Landexpzglosy | 01:02:51 |
JamesTon | 01:45:21 |
P1501 | 02:42:49 |
Rognar | 05:34:11 |
#
poczciwy | 06:21:31 |

Witam Was. Ponad 2 lata zostalem zdradzony (3-miesieczny romans). Bardziej chyba pasuje stwierdzenie wgnieciony w ziemie jak robak. Dalej mieszkamy razem, ale razem nie jestesmy (wzgledy materialne). Ona od 2 lat nie widzi swiata poza mna, zmienila sie niesamowicie, zerwala kontakty z kolega. Tylko, ze ja jej nie wierze. Czy czlowiek, ktory zgotowal pieklo drugiemu moze sie tak diametralnie zmienic? Ja doszedlem do siebie i caly czas realizuje plan odwetu. Ona mysli, ze jest szansa, bo ja jej tak mowie, ale okrutnie sie myli. Nie wiem czy jestem potworem, ale zniszczyla nasze plany na przyszlosc, rodzine (jedno dziecko juz mamy, chcielismy drugie), moja wiare w milosc i czlowieka. Jest mozliwosc, ze czlowiek tak bardzo sie zmienil, nawet jesli wczesniej nawet wlasne dziecko mial gdzies? Macie takie doswiadczenia? Ja w to NIE WIERZE. P.S. nie wie dlaczego to zrobila :) Pozdrawiam.
bardzo oszczędnie napisałes
Może odrobinę szczegółów
np ile jesteście małżeństwem jak wyglądała zdrada itd
jeżeli realizujesz plan odwetu nie doszedłes do siebie
Dojście do siebie to jest pogodzenie się z sytuacją , ratowanie małżeństwa lub rozwód
Odwet to jest zemsta , która nie prowadzi do niczego konstruktywnego , mało tego zadaje ból innym(np dziecku)
Niszczy nas samych i otoczenie
żona zawiniła zdradzając Cię , ale każdy z nas popełnia błedy ..
Zycie mamy jedno czasem nie da się posklejac tego co pękło ale można zminimalizować skutki
w obecnej sytuacji robisz większe bagno z waszego zycia niż zrobiła żona
Nie pochwalam Twojego zachowania , powinieneś poszukac innej drogi do rozwiązania problemu
Nienawiśc jest złym doradcą
Ja się mściłem i nie przyniosło to żadnej ulgi ani satysfakcji i jedynie żal do samego siebie.
Rozpocznij nowe życie z nią lub bez niej i zamknij ten bolesny temat na zawsze.
Będziesz żałował straconego czasu na zemstę, zobaczysz
To nie jest tylko kwestia tego czy ona się zmieni ale bardziej tego czy Ty potrafisz się zmienić aby o tym nie myśleć, aby zapomnieć.
Z drugiej strony żona ma dużą szansę się zmienić dla kogoś innego i temu drugiemu nigdy takiej krzywdy nie wyrządzi.
"nie wie dlaczego to zrobila" a co ci ma powiedzieć, że chciała sobie ułożyć życie na nowo bez was ale plan nie wypalił i została z tobą. Co do zemsty to trwa to już za długo, szkoda czasu zdecyduj się albo ją wywalasz z swego życia albo wybaczasz.
No cóż,jaki to kufa rzymskie.:szoook
Po co tkwisz w związku???Dla zemsty????
Bo rozumiem,że podstawą ratowania ,czy budowania na nowo relacji z tą samą osobą,jest kredyt zaufania oraz brak zemsty.
Tak robią ludzie.
Żyjesz z Kobietą,która ,z tego,co piszesz,wszystko stara się naprawić,a Ty knujesz zemstę.
Zdrada jest nieludzka,Serio.Przeżyłam ją ze wszelkim konsekwencjami,ale knucie z jednoczesnym dawaniem nadzieji to dla mnie świństwo.
Albo się wybacza,próbuje życ normalnie,albo idzie w swoją stronę.
Co chcesz zrobić???_oko za oko,wet za wet??
Jak Bóg Kubie ...???
Zwał to jak zwał.Kobieta przez dwa lata próbuje Cię przekonać do siebie,a Ty drążysz bo nie wierzysz.
A swoją drogą,dwa lata to wystarczająco dużo,żeby nabrać dystansu do całej sprawy.
I do siebie.Przede wszystkim do siebie.
Co prawda zemsta smakuje najlepiej na zimno,ale zimne nie zawsze jest zdrowe,można od niego się rozchorować:cacy
Czy ludzie się czasami zmieniają...
Otóż tak. Co prawda na palcach jednej ręki mogę tylko wyliczyć tych, którym po zdradzie udało się związek odbudować w pełni, ale jest to ponoć możliwe. Jedną z zasad jest przewartościowanie życia.
Porozmawiaj o tym z żoną. Jeśli macie przez to przejść > to wyłącznie razem a nie każde z Was na własną rękę.
Zastanów sie co chcesz osiągnąc. Przez rok po zdradzie mojej zony brałem odwet za to co zrobiła (choć wtedy nie była to dla mnie zemsta, a raczej ucieczka od niej), odpłacałem jej pięknym za nadobne, tak by mogła sie poczuć tak jak ja sie poczułem. Z perspektywy czasu, uwazam ze to ma sens, w moim postępowaniu zobaczyła odbicie swojejgo i mysle, ze pozwoliło jej to wiele zrozumieć, ale odkad dalismy sobie oboje szanse, to po prostu sie staramy. Jesli chciałeś sie mścic, trzeba to było zrobić od razu, a teraz spowodujesz tylko tyle ze Cie znienawidzi, a mysle że nie o to Ci chodzi. Bierz pod uwage skutki swoich działań, a nie tylko ukojenie swojego żalu, zebyś potem nie płakał nad rozlanym mlekiem.
jeśli się tu jeszcze pojawisz...
Trudno mi stwierdzić jednoznacznie, aby z mojego doświadczenia życiowego wynikało (pewnik), że zdrajca po wszystkim zmienia charakter. Mogę stwierdzić, że "mój zdrajca" zmienił się bardzo, na korzyść.
Tyle że ja na to patrzę baaaaardzo podejrzliwie, bo tak jak Ty, nie wierzę aby tak drastyczna przemiana była możliwa i, co więcej, była prawdziwa i szczera. Więc węszę i podejrzewam i obserwuję. I cały czas jestem ostrożna. I pilnuję nowego porządku i zasad, Ale, chciał nie chciał, u nas przemiana jest ogromna. Tyle, że coś w tym musi być. A może jednak...docenił szansę...??????????????????????????????????????????
Czekaj...
Kochasz ją? Czy tylko ewentualnie tak to nazywasz?
Nie bądz tak tajemnicza, powiedz konkretnie cóz to za cudowna zemsta.
Cytat
sorrry ale nie kumam
Jeżeli chodzi o to, czy ludzie się zmieniają? Bywa że tak. Chociaż osobiście nie do końca w to wierze.
Nie przestane byc tajemnicza jesli chodzi o zemste bo nie ma sensu opisywac tu mojego zycia prywatnego. NIe zaluje i nie mam do siebie obrzydzenia. NIe pzrespalam sie z nikim z zemsty bo to uwarzam raczej na kare na sobie. Przez danie w kosc wygralam siebie i przez to mazenstwo choc nie bylo to moim celem. Nie zmienie zdania, bezkarnosc za pozucenie rodziny brak odpowiedzialnosc powoduje powielanie takich zachowan a naszych czasach malo tego akceptacje! Jesli za sama drade badz porzucenie rodziny byly by konkretne kary w sadach (a tak naprawde oprocz alimentow nie ma, zadna kara skoro majac dziecko zakladamy je utrzymywac )to czlowiek by sie 2razy zastanowil.
Komentarz doklejony:
ludzie sie zmieniaja tylko jak dostaja - pozadnego kopa- w zyciu. Sami z siebie nie. Czlowiek jest leniwy i dla samej idei zmiany tego nie robi. Katastrofy, wypadki drastyczne doswiadczenia zmieniaja czlowieka jak i zdrada zmienia niesamowicie ale tylko osobe zdradzona. Zdradzajacy w takiej sytuacji szoku nie przezyl.
Prawda,Zmieniają się tylko sytuacje,w których Ci sami ludzie ,często przypadkiem ,się znajdują.
Zemsta daje satysfakcję,prawda,ale dawanie komuś nadziei na normalne życie,patrzenie jak próbuje coś sklecać,naprawiać,jak codziennie żałuje swojego wcześniejszego postępowania,z jednoczesnym knuciem odwetu----to sadyzm.
Bo każdemu przez dwa lata opadną emocje,a jeżeli NIE--to może czas zacząć się leczyć.I pisze to na serio.
Odpowiadając na pytanie zasadnicze. Tak, ludzie mogą się zmienić, wystarczy oceniać ich po czynach i tyle.
Nicnowego wystarczy jak poczytasz historie na tym portalu, a zorientujesz się jak działa zdrajca, w jakim jest stanie i jak się ogranicza jego percepcja.
Z tego co piszesz to nie wszedłeś tu aby uzyskać odpowiedź na pytanie, wszedłeś tutaj aby uzyskać potwierdzenie że Twoje niskopoziomowe zachciewajki jednak przejawiają i inni.
To co chcesz zrobić tak naprawdę jest gorsze od tego co zrobiła Ci Twoja niewierna żona, ona przynajmniej tego nie planowała, zrobiła to w amoku, jak to się ładnie w prawie określa, w afekcie. Odnosząc się do prawa, ona Cię zabiła, ty chcesz ją zamordować, niby efekt ten sam, ale wymiar kary cięższy w Twoim wypadku, jak to przy działaniach z premedytacją.
Reasumując nadal coś do niej czujesz i jej zdrada Cię boli, to nic dziwnego, ale jak już Ci napisali, na chwilę obecną problemem jesteś Ty, w Tobie on siedzi i Ty sobie z nim nie radzisz. Ona jak sam piszesz się stara, robi wszystko abyś jej wybaczył, jest spore prawdopodobieństwo że robi to szczerze, czasem trzeba włożyć łapę w ogień, aby przekonać się że parzy.
Zrobisz jak uważasz, bo To w końcu Twoje decyzje, Twoje życie, ale nie jesteście sami, macie dziecko, któe jest o dwa lata starsze i więcej zapewne będzie rozumiało, abyś się na tym nie przejechał. Bo jeśłi wprowadzisz w czyn swoją zemstę, to się może okazać, że stracisz za jednym zamachem i żonę i dziecko, bo dla dziecka to ty będziesz tym złym, który skrzywdził mamę i przy okazji je i żadne tłumaczenia że to najpierw mama zdradziła tatę, nie pomogą.
Rozmumem Twój stan, masz prawo być wściekły, nienawidzieć do potęgi n-tej. Ta nienawiść przejdzie przez kolejne lata, zacznie stopniowo maleć. Powodem tego jest brak spokoju psychicznego,
razem mieszkacie, kiedy ją widzisz przypomina ci się jakie miałes plany, jak kochałeś i co ona z tym zrobiła. Normalna reakcja, człowiek ma prawo nienawidziec.
Ale pamiętaj Twoja sytuacja działa na Wasze dziecko, jemu robisz
krzywdę, przemyśl to, poszukaj rozwiazania.
Widzisz ja sam nie wiem jakim cudem ze zdrady mojej żony (która trwa) wyszedłem tak szybko. Ale chyba znalazłem wyjasnienie, moje dzieci, które kocham nad życie. Miłość do nich i strach przed skrzywdzeniem, neutralizują nienawiść do żony, nawet w sytuacji, kiedy ona zdradziła i krzywdzi nasze dzieci.
Na Twoje pytanie, ja odpowiem że czasem się zdarza, że taki zdradzajacy się zmieni, rzadko bo rzadko, ale jest to możliwe.
Widzę że masz dylematy, przemyś to i zrób coś z swoim życiem.
Boje się że autor "skończy" jak Afoban. Waka przecież oni/one nigdy nie wiedza
Komentarz doklejony:
dlaczego to zrobili miało być
lub mówią na nią grypa (każdy ją miał)
Nicnowego, jestem w podobnej sytuacji choć od ostatniej zdrady minęło przeszło pół roku. Miewam różne myśli ale wygrywa rozsądek i chęć wychowania syna na fajnego faceta.
Podobnie jak ja zmieniłeś się i ona to widzi dlatego się stara. Jeżeli nie zrobiłbyś nic miałbyś już pewnie kolejną zdradę w jej wykonaniu.
Zauważ, że Twoja zmiana zmieniła Twoją żonę i przez dwa lata jest zupełnie inną kobietą walczy o Ciebie, jest w pełni świadoma, że zrobiła Ci wielką krzywdę. Cały czas myślami jesteś gdzie indziej i ona to widzi i próbuje ci to wynagrodzić doceń to.
Jestem podobnego zdania jak Lagos trzeba pokazać zdradzaczowi co to jest zdrada błyskawicznym odwetem (zdradzacz doznaje wtedy szoku
Waka jesteś świetna
Wszystkim innym dziekuje za trafne komentarze. Pozdrawiam i powodzenia.
Nie mogę spełnić prośby. Wolfi przedstawił powszechnie funkcjonujący pogląd odnośnie takich zachowań. Twoja reakcja jest dziwna i niewspółmierna. Yorik.
Zakładasz a priori ,że to zdrada zmienia.A może nigdy jej nie znałeś , a zdrada tylko otworzyła Ci oczy.
Ludzie ,którzy zdradzają zachowują się irracjonalnie , hormony przejmują panowanie nad kierownicą.
Nie ma osoby , której charakter jest stały.W nietypowych , trudnych okolicznościach ujawniają się cechy i zachowania , których u znanych Ci osób nigdy byś nie podejrzewał.
Twój opis jest zbyt ogólny ,żeby cokolwiek wyrokować w tym przypadku.
I tak samo jak Woland moje pytanie dotyczy sposobu w jaki postanowiłeś się zemścić.
Twoja zemsta dotknie matki Twojego dziecka.
Twoja inteligencja niewiele tu ma do rzeczy.Problemem jest psychika.
Potrzebujesz wizyty u psychologa , może psychiatry.
Zdrada Twojej żony nie daje Ci moralnego prawa do wyrządzania dodatkowej krzywdy swojemu dziecku.
I sam odwet w naszym kręgu kulturowym nie jest akceptowany.
Tu potrzebna jest ich izolacja. Proces wybaczenia wymaga czasu czasem bardzo długiego.
Cytat
Po co cudować z psychiatrą, ten specjalista, tabletkami nie zmieni sytuacji.
Tu potrzebna jest ich izolacja. Proces wybaczenia wymaga czasu czasem bardzo długiego.
Piotr nie chodzi o tabletki.
Rozumiem ,że można mieć żal po dwóch latach.
Rozumiem ,że można po dwóch latach nienawidzić.
Rozumiem ,że można dążyć do wymierzenia sprawiedliwości na własną rękę mszcząc się.
Tylko nie jestem sobie w stanie wyobrazić jakimi pobudkami kieruje się człowiek , który żywi te wszystkie uczucia i jednocześnie gra przez te wszystkie lata czekając na zemstę.Nie rozumiem jak można widząc zmianę w drugim człowieku planować odwet w ukryciu przez tak długi czas.Nie rozumiem jak można bawiąc się z własnym dzieckiem mieć czerpać jednocześnie satysfakcję z tego ,że skrzywdzi się jego matkę.
Nie jesteś się w stanie pogodzić ze zdradą odejdź.
Nie rozgrzeszam zdrady.Ale czy w tym wypadku zemsta planowana na zimno w tajemnicy z wyrachowaniem wobec matki własnego dziecka nie jest czymś znacznie gorszym niż zdrada jako mająca miejsce w afekcie pod wpływem hormonów?
Zdrada to jeden z najgorszych ciosów jakie można bliskiej osobie zadać.
Ale to co planuje autor jest znacznie gorsze.To zachowanie na tyle odbiegające od normalnych reakcji ,że nasuwa się podejrzenie czy autor nie ma problemów z psychiką .
Dlatego powinien wylądować u psychologa.
Komentarz doklejony:
Izolacja ze względów ekonomicznych - tak zrozumiałem autora - nie wchodzi w grę .
Tylko że to jest wspólne zamieszkane ofiary i oprawcy a my indywidualnie wybaczamy. Czy psycholog pomoże ? Nie wiem.
Ale wydaje mi się że właśnie zaproponuje izolację. Bo tylko to ma sens, a względy ekonomiczne na drugi plan.
Prosta reakcja kładziemy rękę na rozgrzany blat, co robimy żeby przestało boleć ?
Cytat
Tak Skoobi, to jest jedyne wyjście.
Cytat
Ja, dopóki nie dostanę odpowiedzi na to pytanie, nie mam zamiaru nic komentować, bo de facto nie wiem co. Nie wiem też do czego było mu potrzebne ciągnięcie związku przez dwa lata "po" - nie, nie potępiam tego, po prostu skoro nie znam powodów, nie mam zdania. Zastanawiam się po co Wy wszyscy komentujecie...
Musi najpierw uwierzyć w siebie bo miną kolejne lata a on pozostanie w swoim znienawidzonym świecie.
Nicnowego pomyśl o dziecku, o sobie i trochę o niej- stara się już 2 lata. Przyjrzyj się jej poczynaniom i zapamiętaj, że zawsze możesz odejść.
ale będzie miał pan ubaw...po pachy...radoche taką jak stąd do Tokio albo i dalej...
człowiek może się zmienić na lepsze albo na gorsze... aly myśląc i planując zemstę na żonie...myśli pan o dziecku ? z tego co widzę nic pana to nie obchodzi...
powiem krótko, jest pan żałosnym ****kiem zapatrzonym w swoje zranione ego...marnuje pan czas... tyle w temacie bo szkoda mi czasu
Nie radzisz sobie sam ze sobą.
Co do mojej odpowiedzi na Twoje zasadnicze pytanie, to czego oczukujesz? Elaboratu na 5 stron?
Fakty są takie, że ludzie mogą się zmienić i już, jedni to robią inni nie, nikt nie poda Ci recepty na życie i nie da gwarancji na to, czy Twoja żona się zmieniła naprawdę czy to tylko taka gra.
Biorąc pod uwagę to co napisałeś i czas Twoja żona się zmieniła, ale jak długo z tobą wytrzyma w takim związku, tego nie wie nikt, więc albo dasz jej szanse i wybaczysz, albo daj jej szansę na wolność i ją zostaw. Oboje sobie marnujecie życie w takim związku.
Aha, w życiu trzeba umieć wziąć na klatę krytykę, choćby i najgorszą jeśli jest uzasadniona.
ja jestem po zdradzie już ponad 2lata i nadal jesteśmy razem ... dałem nam szansę bo wtedy 20lat razem jednak coś znaczy a i wiele bardziej szokuje wtedy wiadomość o niewierności współmałżonka.
żona od początku walczyla wręcz o ratowanie małżeństwa ... i walczy po dziś dzień ! choć parę miesięcy temu przeszła kryzys i zaczęła tracić wiarę w siebie i naprawę wszystkiego , ja ją ciągle obserwuje i wysłu****e się w to co mówi .przyznaje że kiedyś tak nie było .
zaraz po zdradzie oznajmiłem że naszego małżeństwa już niema i nie będzie ,rzostał tylko związek na nowych warunkach ale ona o nich nie decyduje ! i każdy w dowolnym momencie będzie mógł z niego wyjść oczywiście na moich warunkach , dowody zdrady mam do dziś .
zgodziła się , patrząc w boku stała się aniołem ! znosiła wszystko ! moje humory jazdy ,upokożenia i ciągłą niewiadoma co się stanie gdy wrócę z pracy .
trzymałem ją na dystans . nie miałem wtedy nic do stracenia albo przejdzie pokutę albo się wyprowadzi .
jednak kiedy przyszło załamanie poczułem w jednej strony tryumf nad nią a z drugiej strony zmartwilem się o nią poczułem że mi na niej jednak zależy
i to było dla mnie niesamowicie szczęśliwe użycie które jakby było zapomniane przezemnie . wtedy dałem jej odczuć że ją. kocham . od tej chwili jest całkiem inaczej zacznam żyć normalnie ...
lecz nie przebaczylem , bo tego nie da się przebaczyć ani zapomnieć
taka to była moja zemsta ... miała tylko i wyłącznie uderzyć w niewierną
może moja historia coś tobie pomoże lub nie
Nicnowego,
smutne to wszystko co piszesz. Smutne jest to, że żona Cię zdradziła, smutne jest to, że mieszkacie teraz obok siebie, ale najsmutniejsze jest to, że chcesz się mścić.
Jeśli chodzi o Twoje pytanie, to odpowiedź brzmi: TAK. Ludzie mogą się zmieniać i to bardzo, nawet o 180 stopni. Może Twoja żona nie była sobą 2 lata temu a dopiero teraz nią jest? Kiedy moja żona mnie zdradzała miała nawet inny wyraz twarzy. Była innym człowiekiem. Na haju. Na narkotyku. Nie bronię tu zdradzających, Boże broń, ale rozumiem ich motywację, zachowanie, emocje i to, że się nie liczą z całym światem.
Moja sytuacja była bardzo podobna do poradzie. Po zdradzie, po rozwodzie, była już żona bardzo się zmieniła i chciała wrócić. Sam proces wracania trwał prawie rok, ba trwa nadal. Ale wynika to z mojego dystansu i podejrzliwości. Czy się uda na 100%, czy będziemy razem do końca życia? Nie wiem, Wiem, że tego chcemy, wspomnienia są jednak ciągle żywe (ja też miałem kogoś przez jakiś czas) i są sytuacje kiedy jest trudno, kiedy się człowiek odwraca, ale potem to mija. Tu nie można mówić o naprawianiu a o budowaniu od nowa. W polutowanym garnku zupy nie ugotujesz (co najwyżej może stać w szafce) więc garnek musi być nowy. Bo my letniej zupy nie chcemy ....
Nie wiem ile lat ma Wasze dziecko, ale przez wzgląd na nie nie powinniście żyć obok siebie. Dziecko (nawet bardzo malutkie) wyczuwa takie rzeczy. Wyczuwa i się obwinia o to, że rodzice się nie przytulają, nie całują i nie uśmiechają do siebie! Krzywdę robicie swojemu dziecku wychowując je w takich warunkach, bo będzie miało potem spaczone pojęcie o rodzinie o byciu razem. Nie ma żadnych ekonomicznych względów, które uzasadniałyby życie bez miłości. Jeśli nie ma szans na bycie razem - rozstańcie się i rozłączcie ekonomicznie. Będzie gorzej? Nie będzie Was stać na wakacje? Na nowe ciuchy? Na paliwo? Na piwo? Powinniście się wziąć do roboty i budować swoje relacje emocjonalne na nowo, albo wziąć się do dodatkowej roboty i ekonomicznie na zawsze rozdzielić.
Wiem, że nie jesteś winien, że to żona zdradziła ale tak żyć nie można. A to co chcesz zrobić, że chcesz się mścić jest naprawdę chore!!! Ona zdradziła, bo się zakochała, bo to była chwila a potem nie mogła przestać. A Ty co? Planujesz zemstę zimną krwią??? Nawet jeśli jej się należy to nie jesteś Panem Bogiem od wymierzania sprawiedliwości. Nie wycierpiała swojego? Nie płakała?
Jednym zdaniem: albo spróbuj wyjść jej naprzeciw i zacznijcie budować coś nowego, trwałego. Albo dajcie sobie szansę na nowe życie bez siebie. Jeśli Tobie odpowiada życie obok to Twoja sprawa. Może jej nie odpowiada. Cokolwiek by nie zrobiła daj jej szansę na życie z Tobą albo bez Ciebie. Nie obok.
Komentarz doklejony:
hmm, wyszło tak jakbym bronił Twoją żonę, ale wcale tak nie jest. Wiele wycierpiałem (po 20 latach małżeństwa - 2 dzieci) przez kobietę jej pokroju, prochy, leczenie. Był czas, ponad rok, kiedy raniliśmy się nawzajem. A to historia. Niechlubna karta w naszym życiu. Romans mojej żony trwał prawie 2 lata, więc trochę więcej krwi mi napsuła, niż Twoja Tobie. Mimo wszystko nigdy bym nie wpadł na pomysł, żeby teraz, kiedy jest już po wszystkim, jest dobrze i spokojnie, żebym miał planować jakąś zemstę. Dałem jej szansę na oddzielne życie, na układanie sobie życia z kimś innym. Nie zdecydowała się. Ja też miałem tą szansę i też nie skorzystałem. Pozostało nam zatem - kochać się.