| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | 00:08:51 |
milyfacet | 00:21:10 |
Julianaempat... | 01:36:32 |
#
poczciwy | 01:55:05 |
Crusoe | 14:04:35 |

Po 15 latach małżeństwa, udanego obyło się bez większych problemów, dowiedziałem się że żona ma kogoś od miesiąca. Wszystko układało się nam dobrze oboje pracowaliśmy 2 dzieci dorastało, dom, kredyty czasami spory ale ogólnie normalne małżeństwo. Zaczęło się psuć rok temu, żona miała nawet nie romans, flirtowała z kolegą ale gdy on posunął sie za daleko (chodziło mu o sex) zerwała znajomość. O wszystkim mi opowiedziała, zrozumiałem, nic się nie stało. Ostatnie dwa miesiące było jakieś dziwne, żona postanowiła nagle zmienić pracę, to są służby mundurowe więc proces rekrutacji trwa długo. Zarzucała mi że jej nie wspieram, nie pomagam, nie ukrywam byłem zły. Relacje między nami się pogorszyły, postanowiłem coś zrobić, zaproponowałem szczerą rozmowę. Zona powiedziała mi że mnie nie kocha i już nigdy mnie nie pokocha , owszem lubi mnie martwi martwi się o mnie ale chce czegoś innego, powiedziała że chce być szczęśliwa, poczuć"motyle w brzuchu" Zaproponowałem abyśmy spróbowali jeszcze raz. Tydzień po tej rozmowie oświadczyła mi że ktoś jest, nie wie czy go kocha, ale zdradziła mnie z nim, znalazła wsparcie, zrozumienie. Powiedziała mi że nie wie czy chce odejść bo chciałaby nas obu. Moje serce ledwo to przetrzymało, wyszedłem z domu upiłem się i na drugi dzień zapytałem czy to prawda? Ona nie wie czy chce zostać ze mną czy odejść, Ja nic jej nie powiedziałem. Sex był zawsze udany było nam dobrze, mieszkamy dalej razem,a ja w ciągu tygodnia schudłem 7kg, Wariuję i nie wiem co zrobić. Najgorsze że jestem pewien że kocham - kochałem? swoją żonę.
Tkwiąc w układzie takim jaki jest obecnie nie tylko jesteś dla niej jedynie bankomatem ale również traci ona dla Ciebie szacunek. Przyszła pora trzasnąć pięścią w stół.
Jak ona zareagowała by gdybyś jej powiedział że już jej nie kochasz i przespałeś się z inną. I zrób tak samo.
Cytat
Matjot, w sytuacji kiedy jedno tak bardzo nie wie czego chce, to to drugie przynajmniej niech nie wariuje.
Dokładnie tak , jak napisała Lisbet, załóż spodnie, to zobaczysz , jak Cię żona nagle za nogawkę chwyci i NATYCHMIAST BĘDZIE WIEDZIAŁA KOGO KOCHA
To że ją kochasz to pewne czy ona Ciebie nikt z nas nie wie.
Chudnięcie niestety też standard ja przy 176 ważyłem 58 kg. Nie okazuj że jest Tobie niedobrze.
Gdy poinformujesz ją o rozwodzi nie ma opcji że się wyprowadzasz. W najlepszym wypadku sprzedajecie dom i podział majątku. Teraz ma fly i myśli sobie wyautuje męża i sprowadzę sobie kmiotka. Nawet nie przewiduje konsekwencji. Pamiętaj najpierw dowody później pozew - nie odwrotnie. :tak_trzymaj
Zanim to zrobisz tak jak pisze Betrayed40 warto pozbierać dowody
Komentarz doklejony:
Co z dziećmi? A to samo, co z innymi dziećmi z rozbitych przez kretynkę lub kretyna rodzin. To cena, jaką się płaci, gdy zwiążesz się z byle kim. Ojcem, dobrym ojcem możesz być dobrym w każdym układzie- nie szukaj wymówek ani pretekstów, bo jedyne, co osiągniesz, to przedłużenie agonii Waszego pseudo małżeństwa. To zostaniesz z nią, dalej będziesz trzymał tę kobitkę w swoim własnym domu tylko dlatego, że jest ona wspaniałą matką? No też mi powód. a co z tobą?
Twoja historia jest prawie identyczna z moją , tez po 15 latach moje małżeństwo rozpadło się w podobny sposób.
Kochanek - ona odchodzi i mówi że się w nim zakochała że ona "chce być tylko szczęśliwa" i tyle . i w dodatku zostawia jeszcze córkę dla kochasia.
Teraz ja sam ją wychowuje a ona widuje się z nią raz na dwa tyg lub nie ..
I ja też po tym wszystkim nadal ja bardzo kochałem i nadal pewnie kocham tylko staram nie dopuszczać do siebie tej myśli.
Ale otwórzmy oczy:
to te przez nas tak kochane, jedyne -- zdradziły i zraniły bez skrupułów wskakując innemu do łózka i odrzucając nasza miłość do nich .
Moja historia to już równy rok czasu i nadal nie jest łatwo . ( jest wręcz cholernie trudno)
Nie łam się - skoro ona tak wybrała to zapewne nie da się już nic uratować nie masz co się łudzić
Niestety twoja partnerka znalazła sobie oparcie, miłość w kim innym - tak to boli i rozumie cię w 200 % , ale nie wiem czy dasz rade żyć z kimś kto potraktował cię jak zero.
Moja tez mówiła do mnie po tym wszystkim że nadal jestem dla niej ważny i zawsze tak pozostanie , ze martwi się o mnie ale nie łudźmy się po tych słówkach polecała w objęcia tamtego..
Jeśli nawet uda się wam ( czego oczywiście życzę ) coś naprawić w waszych relacjach to ty zawsze będziesz już żył w poczuciu zdrady i te słowa twojej zony że już cię nie kocha pozostaną na zawsze ci w głowie.
Ja też próbowałem walczyć o swoja druga polówkę.
Ale po tym wszystkim, tych wszystkich trudnych słowach i czynach jakie dostałem od swojej zony . PODDAŁEM SIĘ.
Ja po 6 miesiącach od zdrady i odejścia żony , rozwiodłem się z nią ( ja złożyłem wniosek ) i to bez orzekania o winie bo nie dał bym rady przejść przez to jeszcze raz w sadze ( po wyroku ryczałem jak dzieciak, to tak bardzo bolało i nie mogłem dojść do siebie parę ładnych dni , nawet nie dałem rady chodzić do pracy ).
Obawiam się że ciebie czeka podobna droga przez mękę .
Nie da się żyć z kimś po czym takim. A ci wszyscy kurzy twierdza inaczej - porostu poświecili własne JA na rzecz ratowania czegoś czego już niema - Taka jest prawda. Nie można całe życie udawać.
Choć samego mnie dopadają czasami myśli że nie musiałem się przecież rozwodzić , ale już nie było innego wyjścia i nie dało się inaczej.
Ja w tej chwili już nawet nie utrzymuje z była żadnego kontaktu.
Na pewno spłynie teraz na mnie masa krytyki ale cóż tak to wygląda - przyznajcie.
Także trzymam za ciebie kciuki ,
Przechodzisz na pewno w tej chwili b.trudne chwile ( Moja rada alkohol niewiele pomaga - uwierz później jest jeszcze gorzej)
Czujesz się na pewno jak by zawalił się cały świat w którym żyłeś i to przerażające uczucie niemocy i bezradności. wiem też to czułem.
Po prostu ureguluj sobie sprawy które nie będą na pewno łatwe a czas troszeczkę zaleczy ranę , ale ona i tak do końca nigdy się ni zagoi .
Trzymaj się i poszukaj sobie jakiegoś wsparcia (rodzina , przyjaciele)bo sam nie dasz rady .
Pozdrawiam i odezwij się za jakiś czas.