

Anetastp | 00:46:15 |
heniek | 03:15:29 |
Julianaempat... | 05:15:15 |
soighlah | 06:50:56 |
Edek_2 | 07:20:20 |

Nie będę pisać o szczegółach, bo jak się przekonałam, internet to malutki swiatek i pełno w nim znajomych.Napiszę wszystko juz po rozwodzie.
Jestesmy małzenstwem od 13 lat, a od 16 w zwiazku. Mamy dziecko.
Wyjechałam do pracy za granicę na jakis czas. Jak sie okazało nie mialam do czego wracac.
Nie ten sam człowiek, jakis obcy, odwracał wzrok.
W sumie przypadkiem znalazłam jego zdjęcia z nią. Młodsza o ponad 10 lat, sliczna w jego objęciach.
Wyprowadziłam sie z domu, bo on nie chciał sie wyniesc,a za bardzo boli zebym mogła go oglądac codziennie. Mysle ze wczesniej tez mnie oszukiwał. Jak sie pozniej okazało, bawił sie jak ja cięzko pracowałam. Z mieszkania zrobił lokal do schadzek.
Zero skruchy z jego strony, zadnego poczucia winy, przeprosin...wręcz przeciwnie, uważa ze to moja wina.
Ja wiem ze to mnie, ale teraz siedze i czekam jak durna na jakis sms, telefon cokolwiek. Zeby chociaz próbowal, bo całkiem straciłam wiare ze jestem cos warta.
Analizuje w myslach, co zrobiłam nie tak, dlaczego poszedl z inną skoro twierdził ze kocha mnie i nigdy nie skrzywdzi.
Jak ufać ludziom ?
Rozdrapuję w sobie codziennie od nowa to wszysko i pogrążam się jeszcze bardziej. Nie moge znależć pracy, mieszkam u rodziców. wszystko mi się zawaliło.
Mineły juz 2 miesiące, a jest zamiast lepiej to coraz gorzej. Nowy ciuch, makijaz, fryzura-nie działa. Czasami tak boli, ze nie wiem co mam ze soba zrobic...
Do siebie bo takim kopie jest ciężko wrócic
Pewnie nie doczekasz sie przeprosin , telefonów sms
Jak napisałaś to Twoja wina
Ale tak nie jest , decyzję o wyjeździe pewnie podjeliście razem, skoro pojechałas za granicę do pracy to albo Twój mąz nie pracował albo zarabiał za mało aby utrzymac rodzinę
Ani fryzura ani makijaz nie zadziała , co nie powinno dla Ciebie oznaczać żeby zaniedbac ta sferę
Postaraj sie ogarnąć jeszcze psychike , wiem że bardzo cierpisz ale nie poddaj się żalowi
Jeżeli tutaj nie masz pracy , to czy masz siłę na wyjazd za granicę ?
Może tam gdzie byłas wczesniej ?
Czy myślałas co dalej oprócz tej wyprowadzki?
Bo jeżeli mąz milczy , to pewnie jest mu bardzo wygodnie w takiej sytuacji
zostawiłaś mu mieszkanie ....
Jak w ogole ta sytuacja wygląda ,, czy mieszkanie jest Wasze , czy kredyt jak ogólnie wygląda Twoja sytuacja
Będzie lepiej Kasiu ale jak zwykle napiszę potrzebny czas ...:cacy:cacy:cacy
Nie mam siły na wyjazd i jak pisałam wcześniej , mam dziecko, którego juz nie chce zostawiać. Jej równiez ciężko z tym wszystkim i ciagle pyta czy zostanie ze mną, bo ona z tatą nie chce i boi się ze on ją odbierze.
Mieszkanie jest nasze na kredyt, Sporą część ja spłaciłam.
Teraz czekam na jakąś informacje z sądu o dacie sprawy rozwodowej.Chcę to mieć juz za sobą. Załatwic sprawę z mieszkaniem, choć wiem ze on będzie utrudniał, bo to taki typ człowieka.
Ciężko mi strasznie. Najbardziej przeraża mnie to, jak czytam tutaj te wszystkie historie o zdradach, Ludzie mają chyba maski na twarzach, bo nagle pewnego dnia sie budzimy i okazuje się ze osoby z którymi jesteśmy po 5, 10, 20 lat są nam obce i wbijają nam nóż w plecy.
Musimy sie uzbroic w cierpliwosc (u mnie to jest jeszcze swiezsze niz u ciebie), tak wszyscy tu pisza i chyba to prawda.Wierze, ze bol przejdzie i ze czeka nas jeszcze wiele pozytywnych przezyc. Trzymaj sie.
Emilita, szkoda że nie maja za grosz honoru. Mogliby chociaż powiedzieć: ok., zdradziłem, zraniłem, przepraszam. A oni jeszcze kopią leżącego. Przykre. Tez sie trzymaj.
To forum bardzo pomaga, choć jak czytam o tym wyrachowaniu zdradzaczy to jestem przerazona. :szoook
Komentarz doklejony:
e zamiast przeprosić jaśnie wielmożnego pana, - miało być przeprosić Ciebie, rzecz jasna
więc jesteś silna Kasiu i świat stoi przed Tobą otworem
Ale teraz zmienilam zdanie. Zaluje, ze tego nie zrobilam i ze nie wyslalam sobie tego czata na mojego maila (mialam taka mozliwosc) tak mialabym dowod. No ale wtedy nie bylam gotowa.
Mnie to najbardziej zranilo moze nie sama zdrada (choc, trzeba przyznac, ponizej pasa zupelnie,trwalo to kilka miesiecy, a ja sie naszym synkiem kilkumiesiecznym podczas jego eskapad zajmowalam....zenada) co to, ze on po tym wszystkim w ogole sie nie staral mnie odzyskac.
Tak...jakby te osiem lat razem poszlo nagle do smieci...
Dziękuję że jesteście, naprawdę dajecie siłę :tak_trzymaj
chodź nasze przezycia sa nieco inne i my również i zapewne wszystko nam się inaczej ułoży musimy wierzyć że zasługujemy na więcej niż oni mogliby nam dać!!!!:cacy:cacy