Anetastp | 00:28:22 |
heniek | 02:57:36 |
Julianaempat... | 04:57:22 |
soighlah | 06:33:03 |
Edek_2 | 07:02:27 |

Jesteśmy razem 11 lat, we wrześniu była 8 rocznica ślubu. Dwoje dzieci. Na początku było super, dzień śluby był najpiękniejszym dniem mojego życia. Potem coraz więcej nieporozumień, rutyna, dwoje małych dzieci... Maj 2010 r, wyciąg z banku, zakup u jubilera na kwotę 315 zł. Nic nie dostałam, szok, płacz, błaganie o wyjaśnienie. Dostałam je - kumpel poprosił go o zakup dla kochanki. Nigdy w to nie uwierzyłam ale jakoś zapomniałam. Wrzesień 2010 poznaliśmy pewne małżeństwo R. Maż tą panią już wcześniej znał, pracują w jednym budynku. Następnie kilka wspólnych spotkań i wspólny sylwester. Poszliśmy na dużą imprezę w trzy pary. Mąż od Pani B oczu oderwać nie mógł, co chwilę na nią zerkał, tańczyli. Pokłóciliśmy się, wróciłam do domu sama. Rano,kiedy spał, sprawdziłam komórkę. Z panią R kontaktował się zdecydowanie za często, co więcej miał ją zapisaną w kontaktach pod angielskim, męskim imieniem !. Ze zgrozą odkryłam, że prócz R, częsty kontakt ma też z koleżanką z pracy. A do R na sylwestra wysyłał sms - "czas na nasz taniec". Zabolało to wszystko jak cholera. Zrobiłam awanturę, wydało się, że przeglądam komórkę. Był oburzony. Zaczął ją wyłączać. Na szczęście znalazłam pin. Ale rejestry były puste. Jakoś w tamtym czasie zaczął bardziej o siebie dbać, telefon ciągle przy d..., z toalety nie wychodził długo. W lutym, w nocy po walentynkach, znowu przeglądałam rejestr w telefonie. Pusto. Wszystko wykasowane na bieżąco. Ale, przez przypadek, ruch przyciskiem w prawo i ukazał się cały nie skasowany rejestr sms, połączeń. Doznałam szoku, tyle tego było. Głównie R, ale i koleżanka z pracy. Kontaktował się z nimi, jak tylko straciłam go z oczu. Ja do łazienki kąpać dzieci, on za telefon. Ja w sobotę pobuleczki, on za telefon. Na przystanku o 7.00 już dzwonił. Znowu awantury, on, że to tylko flirty, że do łóżka nie poszedł, że żałuje. Ja do psychoterapeuty, parę miesięcy z tego wychodziłam. O rozstaniu nie myślałam na poważnie, zadzwoniłam do adwokata,ale na spotkanie nie poszłam. Zaufania do niego nie odzyskałam, ale straciłam czujność i kontroli nad nim nie miałam już. Zminił hasłodo maila (wcześniej w mailach nie było śladu po kontaktach z R - czy kochankowie nie kontaktują się przez maila?),smartnon na hasło, wyciągi z banku przestały przychodzić- nie życzył sobie, abym przeglądała jego korespondencję. Nie wiedziałam na co wydaje kasę.
Pożycie nam się nie układało, mnóstwo kłótni i nieporozumień. Nawet seks raz na dwa miesiące nie wychodził, choć on twierdził, że w takiej atmosferze nie to nie ma ochoty, poz tym brał leki psychotropowe,po których podobno nie ma się ochoty na seks i są z nim problemy.
Zaczął studia podyplomowe. Ludzie z całej Polski. Zjazd raz w miesiącu. Miał zjazd po wakacjach 7-8 września. Zabrał samochód i pojechał. Ja z dziećmi, bez samochodu, sprzątanie, wycieczka z nimi, niedziela z rodzicami. Wrócił taki ładny, że pamiętam patrzyłam na niego i mówiłam sobie jakiego to ja mam przystojnego męża. W poniedziałek rano wsiadam do samochodu, standard dzieci do przedszkola, ja do pracy. Z boku siedzenia jakieś pojedyncze świstki papieru. Oglądam je, serce mi stanęło. Fragment paragonu na zakup złota za 600 zl. Byłam w amoku. Wieczorem, pytam go jaka to kobieta zasługuje na to, aby od mojego męża dostać złoto. Wcześniej przeszukałam szuflady i znalazłam złote serduszko. On się śmieje i przynosi mi to serce, że dla mnie kupił - nastepnego dnia mieliśmy 8 rocznicę ślubu. Ale przy serduszku brakuje certyfikatu - wcześniej,w szufladzie był. Dał mi bez. Prosiłam aby dał mi ten certyfikat, ale nie chciał. Wykorzystałam jego chwilę nieuwagi i znalazłam go w portfelu. Nr paragonu z certyfikatu nie zgadzał się z numerem ze fragmentu paragonu, który znalazlam w samochodzie. On się nie przyznaje. W czwartek dzwonię na uczelnię i okazuje się, ze żadnego zjazdu nie było. Miałam więc już pewność. Od początku zresztą ten wyjazd mi się nie podobał, mam do siebie wielki żal, ze w porę nie zareagowałam. Powninnam była wynająć adwokata. Twierdził, ze ludzie ze studiów,którzy nie wracają na noc zostają na imprezie i on też chce. Na pytanie, gdzie będzie spał, powiedział, że "u takiego Adama w hotelu". Bardzo mnie to dziwiło i pytam się dlaczego jestem taka głupia !!!! Wyprowadził się do rodziców, nie było go 4 dni. Cały czas zaprzeczał, ze nikogo nie ma, że wyjechał z domu bo chciał odpocząć a ja bym się nie zgodziła i że serca kupił dwa bo pierwsze zgubił. Wrócił i dalej zaprzeczał. Ale po dwóch dniach przyznał, że mnie zdradził. Przyznanie sie wymusiłam swoim histerycznym zachowaniem. Wyłam jak jakieś zranione zwierze. Powiedział, ze chce wiedzieć od jak dawna to trwa i kto to jest. Nie chcial powiedzieć. Znowu histeria. Twierdzi, że mam obsesję i po co chcę to wiedzieć. W koncu wymienił nazwisko R - ja je cały czas powtarzałąm - więc jakby powiedział to co chciałam usłysześ. I że nie trwa długo, a niedługo to 3 miesiące. Wyjechał służbowo na 5 dni, ja przez telefon awantury. Wcześniej powiedział, że chce być tylko ze mną, ze to był bład,którego strasznie załuje. Zapisał nas na terapię małżeńską. Poszłam z ciekawości. Ale terapeutki stwierdziły, że dla mnie za wcześnie na terapię. Sama żółć ze mnie płyneła. Czemu one się nie dziwiły. Po jedo powrocie z tego wyajzdu, dalej to samo: z kim, jak długo, jak często. Chodziłąm za nim, blagałam, nękałam, dręczyłam. Powiedział, ze to R, ale ja czuję że to jego kolejne kłamstwo. Na kolejnym kłamstwie on chce budować małżeństwo od nowa. końcu po 5 dniach znowu się wyprowadził do rodziców, że niby ja mam ochłonąć i nie histeryzować, bo pewnie cały blok już wie. Nie jestem dumna ze swojego zachowania, ale to boli jak cholera i nie chce sie z tym pogodzić. Chcę aby to się nigdy nie stało. Nie ma go od soboty i nie wiem co dalej. Będzie chciał wrócić, ale ja dalej będę pytać. Choć wiele osób mówi mi abym przestała, ze on już się przyznał i drugi raz tego nie zrobi.
Nie wiem co myśleć, co robić. Nigdy nie byłam szczególnie zdecydowana, a teraz to nie wiem. Wiem, że go kocham, ale wiem też że nie zasługuje na zaufanie, jest kłamczuchem a tacy ludzi zawsze kłamią. Boję się też, że taki typ zawsze będzie zdradzał. Boję się, że mnie nie kocha i chce być ze mną dla dzieci i żeby nie było wstydu. Ja mu nie wierzę, myślę, ze już dawno przestał mnie kochać. Może się po prostu nie dałam kochać...
Choć wydaje się, że on naprawdę żałuje. Na jak długo starczy mu skruchy... Czy faceci po zdradzie nie są w stanie wyznać żonie całej prawdy. On powiedział, ze nie chce już na ten temat rozmawiać, dla niego to zamknięty rozdział, zrobił błąd, żałuje strasznie to się więcej nie powtórzy. A ja chcę o tym rozmawiać. Czy ja jestem dziwna, przecież sama się zadręczam...
Margot36
Usunąłem dublecik - Betrayed40
Wystąp już teraz o alimenty na dzieci i z tym nie czekaj ani minuty.
Z nim już nie będziesz mieć życia, ani nie będziesz szczęśliwa.
Oszukuje Ciebie, dzieci i zszedł do podziemia.
Trzymaj się mocno i zachowaj resztki godności dla samej siebie. nie proś, nie błagaj... :cacy
Komentarz doklejony:
Przepraszam za straszne błędy, ale pośpiech i późna pora:niemoc
Kasia poprawiłem literówki - Betrayed40
Te kłamstwa twojego męża ....znam to doskonale.Mój też zaprzecza mimo że mam dowody, bilingi. Tak ciężko jest im przyznać się do błędu. Nie daj się zwieść.Mój mąż też nie chce wcale o tym rozmawiać, uważa że temat jest wyczerpany.Kiedy on smacznie sobie śpi, ja płacze po nocach.Wiem już wszystko.Musisz wyjaśnić mężowi że nie będziesz w stanie się pogodzić z tym wszystkim dopóki nie dowiesz się całej prawdy.Prawda może bardzo boleć ale niewiedza boli znacznie bardziej.Życzę Ci powodzenia.Trafiłaś w dobre miejsce.Jest tu wielu fantastycznych ludzi bez których nie przeżyłabym tego cholernego tygodnia.
Z własnego doświadczenia powiem Ci że on nadal ma na boku kochanicę plus kandydatki na następne. Po co ma się starać o Ciebie skoro ma to z innymi babami. Żyje w swoim świecie, myśli że jest super facetem. To co Ty dostajesz od niego to nędzne ochłapy.
Chce ratować małzeństwo bo po co ma rezygnować z wiktu, opierunku i wizerunku dobrego ojca i męża. A jak na boku chwilowo nikogo nie będzie miał to nawet łaskawie spędzi z Tobą trochę romantycznych chwil, zaspokoi potrzeby łóżkowe. Po co ma rezygnować z takiego fantastycznego wyjścia awaryjnego. Ale za to jak już będzie stary, brzydki i mu nie stanie to wtedy będziesz miała go wreszcie tylko dla siebie.
Boli to strasznie bo przecież w naszej ocenie facet który zdradził żonę, przybiega, błaga o wybaczenie, robi wszystko żeby naprawić małżeństwo. A tu lipa. Nie dość że zdradził to jeszcze jesteśmy podwójnie przybici bo się nie stara.
Margot36 z opisu wynika że on cały czas kłamie, wciska jakąś głupotę. Z ciebie robi jakąś rozhisteryzowaną wariatkę. Bierze Cię na przeczekanie. Powie Ci to co chcesz usłyszeć.
Czy masz jakieś dowody na to że Cię zdradził?
Czytając tu wszystkie historie to jedynym ratunkiem dla Ciebie jest stanowczość, wywalenie go ze swojego życia. Nie tak jak teraz że robi sobie urlop u rodziców aż Ty się wypłaczesz i wycierpisz i wtedy on powróci do spokojnego domu. Może Twój mąż się opamięta i zmieni o 180 stopni, a może nie i się rozstaniecie na zawsze. Ale chyba najważniejsze to nie starcić szacunku do samego siebie. Bo w życie dla Ciebie najważniejszą osobą powinnaś być TY.
Terapia małżeńska to dobra sprawa, ale po pierwsze z dobrym terapeutą, a po drugie w atmosferze szczerości i chęci zmian, a tego u Ciebie na razie niewidać.
Jeśli chcesz to możesz sama się przespacerować do psychologa i wylać całą żółć jak piszesz.
I nie daj sobie wmówić pod żadnym pozorem że cokolwiek jesli chodzi o zdradę to Twoja wina. Prawda jest taka że szanowny Pan tak był zajęty jakimiś szmatami że nie starczało mu czasu aby zadbać o Wasze małżeństwo. Więc proszę Cię porzuć myśli typu że nie dałaś się kochać. Jakby tak było to by sie z Tobą nie ożenił.
Komentarz doklejony:
Aaaa miało być że u niego nie widać
" po drugie w atmosferze szczerości i chęci zmian, a tego u Ciebie na razie niewidać."
Czy on będzie chciał odpowiadać? wątpię, czy powie prawdę? może, ale jak ty tego potrzebujesz to pytaj i gadaj o tym, musisz to przetrawić na swój sposób inaczej wróci to do Ciebie za jakiś czas. Każdy ma inny sposób na zdradę, jedni się odcinają inni drążą temat, ja pytałam bez końca, a jak nie odpowiadał to mówiłam, że widocznie znów coś ukrywa i nie chce mi pomóc z tym dojść do ładu. Ja poznałam praktycznie każdy ich spędzony wspólny dzień, czy mówił szczerze nie wiem, pewnie nie, ale musiałam pytać, było mi to potrzebne. A teraz nie liczy się on, liczysz się Ty i myśl o sobie, rób tak żebyś poczuła się lepiej, nie rób czegoś tylko dlatego, że ktoś ci mówi, że się przyznał to daj spokój i nie drąż tematu.
Jesteś teraz najważniejszą osobą, to on ma się postarać żebyś mu ufała, a Ty zaufasz albo nie. Nie ma prawa niczego od Ciebie wymagać, ani naciskać, musisz przejść przez wszystko takim tempem jakim potrzebujesz. Potrzebujesz dużo czasu na zastanowienie się czego chcesz, czy chcesz z nim być i nie musisz żadnej decyzji podejmować teraz, zrobisz to kiedy będziesz chciała. Dasz radę, tylko pamiętaj, ty decydujesz o wszystkim teraz, jak on tego nie zrozumie, to jego strata, niech idzie w cholerę, nie zatrzymuj, nie warto ..
ivi skontaktowałam się z mężem R. On nie potwierdził, ze ten weekend wrześniowy jej nie było. Więc nabrałam podejrzeń, że wymieniając jej nazwisko skłamał. Powiedział, że to ona, bo ja o niej mówiłam i ją podejrzewałam. Teraz jak go pytam, kto to i ze skłamał, to on nie mówi - no przecież mówiłem, że R. Nie mówi, że to ona, nic nie mówi. Czyżby byłby na tyle głupi, żeby oskarżyć niewinną osobę. Albo to mąż R ma wszystko w d....
Wyszłaś za pospolitego kobieciarza czyli za haremowego- w domu żonka, dzieci, czysty zadbany dom, świeża wyprasowana koszula, czyste gacie i skarpetki, może jakis placek na niedzielę, a na boku chętne do bzykania z zonatym, może mężatki, może wolne, może jedna, może kilka- któż to wie? Z tym człowiekim daleko na pewno nie zajdziesz. Musisz podjąć decyzję czy jest Ci po drodze z tym wesołkiem.
Komentarz doklejony:
czy a nie gdy (czy gra warta jest ....)
Z mojego doświadczenia wiem że rozmowa z mężem nie miala żadnego sensu. Jedyne co wiem na pewno to to co sama odkrylam i na co mam dowody.
Najlepiej by bylo gdybyś w miarę możliwości nie kontaktowala się z nim, jedynie w sprawach "slużbowych" i dzieci. Nie daj mu się wymigać z obowiązków wobec dzieci. Z dziećmi niech się spotyka, odprowadza do przedszkola itd.
Ty natomiast powinnaś być zimna i opanowana, nie zaczynaj żadnych rozmów, wszystko ucinaj, nie daj mu się wprowadzić z powrotem ot tak o. Niech mieszka z rodzicami, czy nawet z kochanką. Musi mieć świadomość że Cię stracil, że jesteś konsekwentna i nie dasz się traktować w taki sposób. Pokaż mu, że nie uda się zrobić z Ciebie furiatki. I najważniejsze nie kontaktuj się z jego rodziną i z jego kochanicami. Zaufaj mi w tym temacie
Pytanie zasadnicze czy masz dowody? Czy masz pracę i możesz się utrzymać sama w przypadku czarnego scenariusza. Na kogo jest mieszkanie? Teraz o tym nie myslisz bo cierpisz i jesteś wściekla ale musisz stąpać twardo po ziemi.
Dalej- nie rozmawiaj juz z tym swoim mężem, bo wydaje mi się, ze nie masz o czym- sprawa jest jasna. Najlepiej postapisz, jesli wykopiesz go z domu, niech idzie do którejś ze swoich "boginek", Ty nie pozwalaj, by ten człowiek okradał Twoje gospodarstwo domowe, by narażał Cię na choroby ladacznic. skoro jednak zostaniesz z nim, to badź w 100% przekonana, że od tej pory tak właśnie będzie wyglądało Twoje zycie- ja nie słyszałam jeszcze o takim przypadku, by haremowy umiał stworzyć i utrzymać zdrowy i satysfakcjonujący dla obu stron związek, tylko on jest zadowolony, ale kobieta chodzi jak klębek nerwów i rozpaczy. Podejmij mądra decyzję.
Komentarz doklejony:
Żadendoświadczony i kumaty w te klocki, zdrowy na umyśle facet nie zostawi wiernej i dobrej zony dla kochanicy, choćby ta miała doopę trzydrzwiową i cyce, jak donice, ponieważ on doskonale wie, że skoro taka wlazła do jego malżeństwa, gdy widzi że są też dzieci w jego rodzinie, to on wie, ze tytko kwestia czasu będzie to, ze i jemu przywali taka w przyszłości. Tylko niedoświadczeni i głupi zostawiają dobrą zonę, podkreslam dobrą zonę. Każdy bowiem pewne mechanizmy rządzące życiem zna doskonale, szczególnie, gdy potrafi patrzeć na życie przytomnie, więc i haremowi wiedzą, jakich kobiet należy się trzymać, a jakie rżnąć tylko na boku. Dlatego właśnie najczęściej zdarza się, że haremowowego nawet kijem nie przepędzisz, uczepi się zony, będzie kłamał w żywe oczy, łgał jak najęty, pójdzie w zaparte i będzie brał sponiewieraną zonę na przetrzymanie. Nie warto więc rozmawiac z takimi, trzeba wierzyć własnemu rozumowi i intuicji, gonic takich do tych chętnych,nniech one biorą sobie ruchacza na kark. Bądź bardzo ostrożna i odpusć sobie to śledzenie go, chyba że zbierasz dowody jego winy, by załatwić go w sądzie. W związku masz mieć wszystko albo nic i wtedy taki związek mija się z twoim celem i wyobrażeniem, nie zbieraj ochłapów po jakichś szmatach- miej swój honor i ambicję.
Mieszkanie w kredycie - on spłaca, finansowo zależna od dziada. Dorotka123, "twardych" dowodów nie mam, adwokat mówił, że rozwód (z jego winy) byłby poszlakowy. Z jego rodziną (poza jego bratową o podobnych doświadczeniach) nie mam kontaktu. Ale nie umiem przestać zadawać dwóch pytań: kto i jak długo.
Margot36
Czy mialabyś pieniądze na prywatnego detektywa ewentualnie?
Może czas rozejrzeć się za pracą?
Zanim zaczniesz stawiać warunki męzowi musisz się zabezpieczyć.
Jeśli przestanie placić na utrzymanie zawsze możesz pójść do sądu rodzinnego po alimenty ale ważne żeby zdobyć dowody i mieć jakąkolwiek niezależność.
Dasz radę. Jeszcze jedno czy macie wspólwlasność majątkową?
Jeśli ich nie ma chociażby u jednej ze stron to może lepiej odpuścić.
Komentarz doklejony:
A te 2700 plus alimenty to chyba by wystarczyly na życie. Może tylko standard bylby niższy.