

| wirdiana | 14. Maj |
| pedrovonhaker | 14. Maj |
| moje_miasto | 14. Maj |
| summer | 14. Maj |
| mazacki | 14. Maj |
Landexpzglosy | 00:08:01 |
Aga104 | 00:49:59 |
smutna555 | 00:57:44 |
#
poczciwy | 01:41:42 |
johnymiky | 11:34:37 |

Od ponad roku jestem mężatką. Wcześniej byłam ze swoim partnerem 8 lat. Zawsze było super. Wszelkie problemy rozwiązywaliśmy na bieżąco. Znajomi uważali nas za idealną parę. Chociaż wszyscy podkreślali ze troszkę jestem za młoda na ślub. Pewnego pięknego poranka bo wyjściu jego na imprezę służbową coś mnie wewnętrznie zmusiło do sprawdzenia jego telefonu. Wtedy odkryłam ze mój mąż ma romans.... niestety... To tak strasznie boli tym bardziej ze nigdy nie było problemów w naszym związku. Nigdy go nie kontrolowałam, zawsze robił co chciał, jeździł na wyjazdy służbowe chociaż zawsze uważałam ze to jest najgorsze co może być:( Aktualnie wywaliłam go z domu nie wytrzymałam dłużej tej sytuacji. Nie potrafię się pozbierać i dojść do tego dlaczego do tego doszło?? On twierdzi ze nie chciał tego i ze on się w niej zakochał. Wyoraźcie sobie ze biedak ma problem bo kocha dwie kobiety... Jakie to straszne. Teraz wpada co weekend po jakieś rzeczy, a ja taka głupia robię mu jeszcze kawę i rozmawiam z nim normalnie. Po każdym jego wyjściu rycze trzy dni i nie potrafię funkcjonować. Wiem ze nie mamy dzieci i ze jestem młoda i sobie poradzę ale to mi nie pomaga w zerwaniu z nim kontaktu. Jak bym miała komuś doradzać to bym wiedziała co powiedzieć ale jak sama jestem w roli głównej to nie mam zielonego pojęcia co robić.
Poza tym, jeśli nie chcesz przeżywać tych jego wizyt, to poprostu udziel mu informacji, że pozbierałaś wszystkie co do joty rzeczy należące do wiaro(u)łomnego i są do odbioru tego i tego dnia , a wyda je taka i taka osoba.
Nie widzi Twoich łez i pewnie ma to chwilowo w nosie bo kochanica na razie zaprząta mu głowę. Jest w amoku i tyle.
Wiesz jak przeczytałam Twoja wypowiedź skojarzyło mi się z historia którą mi polecono przeczytać po zdradzie mojego męża: http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=9824
To dotyczy małżeństwa katolickiego. To co mnie uderzyło to konsekwencja i opanowanie żony. Wiedziała co zrobić, wywalić z domu ale również z życia. Potem jak chciał wrócic to musiał chyba trochę powalczyć.
Pamiętajmy że nigdy nie doceniamy rzeczy które dostaniemy na srebrnej tacy albo takich które czekaja na nas i wystarczy tylko sięgnąć.
Promyk podziwiam Twój spokój wobec męża, ja plułam żółcią i sie kłóciłam. Wiedziałam że to nie ma sensu a mimo tego nie panowałam nad sobą, ale ostatecznie się udało. Teraz jestem oaza spokoju
Jestem za pomysłem rekonstrukcji odnośnie rozwodu z orzeczeniem winy. To na bank go otrzeźwi.
Ty się wyciszysz i potem podejmiesz decyzję czy bedzie to małżonek(o ile zmieni zachowanie o 180 stopni) czy też zmieni status na ex.
Na początek zadzwoń do znajomych umów się na kawkę, wyjedź z koleżanką na weekend, kup sobie nowa kieckę. Życie nie kończy się na facetach
Oj baby, baby. Kiedy Wy się myśleć nauczycie ?!
Ustaliliście coś?
Komentarz doklejony:
Tu zwykle zaczynają się schody, szczególnie gdy latawica "pomaga"
Zalatw wszystko notarialnie i niech jeszcze oplaty pokryje.
Im dalej w las tym chęci malżonka będą mniejsze by iść Ci na rękę.
Uwierz mi, ja się przejechalam i nie życzę tego nikomu.
ja bylem w podobnej sytuacji jak ty, zlozylem wniosek bez orzekania zeby jak najszybciej przez to przejsc, zeby moc zaczac myslec o przyszlosci i ukladac sobie zycie na nowo. skladaj za porozumieniem i zacznij zapominac o tym calym syfie.
co do kontaktow, to niestety obojetnie co by ci ktos nie doradzil i tak zdecydujesz sama, i pewnie jak wiekszosc nie unikniesz najgorszego czyli trzymania sie tej relacji, ktora bedzie cie ranic i ranic i tak w kolko. tez przez to przechodzilem i chyba to jest najlepsze zeby samemu na wlasnej skorze przekonac sie ze tak wlasnie juz jest, ze to jest prawdziwe - nie mozna utrzymywac kontaktu z kims kto nas tak skrzywdzil, to sie nie uda. niestety. moze za 10 lat? nie wiem. wiec im szybciej utniesz ta relacje ty szybciej twoj uklad nerwowy zacznie wracac do rownowagi.
ps. nie kieruj sie skrajnosciami, waz wpisy i rady, podejmuj decyzje sama nawet popelniajac bledy, to nic zlego.