| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 00:44:32 |
Aga104 | 02:21:10 |
Landexpzglosy | 02:58:43 |
JamesTon | 03:01:23 |
NieOddycham | 04:13:32 |

w zeszły poniedziałek przez przypadek odkryłam,że byłam zdradzana.
mój mąż w swojej głupocie usuną zrobiony przez siebie kolaż i zapomniał go usunąć z kosza. a ja szukając zaginionego pliku go znalazłam. od razu przeszukałam komputer i odkryłam inne zdjecia oraz korespondencje.
okazało się,że w czasie swojej delegacji w październiku zeszłego roku poznał "X". I co gorsza uległ po 1,5 tygodnia. ja w tym czasie byłam w Polsce w ciąży.
romans trwał do marca, czyli 4 miesiące. widzieli sie w sumie 3 razy i tyle razy współżyli. co do pikantynycg szczegółów dodam,ż mój mąz jest Biseksualny i zdradził mnie z facetem. o jego orientacji dowiedziałam sie dopiero w tym roku (po 2 latach małżęństwa). nie przejeła mnie orientacja a fakt że mi o tym nie powiedział....ale przeszlismy to w maju...
a teraz w sierpniu wyszła zdrada...
o zdradzie poinformowałam jego rodziców i siostre-nie zamierzałam udawać przed nimi że wszytsko jest dobrze. skoro nie wstydzil się zdrady to niech inni tez o tym wiedzą(pomijajac fakt z kim, bo chyba tego to juz by nie znieśli). dobrze,że moge liczyć na wsparcie równiez moich rodziców których poinformowalam,że D. wcale nie jest taki idealny jak sie wszystkim wydawało.
po całym zajściu przeprosił płacząc z kwiatami,na kolanach,ale fakt pozostaje faktem...zapewnia,że zrobi wszystko abym od nowa mu uwierzyła i pokochała.
ale czy to wogóle możliwe?
przeraża mnie fakt,że tak szybko postanowił złamać przysięgę. od ślubu mineły dopiero 2 lata. a co będzie przy nastepnych delegacjach skoro juz raz nie utrzymał penisa w spodniach...
cała sytuacje mnie przytłacza...nigdy nikogo nie skrzywdziłam, to on miał złe doświadczenia z przeszłości a jak spotkał kobietę oddana mu całym sercem to nawet tego nie docenił...
wkurzam się,bo zawsze dbałam o nas. a oprócz tego o dom,córcie i obiadki. do tego wszyscy jego koledzy zawsze "ślinia się na mój widok" a jemu i tak było mało...
martwi mnie że mogę do końca życia męczyć się z niepewności....
a jednocześnie mam ochotę odpłacić mu tym co on zgotował mnie-wiem, wiem jak mamy spróbować byc razem to nie ma to sensu, ale on nie zrozumie mnie bo sam nie jest w tej sytuacji. on to zerwanie (bo jak zmadrzał jak to powiedział i zrozumiał kto jest dla niego najważniejszy to zakończył wszystko) ma za soba już od prawie 5 miesięcy a czasami mam wrażenie jakby wymagał ode mnie żebym zapomniała w 5 dni.
staram się ale jest mi ciężko, bardzo ciężko....
czy warto probować?.....
Kwestia czy będziesz w stanie to udźwignąć
Jeżeli on sie stara jeżeli nadal go kochasz , może daj szanse
Choc jezeli doszłoby do rozwodu danie szansy oznacza wybaczenie , zdradę wtedy uważa się za nie byłą ....
Musisz rozważyć wszystkie za i przeciw
Zdrada oprócz zranienia psychicznego może nieść za sobą również zagrożenie chorobami
I nie odpłacaj pieknym za nadobne , potem nie poczujesz się lepiej a nawet możesz pogorszyć swój stan emocjonalny ...
Można dac szanse i potem żałowac że się ją dało , ale nie dając szansy możesz żałowac że jej nie dałas
To są trudne wybory
Postaraj się wyciszyć emocje i podjąć decyzję :cacy:cacy:cacy:cacy
"złe doświadczenia" nie odnosiły się w tym przypadku do nie udanych związków lecz licznych przyjaciół, do których nie miał szczęścia. Przede mną był tylko w jednym związku w liceum i to tylko przez rok. Z tego co mi zawsze powtarzał miał okazje sypiać z innymi,ale tego nie robił-co do tego akurat mu wierze.
co do chorób to dwukrotnie poddał się badaniom po pierwszym razie i trzecim (ostatnim)-widziałam wyniki. co nie zmienia oczywiście faktu,że zanim je zrobił to na pewno współżyliśmy i w tym czasie mógł mnie czymś zarazić-dzięki bogu był zdrowy i chociaz w minimalnym stopniu "odpowiedzialny" że od razu postawowił się zbadać.
najważniejsze teraz bym zrobiła to co doradził Feniks,czyli wyciszyła emocje a chyba to jest najtrudniejsze...ale wiem,że musze to zrobić, by podjąć decyzje co dalej.
w poniedziałek wracam do pracy i może to troche mi pomoże nabrac dystansu do całej sytuacji i podjąć najlepsza dla mnie i dla córci decyzje...
dziekuje za komentarze-dużo mi dały
Inna sprawa : no i co z tego, że przez dwa lata Cię nie zdradzał ? Medal mu za to, czy pomnik postawić, a może jedno i drugie? A co jeśli jednak zdradzał ?
Myślę, że jakkolwiek osoba o takich skłonnościach może być świetnym kumplem i przyjacielem, to jednak małżeństwo w takich okolicznościach jest poronionym pomysłem. Jesteś jedynie przykrywką obyczajową i czymś ( tak, tak, czymś a nie kimś ) , co zaspokoiło jego chęć przekazania genów . Facet dziecka nie mógł mu urodzić , Ty tak. Zostałaś wykorzystana i to z premedytacją, a to ma większy ciężar gatunkowy niż zdrada. Dlatego zastanów się porządnie w co brniesz, a na dodatek pakujesz w to dziecko.
Cytat
Ale własciwie co Cie obrzydza zdrada, czy to ze zrobił to z facetem?I skad domniemanie, ze jest hulaką, ja jakoś tego nie wyczytałem. Poza tym chore potrzeby, dla niego nie sa chore i w tym jest najwiekszy problem. Kierujesz sie niestety jak wiekszosc Polaków uprzedzeniami i miedzy innymi dlatego że jest jak jest dochodzi do takich sytuacji, ze facet zamiast zyć zgodnie ze swoja orientacja zakłada dla pozoru rodzine, krzywdzac niewinne osoby.
aniela 86
Niestety rekonstrukcja najprawdopodobniej ma racje, wasza rodzina jest dla Twojego męza przykrywka, tak aby móc funkcjonować w otoczeniu, które nie toleruje inności. To takie egoistyczne dostosowanie sie do sytacji. Bedzie Cie nadal zdradzał, zeby ralizowac swoje potrzeby, których z oczywistych względów zaspokoic nie możesz. Moja koleżanka była w takiej sytacji, tez chciał wszystko naprawiać, mówił ze kocha, ale po rozwodzie stworzył zwiazek z partnerem, szkoda że nie zdobył sie na to wiele lat temu, zaoszczędziłby cierpienia zonie i dzieciom. Twój mąż nie bedzie szczęsliwy nie ralizując swoich potrzeb, Ty nie nie bedziesz szczęśliwa kiedy bedzie to robił. Konkluzja nasuwa sie sama.
Ok. Odniosłem po prostu takie wrażenie. Zresztą kazdy ma prawo do swoich pogladów, nawet do uprzedzeń, tylko czasami to niepotrzebnie komplikuje życie.
Jego biseksualizm mi nie przeszkadza.
Przeszkadza mi natomiast perspektywa,że powtórzy to co zrobił teraz. I nie ma "spraw wyższych" które spowodowałyby moje wybaczenie. Juz mu powiedziałam,że nie wybaczę i nie zapomnę ( w końcu nie jestem Jezusem ani nie mam Alzheimera). Ale ponieważ: kocham go, jesteśmy małżeństwem i mamy dziecko to zastanawiam się nad spróbowaniem po raz drugi i ostatni...
Ale też muszę ocenić czy mam na to siłę, wiarę i na tyle miłości...
Co do przykrywki to nie do końca się zgadzam,że takie jest jego podejście co do naszego małżeństwa - wnioskuje tak z naszych wspólnych rozmów i obserwacji. Ale prawda jest taka, że nie znam go aż tak dobrze jak mi się wydawało i na pewno zastanowię się nad waszymi sugestiami...
Kto mi usunął temat i dlaczego?
Komentarz doklejony:
@logos homofobów u faszystów jest pod dostatkiem to niema nic do tego.
Komentarz doklejony:
Albo go zdradź albo rzuć facet nie ma jaj a **** z przodu i z tyłu.
Cytat
Możesz to rozwinąć ? Mam nadzieję, że rozumiesz swoją sytuację i konsekwencje tego, że Twój mąż jest osobą biseksualną i natury na długich dystansach oszukiwać nie da rady.
W dniu ślubu/zawierania związku podejmujemy decyzje,że z grona wszystkich znanych nam osób,że to z tą i tylko z ta osobą chcemy się związać. I taka jest natura miłości niezaleźnie od orientacji hetero czy bi.
To tak jak z heteroseksualistami. Każdy z nas ma inne potrzeby, rożne libido a na pewnym etapie wiążąc sie z kimś podejmujemy decyzje,że tak z ta osoba i tylko z ta będziemy to robić z różną częstotliwością.
np. ja mogłabym to robić codziennie, a on raz w tygodniu. więc skoro ja potrafiłam się przestawić na dwa/trzy razy w tygodniu nie oznacza,że robie coś wbrew sobie. to wyszło naturalnie.
Kurcze "rekonstrukcja" mam nadzieje.że chociaż w minimalnym stopniu przekazałam o co mi chodzi, a było mi trudno
i oczywiście nie chce tu w żaden sposób bronić swojego niewiernego męża! takie sa po prostu moje przekonania-jestem liberalna.... ale oczywiście nie dla kwestii zdrady!!