| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | 00:14:49 |
milyfacet | 00:27:08 |
Julianaempat... | 01:42:30 |
#
poczciwy | 02:01:03 |
Crusoe | 14:10:33 |

Sama nie wiem od czego zacząć nie sposób tego wszystkiego opisać.Jestem 23 lata po ślubie i po dwóch zdradach męża bardzo bolesnych,wszystko się zaczeło od wyjazdu męża do pracy do Holandii dokładnie od 2001r.już rok póżniej jak się okazało miał kochanke,którą pod pretekstem i presją na mnie przywiół ją do naszego mieszkania na weekend-niby koleżankę z pracy,nasze dzieci dziś już dorosłe pamiętają nawet szczegóły.Prawdopodobnie był z nią aż 3 lata z tego co się dowiedziałam.Przeżyłam istny horror,nigdy bym nie przypuszczała że taka sytuacja przydaży się akurat mi i synom.Kocham go bardzo mocno i nie wyobrażam sobie innego mężczyzny w moim życiu.Prosił o wybaczenie,uległam lecz rana zamiast się zabliżniać krwawiła dalej,wszystko to robiłam dla synów i wielkiel miłości z mojej strony.Było super dopóki mąż jak mawia doznał zauroczenia,poznał kolejną trwa to już ponad 2 lata i niestety nie ma końca,same kłamstwa,wymilczone tel,kom, byliśmy razem u psychologa bo on chce ratować małżeństwo,lecz żadnych obietnic nie dotrzymuje,nie rozumiem go zupełnie,to jest chore.Zostałam w Polsce zupełnie sama,bo synów zabrał do pracy też do Holandii,lecz są oddaleni od niego o 150 km.inna firma,u męża nie byłam już 3 lata,ponieważ twierdzi,że tam brak warunków mieszkaniowych żeby mógł tam mnie zabrać,synowie oddalili się od niego-znają całą sytuację.Ja sobie z tym zupełnie nie radzę,ta ciągła samotność zabija dniem i nocą.Ja wierna żona i nadopiekuńcza matka strasznie cierpię i czekam tylko nie wiem za czym?Raptem jestem nikomu niepotrzebna,nie mam siły się dzwignąć i zacząć szanować samą siebie,jestem rozdarta na kawałki.Doradzcie od czego zacząć i jak sobie z tym wszystkim poradzić?Jestem kobietą o wrażliwym sercu i atrakcyjną ale przez męża zagubioną.
Ty masz problem nie z nim, a ze sobą...
Jego już nie ma w Twoim życiu, więc pozostają Ci formalności.
Ty nie masz pomysłu na siebie, co dalej, co po rozwodzie...
Ależ się zatraciłaś w tym swoim cierpieniu...Musisz w końcu z tego wyleżć.
Musisz się w końcu wściec! Jak możesz nie reagować na qurestwo tego gościa!
Jak zacząć, pytasz.
Rozwód.
Jesteś dojrzałą, świadomą siebie ( mam nadzieję) kobietą, duże dzieci,
z mężem się nie użerasz na co dzień i masz problem, od czego zacząć?
Od nowa! I z nadziejà i apetytem! Dosyć tej emocjonalnej głodówki!
Niech wreszcie coś w Twoim życiu ruszy...
Dzisiaj znów się dręczysz...uciekają cenne minuty, godziny...kolejny dzień do bani... Nie szkoda Ci?
Oj, kobieto, wiem, że sobie poradzisz.
Ale tylko wtedy, gdy wyrzucisz go ze swojego życia. A przede wszystkim głowy. Bo w sercu to on od dawna u Ciebie nie jest.
Witaj Serduszko
Cytat
Pytasz nas od czego zacząć?
Od rzeczy wydawałoby się trudnej, a w rzeczywistości najprostszej z możliwych.
Od uwierzenia i pokochania siebie....!
Masz dowody jego qrestwa- do adwokata, pozew i pozbywasz się tego chu***pląta, przez przypadek będącego Twoim mężem....
Rozwód z orzeczeniem o jego winie ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami dla niego......
Jesteś atrakcyjną kobietą, dzieci odchowane- tylko żyć pełną piersią i z życia czerpać pełnymi garściami
3 lata rozłąki, jego qrestwo- to wystarczy aby o nim na zawsze zapomnieć i pożegnać go bez żadnego żalu....
Skup się wyłącznie na sobie, wróć do tego co lubiłaś robić a nie miałaś na to czasu,odnów dawne znajomości-, zacznij się spotykać z dawno nie widzianymi przyjaciółmi- po prostu zacznij wychodzić do ludzi .....
Przecież masz wiele zainteresowań- bo że nie, to w to nie uwierzę..
Życie tyle lat ze zwykłym łachmytą, chu***plątem tyle lat ze świadomocią co wyczynia to czysty masochizm.....
Serduszko[b]
Życie jest zbyt piękne i zbyt krótkie (mamy je przecież tylko jedno,- chyba że wierzysz w reinkarnację
Więc po co go marnować i żyć z kimś dla kogo już od dawna stałaś się tylko opcją....
Jesteś piękną, atrakcyjną i wartościową kobietą.
Mądrą ale trafiłaś na idiotę, który nie docenia jaki skarb posiada.....
Jeszcze wiele lat życia przed Tobą...
Gdy uwolnisz się od tego łajzy- zaczniesz się wreszcie uśmiechać do ludzi....
A uśmiech czyni cuda....
Nie wolno się bać nowego...
Bo strach się bać strachu
Wszystko jest w naszych rękach i głowach ....
Niemożliwe?
Cytat
Już wiesz o co w tym wszystkim chodzi?
Cytat
Trzeba patrzeć, by dostrzec piękno i dobro wokół nas, by podziwiać ludzi i świat niejeden raz
Trzeba szukać przyjaciół i szczęścia, sił i wytrwałości tego wszystkiego, co daje nam tyle radości.
Trzeba próbować życia i ze swym losem się zmierzyć, by nie żałować, że czegoś nie udało się przeżyć.
Trzeba marzyć, bo marzenia są miłe i tak cudowne, bo dzięki nim życie jest wspaniałe i fascynujące.
Uśmiechaj się do siebie, nie bój się nowego, nie oglądaj się za siebie, patrz i idź do przodu.....
Paulo Coelho tak to ujmuje :
Cytat
[quote]Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli.
Celnie[b] Serduszko,prawda?
Głowa do góry, piersi do przodu, uśmiech na Twarzy i rób to o czym marzysz :tak_trzymaj
Pozdrawiam cieplutko
Komentarz doklejony:
miało być stary cwaniak a nie cwany cwaniak
Komentarz doklejony:
serduszko żeby była jasność ja nie namawiam do kroków prawnych/bo nie widzę na nie szansy-nie ,z twojej inicjatywy /ja namawiam do odcięcia się od męża i zajęcia się organizowaniem swojego świata.Pierwszym /stałym/punktem do którego namawiam jest udział w zajęciach dla ,,uzależnionych"lub pomoc indywidualna.Na wczoraj.Nie chodzi o to że potrafisz pomagać innym a sobie nie.To trzeba przegadać bo zdrada to swiństwo męża ale to że nie potrafisz bez niego żyć/mimo ze od kilku lat pracuje poza domem to inna para kaloszy.Nie jesteś mężowi potrzebna do życia ale on dla ciebie jest jak tlen.Byłaś duszą towarzystwa.Umów się z koleżankami niech każda przyniesie coś do chrupnięcia,upiecz placka posiedź w sympatycznym gronie,pogadaj/nie o mężu/wypij lampkę wina -bądź znowu duszą towarzystwa.
Podstawa uniezależnij się od niego - dopóki potrafisz sama decydować o sobie nic nie jest skończone (bez przyszłości). Otrząśnij się i zacznij żyć. Może to oklepane ale "każdy jest kowalem swojego losu"
[video]https://www.youtube.com/watch?v=YU8jQQAennA&feature=player_detailpage[/video]
Komentarz doklejony:
https://www.youtube.com/watch?v=YU8jQ...detailpage
On już nie powinien dla Ciebie istnieć.Sklejanie tego to jak wciskanie pasty z powrotem do tubki i to nie mając ani pasty ani tubki .
Komentarz doklejony:
Serduszko, zgodnie z obietnicą piszę do Ciebie. Dobrze zadziałałaś, ale na tym chwilowym eksperymencie poprzestań, na razie przekonałaś się, że w razie czego nie zginiesz marnie, że znajdziesz kogoś dla siebie. Chciałaś przekonać się czy podobasz się mężczyznom, okazało się, że tak, więc od teraz możesz spać juz spokojnie. Załatw najpierw sprawy formalne związane ze swoim papierkowym malżeństwem, a potem szukaj sobie kogoś innego- w tej kolejności. Dlaczego? Otóż pomijając już kwestię uczciwości wobec nowo poznanej osoby, to przede wszystkim Ty sama nie jesteś jeszcze gotowa na coś nowego. To bardzo ryzykowny i niebezpieczny czas dla Ciebie, ponieważ, jako zraniona i skrzywdzona kobieta, odarta z dumy i poczucia własnej wartości staniesz się bardzo łatwym łupem dla kolejnego popaprańca, możesz naciąć się na kobieciarza, na pijaka, na przemocowca czy na naprawdę prawdziwego zaburzeńca typu narcyz, psychopata, mizogin czy inny. Serduszko tego pełno jest na tych portalach randkowych, a sa to bardzo wprawni gracze i naiwną zranioną kobietę oni wyczują na kilometr, minie sporo czasu, zanim zorientujesz się z kom masz do czynienia. Musisz być bardzo ostrozna i radzę Ci z całego serca- na razie siedź w swojej dziupli i niewychylaj z niej nosa. Jesteś jeszcze bardzo słabiutka i przypominasz dopiero co wyklute pisklę, byle łajza zaraz cię namierzy i zbałamuci. Najpierw załatw sprawę z "mężem", potem odpocznij sobie, ochloń, nabierz sił i naciesz się troszkę soba. Ja, jak juz pisałam, też sksperymentowałam z takimi portalami i tez wtedy bardziej chodziło mi o to, żeby dowartościowac się, jako kobieta niż faktycznie kogoś poznać. Taką niestety mamy psychikę, że do pewnych miejsc w życiu dochodzimy jakimiś krętymi i zwariowanymi ścieżkami- dzis nie żałuję tego etapu, ale dawno juz zrezygnowałam z czegoś takiego. Dlaczego? Bo to na co się napatrzyłam i czego nasłuchałam, to było tak beznadziejne, że aż mnie poraża, że przez kilka tygodni byłam w takim towarzystwie. Tam znaleźć kogoś fajnego i normalnego graniczy z cudem. Ja lubię zawsze dużo o czymś wiedzieć, tu podpytam, tam poczytam i naprawdę to, co dzieje się na tych portalach randkowych to bagno pierwszego sortu. Internetowe biura są troszkę lepsze, ale to mniej więcej to samo- Serduszko daj sobie spokój z szukaniem faceta. Najpierw zajmij sie sobą, wokół tyle jest fantastycznych rzeczy, umocnij swoją psychikę, a dopiero potem- któz to wie? Zdążysz jeszcze kimś się nacieszyć- ja na razie błogo odpoczywam, zasypiam spokojnie, nie muszą głowić się nad tym czy jakiś facet jest w stosunku do mnie uczciwy, czy ściemnia, nie rozwiązuję żadnych łamigłówek, jest fantastycznie. Oczywiście mam w planie poznać kogoś, ale zrobię to dopiero wtedy, gdy uda mi się już tak do końca wyrzygać z siebie cały ten jad, ból i rozczarowanie po toksyku, wczesniej nie będę nikomu zawracała głowy, z siebie też nie pozwolę uczynić ściany płaczu dla kogoś. na razie na samą myśl, że faktycznie miałabym z kimś być robi mi się niedobrze, bo mam wszystko, czego potrzebuję do życia, facet jawi mi się na ten moment tylko jako źródło cierpień i chaosu. Po toksykach człowiek leczy się bardzo długo. Ty też byłaś i jesteś w syfie, dla tego uwierz mi- jest stanowczo za wczesnie na to, bys pakowała się w coś nowego, namieszasz w zyciu sobie i tej drugiej osobie. Daj sobie na wstrzymanie.
jesteś zaskoczona tym, że mąż tak potraktował Ciebie i Waszych synów? Mnie jakoś to nie dziwi. Serduszko moje kochane (chyba jesteśmy obie w tym samym wieku?) zmień w końcu myslenie, bo pora na to najwyższa, a w Pińczowie dnieje. Od wielu lat ten człowiek zyje swoim zyciem i chociaż Ty w pewnym sensie pozostałaś na swoim miejscu i czujesz się jego żoną, to dla niego życio poszło już o wiele dalej.Pamiętam, że najpierw miał jedną kochankę, zdaje się, że miał czelność przyprowadzić ją nawet do Waszego domu, potem miłość dlaczegoś tam się skończyła i pojawiła się kolejna, z którą jest już trzy lata- czy dobrze zapamiętałam? Gdzie Ty widzisz miejsce dla siebie w tym jego bujnym życiu osobistym? Ani Ty, ani Wasi synowie nie jesteście dla tego osła żadnymi bliskimi ludźmi- wybij to sobie z głowy. Kiedyś, wiele lat temu pewnie widział w Tobie żonę i bliską osobę, ale to od dawna już się zmieniło, Wy jesteście dla niego prehistorią- uwierz w to, podejdź do ściany i siłą spróbuj odepchnąć ją od siebie, nie uda Ci się ( zrób taki eksperyment, wizualizacja czasem bardzo pomaga), Serduszko nic z tym, co dzieje się w Twoim życiu już nie zrobisz. Odejdź z tego układu fizycznie i mentalnie, już nie mówiąc o sprawach bytowych. Czasem bowiem jest w życiu tak, że trzeba wiedzieć, kiedy czas podnieść cztery litery z kanapy i ruszyć do drzwi. Twoje małżeństwo nie istnieje i od tej pory niczemu już się więcej nie dziw, przygotuj się na najgorsze ze strony tego człowieka- zobaczysz, co będzie wyprawiał, gdy powiesz mu o rozwodzie i swoich żądaniach, na razie to cisza przed burzą, bo osioł myśli, że ciagle dyktuje Ci warunki. Dalej- piszesz, że on nie wie, jak to z Wami będzie, bo nie jest pewny czy tamta to jednak to, czego on szuka i czy spełni ona jego wymagania. Serduszko czy Ty widzisz i słyszysz to samo, co ja? Przecież to bezczelny i nadęty bufon jest. Widzisz go, jak się rozpanoszył? I nic dziwnego- jedna, druga, trzecia i nta kochanica i wiecznie czekająca, wierna żona. Zadziwiające jest to, że takie miernoty mają tak dobrze, a wartościowym ludziom ciągle jest pod górkę. serduszko walnij pięścią w stół i pogoń tego buca- niech idzie do kogo chce i gdzie chce, Ciebie niech nie interesuje to czy kochanica spełnia jego oczekiwania, czy nie spełnia, to nie Twoja sprawa i miej to w doopie, tak jak on ma w doopie Ciebie i Waszych mądrych synów. Co oni Ci doradzają? Podejrzewam, że też są za rozwodem i uwolnieniem Ciebie mentalnym i wszelkim innym. Zacznij NOWE ŻYCIE- tu w Polsce albo faktycznie pojedź do syna, to Twoja krew i tam zawsze będziesz miała oparcie i towarzystwo. Może jest Ci nawet przeznaczone to, żebyś wyjechała, może tam czeka na Ciebie to NOWE ŻYCIE, może nie będzie to nowy facet, może spotka Cię tam coś innego, nie wiesz tego, jednak zaryzykuj i rusz z miejsca. Tu zestarzejesz się tylko w samotności i będziesz wypisywała na różnych portalach poznając popaprańców i nieudaczników. Serduszko bądź blisko swoich synów, bo wygląda na to, że wychowałaś całkiem fajnych młodych facetów. Zrób jednak wcześniej porządek w swoich papierach, zastanów się czy nie miałabys szans na rozwód z orzeczeniem o jego winie, czy też wolałabyś rozstać się szybko i bez prania brudów. Spiesz się, bo czas szybko mija, a Ty zmarnowałaś go już i tak za dużo. Trzymaj się.
Komentarz doklejony:
Witam-doslownie przed chwila posypaly sie sms od jego kochanki-tresci ze go kocha wiecej niz ja i ze on juz wybral-nie powiedzial ci nic?On natomiast zadzwonil i to potwierdzil i powiedzial ze za tydz,bedzie na tydz.urlopu to porozmawiamy.Ma swiadomosc ze zostawi mnie bez srodkow do zycia i ze odchodzac odemnie rowniez odejdzie od synow,ale jemu to wszystko jedno.Jak ja sie teraz pozbieram?Co dalej?