razem nie wypalił, rany były zbyt świeże i zamiast amory, cały czas wspominaliśmy o exach. Więc związek za wcześnie też nie jest dobry. Rozstaliśmy się, ale nie potrafiliśmy nie rozmawiać ze sobą - w miarę mijających miesięcy i upływającego czasu znowu się spiknęliśmy, i teraz mogę powiedzieć, że to wtedy było to. Upłynął czas, dojrzeliśmy do kolejnych związków. Teraz zbudowaliśmy dom dla naszych dzieci z poprzednich związków i dla malutkiej pociechy którą mamy wspólnie. No nie zawsze jest różowo - tak jak to w życiu - ale do tej pory nie spotkałam faceta z którym byłoby mi tak dobrze, tak dobrze się po prostu żyło.