| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Edek_2 | ![]() |
Julianaempat... | ![]() |
Anetastp | 00:26:45 |
#
poczciwy | 01:05:14 |
Joanna96 | 02:30:57 |

Muszę się wygadać i podjąć jakąś decyzję, bo sama już nie wiem co mam robić.
Po 15 latach małżeństwa mąż mnie zdradził. Pocieszył się nie cały miesiąc po moim wyjeździe za granicę. Dowiedziałam się o tym ponad 2 m-ce po fakcie. Najgorsze jest to, że nie tylko tą zdradą mnie zranił. Zacznę jednak od początku.
Mój mąż "zakochał się" we mnie na nowo w momencie jak dowiedział się o moim wyjeździe za granicę. Zaczął się zachowywać jak zakochany uczniak: wyznania, komplementy, kolacyjki, spacery. Jednak na wszelki wypadek przy użyciu programu dekodującego przeszukał mój komputer. Znalazł różne rozmowy, nie koniecznie grzeczne. Wpadł w szał i pobiegł do moich rodziców, żeby to czytali.
Zawiodłam jego zaufanie... Wyjaśniłam mu, że była to tylko zabawa, zabicie nudy. Nie wiem czy zrozumiał, uwierzył, ale ja robiłam wszystko, żeby nie poczuł się zagrożony. I było cudownie, przynajmniej ja tak myślałam.
Potem wyjechałam na 3 m-ce do pracy. Jednak przez ten czas oprócz rozmów o miłości i tęsknocie, były też takie w których zarzucał mi niewierność, kłamstwo, nielojalność. Kilka razy kończył nasze małżeństwo, bo on nie może dłużej tego znosić. Wydzwaniał i żądał mojej obecności na skypie o każdej porze, jak nie mogłam - "odchodził".
Znosiłam to, bo czułam się winna, po tym jak zawiodłam jego zaufanie. Do tego się posunął, że pozakładał: fikcyjne konto na gg, adres, e-mail i kupił kartę z nowym numerem telefonu i jako inne mężczyzna próbował mi wmówić, że się we mnie zakochał i bardzo chce się ze mną spotykać. Ciągną to kilka tygodni pomimo, że jasno mu przedstawiłąm swoje stanowisko, że mnie to nie interesuje (przyznał się, że to on, gdy umówiłam sie z nim na kawę)
O zdradzie poinformował mnie dzień po moim powrocie (jego nie było już w domu, pojechał do pracy- za granicę). Oczywiście zrobił to uprzednio oskarżając mnie kolejny raz o "puszczanie się". Jednak na początku okłamał mnie, co do osoby z którą to zrobił. Przyparty do muru wyznał, że tą osobę kiedyś spotkałam. Twierdził, że to nieplanowany "jednorazowy wyskok", ale wiele faktów temu zaprzecza.
Boli mnie, że pomimo, iż on był winny, przez ten czas robił ze mnie szmatę, alkoholiczkę, wyrodną matkę. Boli wyrachowanie, bezczelność i przebiegłość.
Boli, że w międzyczasie przyjechał do mnie i wpakował mi się do łóżka, jak gdyby nigdy nic.
Nie wierzę już w jego miłość, bo osoby kochane chroni się przed bólem i cierpieniem. On mnie tym obarczył kilkukrotnie. I wciąż zdarza mu się atakować. Gdyby mnie kochał, nie wlazłby do łóżka pierwszej, która na niego spojrzała, nie poniżał, nie oskarżał, nie okłamywał.
Przed oczami mam obrazy z tą dwójką i robi mi się nie dobrze. Na początku jeszcze czułam się winna temu, ale teraz czuję bunt... wolałąbym, żeby zabawiał się przez internat z dziesięcioma niż z jedną spał w realu. Jednak mamy rodzinę i nie wiem co robić.
Nie mogę zrozumieć: dlaczego mnie tak atakował i oskarżał, skoro sam był winny??? Oskarżał mnie o wszystko co sam robił i się wściekał o to... gdzie tu sens? Najpierw przeprasza, potem atakuje - więc czuje się winny, czy skrzywdzony? Zgłupiałam już od tego....
Jak dalej żyć? Czy dać mu szansę, nam szansę???
Co znalazł? Tutaj chyba pies pogrzebany....
o tu chyba jet pies pogrzebany- kika76 co ty tam nawywijałaś w internecie? Mam wrażenie że chcesz nas przekonać że internetowe zdrady są czymś łagodniejszym i łatwiej przyswajalnym niz zdrada w realu.
Lepiej sprecyzuj co takiego wyczytał Twój mąż i dlaczego Ty to bagatelizujesz (zabawa, zabicie nudy)?
2.jestem pewna, że zdradził, bo mi o tym powiedział, potwierdziła to jego kochanka
3.nie bagatelizuję sprawy internetu, gdyby tak było, to słowem bym o tym nie wspomniała, poza tym pisałam, że znosiłam z pokorą jego ciągłe ataki, bo wiedziałam, że zawiodłam
4.widzę, że łatwo znalazłyście dla niego wytłumaczenie, a mnie osądziłyście......czyli mój mąż ma rację, że żona co nie zrobi to ****, mężowi jednak można wszystko
5.Dzięki Alfama, za rzeczowe i mądre podejście do tematu
Widzisz? ON ciagnal to kilka tygodni, a CIEBIE to nie interesowalo... Chyba jednak cie to interesowalo, skoro go nie zablokowalas a utrzymywalas kontakt z "nieznajomym".
Jego zdrada to wedlug mnie wynik twojej dzialalnosci. W waszym malzenstwie nie dzialo sie dobrze, jestem takiego samego zdania jak Alfama. Najlepiej byloby jakbyscie sie rozstali. I wiem co mowie, w tej chwili oboje musicie dojsc ze soba do ladu. On cie jednak zdradzil i za to musi zostac ukarany. Ja nie mowie ze od razu rozwod ale separacja, nawet na tydzien, czasami dziala cuda. Poza tym rozmowy, rozmowy, rozmowy. Musicie to przemielic tysiac razy, i on i ty, gdyby cie rzeczywiscie nie kochal, juz by z toba nie rozmawial.
A co do separacji, to ją poniekąd mamy, bo jak wróciłam do domu to jego już nie było (wyjechał za granicę), a o zajściu poinformował mnie telefonicznie. Nawet porozmawiać nie mam jak, bo on nie ma zasięgu. Jestem więc sama ze swoim domysłami, wątpliwościami i uczuciami. Nawet nie mam z kim pogadać, bo jedyna osoba, którą wtajemniczył zaraz po zajściu jest do niego bardzo agresywnie nastawiona, a ja chciałabym do tego podejść mądrze, a nie pod wpływem emocji. Muszę przy tym udawać przed całym otoczeniem, że jestem happy. Nie chcę poza tym "prać brudów" publicznie, a czym więcej osób wie, tym większe ryzyko plotek. I tak już gadają, bo ontak rozdmuchał sprawę internetu, że jak wyjechałam do pracy to połowa sąsiadów gadała, że się rozwodzimy.....
Komentarz doklejony:
Mówi się, że zapałki w rękach dziecka, to pożar- dzisiaj powinno przyjąc się też powiedzenie INTERNET W RĘKACH NIEDOJRZAŁYCH LUDZI, TO.....(brakuje mi pomysłu)niech każdy sam to sobie dokończy.
Komentarz doklejony:
zakichanej a nie zakochanej
Satysfakcją dla mnie jest, że ją też upokorzył, bo po upojnej nocy, zadzwonił do niej i kazał zrobić badania na HIV, kiłę i rzerzączkę, czy coś w tym stylu (hihihi - ciekawe jaką miała minę). Próbowałam z nią rozmawiać, ale ona mnie ciągle zbywa lub milczy (mam do niej tylko E-mail). Dzięki za opinię, pozdrawiam
Cytat
Nie dziwię się, że nie rozumiesz, kika76. Zwyczajnie zapomniałaś o związku przyczynowo-skutkowym...
Tak, czy inaczej "JakichWiele" mam wrażenie, że doskonale zrozumielibyście się z moim wspaniałym mężem... oboje wyznajecie zasadę "ukradł - obciąć rękę, a może lepiej dwie...". Mogę Ci podać na niego namiary - niedługo będzie wolny... Jednak dziękuję za opinię, jaka by nie była.
Komentarz doklejony:
poczuł, sorry za błąd
Cytat
A więc jednak umówiłaś się na kawę z nieznajomym z internetu, z tym którego tak uparcie odrzucałaś ? Nie jesteś taka święta, za jaką chcesz się tu przedstawić...Niestety..
Ciekawe, jak KONKRETNIE brzmiały te twoje "niewinne" rozmowy z innymi..ciekawe...!!! Piszesz tu tylko to chcesz powiedzieć...a to niekoniecznie musi być prawdą obiektywną..Może mąż nam coś opowie ? Dowiedzielibyśmy się pewnie jeszcze 20 innych faktów i niedopowiedzeń..
W momencie, w którym nawiązałaś internetowy romans dałaś mężowi prawo do takiej reakcji, jaką uzna za stosowną. Do siebie miej pretensje...
O ile dobrze zrozumialam to najpierw Twój mąż przylapal Cię na zdradzie emocjonalnej przez internet, potem oczywiście zarzucal Ci "niewierność, kłamstwo, nielojalność". Chyba normalka, co?
Potem postanowil Cię sprawdzić i niestety ale oblalaś egzamin, umówilaś się jedak na kawkę. On przecież teraz myśli że go zdradzalaś na prawo i lewo.
No i na koniec on Cię zdradzil. Hmm chyba po Twoich wyczynach to nie masz zbytniego prawa go oceniać? On zwyczajnie cierpi, inaczej nigdy by Ci o tym nie powiedział.
Poza tym twierdzisz że on się nad Tobą znęca psychicznie. Czy samo to nie jest podstawą do rozstania. Czy może to ładna wymówka? Czy znęcał się nad Tobą przed tymi wydarzeniami? Jakim cudem wytrzymałaś z nim 15 lat skoro to taki tyran?
Zaczełaś pikantne rozmowy przez internet z nudów!!! Skoro nuda to chyba tworzyliście normalną nudną rodzinę.
I ostatnie pytanie jeśli pozwolisz: Czy jest szansa że Twój mąż będzie Cię chcial po tym wszystkim?
Cytat
Nawet nie wiesz, jak bardzo rozumiem Twojego męża. Nie mniej jednak dziękuję, nie skorzystam, mam już swojego, też "wolnego"
A tak już zupełnie poważnie, zawsze warto spojrzeć na siebie krytycznie i zastanowić się, co spiep***łam, co mogłam inaczej, a na co nie miałam wpływu etc i dopiero potem wyciągać wnioski.
To ważne, niezależnie od sytuacji...
CZY ROZMOWY Z RÓŻNYMI LUDŹMI SĄ ROMANSEM? JEŚLI TAK, TO Z KIM? POWINNAM SIĘ MOŻE OD RAZU PUSZCZAĆ... NA JEDNO BY TWOIM ZDANIEM WYSZŁO...
Komentarz doklejony:
DOROTKO123, NIE INTERESUJE MNIE JUŻ TO.... BO JA KUŻ GO NIE CHCĘ. POZA TYM NIGDY GO NIE ZDRADZIŁAM EMOCJONALNIE, ANI FIZYCZNIE,
twoje własne słowa...
Komentarz doklejony:
TAK, ALE NIE NAPISAŁAM ANI SŁOWA O ROMANSIE INTERNETOWYM, BO Z NIKIM NIE UTRZYMYWAŁAM DŁUŻSZYCH KONTAKTÓW
Kika bagatelizujesz swoje wyczyny demonizując męża niestety ale wygląda mi to na zdradę za zdradę (w jego opinii). I niestety ale Woland ma racje. Kto sieje wiatr zbiera burze. Nie zdradzałaś go ale on tego nie wie wie natomiast że umawiasz się przez net z kmiotami - taki obraz mu pokazałaś.
Komentarz doklejony:
I nie ubić po prostu za błędy trzeba płacić
Kto wie, całkiem możliwe, że masz rację i mąż to ostatnia kanalia, co to uknuł sobie plan i teraz pod przykrywką Twoich nic nieznaczących rozmów wieczorową porą, realizuje to, na co zawsze miał ochotę
Zgadzam się z betrayed40, jest wielce prawdopodobne, ze zadnej zdrady ze strony męża nie było. Po pierwsze sam Cie poinformował, więc zależało mu zebyś wiedziała, po drugie powiedział że to jednorazowy numer, czyli nie wiąże sie z żadnym zaangażowaniem, dalej koleżanka ochoczo potwierdza to wydarzenie, jeszcze bym zrozumiał, gdyby to był romans i chciała go zdobyć dla siebie, ale jednorazowy numerek, raczej nie jest powodem do dumy dla kobiety. Taki przypadek był tu jakiś czas temu, zdradzony mąż opisywał, że powiedział żonie o o swoim rewanzu z kolezanką, a ta w rozmowie telefonicznej też ochoczo to potwierdziła, tylko ze to był blef obliczony na wzbudzenie zazdrości. Chciał sie przekonac czy cos jescze znaczy dla żony i czy warto starać sie o zachowanie związku. Kika chyba jesteście po prostu zapętleni i zamiast sie szarpać, zróbcie cos w kierunku żeby to rozwiązać. Nie byłaś fair wobec niego, on przesadził Twoim zdaniem, mozecie to eskalować az doprowadzicie wasz związek do ruiny, albo pogadacie tak jak pisze betrayed.
Omijałem do tej pory Twój wątek, bo z daleka było widać, że sprawa ma drugie dno.
I nie jest do końca tak jak Ty to przedstawiasz lub usiłujesz nam przedstawić.
A nerwowa reakcja na próbę krytykowania Ciebie to typowe zachowanie osoby, która nie ma czystego sumienia.
I ma za pazurami, które tutaj pokazuje sporo brudu
Cytat
No właśnie Kika76, osoby, które kochamy, chroni się przed bólem i cierpieniem .
A jak TY postąpiłaś?
Mąż się ogarnął, wykminił, że coś jest nie halo.
Że coś się dzieje takiego, co dało podstawy do kontroli.
Zauważył coś niepokojącego w Twoim zachowaniu. Uwierz, da się pewne rzeczy ukryć ale nie da się tego robić w nieskończoność.
Cytat
Coś podejrzewał, poczuł zagrożenie, w dodatku Ty wyjeżdżasz na trzy miesiące do pracyr30;r30; . W jego głowie jednak pojawiła się obawa, że może tylko jedziesz spotkać się z kochankiem.
Ma podejrzenia, poczuwa się do winy, stąd taka zmiana jego zachowania.
Wystraszył się, że Twoim życiu ktoś się pojawił, że masz już kogoś. Chce Ciebie odzyskać, wyrwać z rąk domniemanego czy też tak jak piszesz, ubzduranego przez niego kochanka.
To pierwsza naturalna reakcja a równocześnie podstawowy błąd , jaki się popełnia w przypadku zdrady.
Podjął walkę o Ciebie
[quote]Jednak na wszelki wypadek przy użyciu programu dekodującego przeszukał mój komputer
Twój mąż wykazał się przytomnością umysłu i postanowił sprawdzić co się dzieje.
I ....
Cytat
Bingo, miałem rację coś podejrzewając.
Ty próbujesz mu dowieść, że to nic znaczącego. Że go kochasz. Ale jego zaufanie do Ciebie spadło do zera.
Postanowił sprawdzić, czy Twoje słowa i czyny mają pokrycie w rzeczywistości.
Zagrał vabank: Powiedział sprawdzam, i co się okazało.
Zastawił pułapkę, a Ty w nią wpadłaś niczym mucha w pajęczynęr30;
Przekonał się naocznie, ile znaczą Twoje słowa, że są puste i nie przedstawiają żadnej wartości.
Że za nimi nie idą w parze żadne czyny, bo:
Czy powiedziałaś mężowi, że nowy adonis próbuje się z Tobą umówić na randkę?
Czy jednoznacznie zerwałaś kontakt, zablokowałaś go?
Skąd.
No bo po co, skoro kontakt stał się tak intrygujący.
Dla pozoru, by nie wyjść na taką łatwą stawiałaś nikły opór jednocześnie zamiast odciąć się, podjęłaś jednak grę , cały czas utrzymywałaś kontakt z tajemniczym, intrygującym Ciebie i budzącym w Tobie dreszczyk emocji nieznajomym.
Chyba nie wmówisz nam , że wiedziałaś iż jest to Twój mąż, prawda.
Bo o tym, że to on dowiedziałaś się dopiero w momencie jak zgodziłaś się na spotkanie.
I zgodzę się z przedmówcami, Lagosem i Batrayed- żadnej zdrady ze strony męża nie było.
On Ciebie kocha, chciał wzbudzić poczucie zazdrości i r30;r30;
Końcowy efekt osiągnął nie jest taki, jakiego oczekiwał.
Pozdrawiam..
Z autopsji wiem że u mnie też zaczęło się od netu FB i inne głupoty. Jak zrobiłem dym odpowiedź - przecież was kocham. W odróżnieniu do męża zignorowałem temat. Kika a gdyby ten facet z którym się umówiłaś nie okazał by się mężem?? Podejrzewam że skończyło by się konsumpcją. Niestety ale tak to działa coś nowego innego, dochodzi dreszczyk emocji - adrenalinka, bo tak mnie rozumie. A kończy się zawsze tak samo - płaczem.
Powiem Tobie jak działa psychika faceta (tak działała moja). Najpierw ogromne poniżenie później moment pojawia się ktoś nowy i wcale się nam nie podoba nic do niego nie czujemy. Więcej nie mamy ochoty na spotkania ale w pewien sposób dodaje to wiary w siebie w końcu też możemy. U mnie prawie skończyło się w łóżku na imprezie u znajomych "koleżanki". Na szczęście wycofałem się i nie żałuję. Naprawdę uważam że b prawdopodobne jest wymyślenie skoku w bok przyznał się i wyjechał - to już w ogóle zastanawiające - chciał być uczciwy? Raczej chciał pokazać że też może. Kika najbardziej co mnie zaskakuje to to że w ogóle nie widzisz że sama wywołałaś kryzys. Po co nie mam pojęcia. Zresztą czytam kolejne historie i zastanawiam się po co ludzie odwalają debilne numery.
Jedyne co mi przychodzi do głowy to nuda, rutyna. Rozrywka pojęta w chory sposób.
Porozmawiaj z nim ale nie przez telefon ale normalnie patrząc sobie w oczy. Zadał bym pytanie czy naprawdę ciebie zdradził. Po 15 latach już można poznać czy ktoś mówi prawdę.
Cytat
Tak, powiedziałam o wszystkim i stwierdził, że skoro jestem szczera to ok. Pytał mnie jeszcze, dlaczego się ukrywam na GG, też mu powiedziałam, że nie chcę, żeby "Marcin" wiedział, że jestem, bo nie mam zamiaru z nim gadać.
Zdradził na 100%, potwierdziła to jego kochanka, która na dodatek oskarża go teraz o to, że ją nagabywał i "zmusił do tego (mój mąż ma więc dodatkowy problem - choć twierdzi, że to bzdura, boi się, że ona coś kombinuje, co może mu zaszkodzić jeszcze bardziej).
Nie wybaczaj mu zostaw go wmawianie komuś winy to rodzaj wampiryzmu emocjonalnego, a bycie cnotką to w obecnych czasach frajerstwo.
Cnota jest szkodliwa i prowadzi do zguby, trzeba mieć zasady.
Teraz ty się z nim prześpij jak będzie się stawiał zobaczysz że mężczyźni najbardziej nienawidzą zdrady fizycznej.
Mają non stop przed oczami sceny seksu choćby w wyobraźni.
Twój ruch
Komentarz doklejony:
Poza tym ja uważam że ten natarczywy koleś został wynajęty przez męża by usprawiedliwić zdradę to taki rodzaj pretekstu..
Komentarz doklejony:
Cześć wysłałam ci zaproszenie do rozmowy na gg
Koledzy chcieli tylko wytłumaczyć dziewczynie, że pozornie niewinne zachowania mogą być odbierane przynajmiej jako nielojalność a anwet wstęp do zdrady. Nikt nie usprawiedliwia zemsty w takiej formie jak zdrada.
A swoją drogą:
Nie wybaczaj mu zostaw go wmawianie komuś winy to rodzaj wampiryzmu emocjonalnego, a bycie cnotką to w obecnych czasach frajerstwo.
Cnota jest szkodliwa i prowadzi do zguby, trzeba mieć zasady
Ciekawe podejście, szczególnie to o cnocie.:niemoc
Kto mówicie - personalnie proszę.
Swoją drogą infantylizm twoich wypowiedzi, nie tylko w tym wątku, jest porażający...
Ale nie narzucaj swoich teorii innym. W sumie coraz bardziej mnie zaskakujesz (nie pozytywnie). Cnota, zasady przyzwoitość to to co nas różni od zwierząt. Nie wiesz o czym piszesz bez urazy. Coraz częściej odnoszę wrażenie że masz żal do faceta że miałaś z nim romans - i .... nie wybrał Ciebie (tak to wygląda). Zresztą pobudki w informowaniu żony były "letko" naciągane.
Bycie wiernym to nie frajerstwo - to uczciwość trudne pojęcie ale jak by co jest jeszcze wujek google.
Tu macie przedsmak prawdziwego Mickiewicza
http://mickiewicz.klp.pl/a-5837.html
To temat pracy magisterskiej
Komentarz doklejony:
Cnota to także według Mickiewicza wieczne poczucie własnej winy oraz wieczna uległość.
Mickiewicz filozofem nie był, a człowiekiem cnotliwym też nie za bardzo.
naiwnakochanka - wybaczanie nie jest cnotą w sensie filozoficznym, wybaczanie jest aktem jaki zachodzi w naszym umyśle
Mężczyzni chyba troszeczkę jednak zapominają,że dzisiejsze kobiety,tak samo pracują,tak samo zarabiają,tak samo sie kształcą i podobnie traktują seks---niekoniecznie wiążą go z uczuciem i emocjami .
Cnota,mnie się kojarzy jednoznacznie---z fizjologią bardziej,ale to chyba zboczenie zawodowe.
Każdy ma własny kręgosłup moralny,jeden mówi,że to dekalog inny,że wytyczne w życiowym postępowaniu.
Naiwnakochanko,nie zawsze po zdradzie,łatwo jest wywalić kogoś za drzwi,wystawić walizki,bo wyobraz sobie,że czasem to kawał życia,Rodziny,firmy czy hipoteki...
Bo widzisz,życie to nie tylko chwilowe zauroczenie żonatym facetem,życie to również przebaczenie i życie z tym facetem dalej...
Miłego wieczoru
Ja miałam kiedyś takie samo zdanie jak ty, że przez internet to nie zdrada. Może z technicznego punktu widzenia to faktycznie nie, ale moralnie, psychicznie to niestety jest zdrada. A od niewinnego flirtu wszystko się zaczyna. Jak już pisałam, mogłaś to uciąć od razu, a nie ciągnąć i jeszcze umawiać się na kawę. A jako usprawiedliwienia podajesz, że przeciez umówiłaś się z własnym mężem. Fajne mi usprawiedliwienie.
Wiem, wiem, zaraz się to rozlegnie krzyk jakim prawem się wypowiadam, że tacy jak ja nawróceni to największy krzyk podnoszą. A ja niestety piszę w oparciu o własne doświadczenia, w celu przestrogi i uświadomienia kice, że należy spojrzeć na siebie z zupełnie innej strony, najlepiej zupełnie z boku, dopiero wtedy zrozumiesz co zrobiłaś i inaczej odniesiesz się do tego co zrobił mąż. Ja doskonale rozumiem że cię boli, że zawiodłaś się na mężu, ale niestety dziewczyno, nie bagatelizuj tego co ty sama zrobiłaś, bo w taki sposób nic nie osiągniesz. Będziecie się tylko przekrzykiwać i odbijać piłeczkę.