| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
JamesTon | 00:50:25 |
Landexpzglosy | 01:05:14 |
soighlah | 02:48:27 |
Sfinks | 04:01:43 |
Julianaempat... | 04:38:34 |

Mieszkamy w UK, 6 lat po śłubie, dwojka dzieci 3 i 5 lat. Pracowalismy na przeciwnych nocnych zmianach, powodem były dzieci opiekowalismy sie na zmiane. Bardzo mało czasu dla nas, seks tylko gdy mielismy urlop, dzieci non stop zawracały glowe. Zaczęło sie psuć miedzy nami. Zona poznala koleżanke i jakichs innych znajomych w pracy, zaczęłą sie zmieniać, bardzo dbałą o siebie. Dla mnie byla coraz bardziej szorstka tak jakby odżyła. Wyjechała z dzieciakami na swieta bozego narodzenia, gdy wróciła było jeszcze gorzej (teraz wiem ze sylwestra spedzila z kochankiem). NIe chciala powiedziec o co chodzi, w koncu jak ją przycisnąłem - stwierdziła ze chce rozwodu, jestem dla niej obcą osobą, jest nieszczęśliwa nie cieszy juz jej dom który mamy, zycie nie sprawia jej radości. Powiedziałem ze mamy piękne zdrowe dzieci, dom prace inni mogą o tym pomażyc, ale te argumenty jej nie ruszały. Ja zawsze sobie tłumaczyłem że jest ciezko ale wszystko robimy dla dzieci, nie można było pracy zmienic, ona nie chcila isc na dzienne zmiany abysmy mogli wieczory razem spędzac. Mnie informacja o rozwodzie oczywiscie dobiła, schudlem 10 kg zacząlem palic i nieustannie myśląc co zrobic. W koncu udalo mi sie zmienic zmiane na dniowki, ale jej to nie ucieszylo, narzekala ze caly dzien bedzie siedziec sama w domu. Ale w koncu zaczela dostrzegac plusy bo mogla wieczorami wychodzic do kolezanki (potem sie okazalo ze ta kolezanka jest kolega). Gdy probowalem z nia rozmawiac to uciekala, płakała, masakra. No i sie dowiedzialem o co chodzi,jej zachowanie i dziwne decyzje, pomysly z rozwodem, zebym sie wyprowadzil to rezultat romansu. Kolega mi powiedział ze ktos jest (dowiedzial sie od swojej zony). Ja nie chcialem w to wierzyc, w koncu uwierzylem, gdy wkradlem sie na jej facebooka, (codziennie rano po pracy siedziala na czacie). Czułe słówka, chęć wspolnych wakacji, kochanie, troskliwy misiu chyba ci na mnie zalezy i inne ****erele. Powiedzialem jej ze wiem o romansie, ze mam dowody, smiala sie z tego. Zona mnie olewała więc, nie mogłem do niej dotrzec (miłosny amok) powiadomilem o tym jej matka (ktora ma wielki wplyw na moja żonę), zonusia jej powiedziala ze to nic takiego przelotna znajomosc, koles sie jej uczepił. Powiedzialem teściowej ze to kłamstwa, prawda jest inna i corka ma powazny romans. Pewnego razu wyszla na grila, ja z czatu na skypie dowiedzialem sie ze umowila sie ze swoim kochankiem, wrocila nad ranem, nie wpuscilem do domu zwyzywalem od szmat i ze robi patologie w domu. W koncu otworzylem drzwi uciekla do sypialni, ja w nerwach kopniakiem wywalilem drzwi z zawiasow, cos jej tam jeszcze powiedzialem. Poszla spac. Napisalem tesciowej smsa ze corka sie puszcza po nocach i szkoda dzieciaków.
Wziąłem dzieci na spacer nagle zadzwonila do mnie abym wracal, bo chce porozmawiac. Spytala sie czy chce rozwodu, powiedzialem ze nie, czy jej wybacze ja na to ze chcialbym. Obiecala ze zmieni zmiany tak abysmy mogli razem spedzac wiecej czasu. Ja dniowka, ona nocka rownolegle, a potem cztery dni wolnego (pracujemy po 12 godz, 4 dni), dzieki temu zerwala by z kolesiem kontakt (pracuja razem w jednym depertamencie). Przyznala mi ze i tak duzo wytrzymalem, ze chcialaby aby bylo tak jak dawniej. Na drugi dzien oznajmila mi placzac ze go kocha, nie bedzie jej latwo zerwac z nim, moze to potrwac kilka miesięcy, nie moze sie do mnie przytulic ani spac ze mna w lozku, robi to wszystko tylko dla dziec i aby rodzina jej byla zadowolona. Po trzech tygodniach od zlozenia podania o zmiane, zaczela mnie meczyc ze nie da rady pracowac, rano odprowadzac dzieciaki do szkoly i przedszkola, spac 5 godz, przywiezc dzieci, nakarmic i znow do pracy. Wiem ze byloby jej ciezko, ja jestem w stanie tak pracowac, ale teraz nie mam mozliwosci zmienic zmian. Powiedzialem ze jak nie jest w stanie to niech tego nie robi. Przypuszczam iz kochanek i jej znajomi bardzo sie ucieszyli, ze bedzie z nimi nadal pracowac. Teraz zyjemy razem ale osobno, jestem pewien ze utrzymuje z nim kontakt pracy i przez czat, no i ma teraz czas dla siebie bo synek zaczal chodzic do przedszkola, ja jestem caly dzien w pracy i mozliwe ze sie znow spotykaja. Gdy sie jej pytam jak naprawimy nasz zwiazek, to mowi ze nie wie, ze za malo mamy czasu dla siebie. Jakby chciala to by sie starala i moze cos by z tego wyszlo. Oczywiscie jest dla mnie mila, rozmawia ze mna, ale to nie ma nic wspolnego z odbudowa związku. WIem ze nie ma zadnych wyrzutow sumienia i nie przeprosi mnie za to co zrobiła (madrzy ludzie mówia ze to normalne, bo nie zdaje sobie na razie sprawy z zainstnialej sytuacji). Ja mam teraz burdel w głowie, ona czuje ze mi zalezy i to wykorzystuje. Mysli ze nie odważe sie na rozwod bo bardzo zalezy mi na dzieciach i na tym do czego wspolnie doszlismy. Wygląda na to ze mi robi łaskę. W sumie jezeli chciala lub chce sie rozwiesc to dlaczego mi jeszcze nie wyslala pozwu do sądu. Źle jej było i zamiast naprawiac małżenstwo to poszła na skróty. Przyznala mi ze widziala jak sie starałem jeszcze przed romansem aby było lepiej pomiedzy nami. Nie mam sobie nic do zarzucenia, zajmowalismy sie dziecmi rowno, ja tez prałem, , gotowałem, sprzątalem dodatkowo, robiłem remonty, zajmowalem sie finansami. Kiedys mi dogryzła ze wydaje jej się że mieszka chyba z babą, strasznie mnie to wkrurwiło. NIe mogłem zmienic pracy na lepsza to starałem sie zeby nie narzekała ze jest kurą domową. NIgdzie nie wychodziłem bo każdy wieczor sprzedzalem sam z dzieciakami. Ale ja byłem głupi. Jej bracia i znajomi mowią że jestem, byłem dla niej za dobry. Wszyscy trzymają moją stronę nawet jej rodzina. Odbiło jej kompletnie. Coraz czesciej mysle o rozwodzie, tylko jak to zrobic, nie chce sie wyprowadzic, no chyba ze mi odda kase za polowe domu. Jezeli sie rozwiodę i wyprowadzę do jakiejs kawalerki to ona nawet jak dostanie alimenty to dzieci i siebie nie utrzyma. No chyba ze ten jej kochas z nią zamieszka i bedzie kładl na dzieci. Osobiscie nie wierze aby wytrzymał z dzieciakami dłuzej niz miesiac (zona ma 35 lat on kawaler 32 i chyba wynajmuje dom z ludzmi) i sie im motyle w brzuchu szybko skonczą. Jak zamieszkam sam to bede musial brac nadgodziny zeby sie utrzymac i placic alimenty, wtedy ona bedzie musiala siedziec wiecej z czasu z dziecmi i chyba do głowy dostanie. Moja żonka jest niezle porąbana, chce rozwodu ale wie dobrze ze bezemnie nie da sobie rady. Dzieci sa bardzo wrazliwe i przywiyazane do mnie, poswieclem im kazda wolną chwile od kiedy sie urodziły. Chyba szybko wylądowalyby u psychologa, zwlaszcza corka. Zona nie musi sie martwic gdy zostaję z nimi, nawet nie dzwoni z pracy aby spytac co u nas. Może macie jakies pomysl co robic. Ja mam zamiar pójsc do adwokata przedstawic sytuacje, a jej wyslac pozew rozwodowy z orzeczeniem o jej winie. Obawiam sie ze sad moglby nie dac rozwodu (dla dobra maloletnich dzieci) jezeli wezmie pod uwage nasza sytuacje ekonomiczna. Jak tę durną babę obudzic i przemówic jej do rozsądku i jej sumienia. Aha moze by mi coś psycholog poradził. Zalezy mi na dzieciach, pełnej rodzinie no i żonę chyba jeszcze kocham i jestem wciąz za naprawieniem naszego związku. Tylko ciezko mi tak zyc obok niej, widziec jak sie do pracy stroi. Tylko rostanie pomoglo by mi ja z głowy wybic.
Żaden psycholog jej nie wybudzi z tego zaczadzenia umysłu.
Daj sobie czas, pozbieraj dowody, zajmij się sobą i dziećmi.
Czas pokaże. Życzę dużo siły.
Komentarz doklejony:
P.S. Tacy ludzie nie mają sumienia, odczucia empatii.
Jesteś teraz dla niej obcą osoba, to musi dopiero do Ciebie dotrzeć
Ja nie jestem zwolennikiem wybaczania, ale to będzie Twój wybór.
Dlaczego Cie to ****o. Przeciez ona miała rację, zachowujesz sie jak baba. Normalny facet ma jaja i nie pozwolił by sobie na takie traktowanie.
Ja na Twoim miejscu zrobiłbym tak,
Pakuje walizki żonki, dostarczam je do kochasia oczywiście jeszcze lampa żeby Cie na zawsze zapaietał i pozamiatane.
I jeśli to zrobisz będziesz mógł spokojnie popatrzeć w lustro bez odruchów wymiotnych.
Inna sprawa że wtedy kochaś może szybko starać się dostarczyć walizki z powrotem ale to juz nie Twój problem tylko latawicy.
Kochasz rodzinę dzieci OK dla niej ważny jest Kmiotek nikt więcej. Chcesz ratować rodzinę nie szukaj gotowego rozwiązania bo go nie ma każda sytuacja jest inna.
Pani stroi się itp. Możesz być pewny na 100% romans trwa nadal zeszli do podziemia. Jak ją obudzić proste jeżeli nie chcesz pisać na ogólnym pisz na PW. Na początek zbierz dowody nie rozwodzi się z Tobą bo tak jest fajnie Romeo i Julia.
Z drobną różnicą Romeo szybko się zwinie a Julia zobaczy co znaczy zostać samemu.
Robi co się jej podoba bo wie że nie zostawisz jej to moja opinia. Co masz zrobić zbierz dowody zatrudnij przyjaciół takich których nie zna wydrukuj korespondencje z FB. Na koniec strzel pozwem. Ona nie wierzy że to zrobisz - moja też nie wierzyła.
Uwierz mi że przeprosi więcej będzie błagać dlaczego jest teraz taka krnąbrna - proste wie że ty facet w spódnicy nic nie zrobisz (sorry za zwrot).
Ogarnij się i zacznij działać chyba że podoba się tobie ten trójkąt.
Nie wiem dokladnie jak jest w Anglii, ale w Szkocji mozesz dostac rozwod tylko w trzech przypadkach - dlugotrwalej separacji, nieodpowiedzialnego zachowania malzonka i niezgodnosci plci. Zdrada to nieodpowiedzialne zachowanie.
Nie wiem, moze da sie babie przetlumaczyc do rozsadku zeby chociaz sprobowala, ale jak sie zaprze to nic nie zrobisz. O finanse sie nie martw, bedzie ciezko, ale finansowo na pewno sobie poradzicie, jakis system zasilkow tu wciaz jest. Rozejrzyj sie tylko dookola jak zyja samotni rodzice :-)
Glowa do gory i mysl logicznie, masz male dzieci.
Cytat
Wykasować z życia.
albo czekaj jak suka wróci i załatwi cię na litość a Ty całe dalsze życie będziesz się zastanawiać, kiedy znowu dostanie chcicy.
Jak chcesz się faktycznie dowiedzieć z kim masz do czynienia składaj o rozwód, to jedyne wyjście.
Żadne z nich nie wie dlaczego to zrobiło, to zagadka ale dla ludzi
naiwnych. Zacznij żyć chłopie. Życie jest piękne.
Komentarz doklejony:
Chciala abym zabral dzieci na wakacje do rodziny, proponowala tez swieta, a ona by sobie tutaj chyba baraszkowala. - alez trafiła Ci się lafirynda. Gdzie Ty miałeś oczy i rozum, gdy żeniłes się z taką? Oczywiście, że ona chce Cię spławić, po co jej dzieci albo tamtemu, potrzebny jej dodatkowy balast w swobodnym dostępie do wyrka bocznego? Nie możesz wywalić jej z domu? Bo boisz się policji? wolne żarty- Ty nie chcesz wywalać jej z domu, gdyby było inaczej , to już dawno rozgoniłbyś to dziadostwo, a nie chodził i patrzył maślanymi oczami na to, co się wokół Ciebie dzieje. Ta kobieta mówi, ze boczny chce z nią zamieszkać- to ciekawe dlaczego jeszcze tego nie zrobił? a on nie boi się, że jego boginka bzyka się także z tobą? Az tak bardzo pewny jest swojej pozycji w ich układzie? więc na co Ty jeszcze czekasz? Chcesz, żeby ona wykopała Cię z hukiem z Twojego domu i przyprowadziła gacha na Twoje miejsce? No to czekaj na to- masz jak w banku, że tak właśnie będzie. Zatrzyj ręce i do roboty chłopie, bo inaczej ta para złoi ci tyłek jeszcze bardziej- do kogo pójdziesz wtedy na skargę? Jak sam nie potrafisz zadbać o własne sprawy, to nikt inny nie zrobi tego za Ciebie- ja zapewniam cię o tym solennie.
dnia październik 12 2013 08:40:35
Cytat
Ona nie pozbędzie się dzieci- to ostatnia rzecz jaką zrobi w UK.
Nie wiem gdzie mieszkasz czy to Szkocja ,Walia czy Anglia.
Ja w Anglii.I teraz nie wiem na czym bardziej Ci zależy.Czy na dzieciach czy na rozwodzie z jej winy .
Jeżeli chcesz , aby opiekę nad dziećmi przyznano Tobie to wniosek o rozwód w UK- nawet nie myśl o radzie milorda i pozwie złożonym w Polskim sądzie bo to nonsens.W Polsce masz niewielkie praktyczne szanse na przyznanie Tobie opieki nad dziećmi.W UK , jeżeli dobrze to rozegrasz to w Twojej obecnej sytuacji masz je większe niż żona.
Miej tylko świadomość , że żona będzie starała się o opiekę nad dziećmi nawet jeżeli nie będzie chciała się nimi opiekować.Prawnik żony umie liczyć.Strona zostająca z dziećmi jest w nieporównywalnie lepszej sytuacji niż strona płacąca alimenty.Jeżeli dzieci zostaną przy Tobie to z alimentami żony poradzisz sobie bez problemu.
Powinieneś pierwsze kroki skierować tu :
[url]http://www.citizensadvice.org.uk/
[/url]
Na powyższej stronie znajdź najbliższe biuro wpisując swój postcode
Peter ignoruj prawne aspekty porad.Jeżeli Cię stać idź do prawnika.Jeżeli nie masz powyżej link do Citizens Advice Bureau.
barbaraF masz oczywiście rację , ale on powinien skonsultować się z prawnikiem.Zrób to Peter.
Komentarz doklejony:
Jeszcze jedno pytanie czy po takiej zdradzie, komus udalo sie odbudowac na nowo zwiazek?
>>>>Powiedziala mi ze przeciez ona juz nigdzie nie wychodzi<<<<
No to się chyba stało lub zaraz stanie to co napisałem. I na koniec zła informacja. Kontaktują się w pracy i przez tel. i on nie zrezygnuje z darmowego bzykania, póki ona mu daje i on ma pewność, że tak będzie jeszcze dłuuugo. Sorry memory. Ja widzę tylko jedno wyjście. Totalna inwigilacja w poszukiwaniu dodatkowych dowodów, wycieczka do adwokata i przestać dawać robić z siebie idiotę.
Ona nie chce się wyprowadzić, bo utraci stabilizację a tak ma parobka i kochanka w "fajnym" trójkącie.:cacy
Cytat
Witaj w realnym świecie zdrady. Bardzo podobnie jak u mnie.
My super rodzina na zewnątrz koleżanki żony zazdrościły jej że tak ułożyło jej się życie (tym bardziej że była już po poważnym zwiąku - bez dzieci). Poznaliśmy się jak była już sama po rozwodzie (piszę w celu uniknięcia głupich komentarzy).
Zdrada trwała ok 4 m-ce, emocjonalna prawie pół roku. Znikanie na noc pod pozorem szkoleń, nocowań u koleżanki (łącznie z telefonami od "przyjaciółek" czy może przyjechać na parapetówkę itp). Wiedza przeogromna ucho w aucie w domu w telefonie - 4 m-ce.
W ogłupieniu kombinowali nawet że wyprowadzę się z mojego domu a ona ściągnie tam kochasia. Nie zajmowała się w ogóle dziećmi. Wiedzę jaką miałem - przeogromna, nie zostawiająca cienia wątpliwości. Dowody zdrady w każdym poziomie zdrady. Łącznie z ekspertyzami bielizny itp. Czy się udało - co dzień powracają pytania po co (dla czego nie ma już dla mnie znaczenia, mam na to swoją opinie).
Czy się udało na początku było cholernie ciężko huśtawki nastroju nawet kilka razy dziennie, prochy, psychiatra. Nie wiem czy warto się tak poświęcać. I najważniejsze ona musi chcieć nie Ty. To co robisz na razie to nadal zachowywanie się jak ciepła klucha. Mówisz że masz wizytę u adwokata. Po co? Moja żona też nigdy nie znajdowała odpowiedzi na moje pytania. Bo co ma powiedzieć przecież taka sytuacja jest dla niej wygodna.
Wszyscy Tobie mówią co masz zrobić a ty nadal swoje. Nie znam prawa w UK więc się nie wypowiadam. Ale myślę że tam masz większe szansę do opieki nad dziećmi. W Polsce szansa na rozwód z orzeczeniem winy OK, na opiekę nad dziećmi prawie zerowa.
Najważniejsze przestań jej wreszcie mówić co zrobisz co zamierzasz gdzie idziesz. Pójdź do tego cholernego adwokata - po cichu. Zdobądź dowody namacalne. Nie wiem jak pisałem jeżeli nie stać ciebie na detektywa poproś o pomoc przyjaciół załóż jej GPS w aucie, podrzuć dyktafon. Możliwości jest wiele. Spyphone był by super ale musiał byś mieć dostęp do telefonu.
Tak jak piszą koledzy nie ważne czy UK czy PL skontaktuj się z prawnikiem.
I podejdź powaznie do tematu popełniasz te same błędy co każdy z nas liczysz ze się opamięta - nie na tym etapie.
piotr73 podobieństwo widzę niewielkie w Twojej historii nie miałeś nawet możliwości spróbowania. Pani poszła na całość i nie miała ochoty niczego ukrywać. Osobiście uważam że Twoje opinie noszą niestety to piętno, tego że nie miałeś okazji spróbować dlatego każdą historię porównujesz, oceniasz pod kątem swojej.
Zostałeś postawiony przed faktem dokonanym. Gdyby pani Peter'a miała ochotę kopnąć go w d.... juz by to zrobiła. Dla niej to teraz bohema i fly. A szumne deklaracje w stylu: będzie czekał ile trzeba, będzie jej pomagał jak ją zostawisz. Wiesz co zrobi jak strzelisz pozwem (nie straszakiem pozwem), kmiot moment się zawinie - jedno to posuwać mężatkę i chwalić się kolegom ze stancji , dwa to zająć się jej rodziną i nią. Nie wierzę że koleś bedzie sobie chciał brać to na łeb.
Peter na koniec powiem czy się udało jestem jednym z tych którzy zbudowali coś od nowa. Warunek ona musi tego chcieć jeżeli nie bedzie chciała nie bedziesz na to miał żadnego wpływu.
Przeczytaj to co napisał betrayed. Sam nie dasz rady tego odbudować.
Bez jej zaangażowania nie ma szans.Tylko uwaga z inwigilacją bez prawnika.W UK w odróżnieniu od Polski owoce zatrutego drzewa są zatrute.
Nie będzie dopuszczony żaden dowód uzyskany z naruszeniem prawa.
Ale na początek prawnik.
Z tym rozwodem to mam finansowy problem, bo przez jej durne zachowanie, zle decyzje jestesmy w dziurze finansowe, auto sie rozlecialo kilka miesiecy temu musialem kupic nowe. Pozew rozwodowy kosztuje (oplata administracyjna) 400 funtow plus adwokat jedna wizyta minimum 80 funtow.
Musialbym sprzedac auto, ktore jest w wiekszosci splacone, kupic jakiegos gruchota (trzeba dzieci do szkoly wozic).No i by starczylo na rozwod. Niestety widze ze to jedyny sposob aby cos sie ruszylo.
Cytat
Tak samo mówiła moja żona. :cacy
Ja Ciebie nie namawiam, to będzie Twój wybór.
Chce ci jedna przekazać że jak będziesz próbował wersję z wybaczaniem i się nie uda. Masz podwójną mękę psychiczną a wierz mi okres rekonwalescencji po zdradzie jest długi.
Ja jeszcze nie śpię dobrze, pamięć do ****. jestem bałaganiarzem do kwadratu, piszę niepoprawnie itd. Do tego wariatka utrudnia mi kontakty z młodszą córką i jest w swoim amoku przekonana że dziecko tego nie chce.
Waka dziękuję, masz dziewczyno dobrą pamięć
jeżeli chodzi o dzieci to zastanów się czy Ona byłaby lepszą matką dla dzieci czy Ty ojcem, kochasz swoje dzieci pewnie nie chcesz ich zostawić jak i nie chcesz zabierać ich od matki, trudne decyzje przed Tobą ale konsekwencja na razie jest najwazniejsza
Generalnie podpisuję się pod tym co napisał betryaed40, ja też poszedłem podobnym scenariuszem.
Dowiedziałem się - i poszedłem na miekko... Niestety ona (i oczywiście on) to wykorzystali....
Myślę że jęśli zależy Ci na żonie i rodzinie to musisz spróbować ją obudzić.
Tzn. przygotować potężny ładunek złożony z niepodważalnych i jednoznacznych dowodów który w odpowiednim momencie wywróci jej życie do góry nogami.
Mam tu na myśli wszystkie możliwe dowody jakie Ci się uda zebrać, równolegle kontakt z prawnikiem i pozew do sądu.
Warunek - w czasie trwania gry nie możesz się w żaden sposób zdradzić że coś kombinujesz. Zacznie popełnić błędy co da Ci jeszcze większą przewagę.
Warunek II - bombę odpalasz tylko raz i to wtedy gdy jesteś gotowy na każde rozwiązanie...
Myślę że dopiero wtedy będziesz mógł obejrzeć prawdziwe oblicze swojej żony i podjąć decyzję która będzie dla Ciebie najlepsza...
Tam była sytuacja że wszystko było robione jawnie nie widzę tam żadnych wątpliwośći ze strony zony jedynie propozycja białego małżeństwa i dalsze wyskoki gwiazdy w świetle reflektorów. Pozostałe symptomy - odsunięcie, niby miłość nie może przestać,, nie wie - standardowe odpowiedzi z repertuaru zdradzacza.
Wyjaśniam dlaczego cały czas nie wiem muszę się zastanowić, milczenie działało, więc dlaczego nie miało by działać dalej (autopsja). Moja zona nawet była u adwokata bo niby chciała się rozwieźć (przygotowane dokumenty woziła 2 m-ce w aucie) sorry ale kobieta w amoku, nabuzowana hormonami mam umysł 16 latki. Jak ma facet nie wiem bo nie odwaliłem takiego numeru (na ale podobno życie zaczyna się po 40 tak ze wszystko przedemną :tak_trzymaj).
Waka argument jak argument gdzie odeszła żona Piotra na salony przeprowadziła się do willi z basenem? Gdzie odchodzą faceci porzucający rodziny. Do kobiet u których codziennie czeka śniadanko jak w ***** hotelu?
Sorry jak ktoś chce to odchodzi jak zostaje ma nadzieję że uda się trwać w takim związku nie dając nic a biorąc dużo.
Jeżeli partner zdradzacza nie zrobi nic będzie to trwało do us...ej smierci. Nie wiem czy zauważyliście Peter chciał by ratować małżeństwo ale jest pewien problem jak sprawdzić cyz zona tego chce. Zwróćcie uwagę na pewne kwestie, czy widzieliście gdzieś żeby jego gwiazda robiła to ostentacyjnie, nadal jest woal tajemnicy Peter jest pewny ale nie mamy tutaj sytuacji ze pani wychodzi do lovelasa i ma to gdzieś. Telefon pod poduszką. Różnice zobaczył by nawet niewidomy. Nie chodzi o to że by zostać w związku na siłę, ale by było to oparte na normalnych zasadach. Kazdy może żyć w trójkącie, tylko czy każdy się na to zgodzi.
Waka jeżeli nadal nie widzisz różnicy ja ci nie pomogę.
Peter coś musisz z tym zrobić przeczytaj komentarza powyżej jeżeli nie zrobisz nic, będzie jej po prostu wygodnie. I jeszcze jedno twoje straszenie ze idziesz do adwokata że chcesz odejść - bawią ją nie wierzy że zrobisz cokolwiek. Teraz jest w stanie uwierzyć jedynie w to co zobaczy na własne oczy. Pozew "z pieczęciami urzędowymi". Odpalasz z grubej rury. Problemy finansowe więc inwigilacja odpada. Ewentualnie poproś o pomoc kogoś z przyjaciół przydało by się więcej dowodów. Jakie były by wystarczające w UK najlepiej dowiedzieć się u adwokata, lub może ktoś z zamorskich forumowiczów podpowie. Dopiero ostry szok pozwoli Tobie zobaczyć czy jest co ratować.
Mogą się bzykać cały czas aż będą wióra lecieć !!!!!
Doszlismy niby do porozumienia ze wyprowadzi sie z domu, znajdzie mieszkanie, blisko szkoły, opieka bedzie naprzemienna. Ja wynajmę komuś pokój. Zlozymy wniosek o separację. Na chwilę obecną tak to wygląda. Oznajmiła ze z kochankiem nie zamieszka. Ja jeżeli będę mógł to bedę spłacał jej częsc domu która się jej należy. Kiedyś już mi mówiła o takim planie. Tak więc widac że jest zdecydowana na rozstanie. Wiem, powiecie iż to takie czcze gadanie i pokaże mi jeszcze rogi, wydaje mi sie że nie chce walczyć o dzieci, bo je w ten sposób skrzywdz (wszystko może się zmienić)i. Nie wiem jak to dzieciaki zaakceptują. Teraz trzeba odlozyc kase na depozyt aby wynając mieszkanie. Finansowo to ja tego nie widzę, nie chciala pojsc pracowac na pół etatu, bo twierdziłą ze pięniędzy nie starczy, a tu nagle chce się wyprowadzic i z jednej wypłaty mieszkanie i dzieci utrzymać.
Komentarz doklejony:
Ale ja mam pecha, wiele małżeństw chce swoje zwiazki naprawic, jakieś terapie, psycholodzy, a u mnie nic, dwójka małych dzieci które potrzebują pełnej rodziny, a jej odbiło. Moja siostra miala sie rok temu rozwiesc, facet od niej odszedl, (nie było zdrady, roznica charakterów), pomieszkał sam i po roku wrócił. Bajki nie ma, ale są nadal razem, a ich córka ma pełną rodzinę. No i to nie jest tak ze się męczą. Siostra chodziła do psychologa, który ją nastawił, za dobra była dla męża (obiadki, wszystko wyprasowane i wiecej od niego zarabiałą), i mu się w głowie poprzewracało. Teraz już wie jak z nim postępowac i są chyba w miarę szczęśliwi.
Po pierwsze ja nie będę naszych forumowiczów dzielił na frakcje, każdy
z nas jest tu potrzebny. My mamy tutaj podpowiedzieć jak ma się zachować Peter75 żeby wyszedł z tego szamba a tu najważniejsza jest
terapia szokowa jego żony.
Ja tu widzę więcej podobieństw do mojej sytuacji i nie pisałem że idealnie pasuje. Kolejny wpis ona się wyprowadza do mieszkania, deklaruje że nie zamieszka z kochankiem, bierze dzieci. Opieka naprzemienna też była u mnie
Znajdź dowody, poznaj prawdę.
Zajmij się też sobą, bo wiem w jakim jesteś stanie psychicznym.
Nie martw się będzie dobrze, będziesz coraz silniejszy, nie poddawaj się.
Komentarz doklejony:
Bądź przy dzieciakach, pokaż że je kochasz i jesteś przy nich.
Wcześniej nigdzie nie wyczytałem że pani ma zamiar się wyprowadzić (lub robi to na tzw żywca) wcześniej gdy spotykała się z gamoniem raczej robiła to po cichu (grill u koleżanki i takie tam).
Gdy przeczytałem no fakt podobieństwo dostrzegam ale dopiero teraz.
Waka czy totalne a który zdradzacz zachowuje się w tym momencie jak noblista. Odnośnie deklaracji o nie zamieszkaniu z kochankiem przecież to standard. Peter dowiedz się jak to będzie wyglądało w UK jeżeli ty będziesz spłacał jej część domu.
Komentarz doklejony:
wczesniej Peter napisał wprawdzie o tym, że ona tak gładko przyjmuje opcję wyprowadzki- miało być nie napisał ( forma przecząca)
Cytat
betrayed
W UK największy nacisk położony jest na uzyskanie porozumienia się małżonków poza salą sądową.
Najczęściej strony spotykają się razem ze swoimi prawnikami i próbują osiągnąć kompromis.Ten proces kończy podpisanie umowy dotyczącej podziału majątku tzw. financial settlement.Ta umowa może być zawarta zarówno przy rozwodzie jak i separacji.Uzgodniona przez strony umowa zostaje następnie przekazana sądowi.Sąd musi ją zatwierdzić czyli wydać postanowienie(order) potwierdzające warunki zawartej umowy - wydanie tego postanowienia chroni przed dodatkowymi ewentualnymi roszczeniami w przyszłości.
Dopiero gdy nie uda się osiągnąć kompromisu sprawa podziału majątku trafia na wokandę sądową.Separacja pozwala na uniknięcie wysokich kosztów sądowych.
Ale bez względu jaką drogę Peter wybierze bez prawnika to niebezpieczna zabawa.
Waka ja zawsze doradzam ostre postawienie sprawy ale tez mam takie wrażenie ona już zrezygnowała z Piotra. Osobiście uważam że szybko sobie przypomni jeden temat to obsługa pani mężatki na voku a inna dbanie o jej rodzinę. Po ostatnim poście Peter'a też mam takie wrażenie. Jeżeli kobieta chce ratować, naprawiać to co zrobiła naprawia od razu nie że musi poczekać nie wie itp. Teraz masz wroga koło siebie. Jak napisał 123.... - prawnik.
Ustal plan działania i się go trzymaj. Propozycja żony dotycząca pozostania dla dzieci jest objawem jej niepewności. Z kochankiem było fajnie gdy się spotykali. Ale wtedy ty zajmowałeś się dziećmi. Ale co będzie dalej. Czy on stanie na wysokości zadania? To jest mało prawdopodobne.
Ty masz jakiś problem ze sobą, jeden temat, kasa i dzieci. Dzieci i kasa.
Ja wiem że dzieci są najważniejsze ale miej szacunek dla siebie jeśli chcesz aby one Cie kiedyś szanowały.
Nawet jeśli twoja pani zdecyduje się zostać to jakie życie gotujesz swoim dzieciom, rodzine "patologiczną', myslisz że dzieci są ślepe. Po tym wszystkim będziecie udawać szczęsliwą rodzinke, przestań.
Jeszcze raz napisze, nie skamlaj jak pies i nie proś bo w jej oczach jeszcze bardziej będziesz nikim. I założe się że wszystko co się dzieje u Ciebie w domu, twoje zachowanie ona wraz z kochasiem obśmiewa i mają z tego dobry ubaw.
ŻYCIE
Przepraszam ze tak glupio pisze, ale tak wyglada rozmowa Polakow za granica
Z tego co piszesz wydaje się ,że separacja będzie lepszym rozwiązaniem niż rozwód przynajmniej w tym momencie.
Jeżeli ona nie będzie w stanie zapewnić dzieciom odpowiednich warunków to Ty będziesz miał większe szanse na korzystne postanowienie odnośnie residence.
Prawo odnośnie dzieci rozwiedzionych rodziców jest określone w Children Act z 1989 r.
Zgodnie z tym prawem ustalenia między rodzicami mają większą szansę na realizację niż decyzje sądu- tylko w wyjątkowych wypadkach zdarza się ,że sąd zmienia to co ustaliły strony.
W wypadku rozwodu sprowadza się to do tego ,że sąd nie powinien ingerować w ustalenia między rodzicami tak długo jak nie jest to konieczne.
Jeżeli zdecydujesz się na rozwód-moim zdaniem ze względu na koszty w Twojej sytuacji lepsza jest separacja , ale Ty znasz Waszą sytuację lepiej , więc wybierz lepsze rozwiązanie- musisz razem z żoną ustalić warunki dotyczące dzieci Statement of Arrangements for Children.Taki formularz dostaniecie do wypełnienia.Dopiero gdy nie uda się Wam porozumieć decyzję podejmie sąd , ale zanim to nastąpi będziecie nakłaniani do samodzielnego uzgodnienia warunków.
Ale to Ty musisz podjąć decyzję.
Zanim dojdzie dojdzie do court order to długa droga przed nimi.
Peter masz przewagę nad nią.Jeżeli ona nie ma pracy i nie ma szans na wynajęcie minimum 2 bedroom ze względów finansowych i w dodatku masz dowody na zdradę to masz w ręku wszystkie atuty.
Tylko przestań prosić i skamleć bo osiągniesz w ten sposób skutek dokładnie odwrotny o d zamierzonego.
A i jedna rzecz jeszcze.Uważaj ,żeby dowody zdrady się nie przedawniły.Jeżeli będziesz z żoną mieszkać przez 6 miesięcy od ostatniego odkrycia adultery lub 6 miesięcy od daty ostatniego unreasonable behaviour to dowody zdrady nie będą zaakceptowane przez sąd i podobnie nie zostanie zaakceptowany okres separacji.
Żonie rura mięknie, jak powiedzialem że sprzedaję auto, kupuje jakiegoś starego grata i będzie miała pieniądze na wyprowadzkę, i może sobie iść z nim na sylwestra. Najpierw powiedziala że do końca roku sie nie wyprowadzi bo musi jeszcze uzbierac na łożka i jakies graty do nowego mieszkania, i jak sie wyprowadzi to będzie się starałą o dodatki socjalne na dzieci. A ja jej na to że jeżeli opieka naprzemienna to ja też powinienem dostać jakąś zapomogę. W końcu zmiękła i powiedziala że musimy razem mieszkać bo nie damy rady osobno. Dowalilem jej że kochanek przecież z nią zamieszka i jej pomoże. A ona - przecież nie moglabym tego zrobić dzieciom (zamieszkać z gachem) i niby z nim już dawno zerwała znajomość a on juz pracuje w innym departamencie. Stwierdzila ze mam obsesje na punkcie tego fiuta i abym sobie dał spokój bo juz znim nie jest. Juz nic nie wspomina nawet o separacji. Nawet jak sie rozwiedziemy to sie nie wyprowadzi (powiedziałem ze sie z domu nie ruszę), bo nie da sobie rady sama bez mojej pomocy. Ja pozostaję czujny jeżeli coś się pomiędzy nimi jeszcze dzieje to znajdę dowody i uderzę z grubej rury. Teraz chyba zrozumiała że nie żartuję i jak zacznę działać to dostanie po ****.
Pozwalasz jej aby ona tobie dyktowała, co masz robić?
Masz zamiar mieszkać ze swoim wrogiem i jeszcze w dodatku go utrzymywać?
On ma w tej sytuacji najmniej do powiedzenia. Musisz jej to jednoznacznie uświadomić.
To Ty a nie ona masz rozdawać karty.
Komentarz doklejony:
Separacja nie jest dla Ciebie korzystnym rozwiązaniem, bo w świetle prawa w Szkocji(ale musiałbyś to sprawdzić- info z netu):
Cytat
Wyszukaj w google - tam jest na temat rozwodu w UK dużo materiałów
Cienki bolek jesteś gościu.
Nie macie mieszkać z sobą bo nie dacie rady. Macie po prostu być rodziną małżeństwo to nie umowa handlowa.
Peter idź z ciosem zmiękniesz zobaczy że może. Pomyśl o tym co napisał 12340.... Może separacja. Ona musi ponieść konsekwencje inaczej nic z tego nie będzie. Haski ona już go nie obśmiewa zaczyna czuć niepewność nadal konsultuje decyzje z kmiotem ale pojawia się strach o przyszłość. Teraz powinieneś docisnąć śrubę sprawdź jak wygląda w Szkocji temat separacji zacytuję 1234... tak wygląda w UK..
Cytat
Umowa dotycząca separacji może zostać podpisana przez małżonków, jeśli nie mieszkają razem, ale nie zależy im jeszcze na natychmiastowym przeprowadzeniu rozwodu. Jest to powszechna praktyka. Celem tej umowy jest ustalenie warunków dotyczących spraw materialnych, ewentualnego przyszłego rozwodu i dzieci. Dopóki nie nastąpi rozwód, umowa ta jest wiążąca dla obu stron i dopiero w czasie sprawy rozwodowej sąd może zmienić jej warunki.
Możliwe jest również, choć rzadziej stosowane, ubieganie się w sądzie o wydanie decyzji dotyczącej separacji. Decyzja taka nie kończy małżeństwa, ale w przeciwieństwie do umowy o separacji należy udowodnić przyczyny jej podjęcia. Muszą one być takie same, jak te, z powodu których mamy prawo wnieść o rozwód (niewierność, niewłaściwe zachowanie, porzucenie, separacja). Nie mamy jednak obowiązku udowodnienia, że małżeństwo rozpadło się nieodwracalnie, co z kolei jest bezwzględnym warunkiem uzyskania rozwodu. Różnica między umową o separacji, a uzyskaniem decyzji o separacji jest taka, że w sytuacji, gdy małżonkowie nie są w stanie dojść do porozumienia r11; sąd decyduje za nich.
Jak myślisz dlaczego zona zmieniła linię obrony. Widzi że nie jesteś głupim łosiem. Żadnych warunków stawianych przez nią koniec kropka. Albo się dopasuje albo niech spada. Nie jest już partnerem do negocjacji. Miała na to czas. Chce z wami mieszkać na początek niech partycypuje w kosztach 50/50 nie jesteś jej sponsorem.
Haski dobrze piszesz (w większości się zgadzam) z pozostaniem decyzja Petera.
W sumie chętnie przeczytał bym jaki z ciebie był "gruby" bolek :cacy
Matce nagadała ze ja nie chce jechać, teściowa stwierdziła zę to ja jestem ten zly, bo dzieci chą jechac a ja nie (dowiedzialem się o tym od szwagra). Tylko tesciowa nie rozumie naszej sytuacji finansowej.
Poszedlem dzsiaj do adwokata aby mi poradził co zrobić, opowiedziałem naszą historię, poradzila mi ze gdy żona znow zacznie szalec to powinienem wyjsć z domu i ich powiadomić.
Rozwiesc się mogę nawet bez pomocy adwokata, wszystkie dokumenty wypełnić sam, dogadując się z żoną jak bedziemy się opiekować dziecmi. Adwokat zapoznał sie z nasza sytuacją finansową i stwierdził że niestać nas na życie osobno i utrzymac dwa mieszkania i dzieci. Separacja nic nie zmieni.
Jestem w czarnej dooopie, nie mogę jej trzymac na sile w domu i zakazać wychodzic, bo będą awantury, a tego nie chcę ze względu na dzieci. Muszę żyć tak dalej, mam teraz małą szanse na awans w pracy i trochę lepszą kasę, jezeli się uda to powiem qurewnie że wszystkie rachunki dzielimy po połowie i zacząłbym sobie oszczędzać coś na przyszłość. To sytuacja mnie dobija, muszę z nią żyć, ona ma wszystko w ****, żadnych chamulców moralnych. Niby co mam sobie znaleźć jakąś przyjaciółkę, tak jak ona przyjaciela. To będzie totalna patologia, nie chcę, aby dzieci w takim domu żyły. Jak się wyprowadzę to ona nie da mi żadnej kasy bo nie ma. W tej chwili nie potrafię znaleźć wyjscia z tej sytuacji. Co z tego ze kazalem jej się wynosic i nie wracać, zrobiła sie totalna zadyma z płaczem dzieci. Możecie mi pisać że nie mam jaj, ale tutaj ani dobrocią ani krzykiem nic nie zdzialam, mam związane ręce. Jedyne co mogę zrobić to uzbierać kase na rozwód, rozwieść sie i żyć tak dalej, aż szczęści się do mnie uśmiechnie.
Na razie jedyne co możesz zrobić to odseparować się od niej, osobny pokój, osobne gospodarstwo domowe, opieka nad dziećmi podzielona, wspólne finanse dokładnie określone, ściśle według grafiku. Jeżeli nie będzie się chciała opiekować dziećmi, złóż pozew o rozwód. I tak masz sprawę wygraną bo to ona cię zdradziła, tylko musisz mieć jednak jakieś dowody, chyba że sama na piśmie się przyzna. Jak powtórzy się sytuacja z tamtego wieczora, zrób to co powiedziała pani prawnik. Nie prowokuj awantur i nie daj się sprowokować. Niech ona szaleje, nie ty. Na razie - trzymaj się i sprawdz co z tym wyjazdem.