

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |

Witam,
Długo nosilam sie z tym,aby wyrzucić z siebie to,co we mnie narasta.Wiem,ze takich kobiet jak ja jest tu wiele ..mężczyzn rownież .
Moze zacznę od początku ...byliśmy udana para,oboje po nieudanych pierwszych malzenstwach i tak naprawdę wszystko miedzy nami układało sie super..do czasu..maz zaczął wyjeżdżać na kontrakty zagranicę ,przez pierwsze 2 lata udawało sie nam utrzymywać wież, wiem tez ze wtedy mnie nie zdrazdal ..jednak kolejny projekt tym razem w Holandii..poznał tam w pracy duzo straszą od siebie kobietę ..holenderke ok 45 lat..ona doskonale wiedziała,ze jesteśmy świeżo po ślubie ..ale nie dawała za wygrana..pisała do niego wiersze,o czym jeszcze wtedy mówił,ze ma ..adoratorke..śmiał sie nawet z tego..ja niczego nie przeczuwalam...jednak nasze kontakty zrobiły sie z czasem coraz rzadze ..on nie miał czasu,przecież zapracowany a wieczorami przecież musiał wypoczac..ja w Polsce przytloczona natlokiem obowiazkow..Coraz częściej wymyślal kłótnie, nie chciał rozmawiać ..o moim przyjedzie tez nie wspominał, bo po co? Przecież tam nie ma nic ciekawego.....Postanowilam zawalczyc o nasze malzenstwo, znow zblizylismy sie bardzo do siebie, zaszalam w ciaze,urodzialam wypragnione dziecko, mozna by powiedziec sielanka....O tym ,ze maz zdradzal mnie dowiedziałam sie miesiąc temu,...Ktos zapewne spyta czy wcześniej nic nie czułam ,ze coś jest nie tak?! Oczywiście,dlatego walczyłam o nas,ale nie dopuszczalam do siebie myśli ,ze on tam ma kogoś ...a właściwie to miał..bo to było w 2010 roku..znalazłam zdjecia,filmiki z ich wspólnych wypadów ...mój świat rozspypal sie na kawalki ..Wiem ,ze od tamtego minął juz jakiś czas..ale dla mnie to bardzo bolesne...Twierdzi,ze to był największy błąd w jego życiu,ze zaluje tego co zrobił,ze czuł sie tam samotny itp.ze jestem najważniejsza kobieta w jego życiu ,ze zawsze bedzie nosił w sobie odpowiedzialność za swoją głupotę ..określa to jako ze ..zbladzil..z tego co mowi nawet był sie wyspowiadac...itpwiem,ze to on zakończył wówczas ta "znajomość" ze niby wyrzuty sumienia go zzeraly ..
Nie wiem czy kiedykolwiek bede potrafiła zapomnieć , tego sie chyba nie da..
Zostałam z nim nie tylko ze względu na to,ze mamy małe dziecko,ale głownie dlatego,ze przez ostanie dwa lata po tamtym zdarzeniu układało sie miedzy nami bardzo dobrze,nawet bardzo dobrze.Widze jak bardzo sie stara,zabiega o mnie..czego daje mi wyraz każdego dnia.
Zapomnialabym dodać,ze od tamtego czasu mieszkamy razem....
To co sie nam przytrafiło,to niezbity dowód na to,ze zycie na odległość sie nie sprawdza...
Nadal bardzo go kocham, czuje ,ze on mie także..ale w głębi duszy obawiam sie aby ta sytuacja sie nie powtórzyła ...
Przepraszam jesli opisałam to zbyt chaotycznie,ale tyle myśli przebiega mi przez głowę...
Zastanawiam sie czy faktycznie jest tak,ze ktos kto zdradzil i zrozumiał swój błąd juz wiecej go nie popełni ..czy tez zawsze bedzie szukał nowych wrażeń ...
Nie jest tez prawda,ze faceci zdradzają z ladniejszymi..nie ma na to reguły ..była duzo starsza i zdecydowanie mniej atrakcyjna ode mnie ..a jednak..była ...
Na pewno czytałaś tu masę historii o zdradzie w wyniku związku na odległość.. Niestety takie związki raczej się nie sprawdzają..
Jeżeli go kochasz i już w jakimś stopniu jemu wybaczyłaś to czasem warto próbować.. Niestety nikt nie da gotowej odpowiedzi czy nie będzie powtórki z rozrywki.. Oby nie