NieOddycham | 01:35:40 |
Urzekajaca444 | 01:45:10 |
Crusoe | 02:07:04 |
Jess | 02:09:51 |
#
poczciwy | 03:23:43 |

Witam, znalazłam się tu z takiego samego powodu jak wielu z was, mój mąż zdradził mnie, wydało się to w lutym br, podejżewałam coś wcześniej że jest coś nie tak i prawda mnie zabiła. Mam dowody jego zdrady ponieważ wynajęłam dedektywów, mam zdjęcia, nagrania (filmy, i nagrania z rozmów). Zrzarło mnie to aż skończyło się to szpitalem, minęło już pare miesięcy ale nie jestem wstanie sobie z tym poradzić, oczywiście dałam mu szansę mamy 4-letniego synka i chciałam ratować naszą rodzinę ale już dalej nie potrafię. Oczywiście po całym tym zdarzeniu i daniu mu drugiej szansy było może trzy tygodnie dobrze a teraz jest koszmar, nie rozmawiamy ze sobą normalnie chyba już nie potrafimy i skaczemy sobie do gardeł, chciałam, proponowałam mu wizytę u psychologa ale on nie chce o tym słyszeć i mówi że on z tym nie ma problemu a jak ja mam to ja powinnam się leczyć, on zachowuje się tak jakby niczego nie był winny i wine chce zwalić na mnie, a wyznaniem jego miłości jest to że ja powinnam się cieszyć że wybrał mnie i ze mną został i mam wrażenie że chyba oczekuje ode mnie żebym mu za to podziękowała. Naprawdę nie wiem jak do niego dotrzeć? jak skłonić do normalnej rozmowy? żeby zrozumiał znaczenie słowa walka o rodzinę i ją w końcu podjął. Ja naprawdę już nie mam sił i jestem na rozdrożu dróg, pierwsza droga zostać z nim i dalej się starać (ale inicjatywa jednej strony nie przyniesie efektów), druga droga to zostawić go i na dzień dzisiejszy jestem bardziej skłonna iść tą drugą drogą.
Proszę pomóżcie mi do niego dotrzeć, doradżcie mi co mam zrobić, jak mam dalej żyć i czy ten ból i żal kiedyś przejdzie.
Ból minie prędzej czy później, żal.... a może z a parę lat będziesz naprawdę szczęsliwa z innym mężczyzną. Tego Ci życzę, powodzenia.
Cytat
własnie "tylko" mówienie i brak konsekwencji doprowadził do tego że on bryluje, skaczecie sobie do gardeł, a skoro Ty jesteś taka "niedobra" i wciąż się go czepiasz utwierdza go w przekonaniu że nic złego nie zrobił, stad brak wyrzutów. Musisz podjąć konkretne decyzje co dalej, postanowienia i je zrealizować.
On nie wie czego chce od zycia ?
Oczywiscie że to nie Twoja wina, oczywiście że kłótnie się zdarzają... to zwykle tłumaczenie zdradzacza, a to że chce zrobić z Ciebie wariatke to nie pierwszyzna.. nie daj się bo próbuję Tobą manipulować i Cię ustawić.
Boisz się że go stacisz? juz go tracisz bo on nie poniósł zadnych konsekwencji po za ciosaniem mu kołków na głowie. Nic nie stracił w zwiazku ze swoim wyczynem., ma nadal dom i rodzinę. Czyli w jego oczach jesteś porostu kłótliwa babą z która musi zyć i zrobił sobie odskok. Licz sie tez z tym że skoro on ma takie podejscie do problemu mozesz spodziewać sie w przyszłosci powtórki.
Widzisz, że on nie wykazuje chęci wspolpracy, na co liczysz, na cud? ze go olśni? nie zmusisz go do niczego na siłę, on musi chcieć, a zeby chciał musi miec powód.
Zacznij dzialać skoro nie akceptujesz takiego stanu rzeczy, bo jak widzisz gadanie nie skutkuje. Rozmowy są wazne tylko rozmawiać musza obie strony. Jeżeli nic z tym nie zrobisz będziecie się tak szarpac aż uczucia całkiem wygasną, będiecie miec siebie juz tak dośc że się rozstaniecie.
Musisz wziąć tez pod uwage to że on nie ma zamiaru się zmienić a to że nadal z Wami jest wylacznie wygodnictwem.
Vika a czy Ty musisz rozmawiać z mamusią? mieszkacie razem?
jak ty go tak krzywdzisz to niech sobie weźmie synusia do siebie.
Komentarz doklejony:
Eda69 bardzo specificzna rodzinka mi się trafiła tatuś zdradzał mamusię są po rozwodzie ale razem mieszkają i dalej udają kochane małżeństwo, mój mąż ma jeszcze brata który przez 4 lata zdradzał swoją żonę wydało się to w kwietniu tego roku no i mój mąż zdradzacz więc sama widzisz i on myśli podobnie jak oni że jakoś to będzie, a mało tego jego mamusia sponsorowała mu wyjazdy do dziwki i o wszystkim wiedziała zamiast począsnąć synem i uświadomić mu że źle robić bo ja bym tak zrobiła ale co się dziwić jak ona się godziła na wyskoki swojego męża to według niej tak powinno wyglądać życie, no przykro mi ale nie moje, moi rodzice się nie wtrącają ale powiedzieli mi że jakąkolwiek decyzję podejmę zawsze będą przy mnie i mnie będą wspierać chociaż serce ich boli patrząc na moją mękę, a i jeszcze usłyszałam od teściowej że jej synuś zasługuje na ładniejszą i mądrzejszą no to niech mu taką znajdzie i dadzą mi święty spokój, poprostu jedna wielka tragedia
Najgorszy jest jego brak wyrzutów, udawanie że nic się nie stało. A jakbyś ty go zdradziła? Też chciałby żebyś udawała że nic się nie stało? Nie, chciałby cię złapać za włosy i rzucić o ziemię, chciałby cię ukarać, znieważyć, a tak bardziej realnie to chciałby żebyś błagała o przebaczenie i ukorzyła się przed nim za swoje winy które popełniłaś. I tak samo powinnaś ty. A jak nie chce błagać, to trudno. To on cie zdradzil, to on oklamal i on powinien poniesc konsekwencje. Dajesz mu szanse a on nie bierze. Bądź twarda choć wiem że boli. To nie znaczy że związek skończył się definitywnie, bo może mu taki zimny prysznic da do myślenia, ale jak koleżanki napisały powyżej, bądź konsekwenta, wyprowadzi się to niech nie wraca. Chyba ze mu kiedys przebaczysz.
Komentarz doklejony:
barbaraF ja doskonale wiem że kłótnie nie są powodem do zdrady to jest tylko jego głupie tłumaczenie, a kłótnie były przeważnie z powodu jego chorobliwej zazdrości bo to już u niego można nazwać chorobą bo najchętniej zamknął by mnie w domu i nie wypuszczał, ale np idąc chodnikiem nie moja wina że jakiś facet się za mną oglądnie a on mnie od razu atakował, wiem wiem to jest śmieszne, ale to właśnie mój mąż
Bezczelność, arogancja i obarczanie winą to u zdradzaczy standart, n
Vika, a czego Ty chcesz?
Bo to czego akurat czego on oczekuje do spółki z wyrocznią(mówię o teściowej), Ciebie w ogóle nie interesuje.
Postanowiłaś walczyć, tylko pytanie: o co(po zdradzie małżeństwa nie ma) i po co, skoro po nim Twój ból i cierpienie spływa jak woda po kaczce.
Bo niby dlaczego Ty wzięłaś na siebie ciężar budowy związku od nowa?
Czy Ty zrobiłaś coś złego, zdradziłaś, złamałaś przysięgę małżeńską?
To co on zrobił zwalnia Ciebie z jakichkolwiek zobowiązań wobec niego.
Ja zawsze twierdzę, że niezależnie od tego czy mamy zamiar z kimś być dalej, czy też nie-po zdradzie małżeństwo jest zakończone.
I finał zdrada musi mieć w sądzie.
Skoro nic nie zrozumiał, to pora na działanie.
Zebrałaś dowody, wydałaś na to niemałe pieniądze i ....
zamiast działać konsekwentnie dalej, spasowałaś.
Tylko idiota by nie wykorzystał szansy aby się bezboleśnie wyślizgać z tarapatów, jakie go czekały gdybyś wystąpiła o rozwód z jego winy.
I on nie omieszkał skorzystać z prezentu jaki mu zrobiłaś.
Efekt- on zaczyna winę zrzucać na Ciebie i robi z Ciebie wariatkę.
Wybacz, ale zapytam się wprost.
Czy masz aż tak niską samoocenę, poczucie wartości, że dodatkowo pozwalasz jakiemuś ch***plątowi się poniżać?
Chciałaś ratować rodzinę?
No to zobacz jaki tego efekt!
Masz narzędzia w ręku- wykorzystaj to.
Zdejmij obrączkę, wypieprz go z domu, złóż papiery rozwodowe z orzeczeniem jego winy.
I pokaż mu, że jego bierności i braku szacunku nie zamierzasz dłużej tolerować.
Gy podejmiesz decyzję- nawet go o tym nie informuj.
I gdy już ją podejmiesz, działaj zdecydowanie.
Nie trać czasu na bycie z kimś, kto go nie ma aby spędzać czas z Tobą, na bycie z kimś dla kogo stałaś się tylko opcją.
Pozdrawiam
lisbet, ed65 ja też nie mam tej pewności, a zaufania do niego wogóle, jakieś dwa tygodnie temu zaliczył wpadkę okazało się że ma drugi telefon więc jak mam być pewna czegokolwiek, nie mam zamiary drugi raz wynajmować detektywów bo mam dowody pierwszej zdrady i jak wniosę je do sądu to na pewno wygram, oczywiście wymyślił zaraz szybko historyjkę dlaczego ma drugi telefon ale ja już w nic nie wierzę co on mówi
Cytat
To szykuj się na powtórkę. jesli ma się drugi telefon, nie ma nic do ukrycia to się go po prostu nie chowa.. a po za tym to kolejny czesto powielajacy się temat "drugi telefon,druga karta"
wyjasnia to tez jego brak starania. Niestety, przy wsparciu calej swojej puszczalskiej rodzinki, on raczej nie zamierza kończyć hulaszczego zycia.
W kompleksy cie wpędza bo im bardziej Ty będziesz zahukana tym bardziej nie będzie Ci się chciało nigdzie wychodzic i z nikim spotykać. Jesli mu się uda nie będzie się bał że go zostawisz bo będziesz w tym tkwić, bo uwierzysz ze nikt inny Cię nie zechce.. Zostaniesz jego sprzataczką, kucharką, opiekunką do dzieci i osoba od pilnowania rachunków, a on? majac ciepły kacik i oporzadzenie będzie bez obawy mógł szaleć do woli.
Vika, nie chcę cię straszyc ale to wygląda na toksyk, a on chce Cię uzaleznić psychicznie od siebie, obniżając Twoją samoocenę.
Dobrze że tesciową wywalilas z domu, jeszcze tego by brakowało że ona wlezie ci na głowę. A jemu nie pozwalaj na takie wyprowadzki i wprowadzki. Dom to nie hotel a Ty nie jestes jego gosposią.
Cytat
może to jeszcze nie jest toksyczny związek ale ku temu zmierza.
Cytat
Już do Ciebie jadę słodziutka
A tak na poważnie przeczytaj jeszcze raz powyższe uwagi.
Jak do cholery możesz dawać się tak poniżać? Powtórzę przedmówców, że jesteś niekonsekwentna w tym co robisz. Chcesz ratować związek błaganiem?
Gdy spróbuje się do Ciebie zbliżyć to zapytaj go czy ma badania na HIV czy inne wenery-pomyślałaś o tym? Masz synka na jego zdrowiu też powinno Ci zależeć.
Skoro nie chce rozmawiać to napisz pozew o rozwód z orzeczeniem winy, wtedy zobaczysz jego reakcję.
Trzymaj się ciepło
Komentarz doklejony:
mala36 - współczuję Ci z całego serca wiem co znaczy molestowanie psychiczne do fizycznego całe szczęście jeszcze nie doszło ale ostatnio mało brakowało w ostatniej chwili się powstrzymał, piszesz że jest radnym władza odbija myśli że jesteś jego własnością i może z Tobą robić co chce, wiem że łatwo doradzać sama jestem na rozdrożu i mam straszny bałagan w związku, ale dziewczyno są dzieci i na to wszystko patrzą uwolnijcie się od niego.
Trzymaj się
może to zabrzmi dziwnie co powiem. Ale to, że czujesz ulgę kiedy on znika z Twoich oczu, to oznacza że jesteś na dobrej drodze do podjęcia słusznej dla Ciebie decyzji. To uczucie wbrew pozorom jest zbawienne. Wiesz ile osbób tutaj w początkowej fazie tortur psychicznych po wykryciu zdrady, chciałoby być impregnowanych na niewierną/niewiernego. Takim przykładm jestem i ja. Pragnęłam wówczas, żeby był mi obojętny. Nie czuć kompletnie nic. Po 2 latach udało mi się poczuć to co Ty czujesz teraz kiedy jego nie ma. Wykorzystaj to.
może to jeszcze nie jest toksyczny związek ale ku temu zmierza.
Kik wiesz co to już nawet nie jest związek, tylko na papierze widniejemy jako małżeństwo, mieszkając pod jednym dachem my się mijamy a w przerwach mijania skaczemy sobie do gardeł
Ja jestem generalnie za próbą pozostania w związku, ale nie w sytuacji, w której niewierny/niewierna nie stara się nawet współpracować, komunikować się i nie robi dla Ciebie nic dobrego.
Na pewno nie w sytuacji, która Cię niszczy!!!
Więc ja też uważam, że powinnaś walnąć pięścią w stół, najlepiej wcale nie dosłownie, tylko swoimi konkretnymi decyzjami.
Najlepiej konsekwentymi, ale jak najspokojniej komunikowanymi.
Jeśli Ci się uda - możliwie spokojny komunikat, że takiego dalszego życia sobie nie wyobrażasz i widzisz następujące wyjścia:
1. Natychmiastowa wyprowadzka męża i rozwód
2. Separacja i terapia małżeńska
3. Dalsze wspólne zamieszkanie, ale na innych warunkach - jeśli nie jesteś w stanie ze sobą rozmawiać, nie sypiacie ze sobą, to nie dogadacie się chyba bez jakiejś pomocy z zewnątrz.
Więc może jednak terapia, a jeśli Jemu to nie odpowiada - to niech zaproponuje jakieś inne rozwiązanie, bo żyć tak jak do tej pory, to Ty się po prostu nie zgadzasz!!!
Co tak naprawdę powstrzymuje Cię przed takim krokiem, Vika...?????
4....
5...
Może jeszcze jakieś rozwiązania przyjdą do głowy Tobie, lub innym forumowiczom...
Bądź konsekwentna, Vika!!!
Bo naprawdę nie możesz pozwolić na to, żeby ten układ Cię zniszczył - zasługujesz na lepsze życie!!!!
A to nie jest jedyny facet na świecie...
Zresztą z tego co opisujesz, to i Tobie i dziecku byłoby chyba lepiej bez jakiegokolwiek faceta, niż z Twoim mężem w takiej wersji, jak w tej chwili.
Jeśli dziecko będzie się wychowywało w takiej atmosferze, to chyba niestety maleją Jego/Jej szanse na poukładane życie osobiste później...
Z drugiej strony gdyby Twojego męża nareszcie ruszyło i po takiej poważnej rozmowie, widząc TWOJĄ KONSEKWENTNĄ POSTAWĘ i TWOJĄ WEWNĘTRZNĄ SIŁĘ, byłby gotowy na zmiany, to sugerowałabym pewnie, żebyś podjęła próbę...
Jestem niepoprawną optymistką (poza chwilami załamania...
Cuda się podobno zdarzają, a ja zawsze chcę wierzyć w dobro ukryte w ludziach (czasami ukryte głęboko)...
Ale w takiej atmosferze, jaką opisałaś, to się po prostu nie da żyć...
Trzymam za Ciebie kciuki, Vika!!!!
Marta
PS. Powiem szczerze, że wydaje mi się, że jeśli jednak rozstaniesz się z mężem, to z tym bagażem doświadczeń, jakie masz, po takiej traumie z filmami itp. i toksyczną atmosferą w domu, trudno Ci będzie wejść w jakąś dobrą,trwałą relację...
Nie wiem, czy jakaś terapia tak czy siak by Ci się nie przydała...
To Twoje życie i trzeba zrobić wszystko, żeby je fajnie przeżyć!!!
Ściskam Cię mocno!!!
Komentarz doklejony:
PS2. A że baaaaardzo Cię to wszystko boli, to rozumiem... :cacy
Możesz zerknąć do moich wątków, jak bardzo mnie bolało i jak niestety w jakiejś formie okresowo wraca...
Ale damy radę, prawda....?
Ja się znowu podniosłam i za Ciebie też trzymam kciuki!!!!!
Kobiety potrafią bardzo wiele przetrzymać, zwłaszcza jeśli znajdą źródło wsparcia psychicznego w otoczeniu i uświadomią sobie swoją siłę...
Nie masz w realu przyjaciół/przyjaciółek, rodziny, która mogłaby Ci pomóc...?
Komentarz doklejony:
Eda69- właśnie on nie wie o co ja mam do niego pretensje u nich to normalka i nie umie zrozumieć tej sytuacji i tu nasuwa się odrazu myśl o leczeniu go, psycholog by miał co robić poczynając od dzieciństwa bo on ma chyba syndrom skrzywdzonego dziecka
Witaj Vika.
Vika, masz potężną amunicję, z której nie skorzystałaś.
Jego postawa wobec Ciebie,kompletny brak poczucia winy, drugi telefon- tutaj nie ma co ratować.
Ty już nie baw się w ratowanie związku, ale ratuj siebie i dziecko!
Jesteś młodą, atrakcyjną i mądrą dziewczyną- całe życie jest przed Tobą.
Spotkasz jeszcze na swojej drodze faceta, dla którego miłość, wierność, szacunek i uczciwość nie są tylko sloganami.
Samotność Tobie na pewno nie grozi, nie ma obaw
Jak widzisz, już masz chętnego
Zapytaj się adwokata, czy te dowody, które posiadasz będzie można po takim czasie wykorzystać.
Viki- jesteś na wojnie.
Tutaj nie ma miejsca ani na uczucia, ani na sentymenty!
Ciebie nie obowiązują żadne reguły, zobowiązania wobec niego.
Nie ma miejsca tutaj na grę fair play.
To Ty jesteś Air Force One i to decydujesz kiedy i gdzie uderzysz.
On nie ma prawa się dowiedzieć co zamierzasz, ani kiedy uderzysz.
Obowiązuje Ciebie jedna zasada: cel uświęca środki.
To TY masz wyjść jako zwycięzca tego starcia.
On ma znaleźć się na łopatkach
Viki, trwanie z takim typem, to samobójstwo.
Wykończysz się psychicznie.
Daj sobie szansę na nowe , lepsze życie ale już bez niego.
Mądra miłość nie pozwala na wszystko tym, których kochamy.
Pamiętaj- o miłość się nie błaga!
Pozdrawiam
Vika pamiętaj o jednym:
Kobieta ma takie zycie na jaką miłość sie godzi. Wywal go ze swojego życia, zrób to dla siebie i dziecka.
Ja tak zrobiłam i jedyne czego teraz żałuję to to, ze nie zrobiłam tego wcześniej. Pomyśl jak dalej będzie wyglądało Wasze wspólne zycie....
Komentarz doklejony:
Eda69 mam pytanie długo trwałaś w związku po zdradzie? jak długo Ci zajęło podjęcie decyzji o rozstaniu?
Boli tym bardziej, że widziałaś to i słuchałaś. Tego już nie wymażesz. Do tego on ma w doopie ratowanie związku. Musisz coś zrobić tak jak podpowiadają inni i jak Marta walnąć pięścią w stół. Masz asa w rękawie po co masz trwać w gównianym układzie chyba, że Twój boczniak się nawróci ale...
To może do Ciebie przyjadę skoro zapraszasz
Gorąco Cię pozdrawiam
rado bo pomyślę że mnie podrywasz
Najważniejsze żebyś zaczęła myśleć o sobie i synku. Przeczytaj jeszcze raz nasze rady i do roboty. Może wyjedź gdzieś z synem i powiedz mężowi, żeby sprowadził sobie jakąć dziw..kę bo zauważyłaś, że biedaczysko jest w potrzebie. Zobaczysz jakiego karpia strzeli
Trzymaj się ciepło
Że będzie naprawiał szkody, jakie wyrządził? A dlaczego on miałby to robić? On czuje się przecież wielce pokrzywdzony, bo nie dość, że dla Cciebie musiał odpuścić sobie boczniaczkę( podobno), to na dodatek Ty czepiasz się go na każdym kroku i non stop przypominasz mu o swoich potrzebach. A dlaczego Ty uświadamiasz mu, jaka wartość ma rodzina? A to on tego nie wie, tak sam z siebie? a coz Ty tak uparłaś się na cudzego chłopa? Tylko dlatego, że masz jakiś tam papierek w szufladzie? Poszedł do innej, zniszczył Twoje zaufanie- to Ty powinnaś leżeć teraz na kanapie z nogami na ławie, a on powinien zapierniczać koło Ciebie. Tymczasem on ustawia Cię po kątach, bimba sobie z Twojego gadania i naraża cię na dodatkowe cierpienia i udrękę. Czy Ty uważasz, że tak objawia się miłość? Czy tak powinien zachowywać się mężczyzna, który podobno wrócił do żony? Ty będziesz ciągała go po psychologach, Ty będziesz wkładała mu mądrości do głowy? A z jakiej racji, to Ty masz robić to wszystko? skoro nie da się razem z nim odbudować Waszego małżeństwa, to ****nij tym wszystkim, bo Ty niczyjej łaski nie potrzebujesz. A ile on się nakradł na prezenty dla boczniaczki z Waszego wspólnego budżetu? Ty myślisz o niebie, a on o chlebie, dosłownie i w przenośni.
I to jest jedyna rzecz na której zależy Twojemu mężowi.
Pamiętaj jak mu wybaczysz tą zdradę i zaczniecie z powrotem wspólne życie, to później w razie draki te dowody dla sądu nie będą miały znaczenia- ponieważ mu wybaczyłaś.
Powodów może być całe mnóstwo. Strach przed kolejnym dniem, strach przed reakcja męża, strach przed samotnością. Najgorszym doradcą jest strach. Poza tym jesteś jeszcze w szoku pourazowym. Każdy reaguje inaczej. jeden płacze, drugi śmieje się histerycznie, ktoś inny krzyczy w obłędzie. Zadaj sobie pytanie, co zrobisz kiedy emocje opadną - bo opadną zapewniam Cię. Jak widzisz swoją przyszłość u boku męża? I przede wszystkim zadaj sobie pytanie czego Ty chcesz? Nie Twój mąż. Czego Ty chcesz? Pomyśl o dziecku.
Czytając niektóre historie i z własnego doświaczenia widzę, że im bardziej ktoś nas odrzuca to tym bardziej my przyklejamy się do tego kogoś na siłę. Chwytamy się tego g(ó)wna jakby to była jedyna istotna rzecz w naszym życiu i misja do wypełnienia. Z czasem jednak, kiedy dochodzi do nas co robimy, kiedy pozwalamy sami spojrzeć na siebie łaskawym okiem, górę bierze instynkt samozachowawczy. Analizujemy i dochodzimy do wniosku, że nie możemy dłużej tak się poniżać i żebrać o dobre słowo. od kogo? od jakiegoś szmaciarza, który za nic ma nasze wartości? I tak oto wstajemy z kolan. Rośniemy w siłę i odchodzimy od czegoś co śmierdzi i zatruwa nam życie.
Życzę mądrych przemyśleń Viko. W szczególności zawalcz o Twoje dzieciątko i o siebie.
ja jestem za dawaniem szansy, bo wierzę w ludzi.
Ale w Twojego męża nie wierzę absolutnie, bo on tej szansy od Ciebie nie chce. W jego mniemaniu, to on dał szansę Tobie, dostąpiłaś zaszczytu dalszego wspólnego życia z sukinsynem. Jest w waszym domu jedynowładcą, wygodnickim, skoncentrowanym na sobie i swoich potrzebach Panem, nie czuje skruchy (wszak nie zrobił nic złego, według jego standardów) i jak podejrzewa to wielu, nadal najprawdopodobniej zdradza.
Więc co ratować ???
Nic z tego nie będzie, żadna terapia tu nie pomoże, pomijając ten drobny szczegół, że w terapię też trzeba się zaangażować. On ma przyzwolenie otoczenia, mamusi, tatusia, brata, Ty jesteś tu chyba najmniej ważna.
No i jeszcze ten szpital! on Cię wykończy! dziecko to jest chyba ważne dla Ciebie, ale nie dla niego, jak można doprowadzić do takiej sytuacji???
Niedawno napisałam, że ciężko jest zostać ze zdrajcą, który się pokajał i chce coś naprawić. Zostać ze zdrajca, który nic nie czuje i nie widzi problemu, ogromu zniszczeń i ruiny, którą spowodował - jest NIEMOŻLIWE.
Dobrze wyraził to Ed - o miłość się nie błaga.
Więc nie błagaj i nie czekaj, nie ma na co.
pozdrawiam
p.s. straszyć go rozwodem? a myślisz, że się przestraszy? U niego w rodzinie po rozwodzie wszyscy przecież nadal żyją wspólnie...a kobiety nie odchodzą. On nie widzi innego scenariusza i nic go nie przerazi.
Jeśli zdecydujesz ratować związek to nie rób tego dla dzieci bo co dzieci wyniosą z takiej rodziny w której niema miłości zaufania szacunku a rodzice się kłócą i zdradzają - to patologia .
Pozdrawiam serdecznie
Dawid
Vika,
czy zaczęłaś już analizować swoją sytuację i podjęłaś przemyślane, konsekwentne działania, czy stoisz w miejscu...?
Trzymam za Ciebie kciuki!!!
To właśnie swoistego rodzaju saga rodzinna i powtarzalność zachowania, która przechodzi z ojca na syna była jednym z powodów do decyzji o rozwodzie. Mam dwóch synów i wiem, że jeśli bym dalej pozostała w tym bagnie, prawdopodobnie oni w dorosłym życiu będą tak samo postępować jak mój mąż. Mam nadzieję, że moja decyzja o definitywnym rozstaniu będzie dla nich przykładem, że nie wolno zdradzać, a jak już do tego dojdzie, jakie ponosi się konsekwencje. Mam nadzieje, że uda się przeciąć ten łańcuszek jaki ojciec taki syn. Może moi chłopcy wezmą przykład np. z dziadka, który potrafi żyć z jedną kobietą całe życie i jest szczęśliwy, a mój mąż pozostanie jednie nauczka dla nich. Strasznie się boję, że moi chłopcy będą podobni do swojego ojca. Już teraz mam wyrzuty, że wybrałam takiego padalca na ich ojca i zafundowałam im rozbitą rodzinę.
Pozostanie z mężem dla dobra dzieci to chyba jedno z najgorszych kłamstw w dziejach ludzkości.
TY MASZ SIE CIESZYĆ ŻE DAŁAŚ MU SZANSĘ??? To brzmi jak kiepski żart. Tu zgodzę się z meg zostanie z nim jest niemożliwe. I uwierz na tym że spalisz kolegów najmniej mu zależy. On boi się o swoją doope. Tacy ludzie nie martwią się o innych. Fakt on Ciebie wykończy a później dziecko.
Nic go nie przestraszy, rozwód i walizki za drzwi.
Z tym wzorcem o którym pisała Eda fakt moja teściowa podejrzewam że miała wyskoki i córka poszła w jej ślady. Skąd się domyślam? Kiedy facet wystawia zonie walizki za drzwi? Gdy się nie zgadzają? Tak było u moich teściów. Stary nie żyje więc nie poznam u źródeł.
Wika chcesz aby dziecko przejeło taki wzorzec.
Nie dotrzesz do męża bo on nie uważa że zrobił coś złego, zły jest na to że się dowiedziałaś.
Co do dowodów niestety ale mieszkaliście razem mąż będzie się trzymał teorii że wybaczyliście sobie. Nie ma rozpadu pożycia.
TY masz się starać. Dziewczyno on widzi że jesteś niekonsekwentna. Błąd na samym początku to wygląda jak by on dał Tobie szansę a nie odwrotnie. Pozbądź się tego typa nie tak zachowuje się ktoś komu zależy na budowaniu.
Komentarz doklejony:
Ty masz się starać? - miało być
Pozdrawiam wszystkich gorąco
Jeszcze raz :brawo:brawo:brawo
Super!!!! :brawo
Trochę trudnych chwil jeszcze z pewnością przed Tobą, ale konkretna decyzja jest najważniejsza!!!
Trzymam kciuki za nowy, wspaniały rozdział Twojego życia!!!
Komentarz doklejony:
Krótko pozew nie ma byc grą składasz go a później masz czas pomyśleć nie jako element presji
Nie możesz dopuścić do takiej sytuacji !!!
Żadnego mieszkania razem po rozwodzie, jasno określone warunki co do wysokości alimentów, wizyt z dzieckiem itp. itd.
Jeszcze długa droga pod górę przed Tobą, ale wydaje mi się że jedyna. A potem będzie już z górki :tak_trzymaj
Dałam mu ostatnią szanse ale nie wiem czy dobrze zrobiłam bo ciągle to wraca do mnie a minął ponad rok... Brak zaufanie w związku to nieporozumienie!! Sama nie wiem jak dalej bedzie u mnie.Sprawdź go jak masz możliwość a będzesz wiedziała co robić. Powodzenia