| ruda781017 | 10. Sierpień |
| romeoo44 | 10. Sierpień |
| emma2008 | 10. Sierpień |
| justi3424 | 10. Sierpień |
| DANA1981 | 10. Sierpień |
Julianaempat... | 00:41:10 |
BuddyZIngep | 00:57:36 |
Crusoe | 01:55:20 |
NieOddycham | 06:43:17 |
Aga104 | 15:58:05 |
hmmmm
trafiłam tu przypadkiem... próbuję wstać, podnieść sięi żyć dalej.... ale od początku.
Jestem po ślubie prawie 5 lat... mam cudownego syna i miałam- bynajmniej tak myslalam cudownego męża!!!
Wiem, wiem że wina zawsze leży pośrodku, byłam- jestem czepialskim się nerwusem, ale żeby od razu szukać szczęścia???? zamiast rozmowy??
,no coz- wiodocznie tak!!!!
ponad rok temu odkryłam smsa od koleżanki z pracy "mamnadzieję że czasem o mnie pomyślisz... śpij dobrze
oczywiście się wyparl... to tylko kolezanka a ja mam schizy....
w sumie od tego się zaczelo, niby nie miał z nia zmian, niby z nia nie rozmawial ale prawda była inna... w wielkim skrocie- ponad rok pieprzyl ja w naszym samochodzie- 40letnią mężatkę .... i co najgorsze wyzawal jej milosc... potrafil z nia godzinami gadac....
znalazłam wszystko- niedawno- dokładnie miesiąc temu, telefon z pieniędzmi w skrytce w aucie, bilink polaczen internetowych.nagralam go nawet na dyktafon....coz...przyznal się , przepraszal... wylam jak dziecko!!!! ogromny ból
obiecal skonczyc. ja ze względu nadziecko i na moja milosc do niego postanowiłam ratować to malzenstwo... te trzy tygodnie były namiętne. pelne milosci i sms-ow do mnie.. ale moja intuicja i tym razem mnie nie oszukala..........
mowil ze nie ma z nia kontaktu..ze wybral, ze chce być z nami...
kilka dni temu cos mna wstrzasnelo i wbre sobie znow podlozylam dyktafon- rozmawial z nia ponad 4 godziny przez telefon- kty skonczyl napisał do mnie sms;a jakbardzo mnie kocha...
teraz podnieść się nie mogę ;( kazałam mu się wyprowadzić ale jest dalej... to dopiero kilka dnia- niby szuka mieszkania...
to bardzo boli... niby chce być z nami, ale nie dla mnie!!!!!!!!!!!!!!!! ja nie dawałam mu szczęścia- z nią prawie 10 lat starsza ode mnie jest szczęśliwy////
niech będzie, niech odejdzie
ale ta menda jest chyba zbyt wygodna, nadal chciałby być tu... wychowywać wspólnie naszego syna
wiem ze musze być twarda, wyrzucić go- miał dwie szanse, poswiecil wszystko dla niej, trzeciej szansy już nie dostanie. ile mogę znieść???
moje uczucia szaleją... kocham go i zacznam nienawidziec za to co zrobil.... ze nie chciał ratować naszego związku!!!!
ze okazal się zwykłym egoista martwiącym się własnym szczęściem!!!!
potrzbuje pomocy... mam czasem ochote podejść.przytulic go. wybaczyć!!!
ale wiem, ze nie mogę- stracilby do mnie restki szacunku, zresztą ja do samej siebie tez!!!!
porazka..... a najgorsze jest to ze winie siebie.................... ;(
dubelek wykasowany. rekonstrukcja
Tu o inny problem chodzi. Facet się zakochał w innej kobiecie. Ona jest mężatką. Z Tobą zniszczona jest z litości, wygodnictwa, strachu przed skandalem. Z nią się spotyka, bo chce i mu na niej zależy. Nie potrzebuje Twojego wybaczenia, jeśli już to akceptacji. Myślę, że w pierwszym rzędzie powinnaś pomyśleć , jak oswoić , jak pogodzić się z myślą, że w takim stanie rzeczy lepsze będzie rozstanie.
no własnie, czepialski nerwus potrafi nieźle zniechęcic człowieka do siebie...
czy może zadała sobie pani proste pytania... o co sie czepiała, jak często się czepiałam... czy kiedy on chciał rozmawiać ja go gasiłam albo sie czepiałam... sam z własnego doswiadczenia wiem, jak kobieta czepialska potrafi zniszczyć wszystko... w pewnym momencie facet mówi dość i szuka kogoś kto go przynajmniej wysłucha bez czepialskich komentarzy... czy z tej strony spojrzała pani na temat ?
nie usprawiedliwiam zdrady... ale próbuje zrozumieć co się dzieje...co sie działo...
jezeli zmagasz się z życiem a zamiast wsparcia od rodziny obrywasz...to proszę sie nie dziwić, ze dzieje sie to co sie dzieje...
teraz, to co mnie dziwi, to, ze otrzymała pani bezwarunkowe wsparcie od moich przedmówców... nikt nawet sie nie zająknął nad czepialstwem... a codzienne czepialstwo potrafi obrzydzić życie i to nieźle... wiem cos o tym aż za dobrze... wkoncu jedyne co chcesz...to nie widzieć na oczy czepialskiego..tu czepialskiej... komuś może się wydawać, że czepialstwo to nic takiego... nie... to jest codzienna dawka trucizny mentalnej wmuszana na siłę... obawiam się, że pani małżonek nie z pania łatwego życia... wystarczyło, ze tamta kobieta go tylko słuchała i współczuła mu...
Teraz myśl o sobie i nie wiń siebie.
czepialstwo to jest codzienna porcja trucizny saczona przez druga część związku... w innym poście napisałem, ze czepialstwo prowadzi do szukania spokoju (duzo pracy), ulgi (jeszcze wiecej pracy)...ale ile mozna prcować ?
w takich przypadkach powrót do domu po pracy staje sie czymś co przyprawia ofiare czepialstwa niechęć... wtedy może być różnie, alkohol i koledzy albo jakas wyrozumiała pocieszycielka która potrafi słuchac...co wiecej, powie mu jaki wspaniały jest etc.
czepialscy (niewazne jakiej płci) sami robicie sobie ququ...a potem zdziwko... znam to z autopsji...skutek jest taki, że masz dość...naprawde dość...reszta zależy od konstrukcji psychicznej...albo szuka się pocieszenia w ramionach innej/ego albo szuka sie spokoju z dala od "kochajacego" współmałżonka... czy ktos kto się czepia, może mówic o miłości ??!! bo dla mnie jest to po prostu zwykły terror psychiczny...
nie usprawiedliwiam zdrady...ale różnie może być...kobieta jest załamana...ok ale czym ? czy zdrada czy też mozliwościa utraty obiektu na którym będzie mozna rozładować frustracje czyli po prostu czepić sie tramwaja...
dochodzi tutaj jeszcze inna sprawa...czepialstwo praktykuje sie często wobec osób które po prostu "nie pyskują" mówiąc kolokwialnie ;-)
ktos wysłucha swoja porcję niezbyt ładnie podanych uwag czy po prostu zwyczajnych inwektyw...nie mówi nic ale czy zadaje sobie pytanie co się dzieje w duszy tak traktowanego człowieka ? mówiłem...znam to az za dobrze...całe lata... rozumiem ludzi tak traktowanych... psychika ludzka nie jest pancerna... może być różnie... często, zdrada...
zdradzona przyznała, ze jest czepialska...ale przesmyknęła sie sie nad tematem jak tusk nad ofe...
częstosłyszy się o czepialstwie typu... jestes za gruby...i...bla, bla, bla... a potem jeszcze dla twojego dobra i bla, bla, bla... jeżeli widzisz dobro w zatruwaniu komus duszy...to powodzenia...tylko sie nie dziw, ze ktoś cie zdradzi albo któregos dnia strzeli w ucho... wtedy widzi sie winnego ale winy u siebie nie... stąd np. moja samotnicza natura...i w niektórych przypadkach bezwzględna konsekwencja w podjętych decyzjach...koniec, to po prostu koniec... cenie spokój i pogode ducha...kiedy widze jak ktoś komus robi z zycia piekło codziennymi wymówkami...to albo próbuje go przekonać zeby odpuścił albo kończę znajomość bo zazwyczaj wiem jak to sie kończy...ttragedią a ja nie jestem dramturgiem tylko chirurgiem sadystą... ponownie czytając post zdradzonej...
mozna i należy zadac sobie pytanie...ile razy dałam mu spokój, nie mówiłam nic... tylko tyle i az tyle...
Cytat
nie usprawiedliwiam zdrady...ale różnie może być...kobieta jest załamana...ok ale czym ? czy zdrada czy też mozliwościa utraty obiektu na którym będzie mozna rozładować frustracje czyli po prostu czepić sie tramwaja..
****... a nie facet może sobie z tym nie poradzić. :cacy
Przepraszam ale nie wytrzymałem. Kobieta ma więcej obowiązków niż facet. Jeżeli mu się krytyka nie podoba to rozwód.
żonka przywitała go stekiem wymówek, ze ubudził kombinezon czy ubranko roboczea on po prostu pracuje tu a nie gdzie indziej i musi uważać, zeby nie ulec wypadkowi w pracy a nie dbać o czystość ubrania roboczego które czasem czepialski upierze bo ma dobry humor... potem czepialska chce romantycznego sexu a tu gość zasnął bo orał 12 godzin...
i co...na spotkaniu rodzinnym czepialska bez żenady wygadała...
może przypomnijcie sobie co człowiek czuje kkiedy ktoś wywala wasze tajemnice dla śmiechu i zabawy... to ma być krytyka ?
może by tak zcząć odróżnić krytykę od czepialstwa...
podaje przykład...tonie dziecko, matka krzyczy z rozpaczy, ktoś skacze i je ratuje...wychodzi z wody oddaje matce... a co matka... zadaje pytanie niemiłym tonem... a czapeczka gdzie ?
może by tak bohaterka naświetliła swoje czepialstwo... ale jak znam życie, czepialscy nie maja sobie nic do zarzucenia, to raz, to co krytykują sami praktykują...to dwa, lepiej się z tym kryją...
maja kompleksy które rozładowuja na każdym kto im się od razu nie postawi... i ostatni punkt, kij zawsze się znajdzie... czepialski musi zrozumieć, że jego "rady" bolą i są upokorzające... jeżeli upokorzenia powtarzaja się i sa dodatkowo tematem plotek dla czepialskiego... to jest to po prostu draństwo
inna rzecz, że próba rozmowy z czepilaskim kończy się nowym czepianiem... kolega kiedyś, użył wobec czepialskiej... zwrotu rzadkiego... jaką awanturę mu zrobiono z tego że go urzył...
ciekawe czy zdradzona pochwali się swoim czepialstwem...wątpię...
bezkrytyczne popieranie zdradzonego uwazam za zwykłą stronniczość...
prawda nie leży po środku. to bzdura, prawda leży tam gdzie leży... zdradzacz nie jest bez winy... ale wyrok nań wydano, bez okoliczności łagodzacych... gratuluje szybkości werdyktu... a teraz co szafot, szybienica czy publiczny pręgierz... oczywiście czepialska bedzie miała satysfakcje czepić się go za... nieważne, za zdradę ubrudzone ręce murarza, czy za to że zapomniał wyłączyć światło w łazience albo w lodówce ;-) kij zawsze się znajdzie... nawet nie wiecie jak to boli...
abstra****ąc od zdrady...wtedy popełnia się błędy...
Zgryzolowaty byłam trochę czepialska ale bez przesady. W sumi pracujemy i ja i on, wiec domowe obowiązki powinny być chyba podzielone???czy mam na rzesach chodzic i patrzeć jak mój lezy ogladajc mecz i podawac schłodzone piwko? ale ok-i wiesz nawet chciałam isc na terapie malzenska, ale coz ...
On nie chce odejść.... brak mu dumy...mówi że chce być przy dziecku i przy mnie!
wiem,że to bzdura-powiedziałam mu ze chce zostać tu z wygody... zeboi się być sam, a tamta od meza nie odejdzie... co się tyczy jej wieku- jest fajną kobietą, nie mówię że nie- w seksie tez bardzo otwarta- anale itp., mało istotne...
Pomózcie mi!!!Kocham go ii jednocześnie nienawidzę... nie chce już wierzyc w to co mowi, wiem ze z nia nie skonczyl
czy pozwolenie zostania mu w domu choćby ze względu na dziecko ale stworzenie rol wspolokatorow jest dobre?
dodam, ze wcale się nie klocimy...już tak nie cierpie- przynajmniej na zewnątrz
Komentarz doklejony:
zgryzolowaty... zapewne po części masz racje... ale czy czepialstwem można nazwac kobiete, która po roku po przeprowadzce prosi meza żeby wreszcie przykrecil jej kibel, albo polke... albo sama się bierze za malowane bo był zajęty pieprzeniem w samochodzie???nie robil nic... nie miał sil-kupowałam mu magnez-bo to pewnie przez prace ;(jeszcze go kuzwa po glowce glaskalam,a on jezdzil pier.... ja a później jak nic jechal do przedzkola po dziecko!!! na dom nie miał już czasu, a ja terminatorem kur... tez nie jestem!!!!!!!!!!!!!!!!no
Pozdrawiam.
Albo naprawa małżeństwa albo rozwód
Przecież wiesz że dzieci są jak radar ... lepsze jak nietoperz
Nie udawaj nic , bo będzie to ze szkodą dla Ciebie i dziecka , kwestię męża pomijam bo dał ciała i zwisa mi jego samopoczucie
Model udawanej rodziny nie jest dobry , bo to tylko otoczka , jak to często dziewczyny tutaj piszą "zawinięcie goowna w złoty papierek"
Nie przykładaj do tego ręki
Czysta sytuacja przede wszystkim ze wzgl na dziecko
Przecież uczysz dziecko wartości najlepszych , a tutaj musiałabyś udawać i kłamać
Nie zamierzam w żaden sposób mu uslugiwac... koniec obiadków, pran itd... w koncu może odejdzie.. a jeśli spotka się znow z nia??? ech...... tak jak wspomniałam nie mysle...on powiedział ze naprawdę to skonczyl!!!!! hahaha smieszne, ale niech chłopak się trochę postara!!!! zla jestem dziś potwornie!!! Bardzo wam dziekuje za wsparcie, bo w mojej głowie
ktos tu napisał, ze piszę, piszę i piszę...i ma pretensje... że piszę to co ?mam rzeźbić w kamieniu czy może zaśpiewać ? ok...widzę, że jak mam odmienne zdanie to juz adminowi to się nie podoba...mało tego zaczynaja się wycieczki osobiste pod moim adresem... tak, wiele lat byłe w układzie pt. czep się tramwaja... to jest układ koszmaru 24 godz. na dobę...wiem dobrze co mówię...
fakt, ze sama pokrzywdzona przyznaje mi rację...po części co prawda ale jednak, najwidoczniej jest bez znaczenia zdradził więc jest bydlakiem i tyle... najwidoczniej całe małżeństwo było/jest pomyłką
nie usprawiedliwam zdrany ale ważne sa też okoliczności czy jakość całego związku... przypuszczam, że teraz kiedy żona zauważyła co się dzieje, przycichła...i to zaczyna przyciągać męża do domu...
może się mylę...ale jeśli jest szansa na naprawę związku to dlaczego nie?
jeśli facet był d***ą wołową to cóż, widziały gały co brały...
gdy mieisac temu dowiedziałam się o wszystkim.. a on blagal, przepraszal itd. itp. mielismy szczera rozmowe-(była raczej szczera tylko z mojej strony) powiedzialm mu że uswiadomilam sobie również swoje błędy i przez to że taka byłam jestem wstanie ratować to małżeństwo, chciałam terapii itp. tak jak wspominałam ten czas był cudowny.... do momentu kolejnego sprawdzenia....
wiec napisz mi zgryzolowaty!!!! jest co ratować?????????????????????????? bo mi się wydaje, ż jemu chodzi tylko o wygodę i o spotykanie się z nią... mam na to przyzwolić? jak żyć?
nie robię draki ze względu na dziecko, ale on nawet nie potrafi ponieść konsekwencji i się wynieść.:rozpacz:rozpacz
Komentarz doklejony:
wyhodujesz, rzecz jasna
Komentarz doklejony:
Gdyby jego kochanica była wolna i miała swoje mieszkanie, to zapewniam Cię- dziś nie byłoby go w Waszym mieszkaniu, siedziałby u niej i bzykaliby się do upadłego. tymczasem jest to mężatka, więc zapewne mieszka z mężem i może na dodatek jest na jego garnuszku0 dziewczyno nie daj sobie wmówić żadnych bajerów, bo wykiwają cię, jak mało kogo. Bądź ostrożna.
Waka żeby było jasne, sila go nie wyrzucę.... tu nie chodzi o kary, tylko chec zaspokojania własnych potzrb. teraz on będzie zajmowal się dzieckiem, a ja znajde czas na kawe z koleżankami chociażby.. nie będzie sexu, ani sprawdzania.... gdyby miał honor wynioslby się, brak mu go wiec zaczne tolerować go jako nianke i bankomat- innej opcji nie widze...
.........................................................................................................ale to straszne co napisałam ;(
wygląda to tak ze on teraz bardzo się stara.... (nie wspominam ze mam to gdziez)z dzieckiem siedzieć będzie, przecież to glowny powod jego niemoznosci odejścia...kase mam gdzies-sama się utrzymam. a co się tyczy separacji.... hmmm mysle to swietny pomysl
dowody mam-i tylko ja je mam
Komentarz doklejony:
jejku przeraszam za błędy ale emocje biorą górę
Komentarz doklejony:
Kochanica puszcza się na boki, chociaż ma męża, który karmi ją i poi, daje takiej dach nad głową- czy myślisz, że jest jej źle na świecie? Myślisz, że planuje ona pójście do psychiatry? Chyba upadłaby na głoqwę, żeby z Twojego powodu łykać jakies leki psychiatryczne? Dlaczego więc Ty masz to robić z jej powodu? Ona ma Cię w doopie, gdy ściąga majtki przed Twoim mężem. Dlaczego nie pierze jego łachów? Dlaczego nie robi wokół niego całej tej czarnej roboty, jaką robisz Ty na co dzień? Wiesz dlaczego? Bo ta baba jest podła i żeruje na ludziach, którzy mają pecha i natną się na nią. Niech Twój mąż idzie teraz do niej, zobaczysz jak szybko przekona się na kogo Cię zamienił. Powtarzam Ci- nie bądź pierwszą lepszą naiwną i nie pozwalaj na to, by para trutni siedziała na Twoich plecach. Życie masz tylko jedno, masz dziecko- to są dla Ciebie priorytety, a nie jakiś chłop i puszczalska baba. Zapomnij o psychiatrze.
jesteś bardzo doświadczoną, mądrą i trochę ''poobijaną'' kobietą. Szkoda, że nie mogłam skorzystać z mądrych rad, kiedy byłam w strasznych tarapatach. Dziękuję, że jesteś tutaj.
zniszczona, naprawdę szczerze roześmiałam się. Ty myślisz, że masz jakiegoś głupka w domu???On jest cwany, przebiegły i wyrachowany. Nie ukarzesz jego wyjściem z koleżanką, czy pozostawiając z dzieckiem, a w końcu ile tak będziesz wychodziła??Kasa, przykręci Ci kurek. Seks, ma ile chce. W rezultacie oskarży Ciebie o zaniedbania : on ciężko pracujący musi siedzieć z dzieckiem, bo masz tylko koleżanki w głowie i nie wiadomo, gdzie się włóczysz i z kim , roztrwaniasz jego pieniądze, a propos, czy Ty pracujesz zawodowo? czy on ma świadomość, że wychowanie i opieka nad dzieckiem, gotowanie, sprzątanie, pranie to Twoja praca? W jakim wieku jest Twoje dziecko? Zapytaj się jego, czy jej mąż też o wszystkim wie i co zrobi, jak się dowie o puszczalskiej żonie np. od Ciebie? Oczywiście będziesz podłą szantażystką w jego goownianym mniemaniu i usłyszysz, że to nie jest jej wina i nie wolno mieszać Ci się w cudze sprawy. Pogoń jego w diabły, zrób sobie wolne od niego. Dasz radę. Spójrz na niego, jaki bidulek jest teraz nieszczęśliwy, wstrętny krętacz!
Waka jesteś i doświadczona i mądra ale czy Ty zbyt nie naciskasz?Zniszczona dostała obuchem dopiero miesiąc temu,widocznie to nie jest jeszcze czas na drastyczne cięcia.Na razie jest w fazie ,,telepaczki"łeż,niedosypiania,analizowania i...godzenia się na jego warunki.Lepiej żeby dostała tutaj wsparcie i możliwość uspokojenia myśli.Pan nie ma zamiaru nic robić nic wyjaśniać nic naprawiać,bić się w piersi.To kwestia czasu kiedy znowu,, coś" wypłynie.
dziś miałam rozmowe z "mężem" on bardzo chce uratować nasze małżeństwo, stwierdził ze dotarło do niego co zrobil, jak zobaczyl naszego synka placzacego i pytającego mnie czy jestem szczesliwa....
nie wiem na ile potrafi znow klamac;( mowi ze pragnie stworzyć normalne ralacje, ze skonczyl z tamta...ze chce isc na terapie, do psychologa....
tylko ile w tym prawdy? a ile strachu przed najgorszym? powiedziałam mu ze jest emocjonalnym niedorozwojem przekladajacym własne szczęście nad szczęście dziecka....mysle ze to znow ich chytry plan, zebym się uspokoila, ochlonela i nie zrobila nic więcej... mysle ze tamta się mnie trochę boi. przecież miałam z nia spotkanie 3 tygodnie temu, sama mnie o nie prosila i blagala o szanse.... teraz wie, ze przegiela i ze mogę się naprawdę zemscic.. tylko czy warto??? na nim tak!!!!ale czy na niej również???szkoda już chyba czasu jaki miałabym jej poswiecic...... kazda minuta poswiecona temu kapciowi jest minuta stracona..... a mężowi???? ;(
http://www.youtube.com/watch?feature=...5g-tTkjGjA
Nie daj się dziewczyno !!!!
Z TEGO MOŻNA WYJŚĆ.. Z TEGO TRZEBA WYJŚĆ.
Determinacja ukierunkowana , absolutne przeświadczenie o konieczności, metodyczne działania, bezwzględne stosowanie się do zaleceń tych, którym się udało, oraz jakże cenna wiedza o stosownej tematyce i.......jesteś wygrana. Brzmi groźnie ? Nie szkodzi, ważne że prowadzi do wyzwolenia:wykrzyknik
Nie jest to proces łatwy i przyjemny
Jest to cięzka orka na ugorze
Ale wiemy że mozna , tylko potrzebne jest ogromne samozaparcie i nie poddawanie się manipulacji
Taki facet obiecuje wszystko , gwiazdka z nieba krokodyl..
co chcesz i jak chcesz
Jak juz po raz kolejny ulegniesz , jest gorzej , granica wytrzymałości przesuwa sie dalej ...
Dlatego jest ważne podjęcie jednej i nieodwołalnej decyzji
Jak z dzieckiem , jeżeli jestes konsekwentny dziecko ma wyznaczone granice jest grzeczne , jal Cię złamie kilka razy wie że tylko potrzeba czasu i ulegniesz
Zobacz jak już zniszczona wzięla na siebie winę , jak już bije się w pierś
Nikt nie jest doskonały , ale trzeba rozgraniczyć co widzimy złego w sobie sami a co widzimy oczami zdradzacza
Można wziąć na siebie wszystkie grzechy świata , ale nie o to tu chodzi
Ja buzię miałam zamkniętą biciem , ba nawet to że obrywałam było moja wina
I ja w to święcie wierzyłam ..
zniszczona popatrz na Was z boku tak jak my , pomyśl co powiedziałabys koleżance , gdyby żyła Twoim życiem z Twoim mężem
Czy również uważałabys że zasłużyła na takie traktowanie ?
Jeżeli chcesz ratowac Was -ratuj , ale na Twoich zasadach na Twoich warunkach .....
Wg mnie nie warto , natomiast nikt Ciebie nie zmusi ani do odejścia ani do ratowania
Dostałas od każdego wiele rad , kwestia które wykorzystasz i jak
Trzymam za Ciebie kciuki
ja wiem, ja naprawdę wszystko rozumiem ale.... jest jedno ale... jesteśmy z sobą prawie 12 lat... prawie 5 lat po ślubie!!! on naprawdę zawsze był cudowną osobą.... nigdy nie traktował mnie źle... wręcz przeciwnie....
i właśnie dlatego wymiękam, wlasnie dlatego... bo pamiętam go, widze jako cudownego mezczyzne....i dlatego zastanawiam się nad wsztskim... przecież on nie może się tak nagle zmienic??? czy jednak może??? glupieje... naprawdę... DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM... naprawdę jesteście niesamowitym oparciem mimo tego iż wciąż jestem w telepaczce ;(
ja jeszcze nic nie postanowiłam.... na razie wiszę w próżni z myślami co dalej... oczywiście jeśli miałoby coś jeszcze z tego wyjść to tylko na moich warunkach... nie mam zamiaru być znów kurą domową, wracającą z wywieszonym jezorem z pracy do drugiej pracy.
Jeszcze nie wiem.... po części staram się wejść w jego skórę... powiedział mi że uciekł od problemów,ze nie potrafił stawić naszemu życiu czoła... bo zapewniam Was, trochę się ostatnio działo ;( może zasługuje na tą ostatnią-ostateczną szansę???????????????????? a jeśli znów ją spieprzy to WON!!!! już definitywny???tylko jak mam zaufać???? no i o to wlasnie chodzi..................;(
Nie jesteś niczemu winna. Posłuchaj rad osób tutaj obecnych. Zdradzający hurtowo powielają te same schematy, te same wymówki, oskarżenia.Może sprawia im radość zadawanie bólu najbliższym? Nikt tego nie wie.Ale nikt nie ma prawa niszczyć drugiej osoby dla swojego kaprysu. Waka mądrze napisała,że wykorzystują nas ,okłamują i lekceważą, bo mamy uczucia, dobre serce i morale. Im widocznie tego brakuje,i graja swoją rolę "dobrych małzonków",ale do czasu. Do czasu jakiegoś przełomu(wyjazd za granicę, zmiana środowiska, poznanie kogoś"interesującego"
wszystko mozna tylko trzeba chciec
a i mój mąz tez był cudowny , między biciem zdradami i innym takim urokiem zycia
Nawet kwiatki w nocy z łąki zrywał ...
Nawet w oczy patrzył i mówił ze kocha ( choc zdradzał na potęgę )
I nawet kolczyki z brylantami dostałam ( jak zostawil mnie przez rok bez kasy sprzedałam ) i jeszcze super auto i ....
Oj duzo by wymieniac
teraz jak się rozstajemy ...
Starzy bywalcy wiedzą jak nam to pieknie idzie , od miłości do nienawiści cienka kreska
Szukasz powodów żeby nie odejśc , nikt do tego Cię nie zmusza
ale za każdym razem jak obalimy Twoja kolejna tezę żeby z nim być , wyciągasz ( jak królika z kapelusza ) następną
nie wiem w jakim celu szukasz rady , widzimy to z boku oceniamy bez emocji
No ja mam takie że ręce opadają bo gadam i gadam a Ty jak zaklęta
Ja zmarnowałam 23 lata , z tego syfu nie żałuję tylko jednego x 3 , mam cudowne dzieci
Reszta to goowno
Czas załatwi to za Ciebie. Musisz znaleźć siłę by nie miał do czego wracać.
bardzo...........mam totalną huśtawkę... wiem że powinnam go wyrzucić ale nie potrafię....
Mam dwie opcje, albo spróbować wybaczyć-ten ostatni raz, isc na terapie, na ktora chce nas on zapisac..... albo się rozstac.... dlaczego to jest takie trudne???
czy jest tu ktos kto wybaczył zdradę i udało się uratowac związek?
Cytat
bardzo...........mam totalną huśtawkę... wiem że powinnam go wyrzucić ale nie potrafię....
Zniszczona, pociesz się , że za dziesięć lat będzie Ci jeszcze trudniej, zwłaszcza, że największą pretensję o kolejne 10 zniszczonych lat, będziesz mogła mieć tylko do siebie. No, ale przecież Ty już się nazwałaś zniszczona, to właściwie sama się skreśliłaś i skazałaś na przegraną.
Witaj Zniszczona.
Nie warto żyć nadzieją, nie warto się łudzić.
Nie walcz, nie proś i nie błagaj.
Twoja samotna walka o małżeństwo doprowadzi Ciebie do takiego stanu psychicznego, tak Ciebie wyniszczy,
że będziesz się z kolan i upodlenia podnosić bardzo długo...
Porażka i ból w przypadku przegranej to potworny ból i cierpienie, które na zawsze zostanie w Tobie.
Uwierz mi, nie warto. Nie warto dla takiego czegoś, jak Twój jm poniżać się, skamlając o litość
Zniszczona
Zarówno o szacunek, jak i miłość się nie prosi, nie skomle ani nie błaga!
Niektórzy powiadają, że nadzieja umiera jako ostatnia.
Gdy biernie czekamy aż sama umrze- to oczekiwanie
nas wyniszcza,bo ciągle żyjemy złudzeniami, oczekujemy na cud.
Cud, który i tak z reguły nie nastąpi...
Ja zawsze mówię:gdy ją sami zabijemy- stajemy się wolni
Czujemy ulgę i zaczynamy dopiero wtedy dostrzegać,
ile seryjnie błędów popełniliśmy. Jak mogliśmy się dać tak traktować, tak upokorzyć.
Wreszcie zauważamy, że ten nasz partner, to nie jedyna osoba na tej planecie.
Że wokół nas jest cała masa wartościowych, uczciwych i potrafiących nas pokochać takimi jakimi jesteśmy,
odwzajemnić naszą miłość!
Bo dopiero wtedy wyłączają się uczucia, a włącza się to, co powinno się już na samym początku włączyć.
MYŚLENIE!
Nie żyj więc złudzeniami lecz weź sprawy w swoje ręce!
Pokaż gnidzie, gdzie jest jego miejsce.
Że jesteś szanującą się, wartościową kobietą i tego egoistycznie bezwzględnie wymagaj!
Nie okazuj mu słabości, ani łez.
Stań się wobec niego zimna i wyrachowana.
Nie wierz w nic co teraz mówi, ani w nic co robi.
Uderzaj mocno i zdecydowanie- boleśnie dla niego. To ma być taki potężny kop w krocze.
Życie jest zbyt krótkie aby je marnować dla kogoś takiego, jak Twój jeszcze mąż, dla którego stałaś się wyłącznie opcją,
wyjściem awaryjnym, kucharką i pogotowiem seksualnym
Zniszczona
Naprawdę rzadko się zdarza, aby zdrajca zrozumiał swój błąd. Dociera do niego to dopiero wtedy, gdy dostanie od kochanki lub żony potężnego kopa w cztery litery. I nagle centrum myślenia przesuwa się z między nóg do miejsca, gdzie zawsze powinno się znajdować- do mózgu!
Gdy zauważy, że mu pod tyłkiem zaczyna się palić i za moment nie będzie ani żony, ani kochanki. Zostanie sam jak palec z papierem
rozwodowym z orzeczeniem o jego winie.
Zrozum, ten pajac, którego kochasz teraz, nie kocha ani Ciebie, ani nawet samego siebie.
On cały czas myśli, jak Ciebie oszukać, omamić i wyprowadzić w pole aby dalej mógł w najlepsze korzystać z wdzięków tej lafiryndy.
Zniszczona, to jest wojna i nie obowiązują Ciebie żadne zasady ani przysięga małżeńska.
To co na niego masz lub zdobędziesz- skopiuj, zabezpiecz i pod żadnym pozorem nie ujawniaj mu swoich zamiarów.
Masz się stać dla niego kompletnie nieczytelną, przezroczystą.
Skup się wyłącznie na sobie i synku.
Od tej pory jego traktuj jak powietrze. Jako zbędny mebel w Twoim domu, który zasługuje już tylko na wylądowanie w śmietniku!
Gdy już będziesz gotowa psychicznie- uderzaj raz ale zdecydowanie, bez odwrotu.
On musi poczuć Twojego powera i Twoje zdecydowanie.
Nie pozwalaj na manipulowanie uczuciami, jakie do niego masz...
Na PW wyślę Tobie arcytrudną ( ponieważ ten portal czytają również zdradzacze- nie chcę aby zbyt często się pokazywała na portalu),
ale naprawdę zabójczo skuteczną metodę.
W niej jednak nie ma miejsca na jakiekolwiek błędy czy tez odstępstwa.
Jest to metoda egoistycznie nakierowana wyłącznie na Ciebie.
Pokazuje Twojemu jeszcze mężowi, że czy z nim czy bez niego- dasz sobie doskonale radę.
Czy on to zrozumie, czy tez nie- Ty staniesz się silną, jaką nigdy nie byłaś.
A na chwilę obecną uspokoi Twoje emocję, jakie Toba targają
Wykuj ją na pamięć!
Jakiekolwiek odstępstwo- wracasz na własne życzenie do punktu wyjścia.
Ale niech Cię ręka Boska broni, aby Twoja gnida tę metodę zobaczyła.
Pamiętaj- żelazna konsekwencja i żadnych odstępstw.
Życie w związku to nie sztuka kompromisu.
To sztuka dobrze pojmowanej asertywności.
Pozdrawiam serdecznie i wytrwałości życzę
Jak wiecie decyzji zadnej nie podjelam, jemu tylko powiedział wczoraj ze po tym co zrobil nie widze szansy na ratowanie czegokolwiek...
Dziękuję Ed65!!!! czekałam na Ciebie....
Możecie mi wierzyć,że zamierzam wprowadzić w życie wszystkie metody
Co będzie dalej zobaczymy....zapewne nie zamierzam mu wierzyc... bo i tak nie potrafie....DZIĘKI wszystkim za kopy i wsparcie!!!!:tak_trzymaj
Tak jak już pisali poprzednicy.
Żadna ale to żadna terapia nie sprawi, że wróci jego uczucie do Ciebie.
Oni nie są cudotwórcami!
Skoro powiedział Tobie:
Cytat
To oznacza ni mniej ni więcej- mam Twoje uczucia głęboko w doopie!:szoook
Potrzebujesz jeszcze czegoś, aby mu wypłacić kopa i wyautować go ze swojego życia?
Bo dla mnie by wystarczyło.
Dobitnie pokazał Tobie, kim dla niego tak naprawdę byłaś i kim dla niego jesteś!!!!!
Nie daj sobą manipulować.:wykrzyknik
Wiem, że to będzie potwornie trudne, ale musisz wyłączyć uczucia, a wałczyć myślenie.
Musisz sobie uzmysłowić, że w Twojej pamięci funkcjonuje coś w rodzaju fatamorgany, masz zakodowany obraz człowieka, który już nie istnieje. Takiego jak był kiedyś już nie ma!
Im szybciej to zrozumiesz, tym szybciej zaczniesz i widzieć jego prawdziwe oblicze.
Kłamcy, manipulatora i zdrajcy. Człowieka zimnego, wyzbytego z uczuć do Ciebie.
Znudzona- on Ciebie nie kocha!
Kto kocha naprawdę- nie zdradzi!
Oczywiście to jest Twoje życie i Twoje decyzje.
Czyż nie było tak?:
Wybaczyłam zdradę, zdradził znowu
Bo wiedział, że może.
Czyż nie jest u Ciebie obecnie tak?:
Wiem że on zrobił źle ale tak bardzo go kocham
A to znaczy ni mniej ni więcej:
Jestem niesamodzielna, nie jestem wartością samą w sobie, nie szanuję się i oparłam całe swoje życie na tym mężczyźnie.
Gdy się nas pytasz:
Cytat
Nie mam poczucia godności, nie szanuje się, jestem niesamodzielna, nieasertywna więc proszę nie zmuszajcie mnie do samodzielnego życia bez męża
I prawdopodobnie Twój mąż to doskonale wie i perfekcyjnie wykorzystuje Twoje poczucie winy.
Im szybciej się otrząśniesz, pokażesz swoją siłę- tym szybciej dotrze do Twojego jm, że dla niego zabawa się skończyła i albo bierze ciężar budowy małżeństwa na Twoich warunkach na siebie albo autujesz go ze swojego życia.
Ty już nic nie musisz, co najwyżej możesz mu dać szansę.
Znudzona- ze zdrajcą, podobnie jak z terrorysta się nie pertraktuje.
Albo przyjmuje Twój dyktat i bezwarunkowo kapituluje albo ginie.
Jeszcze raz pozdrawiam
Zniszczona, masz teraz takie narzędzia, że lepszych i u psychologa nie dostaniesz. Teraz tylko wbij do głowy, że tyle wygrasz na ile sobie pozwolisz. Tyle będziesz miała , ile zechcesz sobie ofiarować. Nie czekaj na miłość od tego człowieka, bo on jej dać nie potafi. Ale Ty tak, możesz się nauczyć jak pokochać samą siebie.
Czułem tę prądy ściągające
No cóż nie zawsze człowiek ma czas. Sama wiesz jak to jest. Ale w miarę moich możliwości czasowych, staram się tutaj z Wami być i pokiereszowanym pomagać na tyle, na ile potrafię.
Pozdrawiam cieplutko( bo na dworze brrrr...) i zyczę miłego wieczoru wszystkim życzę
apropos wszystkich moich dowodów itp.
Trzymaj się dziewczyno i pamiętaj , jak będzie Ci czasem ciężko : masz nas.
Ps. To na nową drogę życia : http://www.youtube.com/watch?v=kAvOTL_wOJ4&feature=player_embedded
http://www.zdradzeni.info/readarticle.php?article_id=128
Zniszczona aby móc coś składać, ratować musi być wola zdradzacza bez tego to iluzja. Nie warto w to się ładować. Przeczytałem Twoją histoeię dopiero teraz ale osobiście uważam że nie ma juz czemu dawać szansy. Zasada jest prosta- przyłapany zdradzacz robi wszystko aby uratować związek u Ciebie tego nie widać to raczej ty robisz wszystko, on ma fly.
I nie chce być z wami chce mieć przystań. Jestem jednym z niewielu którzy spróbowali ale warunek jest jeden: ZDRAJCA MUSI POKAZAĆ ŻE MU ZALEZY - tu tego nie widać ma wyrafinowaną kochanicę ciekawe jaka bedzie kochliwa jak się mąż dowie o a....ch:cacy
Milord, Batrayed- mąż lafiryndy wie, został przez Zniszczoną poinformowany.
Nie doczytaliście.
Pozdrawiam
Jeszcze raz chciałam wszystkim podziękować za pomoc, wsparcie, kopy w doopę na pobudkę i ogólnie za to że jesteście
Jestem Wam winna kilka słów wyjaśnień, bo na chwilkę zniknęłam ;(
Metoda Eda została wdrążona w życie
Jak napisałam wcześniej, to jest wojna i to ja ją wygram, niezależnie od wyniku...
Trzymajcie kciuki, znikam na jakiś czas... wyciszyć się, odpocząć, pomyslec o sobie..
Do później!!! BUZIAKI dla WSZYSTKICH
Komentarz doklejony:
dlugo mnie nie bylo...
niby jestem,zyje, ale w zawieszeniu...
to trudniejsze niz myslalam... chyba nie potrafie z nim juz byc mimo jego staran.
chyba...
**** !
Komentarz doklejony:
hej..... dawno mnie nie bylo......nadal zyje.... z nim zyje