| [0] |
| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Edek_2 | ![]() |
Anetastp | 00:09:33 |
Julianaempat... | 00:17:12 |
Joanna96 | 01:18:18 |
JamesTon | 01:28:53 |

Witam, chciałabym podzielić się moimi uczuciami, bo strasznie cierpię, a nie mam tak naprawdę nikogo, kto mógłby mnie wysłuchać, a zresztą wstyd mi obnażać moje problemy małżeńskie z kimś w cztery oczy. W tym roku minęło pięć lat jak jestem w związku małżeńskim. Wydawało mi się, że ten rok będzie najpiękniejszym ze wszystkich jakie przeżyłam, że otwieramy nowy rozdział, a tu wszystko runęło. Wzięliśmy spory kredyt i jesteśmy w trakcie budowy domu, który wydawał mi się być realizacją moich marzeń, moim miejscem na ziemi. W tym roku także urodziłam trzecie dziecko, upragnionego synka. Będąc blisko rozwiązania dowiedziałam się, że mój mąż wypisuje codziennie, poczynając od 7 rano jak tylko zniknie mi z oczu idąc do pracy do 22-23, aż pora szykowania się do snu, sporą ilość sms do bliżej mi nieokreślonej kobiety. W ciągu miesiąca naliczyłam ich blisko 200 szt. Widząc, że lata cały czas z telefonem, chowa go po kieszeniach spodni, dopytywałam się czy z kimś pisze, ale zaprzeczał, wręcz denerwował się, że się czepiam, że już nawet tel. do ręki wziąć nie może. Ale przez moją dociekliwość prawda wypłynęła na jaw, że jednak pisze smsy. Stwierdził jednak, że spotkał dawną koleżankę ze studiów, która mieszka w innym mieście i tak zaczęli ze sobą pisać "o życiu". Taka niby wymiana co u kogo słychać. Ale ja się pytam ile można? Tak się tym zdenerwowałam, że w nocy urodziłam. Oczywiście zarzekał się, że już pisać nie będzie, że nie sądził, że mnie tym zrani i po awanturze "nie jest już takim idiotą" jak to sam określił, by kontynuować tą znajomość. Po miesiącu czasu, tknięta przeczuciem, że chyba jednak nie jest do końca tak jak ma być, poszukałam dowodów i jak się okazało, smsy były dalej w równie dużych ilościach. Ale podobno tematy smsów były inne, zawierały doradztwo w jakiejś tam sprawie prawnej, więc mąż uważa, że dotrzymał słowa o niepisaniu. A przysięgał... Niedawno wyszło jeszcze na jaw, że prowadził również rozmowy tel. z inną koleżanką. Jej numer telefonu już kiedyś się przewinął, pisał do dziewczyny, że ją kocha, bo jak to tłumaczył potrzebował akurat akceptacji innych osób. Czy dochodziło do jakichś spotkań nie wiem, na to dowodów nie mam. Po tych zajściach nie jestem w stanie w nic mu uwierzyć, nie wiem czy przesadzam, ale czuję się naprawdę zdradzona i oszukana. Według mnie jakaś pierwsza lepsza, która się napatoczyła był ważniejsza ode mnie i danego słowa. A do tego dochodzą jeszcze pokątnie oglądane pornusy i onanizm. Masz potrzebę, idź do łazienki, zrób co trzeba, a nie takie sapanie przed komputerem, korzystając z okazji, że akurat się myję, albo nie ma mnie w domu. Ohyda. Przez to wszystko straciłam zupełnie ochotę na sex, nie potrafię się otworzyć, zaufać. Brzydzę się, jak pomyślę, że ma mnie dotknąć taką łapą, nie wiadomo zresztą czy umytą. Czy faceci nie potrafią żyć z jedną kobietą, którą wybrali sobie do końca życia. Nie wiem, czy zbyt wyidealizowałam swój związek, ale wierzyłam, że ten człowiek będzie mi oddany, że mnie bardzo kocha i będziemy razem szczęśliwi. Bardzo szybko pękła ta bańka.... Gdyby nie dzieci już dawno bym odeszła, a tak czuję się jak zamknięta w klatce, bez możliwości ucieczki. Nie wiem co mam robić.... A jak uważacie, czy takie pozostawanie z kimś w kontakcie, nawet i bez poruszania podobno sprośnych tematów, ale jednak kamuflowanie się z tym, jest zdradą?
Obserwuj go , sprawdzaj. Przydatny byłby dyktafon i analiza smsów (jakiś program na komórkę)
Często jest tak że takie flirty, ukryte kontakty są początkiem końca.
Bądź czujna.
Pytanie tylko co Ty zrobisz jak jednak Cie zdradzi/zdradził? czy będziesz nadal zasłaniać się dziećmi i tkwić dla wygody w chorym układzie?