| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
Landexpzglosy | 00:06:07 |
JamesTon | 01:39:25 |
soighlah | 01:49:20 |
Sfinks | 03:02:36 |
Julianaempat... | 03:39:27 |

Witam ,jestem tutaj nowa,portal pokazał mi mąż. Nasza sytuacja była tutaj już opisywana przez męża, nie bede sie wiec rozpiywała. Małżęństwem jesteśmy od 10 lat ,teraz by była taka piękna rocznica,ale jeden rok musimy wymazac bo nie zachowywaliśmy sie jak małżeństwo .ja przez 8 miesięćy miałam romas ,mąż to odkrył a po tym wszystkim wyznał mi że on dużo wcześniej jeżdził na dziwki. nasz świat legł w gruzach ,staramy sobie to jakos wybaczyc poukładać i odpowiedziec na pytanie dlaczego obydwoje posunęliśmy sie do czegoś takiego..jak bardzo musieliśmy się od siebie oddalić..ja myślałam że lepiej sobie z tym poradziłam ale to tylko pozory nie potrafie przestac myśleć o tym jak to robił... i jak mu nie było szkoda kasy bo zawsze był raczej oszcędnym facetem bo każda wiekszość wydanej kasy było mu żąl. nie wiem co mam jescze napisac bo musiałabym spędzić tutaj cały dzień.
Proszę zmień nick, nie można o sobie mówić źle.
Pisz śmiało, poznamy historię od drugiej strony.
Pozdrawiam.
Cytat
Problem jest w was obojgu nie w przeszlosci, nie w tym że się oddaliliście. Trzeba zmierzyć się z brutalna prawda, nabac pokory i przestac szukać nic nie wnoszacych usprawiedliwień.
Wkurzaja mnie takie posty "jak do tego doszlo? no wie wiem.. " wiesz! bo sama krok po kroku wszystko zaplanowałas.
Przeczytaj kilka wpisów, postaw się w sytuacji że nic nie wiesz o zdradach męża (zanim ci powiedział) zobaczysz że schemat tego co robilas jest taki sam dla wielu zdradzaczy.
po przeczytaniu twojego postu mam podobne odczucia jak po przeczytaniu wpisu twojego męza. Chcecie się zmienić ale nie chcecie siebie zmienić. Wydaje wam się, że jak uporacie się z wybaczeniem sobie i obiecacie ze wiecej tego nie zrobicie to staniecie się lepszymi ludźmi.
Może się mylę ale w moim mniemaniu tak to wyglada.
A swoja drogą, gdyby pewnie wasze zycie nie legło w gruzach, bo się wydało, to pewnie dalej ciagnęlibyscie te farsę nie zważając na dobro rodziny jako ogółu i dzieci. Więc odsyłam do zdania powyżej.
Cytat
a możesz myslec o tym jak ty to robiłaś?
a pomyslałaś o swoim męzu jak to robiłaś? zastanowilas się co on bedzie czuł jak się dowie.
Cytat
za to ty pewnie zaoszczedziłaś bo cie kochaś sponsorował.
Komentujac ostatnie zdanie, przypominajac sobie wpis męża, zastanowilam się czy wam zalezy na tym zwiazku czy to tylko przyzwyczajenie, zobowiazania czy jeszcze cos innego.. i wsumie tak to chcecie poukladac żeby się nie kopać w przyszłości.
Na koniec napisze ci podobnie jak twojemu męzowi. Na chwile obecna przestańs ię zamowac tym co zrobił twoj maz, zajmij się sobą, czyt. zacznij naprawiąć to co zniszczylisci od siebie. A nawet jak tego nie uratujeci to po to by byc przykładna matka dla waszych dzieci i przkazać im stosowne wzorce i zasady
Komentarz doklejony:
Z łajzami takimi, jak Twój były( mam nadzieję, że były) kochanek żadna mądra i szanująca siebie kobieta się nie zadaje. Myslałaś, że złapałaś bog wie kogo i z jakiejś łajzy zrobiłas dla siebie opcję na dalsze życie.
Waka, miałam napisać ale juz odpuscilam.
Wiesz w nastepnym wcieleniu mogłabys zostać moim mężem lub zoną
Kurcze ale frajer z tego twojego faceta że tak wartosciowa kobietę puscił.
Punkt wyjściowy:
Najpierw zacznij od siebie- jak dojdziesz dlaczego to zrobiłaś,co tkwi wewnątrz Ciebie, że jesteś zdolna do takich rzeczy jak zdrada..
Że tak łatwo rozkładasz nogi przed innym ....
I co gorsza, z żonatym facetem, mająć świadomość jaką traumę przejdzie jego żona, jego dzieci... I Twój mąż....
Czytając to co napisałaś, prezentujesz póki co mentalność Kalego...
Cytat
Nie moja droga- zacznij mówić w liczbie pojedyńczej: ja nie umiałam!
Dla mnie osobiście to co tutaj piszesz jest tylko pokazem Twojego egoizmu...
A wasze małżeństwo już dawno już przestało istnieć i tutaj nawet nie ma o co walczyć...
Bo można walczyć ale tylko o to co realnie istnieje....
O to co istnieje walczyć nie trzeba.....
beznadziejna napiszę do ciebie później- zmień nick
Nie kojarze watku opisanego przez meza ,podajcie prosze nicka .
Moglo byc gorzej.Wyobraz sobie ,ze maz wchodzi do pokoju w burdelu i zastaje tam Ciebie
No i w Waszym przypadku moglo dojsc do mimowolnej i nieswiadomej zemsty na kochanku.Maz zarazony przez jedna z dam zaraza Ciebie , a Ty kochanka.
Cytat
ależ masz , przeczytaj jeszcze raz co napisalaś
Cytat
Cytat
nie dziel winy na pół, kazdy odpowiada za swoje czyny. Twój mąz nie jest winien tego czego się dopuściłaś. To byl Twoj wybor i tego chciałaś.
Cytat
czyli jak? nastepnym razem jak nie spełnisz jego fantazji to znów sobie pójdzie? bo (...)
Tobie jak mąz na cos nie pozwoli, nie dostaniesz czegoś oczekujesz to (.....) weźmiesz sobie to "coś" wbrew woli rodziny, męza, kogoś komu moze to "coś" ukradniesz ?
Co to za tok myslenia? czemu mają słuzyć te wywody bo ja nie ogarniam?
Na początek proponuję zaczać kazdy dzień od takiego oklepanego sloganu
"Nie traktuj(nie ró
Delikatnie mówiąć, jak dalej będziesz mieć taki bajzel w glowie to jeszcze nie raz i nie dwa kogoś skrzywdzisz.
Powiem Ci tak, gdybym Cię znała osobiscie nigdy nie pozwoliłabym Ci przkroczyc progu mojego domu. Nie dlatego że bałabym się o mojego męża ale o siebie i moja rodzinę. Bałabym się do ciebie plecami odwrócić, twojej nieobliczalności, braku skrupułów i braku racjonalnej oceny i egoizmu z jakim postapiłas wzg swojej rodziny a przedewszystkim dzieci.
Nie zastanawiaj się teraz ile forsy wydał twój mąz, że nie spełniałaś jego oczekiwań bo to nie ma znaczenia.
Cytat
niech to się stanie teraz twoim priorytetem
Waka, rozumiem że aniolem nie był skoro go kopnełas
Komentarz doklejony:
Poczytaj to forum, zobaczysz czym ludzie w zyciu się kierują, jakie mają, wartosic, priorytety. Może ci coś zaświta..
Komentarz doklejony:
Stworzyliscie oboje otwarty zwiazek. Skoro wam się to podobało to moze poprostu trzeba to zaakceptować , zadbac o zdrowie i już, byle nikogo nie krzywdzić np. czyjejś żony czy męza.
Bzdura, bzdura, wymówka. Jak chcecie się nawrajem usprawiedliwiac to może od razu to zakończyć. To że się oddaliliście nie miało żadnego znaczenia. Kazdy zdradzający po fakcie doszuka się wymówki aby usprawiedliwić swoje nikczemne zachowanie. Wyrzuty sumienia choćby podświadome kazy ma i chce je jakoś ukoić.
Prawda jest taka że okazaliscie się egoistami i postapiliscie niemoralnie. I to jest powód zdrady.
Jak dla mnie koncentrujecie się na sprawach nieistotnych a nie martwicie tym co szokuje.
Musicie mieć jakieś kompleksy. I tu jest problem. Poza tym oboje o sobie piszecie, że jesteście nic nie warci, beznadziejni itd. Skoro nie potraficie polubić, pokochać samych siebie to jak możecie kochać swoją połówkę.
Najpierw skupcie się sami na sobie , a dopiero potem ratujcie małżeństwo. Myślę że może Wam się udać, oboje tego chcecie, szukacie tu pomocy więc to dobry znak.
Może jakaś terapia, tylko u kogoś dobrego i nie po to żeby taplać się w przeszłości.
Dorotka123 Ja nie szukam żadnego usprawiedliwienia ale jadnak jakies przyczyny tego były ,zdrada nie bierze sie sama z siebie bez powodów. nie zdradzalismy się przez całe nasze małżęństwo,czyli jakis powód musiał być tak jak oddalenie sie od siebie. nie szukam żadnych wymówek naprawdę.na zdrade może sie złożc wszystko.
Ja33 przyczyną zdrady nie były nieporozumienia w związku ale to że jesteście zakompleksionymi egoistami.
Wiesz jest taka scena z filmu z Bogusławem Lindą i tekst który idealnie do Ciebie pasuje:
-Bo to zła kobieta była.
Przykre ale prawdziwe, doszukujesz się winy na zewnątrz. Sama musisz się zmienić.
tak wiem zła kobieta jestem.
Masz zacząć pracować nad sobą i nie pisac bzdur że zdradziłam bo cos tam. Zdradziłaś bo chciałaś i tyle i kropka.
Przeczytaj swoją przedostatnia wypowiedź. Sama sobie przeczysz. Niby nie szukasz wymówek, a za chwile że przecież zdrada nie bierze się sama z siebie bez powodów.
Powodem jesteś Ty sama, chciałaś i to zrobiłaś.
Na to co zrobiłaś (dla Twojego męża też się przyda)jest stara sprawdzona metoda:
Rachunek sumienia
żal za grzechy
mocne postanowienie poprawy
spowiedź (o ile wierząca)
zadośćuczynienie
Ja33 pamiętam, co pisał Twój mąż, najpierw trochę się denerwował, ale potem zaczął patrzeć na siebie krytycznie i raczej było to szczere, faktycznie źle poczuł się , ajko tak postępujący facet. Na koniec bardzo mi się spodobał, bo w taki naprawdę bardzo dojrzały sposób podsumował swój wątek, nie pultał się, na nikogo nie zwalał winy, tylko wziął wszystko na swoją klatę, on chciałby ratować Wasze małżeństwo, ale zrozumiał, że po tym wszystkim, co się stało Wy nie macie już szans. To był bardzo smutny i przygnębiający wątek, dlatego tak dobrze go zapamiętałam. Ciężka i wyboista droga przed Wami, musicie skorzystać z pomocy osób trzecich i kto wie? Może jakimś cudem uda się Wam, jednak swoje winy musicie w jakiś sposób odpokutować, szczególnie Ty( przykro mi bardzo). Trzeba jakoś Wam pomóc i na nikogo nie zwalaj winy, bo nikt nie kazał ci chodzić do żonatego, pod groźba pistoletu nie chodziłaś, zachowałaś się egoistycznie i podle w stosunku do żony lowelasa, która w niczym ci nie zawiniła. Jego zona powinna wiedzieć o całej sprawie, ponieważ też ma prawo wyboru.Zastanów się nad tym.
Dzisiaj przeczytałam to co napisał mój mąż, niczego innego sie nie spodziewałam ,acz kolwiek wcześniej nie chciał mi pokazać tego,dzisiaj dziekitobie to znalazłam. to co apisał to ja już wszystko wiem, jak jestem bezduszną i bezwzględna egoistką,jak bardzo skrzywdziłam jego ,dzieci żone tego mojego BYLEGO lowelasa,jestem podła nic nie warta kobietą musze zapłacic teraz za to. biore wszystko na siebie bo to kobieta powinna być podporą małżęństwa ,rodziny ,domu. wszystko spieprzyłam.
Mi pomogla taka krytyczna ocena rozumiecie nie w 4 oczy gdyz uwazam ze ludzie w bezposrednim kontakcie nie mowia w takich sytuacjach prawdy z jakis powodow albo staraja sie to ujac jak najdelikatniej (taka proba doraznej pomocy ze sie uda i nie bedzie zle)wlasnie na takim portalu jak ten mozna obiektywnie dowiedziec sie co ktos sadzi o tym wszyskim sa tu i zdradzacze i zdradzeni kazdy ma lub mial podobny problem,wpisy sa rozne i krytyczne i pomocne i rowniez neutralne.
W moim przypadku widze teraz realnie i juz nie obwiniam zony tez uwazam ze to co sie stalo jest wylacznie nasza wina i stalo sie z naszej winy kazdego z osobna caly czas mam w pamieci wpis oceniac to czy ja jestem bardziej winny czy zona to tak jak porownywac glupiego do glupszego utkwilo mi w pamieci napisane prosto ale daje duzo do myslenia zrozumialem ze nic co ona zrobila przed moja zdrada nie bylo powodem do tego zebym poszedl do burdelu to tylko byla taka moja wymowka azeby troszke sie oczyscic wroc zeby moja wine przelac na zone ze to przez nia ale niestety zawsze mialem wybor zawsze moglem przeciez wyjsc i wrocic do domu i pogadac.
Dzięki za słowa otuchy ,wiem napewno że jeśli ciągle bedziemy do tego wracać to nic dobrego z tego nie bedzie,jak narazie ciężko jest z tym odcięciem, bo albo ja albo mąż cos palnie i już jet wypominanie, tak jak dzisiaj. zrobiliśmy to co zrobiliśmy i albo nas to czegoś nauczy albo nie ,jeśli nie to jesteśmy naprawdę nic nie wartymi istotami na tej ziemi. dzieci mamy córke i syna.córka juz dużo rozumie i widzi co sie dzieje i mam okrutne wyrzuty sumienia że nie dajemy im żadnego wzoru do naśladowania ani też żadnego bezpieczeństwa,myślelimy do tej pory tylko o sobie. Dzisiaj mam strasznego doła i wszystko widzę w czrnych barwach ale jednak mam tę odrobinę nadzieji że nam się uda,że Ty Traszku przestaniesz o wszystko obwianiac mnie a ja Ciebie,prowadzi to do nikąd, czyli do zakończenia naszego małżeństwa. A czy tego chcemy???
'włącz rytmiczną muzykę od której twarz się rozjaśnia-z uśmiechem popatrz na męża.Uśmiech rodzi uśmiech/tak jak na złość odpowiada się złością/Po obiedzie idźcie na spacer,później na lody.Wychodźcie razem z domu/nie na zakupy/poza domem trudniej o pretensje.Zacznijcie umawiać się na randki/jeżeli to możliwe ze względu na dzieci/kolacja,może kino,piwo.Jeżeli dzieci za małe to zorganizujcie czasem ,,randkę"w domu.Pooglądajcie stare zdięcia,przytulcie się,mówcie do siebie o tym co lubice w partnerze/ale tylko szczerze/Otwórzcie się na siebie,bo jeżeli chcecie naprawiać tylko ze względu na dzieci to to nie przetrwa -samotność we dwoje was zniszczy.Powodzenia .
Niestety siedzę z dziećmi w domu,mąz pracuje. dzisiaj nawet na naszykowanie objadu nie mam natchnienia,siedze i gapie sie w ten ekran jak by to miało mi pomóc.zdjęć nie pooglądamy bo mąż wszystko gdzies schował,nie może na Nas patrzeć. można powiedziec że on całe nasze małżęństwo uznał za nieudane,
mam wrażenie że Wy po prostu nie potraficie wybaczyć sami sobie, zaakceptować popełniony błąd. Tak okropnie o sobie samych piszecie.
Chyba czas najwyższy powiedzieć sobie : zrobiłem/łam źle i wiecej sie to nie powtórzy. I na tym koniec, żadnego umartwiania sie, wmawiania sobie jaka/i to jestem beznadziejna/y itd. Takie katowanie siebie nie wróży nic dobrego, spada na dno totalne pewność siebie i chec do życia. Po co to Wam? Chyba chcecie być szcześliwi. Wasze dzieci chca tylko żeby mama i tata sie uśmiechali i tyle.
Ja33 zamiast myśleć o tym jaka to ja zdołowana, czas sie zastanowic co by tu zrobic żeby poprawic sobie humor. Jakies małe rzeczy: smaczna kolacja, dobra książka, film.
I rzecz najważniejsza, nie róbcie nic na siłe. Jeśli bedziecie robic romantyczne wieczory na siłe, żeby ratowac małzeństwo to to sie nie uda. Jesli jednemu z Was to nieodpowiada to o tym mówi, a nastepnie każde samo zajmuje sie rzeczą która go zwyczajnie cieszy. Musicie zadbac o siebie. Potrzebujecie czasu żeby sie z tym uporac. Cierpliwość i szczerosć.
I od dzis zakaz myslenia i mówienia: jaka/i to ja beznadziejny. Depresji chcecie sie nabawić?
No i pozytywne myślenie: Uda Wam sie, potrzeba tylko czasu.
Komentarz doklejony:
a romantyczny wieczór nie musi zakończyć się seksem,nie teraz.
Komentarz doklejony:
w seksie nikt nikomu nie musi dorównywać to nie wyścigi.Trzeba wiedzieć co kto lubi mąż ma podążać za tobą /nie za kochankiem/a ty masz spełniać fantazje męża/w granicach rozsądku/a nie rywalizować z prostytutkami.Jak poczujesz się pewnie,bezpiecznie z mężem to i na eksperymenty może się otworzysz-wszystko dla ludzi.Ale to kiedyś,Teraz trzeba odszukać bliskość emocjonalną , pielęgnować ją,podkręcać,ocieplać a kiedy przyjdzie ochota na seks dać go sobie z uczuciem -nie z wyrachowania.
To tylko objaw Waszych kompleksów. Może dobry terapeuta pomógłby w rozmowie.
Cytat
nie ty powinnas być podporą a WY dla siebie i rodziny.
Uciekasz ze skrajności w druga równie niebezpieczną skrajność. Raz próbujesz przerzucić wine na męża a teraz bierzesz wszystko na siebie. Pracuj nad sobą, biczowanie siebie ani tobie ani wam nie pomoże .
Nie wszystko jest twoją winą - ty masz swoje a twój mąż swoje.
A skąd wiesz co on myśli skoro macie ciche dni?
Po co te ciche dni? Komu one służą.
Chyba powinniście udać sie po pomoc, dobry psycholog.
Stwierdziłaś ze nigdy nie dorównasz takim laskom? Czy chodziło o to co powiedział maż czy może o Twoje kompleksy?
powoli i do przodu ale cos się dzieje..
Cytat
To że widzimy czyjas atrakcyjność czy długie nogi czy tez super faceta to chyba oczywiste, a to w jaki sposób to komentuje czy reaguje to druga sprawa.
Osobiscie tego typu tekstów u mężczyzn nie toleruję. Sa płykie, prostackie i obciachowe. Zawsze kojarzyły mi się z takimi "ślimakami" którzy na widok kawałka gołego ciala dostają małpiego rozumu.
Mój mąż miał kiedyś takiego kolegę z którym i od którego nauczył się paru durnych zachowań i tekstów. Powiedzialam mu że jeżeli tak się ma zachowywać to ma iść metr przedemną lub metr za mną bo ja sobie z nim wstydu robić nie będę jak spotkam kogos znajomego.
Chyba mu głupio było chodzic obok bo dość szybko wrócił powrócił do rzeczywistości
Nie wiem czy dobrze wyczytałam "między wierszami" że takie wzdychania męża to nie pierwszyzna, więc tym bardziej rozumiem ze zabolało no bo ileż można.. to znaczy można- wpaść w kompleksy które chyba trochę miewasz.
A bieliznę kupuj sobie sama. Sama najlepiej dopasujesz model
Tak ,kiedyś mi to gapienie sie i mówienie jaka to super laska nie robiło na mnie wrażenia,tylko teraz wobec tych problemów które mamy widze jak mało uwagi mąz zwracał na mnie,to co pisze to juz wszystko wie,bo mieliśmy całkiem niedawno taka ostra powazna rozmowę,powiedziałam wszystko co chciałam powiedzieć, Może to co powiedział o tej mulatce było nie świadome z jego strony,albo chciał mi poprostu dogryżć,niewiem,wiem tylko że zabolało. z ta bielizna to musze sie wstrzymac ,nie chce mnie w takiej bieliznie oglądać .
Zasada nr 1: "On sie nie domyśli".Komunikujemy wszystko jak krowie na rowie.
1000/1000
Mam dokładnie takie samo zdanie, właśnie o tym wcześniej pisałam.
Wam proponuję związek otwarty, tak żyje coraz więcej ludzi, zawsze można miłość oddzielić od seksu.
Komentarz doklejony:
@ja33 trzymam za słowo
musisz być silna, szczera i nie możesz strugać foch bo on struga.
Cytat
Waka- nie walczy się o coś, co już dawno nie istnieje. O to, co istnieje walczyć nie trzeba......
Mogą próbować zbudować nowe małżeństwo ale osobiście wątpię aby to miało jakiekolwiek szanse....
Ona jest zwykłą egoistką która myśli wyłącznie poprzez pryzmat wlasnego ja....
Pewnie stąd zmiana nicka....
Jak im się ta sztuka uda, jak ona zmieni swoje egoistyczne podejście - Waka, uwierzę w cuda...
Komentarz doklejony:
Bazyl61-jakie to ma znaczenie?
Facet, w przeciwieństwie do niej, wziął swoją winę na klatę i nie zwala na nikogo winy....
Za to ona to popis egoizmu.....
Jaka to ja biedna i skrzywdzona....
Nie dość, że kochanek wypiął na nią swoje cztery litery, to jeszcze mąż nie chce jej uwierzyć w cudowną przemianę i nagłą eksplozje jej miłości do niego......
Tak na prawde to oboje mają na sumieniu niezłe grzeszki i nie ma co porównywać.
Widać że oboje chcą spróbować jeszcze raz. Rozwód zawsze można dostać. Wszystko zależy od nich. Jak na razie to nie potrafią sie wogóle porozumieć. Nadzieja w dobrym terapeucie i odkompleksienu Ja33. sory ja33 ale taka prawda
troszke żeby było jasne mój lowelas nie wie że mój mąz kogos miał, w moim romansie nie było nawet krzty miłości ,to co czuje to wiem, lwelas nie puścił mnie kantem ,i uwierz mi miałam nie jedna sytuację żęby znów sie z nim spotkać ,jednak tego nie zrobiłam , może i jestem egoistką jak tu wszyscy piszecie za to mój mąż jest chodzącym ideałem ,niewiem kim waka jestes ale jesteś niesprawiedliwy/wa.
A koszty odbudowy są zbyt wysokie aby to miało jakiekolwiek sens... Stąd moja opinia o braku szansy na obudowę z tych ruin, jakie pozostały....
Tylko dzieciaków żal, że akurat na takich rodziców trafiły....
No cóż, na ich nieszczęście rodziców nie można sobie wybrać...
A koń jaki jest, każdy na podstawie Twoich postów widzi doskonale...
Obłuda, egoizm i zakłamanie.
Nam niczego nie musisz już udowadniać.
Miedzy bajki możesz włożyć to, że nie bylo uczucia do lovelasa....
Tia, już Tobie uwierzyłem....
Prędzej uwierzę w garbate aniołki lub kosmitów......
Komentarz doklejony:
Które...
Komentarz doklejony:
dziwki czy kochanek- co za różnica , zdradzali się nawzajem
Niedojrzali ludzie o mentalności dzieci wzięli się za zabawę pod nazwą małżeństwo.....
Tylko ani jedno ani drugie nie wiedziało tak naprawdę na czym to wszystko polega....
W międzyczasie urodziły się na swoje nieszczęście dzieci....
I na tych dwoje niby dorosłych ludzi o mentalności dzieci spadł dodatkowy ciężar, ktorego już nie potrafili udźwignąć....
Bo w międzyczasie jednego z nich w arkana seksu wprowadzały dziwki, a drugie uczyło się seksu w ramionach lovelasa....
I tyle moich uwag w tym wątku...
Komentarz doklejony:
Ja napiszę tak:
Niedojrzali ludzie o mentalności dzieci wzięli się za zabawę pod nazwą małżeństwo.....
Tylko ani jedno ani drugie nie wiedziało tak naprawdę na czym to wszystko polega....
W międzyczasie urodziły się na swoje nieszczęście dzieci....
I na tych dwoje niby dorosłych ludzi o mentalności dzieci spadł dodatkowy ciężar, ktorego już nie potrafili udźwignąć....
Bo w międzyczasie jednego z nich w arkana seksu wprowadzały dziwki, a drugie uczyło się seksu w ramionach lovelasa....
I tyle moich uwag w tym wątku...
Rozmowa na tym etapie o uczuciach miedzy ja33 i traszek to jakaś pomyłka. Traszek co prawda zrozumiał swój błąd i mam nadzieje że go wiecej nie popełni, niemniej nie potrafi sie pogodzić ze zdradą żony.
Ja33 również nie wybaczyła meżowi zdrady, a na dodatek jej kompleksy nadal istnieją i nie pozwalają trzeźwym okiem spojrzeć na swój romans, stąd te wszystkie wymówki. Niestety też sie podpisuje że jeśli nie weźmie sie za siebie historia romansu może sie powtórzyć.
Oni/Wy jeszcze nie przetrawiliście co sie stało. Tak na prawde to nie ma już ich związku, przepadł bezpowrotnie. Mogą jedynie stworzyć coś nowego, trzeba sie tylko właściwie do tego zabrać i oczywiście obie strony muszą chcieć. Jeśli nie to nie ma to sensu.
I bez fachowej pomocy to sie nie uda.
..,,Po tym wszystkim ona twierdzi ze chce byc ze mna ze mnie kocha ."....uczucia w dużej mierze sa kwestią decyzji, osobistego wyboru?????albo chcemy z kimś być bo tęsknimy,kochamy,potrzebujemy albo nie uczucia ,to nie kwestia wyboru.Rozmowa o uczuciach między nimi bez sensu,ale muszą się przyznać przed sobą czy kochali się zanim sprawy wypłynęły czy to były kłótnie,dom,dzieci.....i nic się nie zmieniło.
Jakie to ma znaczenie czy zdradazała fizycznie czy psychicznie, zwłaszcza teraz. Zdrada to zdrada, kazdy ma jej swoją ocenę. W mojej zdrada fizyczna nie umniejsz psychicznej. Towarzyszą jej również róznego rodzaju odczucia, fantazje fascynacje które zostają z kimś czy są dane komuś, więc jak dla mnie powiedzialabym ze to podwójna zdrada ta gorsza ale to wyłacznie moje odczucia.
Mam takie samo zdanie jak Dorotka, ja33 ma kompleksy, ma słaba osobowość (pomijam kwestie moralne czy sumienia bo to oczywiste) z tąd jestem wstanie uwierzyć ze taki sposób na poprawę byle jakiego zycia sobie wybrała, zniowo teraz sobie zbiera.
Chciałam tez zauwazyć że jak traszek tu trafił spiewał dokładnie tak samo jak jego zona. On juz zrobił pierwszy krok czy zrobi drugi tego nie wiemy, checi są. Ja 33 na razie błądzi, ale zaczyna cos tam..
Nie dawno był tu taki jeden zdradazacz co szukał pomocy, jak twierdził zrozumiał swój bląd tylko jakoś szybko się zmył jak poznał nasze opinie. Skoro trafił tu traszek teraz ja33 pisze to ( może się myle) może ich chęci sa szczere, w końcu na zmiany nigdy nie jest za późno
Ja33, nadal macie problem na linii komunikacji. Pisał o tym twój mąż i niestety nadal się nic nie zmienia. Wasze fochy i karanie się do niczego nie prowadzi. Nie rozmawiacie ze sobą tydzień i co z tego wynikło. Ty wiesz o co masz zal do męza , traszek jak niejednokrotnie ktos tu podkreslił inteligentny facet, nie uwierzę ze nie wie o co Ci chodzi.
Traszek pisze że cie nie kocha, jednak tu przysłał.. dajej jednak sie kłujecie, dalej nie komunikujecie. Jest gorzej bo waszym celem jest dac przytyczka drugiemu za to co zrobił.
Musicie ze sobą rozmawiać i nauczyć się ze soba rozmawiać. Zanim cos palniecie czy zrobicie, właczcie myslenie bo temony przeszłości wracają szybciej niż rozsadek.
Moze traszek był przyzwyczajony do takiego zachowania, ty tez w innej sytuacji może byś się zasmiała z durnego teksu, odwóricila w żart i tez mu przytkneła.. ale to juz nie jest to co było kiedyś i nie będzie. W obecnej sutyuacji, podkreslam w obecnej bylo to nie taktowne i zniechęcajacę ciebie.
Teraz musicie stworzyć nowa jakośc zycia. Właczcie myslenie.
Cytat
nosz kurna, proste że facet może mieć takie odczucia, kto sie tak nie czuje po zdradzie. Ciekawe jak by się poczuł w obecnej sytuacji gdyby to ja zaczeła rozkosznie wzdychac na widok jakiegoś jakiegos adonisa. Napewno jego zdruzgotene ego zostało by podbudowanae..
ty strzelasz foch a on nie ma nic do powiedzenia
ty masz chyba niskie poczucie kobiecości teraz jest jeszcze bardziej zniszczone co równiez jest oczywistym etapem więc po co twój mąz się tak zachowuje? Nie wie tego? dziwne, przecież sam jest w podobnej sytuacji.
To swiadczy tylko o tym że nadal nie liczycie się ze soba i swoimi uczuciami. Niby ****erela, błachostka ale mowi o was wiele.
Kazdy ma inne granice tolerancji. Tam gdzie kończą się twoje granice zaczynają traszki. Przekroczyl je i ma to gdzieś. Może się odegrał za jakąś kłótnie, no już nie wiem tylko po co i co mu to dało...
tak to nic nie wskóracie, nic!
demony będą wracać a wy musicie sobie dawac z tym radę jezeli chcecie zbudowac rodzinę.
Wczoraj siedzieliśmy w pokoju, wygłupialismy się, drwzi były zamkniete. Syn gdzies wychodził, cos usłyszał, potem wydzwaniał coś dopytywał.. myslę o co chodzi? a no chodziło o to, że myslał że ja płaczę..... i tak to jest, ze czasem błacha sprawa, drobiazg na który kiedys nie zwrócilibysmy uwagi przywołuje strach. czasem coś wyolbrzymimy lub zobaczymy w krzywym zwierciadle. No kto tak nie miał.
Musicie się ze sobą komunikować. Póki co nadal robicie tak by zyć obok.
Podjęliscie wyzwanie to je realizujcie albo
Komentarz doklejony:
i żeby nie było że cie bronie, bo przypuszczam że ty tez potrafisz dopiec
a tak poza tym.. ale wysyp tematów.. ech..
Bowiem zarówno jedno, jak i drugie swoje kompleksy leczyło, jak na małżeństwo, w sposób dziwny i ciekawy ...
Mąż chodził na dziwki, ja33 kurowała się w ramionach kochanka...
Zadno jednak w trakcie tych specyficznych kuracji nie myślało o konsekwencjach dla uczuć ich dzieci ani o tym, jak poczuje się druga strona, gdy te swoiste "kuracje" antykompleksowe się wydadzą ...
Co się zresztą faktycznie stało...
Dlatego napisałem, że pełni kompleksów dorośli o u umysłach dzieci wzięli się za małżeństwo
Cytat
ja33
Powtórzę, tutaj nie ma czego naprawiać.
Bo rozpierducha, jaką sobie wzajemnie zafundowaliście jest porównywalna do ruin pozostałych po nalocie dywanowym setek bombowców...
Naprawia to się drobne usterki.
Z ruin już tylko można zbudować coś nowego...
Wykorzystując np. ocalałe cegły....
Skoro chcecie, to zacznijcie budowę nowego nie od doopy strony, czyli od dachu, a od wylania, mówiąc już tym językiem, zdrowych i solidnych fundamentów i na nich dopiero postawienia solidnego domu...
Czyli najpierw zbudowanie właściwej komunikacji między wami, opartej na wzajemnym szacunku i prawdzie(co w waszej sytuacji będzie karkołomnym wręcz zadaniem), jasnym wytyczeniu granic prywatności, a następnie mocnym pokochaniu siebie wzajemnie i zaakceptowaniu siebie, takimi, jakimi jesteście.. Oczywiście z uwzględnieniem wyelimowania swoich wad, w tym źle pojmowanego egoizmu- na jakie macie sami wpływ...
Jedno musicie oboje wiedzieć i to zaakceptować- tego co było już dawno nie ma...
Mimo mojego sceptycyzmu, mimo wszystko zyczę aby Wam się udało....