| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Edek_2 | ![]() |
Julianaempat... | ![]() |
Anetastp | 00:25:54 |
#
poczciwy | 01:04:23 |
Joanna96 | 02:30:06 |

Witam wszystkich! Jestem na tym portalu nowa, strona została mi polecona od pewnej znajomej, która znajdowała się w podobnej sytuacji więc postanowiłam opisać własną historię i poznać Wasze opinie na ten temat. Mój związek, o którym będzie mowa zaczął się bardzo wcześnie, miałam wtedy zaledwie 15 lat. Znaliśmy się od małego, gdyż nasze rodziny się znały zanim my przyszliśmy na świat.. na każde rodzinne spotkania czy imprezy zawsze się nawzajem zapraszali. W każdym bądź razie przez jakieś kila lat kontakt się urwał i odnowił się na komunii mojego kuzyna, na której mój obecny mąż się pojawił... I od tamtego czasu a dokładnie 8.06.2003 się w sobie zakochaliśmy a postanowiliśmy być razem od 23.08.2003 i związek trwał do czerwca tego roku. Także 10lat pękło. po 6 latach zdecydowaliśmy w same walentynki zamieszkaliśmy razem po czym w sierpniu pobraliśmy się. Mieszkało się cudownie, żadnych przykrych niespodzianek nie było, dogadywaliśmy się, wszystko było ok. minął rok po ślubie..dawna moja znajoma ze szkoły,która kiedyś była z moim bratem odnowiła kontakty i zaczęła się ze mną kumplować, poznała mojego męża itp pisząc w skrócie- to z nią mąż mnie zdradził.. ukrywali się 3 miesiące udając przede mną, jakby nic się nie działo(wspomnę fakt, że miała już córkę 2 letnią) a wydało się w momencie, kiedy mąż zechciał się wyprowadzić pod pretekstem, byśmy dali sobie odpocząć bo ostatnio nie możemy się porozumieć i sugerował, że na jakiś tydzień do swojej babci.. śmierdziało mi to na odległość bo wcześniej nic się takiego nie działo, żeby się coś mogło psuć (bynajmniej tak się zgrywał) co się okazało, że są razem, mnie zostawił bo stwierdził, że jego uczcie się wypaliło. 3 tygodnie koszmaru, przez tą sytuacje doprowadziłam się do prawie, że anoreksji.. Bycie samemu jak palec w 4 ścianach i ze świadomością, że on z nią jest doprowadzało mnie do szału nie wspominając, że psychicznie nie dawałam rady totalnie...w jednej chwili miałam nawet myśl samobójczą- jednak w chwili, kiedy miałam wszystko przygotowane nie miałam odwagi tego zrobić i dziwnym trafem pojawił się w mieszkaniu on! widząc to wszystko przeraził się i został na noc pilnując mnie..i od tamtej nocy został już, przeprosił mnie, przyznał, że to był największy jego błąd, że go omamiła itp.. ja z tej całej rozpaczy pragnęłam jego powrotu bo nie widziałam świata poza nim i przyjęłam go do domu bez zawahania mimo, że serce było rozdarte na pół. 3lata dalej próbowałam uczyć się żyć normalnie bywało ciężko, bo wypominałam, dobijałam go tak mocno by poczuł to samo co ja. W czasie tej zdrady dowiedziałam się także, że zdradził mnie 4lata wcześniej.. potem jeszcze wyszły kolejne sytuacje dobierał się do żony naszego wspólnego przyjaciela, a dowiedziałąm się od właśnie tej "poszkodowanej" powiedziała mi o wszystkim! póżniej, że kręcił z jakąs policjantką, potem z ratowniczą jak ukratkiem pisał..jakas masakra normalnie tyle tego było..ja głupia, naiwna wybaczałam i straliśmy się funkcjonować dalej bo liczyłam, że ten kretyn się zmieni.. :( Przez lata związku nabyło się kilka kredytów, które były dla mnie sporym obciążeniem i tego roku postanowiłam wyjechać zza granice by polepszyć nasz dobrobyt..ponieważ mąż z racji, że jest policjantem nie mógł. od początku się nie zgadzał na wyjazd, jednak całe 10lat on o wszystkim decydował dlatego twardo stałam przy swoim i wyjechałam na 2,5miesiąca. tam będąc tyle czasu sama dotarło do mnie, że skoro raz zdradził będąc ze mną to zdradzi jak mnie będzie, poza tym myślałam, że jak teraz on zostanie porzucony to zacznie mu bardziej zależeć i w ogóle. Będąc zza granicą dowiadywałam się, że jest widywany dość często z jakąś dziewczyna, pytałam go wielokrotnie kto to jest, twierdził za każdym razem, że to koleżanka i czy pójście z nią na spacer i na kawę to żaden grzech- to są jego słowa! wróciłam tydzień wcześniej by go zaskoczyć, złapać na gorącym..Niestety... przyznał się tylko, że poznał ją dwa tyg przed moim przyjazdem..ja powiedziałam, że to koniec w tym samym dniu spakowałam się i wyprowadziłam do rodziców. przez dwa tygodnie niby było mu przykro ale szybko odpuśćił. powiedział,że jak zdecyduje się wrócić to tamta znajomość znika.. po miesiącu doszłam do wniosku, że zbyt pochopnie podjęłam decyzje postanowiłam zatem spotkać się z nim i dojść do ładu, ale on powiedział,że nie ma szans. Z czego później się okazało, że związał się z tamtą i już mieszkają razem! I na dodatek jego nowa wybranka ma 18lat... jakbym dostała nożem w plecy! po raz kolejny! sądziłam, że dla niego to będzie cios, że będzie cierpiał a po nim to spłynęło jakby tylko czekał, że sama zadecyduje o końcu, żeby znowu nie było na niego i miał drogę wolną.. Uważałam, że może jestem dla niego zbyt młoda (25l) mąż 29. ale jak usłyszałam,że wybrał sobie o 11lat młodszą od siebie....odjęło mi mowę. a jeszcze okazało się, że poznał ją krótko po moim wyjeździe.. Ja od tamtego czasu nie mogę sobie życia ułożyć, spotykam się z ludźmi ale nie wychodzi..albo ze mną jest coś nie tak albo nie wiem... w grudniu tego roku będzie rozwód. z jednej str się ciesze, bo w nowy rok mogę ruszyć z nowym życiem.. ale boli mnie fakt, że tyle krzywd mi zrobił i jemu się powodzi a ja sama jak palec.. gdzie tu sprawiedliwość? i gdzie to słynne słowo "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" ? :( miał wszsytko i jeszcze mu było źle.. zazwyczaj mężczyźni uciekają do innych jak nie ma sexu albo jak mają dwie lewe do gotowania czy sprzątania.. z mojej strony miał full pakiet, że tak to nazwę. zawsze dbałam o dom, o nasze potrzeby i o siebie.. tylko przykro, że nie zostało to docenione.. Przez te traumatyczne przeżycia nie mam żadnej wiary w siebie, popadłam w jeszcze gorsze kompleksy, gdzie i tak je miałam będąc z nim..bo u niego dowartościowanie to za duże słowo.. 10letni związek odcisnął na mnie takie piętno, że trudno mi jest się odnaleźć w tym całym świecie..;/ za dużo było kłamstw, ciosów.. a ja tyle poświęciłam miłości a przede wszystkim swojej wierności.. to tyle na temat mojej historii.. Pozdrawiam
pozdrawiam serdecznie
Komentarz doklejony:
muszę przyznać Waka, że trafiłaś w samą dyche! jestem zdumiona, że nie znając mnie tylko poprzez przeczytanie historii, która i tak starałam napisać się w skrócie bo można by mówić/pisać wiele.. w każdym bądź razie wszyscy macie racje i daliście mi tym do myślenia
Komentarz doklejony:
Eve kobieciarze najczęściej szukają sobie na żonę uczciwą, dobrą kobietę, chętnie poleconą przez kogoś z rodziny, gospodarną, czystą, dobry materiał na matkę i na ich opiekunkę w razie czego- rozumiesz? Oni mają dobrego nosa do takich właśnie kobiet i raczej rzadko zdarza się, by któryś z nich związał się z wywłoką. Wywłoki dostają się najczęściej porządnym facetom- to chyba takie przyciąganie przeciwieństw. to naturalnie nie zawsze sprawdza się w życiu i chwała bogu zresztą, że tak jest, ale zauważ, że taki porządek często mozna zaobserwować w normalnym życiu. A do tego im kobieciarz jest starszy, tym bardziej robi się cwany, natomiast kobiety im robią się starsze, tym bardziej boją się samotności i jakże często zdarza się, że wprawny kobieciarz namierzy porządną, uczciwą kobitkę po przejściach (często uciekła ona od kobieciarza- męża)i ląduje w łapach haremowego. Taki urządza się więc wygodnie na tzw. stare lata, ma opiekunkę, piastunkę i Bóg wie, kogo jeszcze w jej osobie- Widzisz więc tu jakaś sprawiedliwość/ Dlatego wybij sobie z głowy, że ten chłop źle kiedyś skończy, prędzej Ty skończysz źle niż on. nie daj się więc życiu i jego troskom i problemom. Żyj pełnią życia i ciesz się każdą chwilą, anie zatruwasz sobie myśli jakimś je(...)baką. Nie warto.
Komentarz doklejony:
Jeszcze ci coś napiszę. Zwróciłam uwagę tez na to, że Ty bardzo polegasz na tym,jak inni wypowiedzieli sie na temat Twojego małżeństwa- pierwszy podstawowy Twój błąd dziewczyno- to nie inni byli zona tego faceta, to Ty nią byłaś i to Ty masz największą wiedzę na temat tego, jak było. skoro Ty uważasz, że robiłas wszystko, jak tylko potrafiłaś najlepiej, kochałaś tego człowieka, wspierałaś go, dało się z Toba żyć po ludzku- no masz po prostu czyste sumienie, to polegaj na swoim zdaniu, bo to co sądzisz Ty ma być dla Ciebie opoką i wyznacznikiem, inni to tylko siły wspomagające. masz wierzyc w siebie i codziennie powtarzać sobie, że ten, którego Ty pokochasz i wybierzesz dla siebie( nie Ciebie ma ktoś wybierać, to Ty masz wybierać, rozumiesz tę różnicę), będzie szczęśliwcem, bo Ty nie jesteś byle kim i za darmochę nikomu się nie oddasz. A byle co oddaj byle komu.
Nawet czekałem kiedy napiszesz te słowa. Taki ćwok to jak nietrzymanie moczu. Żaden suplement diety go nie zmieni. Postanowiłaś dać (dawać) szanse myśląć, ze miłość zmienia człowieka. Jego zmieni. Nic z tego Eve. To jak szansa wygranej w totka. Gra w tę grę cała populacja a wygrywa jeden, dwóch. Może raczej szansę upatruj tam, gdie jej do tej pory nie widziałaś. Jasne, że to wymaga często radykalnych zmian. Ale tyle ludzi codziennie mówi, ze chciałaby się narodzić na nowo
Komentarz doklejony:
@Eve88 policjanci mają prostytutki za darmo, są panami życia i śmierci nikomu nie życzę ślubu z policjantem, mój ex tez był policjantem.
Policjantów należy omijać szerokim łukiem wiem że to naiwne ale zbyt dużo tych przypadków
Dziewczyny proponuję otworzyć klub ex zon policjantów
Komentarz doklejony:
Eve kazda kobieta, która przez cos takiego przeszła bardzo dobrze Cie zrozumie. Nie żałuj tego, ze nie zakończyłas tego wczesniej, nie byłaś wtedy na to gotowa i wiemy, że wtedy byś tegi nie zrobiła, bo wystarczyłoby żeby on przyszedł i wyraził chęc poprawy i powrotu a Ty już byłas gotowa go przyjąć. Eve.... znamy to z własnej autopsji
Komentarz doklejony:
W mundurze i w pracy
Cytat
KOchana pamietaj, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma
Ja dochodziłam do siebie parę lat, ale tego Ci nie życzę, bo to zdecydowanie za długo. Wiesz co ich najbardziej boli? To, że bez niego dajesz sobie radę, normalnie żyjesz i ****iście wygladasz. Eve rób wszystko żeby tak było. Płacz jak tego potrzebujesz, ale tak żeby nikt tego nie widział, na zewnątrz musisz byc osobą szczęśliwą. Taki mały teatrzyk, ale za to z dużą widownią. Odpocznij sobie od związków, pozbieraj siły i wycisz emocje i jak będziesz gotowa to sama się zorientujesz, pamiętaj nic na siłę. :cacy :cacy
Eve
W życiu bywa tak, że czasem trzeba podjąć taką decyzję, która niesie ze sobą ból i cierpienie,
Ale musimy pamiętać że ten ból kiedyś minie.
A my w wyniku tego później możemy stać się szczęśliwi ....
Bo wszystko jest w naszych rękach...
Nikt nam przecież nie obiecywał w momencie narodzin, że zawsze nam będzie lekko, łatwo i przyjemnie, prawda?
Eve
10 lat nie poszło na marne.
To tylko teraz tak się Tobie wydaje.
Potraktuj to co się stało jako dar od losu.
Jako swoją szansę.
Tak na marginesie- ten ch***pląt w mundurze jest kolejnym przykładem, że praca w mundurówce wali tam pracującym zdrowo na dekiel.
A wyjątki tylko potwierdzają regułę...
A niech idzie sobie w p***u- ciesz się, że pozbyłaś się ze swojego życia psychopaty.
Dziewczyno, masz dopiero 25 lat- całe życie jeszcze przed Tobą.
Nie oglądaj się na niego- niech sobie żyje jak mu się podoba
Skup się wyłącznie na sobie,na tym co lubisz- a co reszty-daj po prostu czasowi czas.
Uśmiechaj się jak najczęściej, wychodź do ludzi- a sama zobaczysz, że świat się dla Ciebie nie skończył.
Że dopiero teraz zaczniesz żyć.
Żyć nie dla kogoś a wyłącznie dla siebie.
Zachęcam Cię do wprowadzenia w życie następujących zasad dotyczących rozwijania poczucia własnej wartości.
Są to wskazówki, ujęte w zwięzłe punkty.
Mogą wydawać Ci się bardzo trudne, ale kiedy będziesz wprowadzać je w życie, nawet małymi kroczkami, to po jakimś czasie zobaczysz znaczące postępy!
1.Zaakceptuj w sobie wszystko, nawet to, co szczególnie trudno Ci zaakceptować! Pielęgnuj bezwarunkową miłość do siebie r11; czyli taką, która jest zawsze r11; pomimo wszelkich niedoskonałości, wad, popełnionych błędów i niepowodzeń.
Traktuj siebie czule, z miłością, troską i szacunkiem. Dbaj o siebie.
2.Wybacz sobie wszystko, za co się obwiniasz.
Uwolnij się od przeszłości.To już nie istnieje!
3.Bądź po prostu sobą.
Nie staraj się nikomu dorównać, nie udawaj nikogo. Doceń i rozwijaj własną wyjątkowość. Wiedz, że jesteś wyjątkowa i niepowtarzalna.
4. Koncentruj się wyłącznie na tym, co w Tobie miłe, dobre i piękne r11; na pewno masz dużo pozytywnych stron.
5.Łagodnie i wyrozumiale podchodź do swoich słabości, wad i wszelkich niedoskonałości.
Przestań narzekać na samą siebie i na swój losr11; w myślach i w słowach.
Nie mamy wpływu na to co się wydarzyło ale za to mamy wpływ na swoją przyszłość.
6.Żyj w prawdzie. Pielęgnuj swoją szczerość i uczciwość.
Niech Twoje słowa i czyny będą zgodne z tym co myślisz i czujesz. Uśmiechaj się do siebie i do innych jak najczęściej, a zmienisz swoje życie na lepsze szybciej niż myślisz.
7. Bądź dobra dla innych.
Dawaj ludziom radość i wsparcie.
8.Pielęgnuj optymistyczne nastawienie. Śmiało i konsekwentnie dąż do realizacji swoich marzeń.
Wierz, że poradzisz sobie z czekającymi Cię wyzwaniami.
9.Nie poniżaj ani nie wywyższaj się wobec nikogo.
Pamiętaj, że wszyscy jesteśmy tak samo cenni i potrzebni. Czuj się tak samo wartościowa, jak każdy inny człowiek!
I na koniec dodam:
Uwierz w siebie, po prostu i zwyczajnie, uwierz w siebie, a reszta przyjdzie sama....
Eve
Nie mamy wpływu na osoby które się pojawiają w naszym życiu,
lecz mamy wpływ na to czy w nim pozostaną.
Czyż nie jest tak w rzeczywistości?
Na koniec mojego elaboratu zacytuję Dalajlamę:
Cytat
Ci którzy mnie najbardziej skrzywdzili, to byli moi najwięksi nauczyciele.
Ci którzy mnie oszukali, nauczyli jak nie być oszukiwaną i jak się nie dać skrzywdzić po raz drugi.
Głowa do góry dziewczyno- życie się dopiero dla Ciebie zaczyna
Pozdrawiam serdecznie.
lecz mamy wpływ na to czy w nim pozostaną" i "wierzę że wszystko dzieje się po coś.
Ci którzy mnie najbardziej skrzywdzili, to byli moi najwięksi nauczyciele.
Ci którzy mnie oszukali, nauczyli jak nie być oszukiwaną i jak się nie dać skrzywdzić po raz drugi" DZIĘKUJĘ! jestem dobrej myśli, że uda mi się przezwyciężyć swoje własne lęki i móc tak myśleć i czerpać przykład z tych przykładów jakie mi przedstawiłeś
Eve
Nic tak bardzo nie paraliżuje myślenia człowieka jak strach. Strach przed nowym. Ja znam doskonale te uczucie.
Ale jednak nie bałem się skoku w nowe życie.
Zdrada mojej połowicy oznaczała definitywny koniec małżeństwa.
Pewnie, że swoje odcierpiałem. Bolało cholernie.
Ale tej decyzji wcale nie żałowałem i nie żałuję.
Teraz jestem szczęśliwym facetem, co prawda po przejściach, który był mocno pobijany, ale rany już się dawno zagoiły.
Mam obok siebie kogoś, kogo kocham i kto odwzajemnia moje uczucie.
Gdybym bał się nowego, zatrzasnął ze strachu drzwi przed miłością, czy byłbym teraz szczęśliwym?
Eve
Nie wracaj do tego co było.Nie rozpamiętuj i nie roztrząsaj.
To nie ma najmniejszego sensu.
Dlaczego?
Bo na to co było już żadnego wpływu nie mamy.
Za to mamy i to duży na to co przed nami.
Jak się potoczy dalsze nasze życie- to już zależy wyłącznie od nas samych.
Niczego się nie bój, masz całe życie przed sobą.
Tylko nie zatrzaskuj drzwi dla miłości- jeżeli zostawisz je otwarte, sama Ciebie znajdzie
Cytat
Paulo Coelho
Eve
Głowa do góry, uśmiech na twarzy i odważnie do przodu...
Pozdrawiam cieplutko
Żeby nie to, że jesteś młodsza myślałabym, ze miałyśmy jednego męża
ED 65
No cóż, nie zawsze mam teraz czas aby pisać na portalu ..
Ale jestem na bieżąco i staram się cosik tutaj w wolnych chwilach napisać.
W dodatku laptop padł i przyszło mi pisać na smartfonie, a niezbyt lubię na nim pisać..
Muszę się szybko rozejrzeć za nowym...
Eve
Ja nie twierdzę autorytatywnie, że się wciąż oglądasz za siebie.
Ja tylko zwracam uwagę na to, abyś jak najszybciej nabrała takiej pewności, siły i wiary w siebie, w swoje poczucie wartości abyś w momencie decydujacego starcia z ch***plątem wdeptała go w podłogę.
Musisz stać się bardzo silną psychicznie aby nie dać się mu wyprowadzić z równowagi . Nie reagować emocjonalnie na jego zagrywki.
Bo to, że on w sądzie będzie potulny jak baranek wybij sobie z głowy.
On będzie się za wszelką cenę chciał się wyślizgać z orzeczenia o jego winie, wręcz będzie chciał Ciebie nią obarczyć.
Czeka Ciebie bardzo ciężka batalia i na taką musisz być przygotowana..
Dlatego oprócz pokazania mu, jak wspanialą dziewczynę traci, należy mu pokazać swoją siłę i poczucie wartości.
A każdą próbę jego pokrywania z Tobą, brutalnie pacyfikować
Dlatego skup się teraz na tych punktach, które napisałem.
One na pewno Tobie pomogą.
Pozdrawiam cieplutko