| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Edek_2 | ![]() |
Rognar | 00:08:30 |
Anetastp | 00:31:26 |
Landexpzglosy | 00:43:16 |
Julianaempat... | 01:26:47 |

Dzisiaj jest kolejna rocznica naszego ślubu. Od wczoraj między nami jest już koniec. Żona mnie nie kocha a ona wciąż dla mnie jest wszystkim co mam. Byłem nikim a dzięki niej coś znaczyłem. Mamy dzieci. Kochamy je ponad wszystko. Żona nie przestała mnie kochać dzisiaj. To był proces powolny. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że tak najbardziej to od 2 lat. Powód? Kłótnie i to co podczas nich mówiłem do niej. Rzeczywiście można znienawidzieć drugiego człowieka za takie rzeczy. Teraz wiem, że kochać też. Fakt sugerowała mi separacje i rozwód już dawno temu. Byłem słaby żeby to zrobić. Nie chciałem rozwodu. Bałem się samotności. Zanim ją poznałem byłem długo samotny. Za długo. Tak bardzo, że jest mi wstyd. Nikt mnie nie chciał bo byłem biedny, mieszkałem z rodzicami. Brak wiary w siebie itd. Nie jestem brzydki czy coś. Po prostu nie byłem idealną partią do wzięcia. Byłem tego świadomy. Odbiło to się to na mojej psychice. Strach przed utratą kogo kochałem odbierał mi resztki normalności jaka we mnie tkwiła. To się zmieniło. Stałem się niezależny finansowo. Poznałem swoją żonę. Zakochała się we mnie. Nikt mnie tak nie kochał. Byłem najszczęścliwszym farciarzem . Jestem przyzwoitym człowiekiem. Nie pije i nie chodze na imprezy bez mojej żony. Ale najgorsze jest to, że pojawiali się inni mężczyźni w jej życiu. Zaczęła się zakochiwać w innych. Na moje szczęście ktoś jej odmówił bo mnie znał i nie chciał mnie zranić bo chwile wcześniej jego kobieta go zdradziła. Pojawili się następni. Wolni. Nie w związku. To ludzie, którzy po pracy idą się wyspać a gdy wstaną i nie jest to jeszcze weekend i nie imprezują siadają na facebooku i się bawią, i prawią komplementy innym kobietom. Badają teren. Wyszukują łatwych zdobyczy ze swojego otoczenia z pracy. Kobiet, których mąż już nie zaskakuje. Który po prostu jest. Natomiast ty mający rodzine i o nią się troszczący, kochający swoją żone - stajesz się na ten czas nianią dla dzieci i sprzątaczem w domu bo samo się nie zrobi. Wpadasz w rutyne. Bywasz zmęczony. Popełniasz klasyczny błąd i zaczynasz zaniedbywać żone. Mniej komplementów, nie zawsze dostrzegasz że zrobiła sobie brwi. Ona to zaczyna postrzegać jako brak zainteresowania z twojej strony. Żona jest niezadowolona. Opowiada koleżankom, czasami kolegom. Wieść się roznosi. Twoja żona staje się celem. Zaczyna się gra. Małe podchody. Badanie na co kobieta jest gotowa. Następnie spotkania kawa itd. Niewiele mi zostaje z wypłaty bo idzie na rachunki i rodzine. Nie masz pieniędzy dla siebie, na nowe ciuchy, perfumy siłownie itd. Oni to mają. Stają się niezłą partią do wzięcia. Tacy ludzie pobudzili wyobraźnie mojej żony. Mają dużo czasu na wypoczynek i nie są przez to rozdraźnieni przez co też mniej skłonni do kłótni. Komplementy sypią się podręcznikowo. Twoja kobieta jest oczarowana bo mężczyźni mogą być lepsi niż ich mąż. Nie dostrzegają twojego poświęcenia. Twoja żona nie chce słyszeć, że trzeba zrobić to i to , że trzeba zapłacić rachunki czy oszczędzać pieniądze dla bezpieczeństwa rodziny. O wiele przyjemniej się słucha zaproszeń na kolejną impreze bez męża gdzie nikt od ciebie nic nie wymaga oprócz dobrej zabawy.
Udało się im. Odebrali mi żone. Zniszczyli rodzine. Podłe kreatury myślące tylko o własnej przyjemności. Stałem się wrakiem ale co was to obchodzi. Nie jesteście godni mojej żony a być może innych kobiet. Nie jesteście i nie byliście jej przyjacielami. Jak kobieta jest łatwym celem to jej się pokazuje, że życie które miała jest coś warte. Że jej mąż ma uczucia. Ja ją kocham a wy chcecie się tylko dobrać do niej. Kto weźmie moje dzieci? Będziecie na nie robić? Zaopiekujecie się nimi? Będziecie je przytulać i mówić im jak bardzo je kochacie. To wy powinniście cierpieć i płakać a nie ja. Boże pomóż mi bo nie mogę tego znieść. Znowu jestem nikim. Błagam.
Chce umrzeć ale jestem tchórzem. Najmniej się boje skoku z wysokości. Powinno być najłatwiej. Potrzebuję jeszcze trochę czasu. Co ja mam powiedzieć mojej córeczce? Nie jedźcie po mnie... proszę. Pomóźcie mi. Chce żyć dla mojej córeczki ona jest taka mała i tak mnie kocha tyle, że ja już nie mogę. Ja kocham moją żone a ona będzie z kimś innym.
Przepraszam za wszystko.
Bycie zdradzonym to jest straszliwy ból, ból który trwa długo i wydaje się nie mieć końca. Ale Ten ból mija. Nie umiem ci odpowiedzieć na pytanie co i jak będzie, ale czuję w tobie dobrego człowieka, więcej czuję człowieka, który ma dość sił aby to wszystko unieść.
Wydaje mi się, że jesteś wierzącym człowiekiem. Polecam ci moje linki. Po prawo jest opcja przydatne linki. Tam wybierz linkowisko gupiej dla wierzących. To są różności, które mi pomogły w pierwszym najtrudniejszym czasie. Może i tobie coś dadzą.
współczuję... domyślam się co przechodzisz... podobnie myślałem dwa lata temu... bardzo podobnie...
Dziś jestem jednak już zupełnie innym człowiekiem - i nadal jest przy mnie moja córka...
Pomyśl dziś sobie najpierw tak "komuś jednak się udało z tego bagna wyjść i na dodatek jest szczęśliwy". Potem zastanów się czy nie chcesz tak za kilka, kilkanaście miesięcy powiedzieć o sobie. Jeśli Twoja odpowiedź brzmi "tak" - masz wielkie szanse na sukces. Chętnie Ci w tym pomogę - po to też nadal tu jestem.
Wytrwałości i pogody ducha!
Dar
Jak nie zmienisz podejścia do życia, to faktycznie po co żyć. Masz córeczkę , dla której jesteś opiekunem, bogiem, herosem. I taką fankę chcesz zostawić na lodzie ? Zastanów się, czy warto porzucać TAKĄ PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ z powodu "żony", która ma Cię gdzieś.
Usłyszysz tutaj dużo słów, niektóre mogą być ostre. Ale pamiętaj, że Twoja sytuacja i postawa wymaga szybkiej, mocnej interwencji, jeśli mamy Cię uratować przed Tobą samym.
Trzeba by Cię huknąć w głowę.
Masz dziecko, chcesz je zostawić z ku...ą ?
Przecież to też mój scenariusz, tylko nie było kłótni.
Brassring nie jesteś sam, masz nas.
Musisz się zabrać za Siebie, rób spacery z dzieckiem, izoluj się od niej. Zacznij być ojcem, bo matki dziecko nie ma, to tylko jej urzędowy tytuł.
Piszesz, że kochasz dziecko to chcesz je zostawić ? Oddać obcym ludziom. Idź do psychiatry, najlepiej dzisiaj, opowiedz sytuację, bierz antydepresanty (działają dopiero po dwóch tygodniach).
Ja nie spałem 7 nocy, nie jadłem 3 tygodnie. Ale to skończone
żyję. Żyję dla siebie i moich dzieci, wspaniałych ludzi jest mnóstwo.
Wyjdziesz z tego, tylko musisz chcieć.
Wina za to co się stało, to wina Twojej żony nikogo więcej.
Napisz, ile macie lat, w jakim wieku jest dziecko.
Pamiętaj, masz żyć dla swojej córeczki !!!!!!!!!
Przepraszam, piszę na smartfonie w samochodzie, mam nadzieję że bez byków.
Tylko drobna kosmetyka tekstu
Chłopie jesteś durny, jak but z lewej nogi, podejdź do ściany albo weź wielki obuch i walnij się w łeb.
Chcesz zostawić dziecko z taką kobietą, jakiś cwaniaczek ma je wychowywać zamiast Ciebie ? Co z Ciebie za mężczyzna, czy to co ma Twoja zoneczka między nogami jest dla ciebie ważniejsze od własnego dziecka? Nie masz honoru ani godnosci, jako meżczyzna. Jeszcze takich jęków, to tu nie przeczytałam. To już kobiety potrafią jakoś normalniej rozpaczać, a tu facet i takie teksty. Opamiętaj się.
Komentarz doklejony:
Wiesz co teraz zrób? Otóż weź weż wór pokutny i włóż go sobie na głowę, weź też sękaty kij, na jego końcu uwiesz sobie tobołek, a w nim kawałek suchego chleba i połeć słoniny i idź w świat- niewinnej lelii zostaw wszystko, co posiadasz, wszak tylko dzięki niej stałeś się kimś. Oddaj jej więc wszystko w pokorze i pokłoń się w wielkiej podzięce, ze poświęciła ci kawałek swojego życia, corce powiedz, że jesteś nikim i jako taki niegodny jesteś, by ją wychowywać, czuwać nad jej bezpieczeństwem, karmić jej i poić, Ty jako niegodny oddaj ją w łapy lelii i jakiegoś szczęściarza. Powiedziałam Ci wyraźnie- opamiętaj się , wkurz się na maksa i zacznij myśleć głową. Napisałam to ja, niegodna twojej żony, ja która nie dorastam jej nawet do stóp.
Komentarz doklejony:
miała być do pięt, rzecz jasna oraz karmić ją
Witaj brassring
Chłopie, migiem do psychiatry!!!!!
Użalasz się nad sobą niczym malutka dzidzia!
Tak jak pisze Waka, solidny rozpęd i baranek w ścianę.
Samobójstwo to akt tchórzostwa i wcale nie jest aktem odwagi!
Chłopie, nie jesteś ani pierwszym ani ostatnim, którego zdradziła żona.
Zdrada to nie koniec świata. Potraktuj to jako szansę na nowe lepsze życie ale niekoniecznie już ze swoją qrewną.
Ogarnij się jak najszybciej, bo Twoje dzieci potrzebują Ciebie jak nigdy dotąd!
Nie obwiniaj się za to co zrobila Twoja lafirynda i szukaj odpowiedzi na pytania Dlaczego?
Szukanie odpowiedzi obniży do zera Twoje i tak sprowadzone niemal do zera poczucie wartości.
Skup się wyłącznie na sobie i dzieciaczkach.
Bądź facetem a nie jakąś ciapaciarapcią.
Nie pros, nie błagaj i nie walcz o nią. Nie poniżaj sie, bo stracisz w jej oczach a nic nie wygrasz. Wyjdziesz na zwykłego gamonia i mięczaka a nie na faceta mającego szacunek do samego siebie.
Na wczoraj:
Zbierz i zabezpiecz dowody zdrady i migiem do dobrego prawnika.
Odetnij lafiryndę od swoich pieniędzy. Rozdzielczość majatkowa. Chce się bawić to niech to robi za swoje.
Opłaty na utrzymanie, czynsz pół na pół.... Nie ma zmiłuj się......
Niech Ciebie ręka Boska broni, abyś ją informował jakie zebrałeś dowody i co masz zamiar zrobić.....
Pod żadnym pozorem nie zgadzaj się na rozwód bez orzekania o winie. Zero skrupułów i litości..
Masz postępować twardo i być konsekwentnym....
Bierz się w garść i działaj....
Komentarz doklejony:
Piotr on zareaguje prawidłowo, na razie jest po prostu w szoku, nie wie, co się dzieje, nic jeszcze do niego nie dociera, za moment ochłonie i zacznie działać, jak na rasowego mężczyznę przystało. Jednak takiego jęczenia, jak on, to chyba nikt tu nie uskutecznił, nawet Depresja mu nie dorównuje. Zresztą zobaczymy co on sam tu napisze.
Waka przystopuj trochę człwiek dopiero tu trafił i na starcie nie potrzebuje kolejnych epitetów obnizajacych samoocenę w stylu "durny jak but" piszesz OK ale na początku koszmaru to raczej nie pomaga, zresztą pisał że miał problemy z samodowartościowaniem - Betrayed40
Pan mosiężne kółko musi się zabrać za siebie. Przestać płakac nad
swoim losem. Daj swojej Pani walizki za drzwi i zmień zamki.
Komentarz doklejony:
Cholera jąkam się przy pisaniu i chyba jakaś demencja mnie bierze
Nic nie jest stałe w życiu , nikt nie jest idealny ...
ale też nikt nie zmuszał Twojej żony do zdrady do zabawy bez Ciebie
cierpisz bo kochałes ją bardziej niż siebie choc nie zasługiwała na to
Bol rozrywa pierś ..
Wszyscy to przeszlismy oddając siebie w calości a w zamian otrzymując kopa
Teraz tylko przetrwaj najgorsze , skup się na każdym kolejnym dniu , dzień podziel na godziny , tak przetrwałam najgorsze chwile
Idż do lekarza możliwe że leki Ci pomogą
Nie zamykaj się w skorupie , w żalu, w rozpamiętywaniu dlaczego
Co zrobiłem źle , co mogłem zmienić żeby nie odeszła
Nic nie mogles zrobić , dla niej widocznie zawsze coś byłoby nie tak , ciągle coś byłoby mało ...
masz dzieci ( może jedno nie bardzo ogarnęłam) , dla dzieci trzeba życ , dla dzieci trzeba walczyc
O siebie o zycie o przyszłośc
Jedno cierpienie zafundowane przez mamę już Wasza rodzina przezywa , nie wolno Ci zafundować kolejnego w postaci samobójstwa
Trafiłeś tutaj więc wykorzystaj to co tu otrzymasz a potem tutaj odpracuj to co dostaleś
Każdy trafiający tu człowiek jest nam potrzebny , każda wrażliwa i empatyczna dusza
jesteś potrzebny swoim dzieciom i już teraz mi ...
Twoja historia spowodowała że ileś osób stad odezwało się do Ciebie , nie wolno Ci teraz nas zawieść ....
Komentarz doklejony:
Piotr wiem, że wiesz i go rozumiesz, ale pamiętam doskonale Twoje wypowiedzi i chociaż dało się wyczuć na milę, że szarpnęło Tobą wtedy porządnie, to przecież takich rzeczy nie wypisywałeś, dla Ciebie jasne było od samego początku, kim jest Twoja żona, co ci zrobiła i ponad wszystko zależało Ci na córkach i na nich koncentrowałeś się najbardziej. Dojrzała normalna reakcja mocno wkurzonego i zranionego faceta, a tu, sam widzisz, co ten chłop wypisuje, ja jestem w szoku, mlode dziewczyny lepiej sobie radzą niż on- masakra.
Faceci są słabsi psychicznie, wiecie o tym dziewczyny
Dobrze byłoby, żebyś się odezwał, bo rzuciłeś takiego rozpaczliwca, że martwimy się o Ciebie.
Z tego co nam napisałeś wynika, że jesteś niezależnym, dobrze zarabiającym i przyzwoitym facetem.
A Twoja żona a jest pierwszą kobietą w Twoim życiu.....
Wszystko wskazuje na to, że niestety nie jest tak jak myślisz,
Ona nie pokochała Ciebie lecz Twoje pieniądze. Ty, do szaleństwa w niej zakochany, tego nie dostrzegałeś.
Podczas gdy Ty martwiłeś się o zabezpieczenie bytu rodziny, qrewnę interesowało wystawne życie......
No bo jej się od życia coś należy. Koniec, kropka........
No i dopóki mogłeś jej w jakimś stopniu to dać - maskowała się tak dobrze, że Ty pewnych rzeczy nie widziałeś.......
Cytat
To wtedy, paraliżowany panicznym strachem, stanowczo nie zareagowałeś.
A to było oznaką Twojej słabości. Pokazałeś jej, że cokolwiek zrobi, Ty zakochany do szaleństwa jej wszystko będziesz wybaczać byle tylko została z Tobą.
Piszesz o kłótniach. Podejrzewam, że byly spowodowane jej wyskokami.
Cytat
Kompletna bzdura!!!!!!
Masz wspaniałe dzieciaczki, masz siebie i całe życie przed Tobą......
Uczyniles ze swojej lafiryndy niemal Boga.....
No to strac ją z tego piedestalu......
Daj jej upragnioną wolność....
Ale naTwoich a nie jej warunkach!
Rozwód z orzeczeniem jej winy i prawo do opieki nad dziećmi.....
Otwórz oczy......
Dookoła jest wiele przywoitych kobiet....
Mądrych, potrafiacych odwzajemnić Twoje uczucie....
Jak sam piszesz, jesteś przystojnym facetem.
W czym masz problem?
Uwierz w siebie i zacznij nowe życie.....
Twoja lafirynda nie jest jedyną kobietą na tej planecie.
Nie czyń priorytetu z kogokolwiek dla kogo stałeś się tylko opcją i bankomatem.....
Wez się w garść i pokaż jej że jesteś szanujacym się facetem.
I nie dasz sobą lafiryndzie pomiatac.
Zacznij pokaz siły....
Ma widzieć Uśmiech na twarzy i poker face.
Pokaż jej zadowolego, dumnego i wiedzącego czego chce mężczyznę.
Trzymaj się i pisz tutaj.
Wstań z kolan i walcz.
Ale wyłącznie o siebie i dzieci.....
Cieszę się, że udało nam się na nowo skompletować taką fajną ekipę na portalu. Jesteście świetni. Przesyłam wirtualne piątaki
Brassring, zobacz jak ludzie chcą Ci pomóc. Każdy z nas ma jakąś rolę w życiu i nikt nie jest niepotrzebny.
Zaangażowałeś się tak bardzo, że nie widzisz możliwości swojego życia bez niej.
Co to znaczy, że ją kochasz ? Może wcale nie kochasz, tylko bardzo kochasz siebie przy niej, bo w takim układzie było Ci dobrze ?
Do tego co napisałeś dołóż sobie to, że utwierdziłeś ją w przekonaniu, że nie możesz bez niej żyć, że to ona jest Ci do życia potrzebna, a nie Ty jej i masz tego efekt. Nie musiała się starać.
Zaczęła zakochiwać się w innych ? czyli to nie chwilowa odskocznia, posmakowanie inności a raczej osobowość i realizowanie się w łatwym życiu bez przyszłości i brak zdrowego rozsądku, odpowiedniej hierarchii wartości. Masz kochliwą żonę, dla której inni są ważniejsi niż Ty. Ma inną receptę na życie, a Ty ją dopiero poznałeś.
Będąc mocno uzależnionym, nie zareagowałeś ostro, kiedy był na to czas stawiając na jedną kartę i jesteś teraz gdzie jesteś. Ona jest jaka jest, masz egzemplarz jaki masz, jaki Ci się trafił, ale to Ty nie wyznaczyłeś granic, gdzie może zacząć się robić dla was niebezpiecznie. Inna sprawa, że każdy sam powinien wiedzieć czego chce i jak daleko może się w czymś posunąć, żeby czegoś sobie nie zepsuć, a zwłaszcza tym, którzy w niego wierzą.
Kolesie nie mają tu nic do rzeczy, oni nie mają zobowiązań wobec Ciebie, korzystają z życia i z kobiet, którym się podobają.
Teraz przede wszystkim sam musisz ustalić, czego chcesz od życia i to zrealizować.
Mam nadzieję, że w końcu tu zajrzysz.
jesteś głową rodziny która zasuwa od świtu do nocy, przychodzą stresy, nerwica itp, zaczynają się nerwy w domu bo przenosisz napięcia z pracy i po kilu latach żona ci mówi że nie w tobie czułości, że wrzeszczysz o byle co. Zaczynacie się oddalać i wtedy ona faktycznie szuka czegoś nowego. Jeśli nie otrzymujesz wsparcia i miłości od kobiety to tak to się chyba kończy to chyba schemat. Jak śpiewał klasyk miłość jest wtedy kiedy jedno leci w dół a drugie go ciągnie w górę - i to święte słowa. Bez tego zostaje ból i rozczarowanie...
Trzymaj się chłopie, myśl o dziecku a reszta się ułoży.
Pozdrawiam
Cytat
jesteś głową rodziny która zasuwa od świtu do nocy, przychodzą stresy, nerwica itp, zaczynają się nerwy w domu bo przenosisz napięcia z pracy i po kilu latach żona ci mówi że nie w tobie czułości, że wrzeszczysz o byle co. Zaczynacie się oddalać i wtedy ona faktycznie szuka czegoś nowego. Jeśli nie otrzymujesz wsparcia i miłości od kobiety to tak to się chyba kończy to chyba schemat
Tadeusz123
Piszesz o podobnym schemacie jak było u mnie. Tylko że ja nie przenosiłem swoich problemów z pracy do domu, jak wracałem do domu byłem zmęczony ale uśmiechnięty, bo siły i humoru dodawały mi moje małe dziewczyny, moje księżniczki które witały mnie z uśmiechem. Dla żony mimo zmęczenia znajdowałem czas, dawałem jej wsparcie i pomagałem jak mogłem, duchowo i fizycznie. Pamiętam że ona nie interesowała się moimi problemami, złym samopoczuciem, zdrowiem itd. Teraz widzę że ciężko odbieram od osób mi bliskich, zainteresowanie moim zdrowiem, stanem psychicznym, moją sytuacją. Jestem zwichrowany pod tym względem, chyba zamieniła mnie w coś co nawet nie wiem jak opisać :rozpacz
Komentarz doklejony:
Breassring nie daj się !!!
Idę pracować. :kapitulacja