#
poczciwy | 00:29:51 |
JustinIngep | 01:31:16 |
Roszpunka19 | 03:59:03 |
Crusoe | 06:27:13 |
NieOddycham | 10:25:53 |

Witam. Jestem tu nowym gościem i w zasadzie nigdy nie spodziewałem się, że trafie na taki portal. Może to z potrzeby wygadania się! Mam na imię K..... i mam 31 lat. Od ponad 5 lat żonaty i ponad 12 lat z tą samą kobietą. Mamy 4 letniego syna. Zacznę może od tego że .... hmm... też nie byłem święty i jeszcze przed ślubem zdradziłem żonę, było to krótkotrwałe i jak się okazało największym błędem mojego życia. Klapki na czach chyba miałem. Ostatnio jednak wyszło na jaw, że moja żona nie pozostaje mi dłużna i w zasadzie od początku mojego małżeństwa zdradzała mnie czyli 5 lat. Mało tego okazuje się, że robiła to w momencie gdy była ze mną w ciąży. Teraz jak nad tym wszystkim myślę to zaczyna się to jakoś układać w jedno. Najgorsze lub najlepsze już teraz nie wiem jest to że nie przestałem Jej Kochać i to takim prawdziwym uczuciem, ale jakoś nie potrafię teraz jej tego okazać. Niby podjęliśmy próbę walki o związek, ale... Mi jakoś ciężko. Nie potrafię zapomnieć. Wybaczyć? Wybaczyć chyba można wszystko ale najgorzej zapomnieć. Moja żona jakoś nigdy nie przejawiała chęci zbliżenia się jakichś uniesień w łóżku, ale teraz patrząc z perspektywy 5 lat, zakłamanych 5 lat chyba znam powód. Teraz niby powinno być ok w sprawach łóżkowych, ale.... ja jakoś nie mam pociągu do żony, po prostu widzę ciągle obce łapska na jej ciele. Nie mam ochoty nawet na przytulenie. Żona z resztą również nie wnosi żadnej poprawy w tej kwestii nawet się nie stara. Zachowujemy się oboje jak obcy ludzie. A jesteśmy przecież młodzi. Często mam ochotę po prostu wyjść i iść na dziwki. Ale jakaś blokada mi nie pozwala, bo mimo że kiedyś popełniłem błąd teraz nie byłbym w stanie tego zrobić. Po prostu może jestem staroświecki. Rodzina itd. Zastanawiam się czy nie jestem z Nią teraz na siłę chociażby ze względu na syna. Tylko czy to dobre wyjście z sytuacji. Boje się chyba sparzyć drugi raz. Straciłem do niej zaufanie, jestem podejrzliwy. W taki sposób raczej się niczego nie zbuduje. Zresztą jak tu budować skoro właśnie się dowiedziałem że to co próbowałem budować legło w gruzach. Właściwie nigdy nie było tak naprawdę budowane.Tak myślę czy nie jest to kara za to co ja zrobiłem przed ślubem, ale z drugiej strony trochę nie adekwatna i wyrafinowanie z jakim to zrobiła nie współmierne. 5lat kłamstwa, 5 lat posiadania kogoś na boku nawet w momencie gdy była w ciąży ze mną. Hmm... jakoś ciężko mi się z tym oswoić i w ogóle to przyswoić. Ktoś powie że może to nie ma sensu i najlepiej się rozwieźć. Nie jest to dla mnie łatwa decyzja. Chociażby ze względu na dziecko. Sam pochodzę z rozbitej rodziny i wiem jak to jest wychowywać się bez jednego z rodziców i zawsze obiecywałem sobie że będę robił wszystko aby moje dziecko nie zasmakowało tego co ja. Teraz jednak myśląc o tym zastanawiam się czy nie wyrządzam Mu tym większej krzywdy. I nasuwa się pytanie jak tu k...a żyć?!
Czy próbowałeś ze swoją żoną porozmawiać o tym co się dzieje? A może Twoja żona nie należy do "wylewnych" kobiet i za dużo od niej wymagasz?
Życie bez zaufania, to nie jest życie, to wegetacja. Bardzo ciężko jest tak żyć i nie wszyscy potrafią. To iluzja, której trzeba się nauczyć. Zdrady się nie wybacza, zdrady się nie zapomina... ze zdradą trzeba nauczyć się żyć i tylko od Ciebie zależy czy będziesz to umiał zrobić. Czy warto to robić?5 lat małżeństwa, 5 lat oszukiwania....nawet jak była w ciąży. Nie ma żadnej świętości dla tej kobiety?
Decyzja o rozstaniu dla nikogo nie jest łatwa, są tacy co dojrzewają do niej parę lat. Ale zastanów się jak będzie wyglądało Twoje życie jak zostaniesz z tą kobietą....Czy dasz rade tak żyć?
Komentarz doklejony:
Może jednak warto podjąć próbę budowania na nową związku. Może potrzebuję czasu aby odzyskać zaufanie i wiarę.???? Tylko jaka jest recepta na to by nie myśleć, nie wracać .... do tego co było! ???
Łatwo jest powiedzieć rozwód, ale ... nie zawsze jest to łatwo zrobić.
Nie ma recepty na to by nie myśleć o zdradzie. Jeżeli decydujesz się na ratowanie małżeństwa musisz nauczyć sie z tym żyć
Z powodu ciąży ?
Kurcze, to tak wygląda jakby wraz z decyzją o byciu z Tobą podjęła jeszcze inną. Coś mi tu nie gra !
Chyba nie wiesz wszystkiego, albo nie mówisz;
To, że ją zraniłeś przed ślubem miało wpływ na zmianę jej postrzegania świata, tylko czemu za Ciebie wychodziła ?
Niby 12 lat razem, 5 lat w zaklepanym związku, ale nie takim jak byś chciał. Miałeś Ty z niej jakąś pociechę, czy tak naprawdę się męczyłeś ? Czy ona czasami z Tobą się nie męczyła ?
Kochasz ją prawdziwym uczuciem ? A co to znaczy ?
Nawet jakbyś pokonał siebie, bo widać, że masz klasyczne problemy dla niektórych nie do przejścia. Ale nawet gdybyś Ty dał radę, to co z nią ? Czego ona chce, jak widzi świat ? Czy jest w nim miejsce dla Ciebie ?
Nie możesz bazować na waszych aktualnych emocjach, bo chęci mogą wam szybko minąć, a te jej mogą być tylko ratowaniem sytuacji. Zastanów się raczej, co widzisz za rok, za dwa, za pięć...? Warto ?
no to masz jedno tylko wyjście - spróbować. Bez gwarancji powodzenia oczywiście. Nie myśl, że jak już podejmiesz decyzję w tę stronę, to będzie ok. Niejeden taki tu był, co próbował, dokładał wszelkich starań, robił wszystko, co było w jego mocy...i nie wyszło.
Bo jest was dwoje.
I będzie bardzo ciężko, nawet jak obydwoje podejdziecie do tego na poważnie i z maximum dobrej woli.
Tych pięć lat to szmat czasu, Będzie Cię to ciągle dopadać, pewnie każdego dnia. Choć można zapytać - a jaka różnica 5 lat czy 5 dni? Podobno żadna, ale po sobie wiem, że ogromna.
Jak nie spróbujesz, będziesz to sobie wyrzucał być może do końca życia. To banał, ale rozwieść się zawsze zdążysz.
Czy żona zdradziła w odwecie? Niezależnie od tego, co wyżej oceń, czy w ogóle są jakiekolwiek szanse na wspólną próbę odbudowy małżeństwa, bo z tego co piszesz to słabo to jednak wygląda. Jak się dowiedziałeś? Jak wyglądały wasze próby walki? Co nie wypaliło?
pozdrawiam
p.s. Syn i tak zauważy, że coś jest nie tak. Dzieci są bardzo dobrymi obserwatorami
twierdzę że to co wiesz to znikomy procent całości ...
skup się raczej nad wyjaśnieniem prawdy , chyba że chcesz sobie tego oszczędzić więc więc wystaw ****ne za drzwi i zrob test DNA
ŻYCZĘ CI DUŻO SIŁ !
Cytat
Guteek , litości. Ty od lat żyjesz właściwie samymi złudzeniami. Mało kłopotów sobie narobiłeś ? Zwłaszcza po Twoim ostatnim poście niemal dreszcze człowieka ogarniają. To, że zamkniesz oczy i zakryjesz uszy i wogóle... schowasz głowę w piasek, to rzeczywistość brutalnie Cię nie dopadnie ? Masz jeszcze jakiekolwiek pole manewru, zaraz i tego mieć nie będziesz i spełni się czarny najgorszy scenariusz . Zostaniesz bez dachu nad głową, bez kasy i bez dziecka, o widzenia z którym nawet powalczyć móc nie będziesz bez tego pierwszego i drugiego .
Zrób badania DNA, bo pewne póki co jest tylko to, że ona jest matką biologiczną i tyle w temacie. Poza tym pozbieraj dowody, bo chyba jakieś mieć mimo wszystko powinieneś , chociażby na to, że jej się niezbyt chciało małżeństwo po zdradzie naprawiać . To że idzie , jak krew z nosa , to może dlatego , że ona ma tampon w postaci tego kolesia. Podłub trochę, od tego się nie umiera, natomiast od takiego życia jakie wiedziecie , to i owszem.
Komentarz doklejony:
a poza tym skoro masz podejrzenia że ona dalej bawi się na boku to po cholerę dalej z nią jesteś? 5 lat ma romans, możliwe że trwa dalej a Ty co? a Ty ma to pozwalasz, zamiast wystawić walizki za drzwi.
Guteek...ta kobieta nigdy Cię nie kochała...Nie mam pojęcia, po cóż za Ciebie wyszła, ale na pewno nie z miłości.
Cokolwiek postanowisz, zrób testy na ojcostwo, ponieważ wątpliwości, podejrzenia, domniemywania zatrują Ci życie. Na decyzje będzie czas potem, kiedy zestawisz je z postawą i decyzjami żony.
W takich sytuacjach pierwsza rzecz jaką powinno się zrobić to zebrać mnóstwo dowodów, potem pozew o rozwód, walizki do kochanka, olać ją, okazać obojętność i czekamy na reakcję wielce szanownej hrabianki.
Zbieraj i zabezpieczaj dowody zdrady oraz wystąp o test na ojcostwo. Rozwód z jej winy.
Co tu ratować- kończynę zarażona gangreną amputuje się.
Ale oczywiście każdy z nas jest inny, więc to tylko Twoja decyzja, czy masz siłę i odwagę z czymś się zmierzyć, czy wolisz nie wiedzieć.
To bardzo podobna sytuacja do tej, kiedy część z nas za wszelką cenę chciała wiedzieć o wszystkich szczegółach zdrady (w tym ja), podczas gdy inni, kierując się zasadą "mniej wiem, mniej boli", nie drążyli tematu. Trudno tutaj dociekać, kto ma rację.
Dziewczyny wyżej mają rację, co do samego wybaczenia w sądzie i jego wpływu na orzeczenie o winie.
I nie pytaj się jak żyć. Potraktuj zdradę żony jako naukę, z której warto wyciągnąć wnioski. Unikniesz w ten sposób kolejnych błędów w tym czy innym związku.
W sprawie dziecka masz bardzo dojrzałe podejście. Test na ojcostwo nic nie zmieni w relacji Ty - dziecko. Jeżeli dojdzie do rozwodu z orzeczeniem winy Twojej żony, wówczas możesz zrobić test.
Zanim zastosujesz się do większości rad na tym forum zapytaj się siebie czego chcesz. Potrzebujesz czasu, wyjaśnień i dopiero na końcu rozsądnych decyzji.
Cytat
Ale, ale. Dlaczego miłość do maluszka ma być uzależniona od wyniku testu ?! To są naprawdę dwie różne rzeczy i można je sobie w głowie poukładać bez krzywdy dla dziecka. Ono i uczucie, którym je obdarzasz Guteek są wartością same w sobie.
A prawdę znać powinieneś właśnie z tej przyczyny , żeby w razie czego mieć plan, jak te wartości ochronić i ubezpieczyć.
Z roszczeniem alimentacyjnym , gdyby ewentualnie ( bo ja będę trzymać kciuki, że To Twoje biologicznie dziecko ) okazało się, że syn jest owocem zdrady , nie ma się co wyrywać w tej akurat sytuacji "obyczajowej" między Tobą a żoną. Bo choć potencjalnie może dojść parę groszy do budżetu, to z drugiej i potencjalnie możesz stracić to , czego żadne pieniądze nie będą w stanie wynagrodzić.
Guteek, jeśli chcesz dalej układać ten domek z kart od nowa, to niestety musisz zdawać sobie sprawę, że na wiele, wiele kolejnych lat pozbawisz się poczucia bezpieczeństwa. Także albo niech się rozsypie, albo porób wzmocnienia, co wymagać będzie pewnej ręki oraz odwagi.