| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 01:08:27 |
Aga104 | 02:45:05 |
Landexpzglosy | 03:22:38 |
JamesTon | 03:25:18 |
NieOddycham | 04:37:27 |

Witam,
trafiłam tu przez zupełny przypadek, bardzo się cieszę, bo strasznie cierpię a nie mam się komu wygadać, i czuję, że nikt z osób z mojego otoczenia mnie w ogóle nie rozumie..
Do rzeczy. Zdradził mnie Mąż. Byliśmy razem przez 6 lat, 5 lat związku i rok małżeństwa. Ja dla niego w wieku 19 lat przeprowadziłam się na drugi koniec Polski, 400 km od swojego rodzinnego domu. Robiłam dla niego wszystko, on zresztą też kochał mnie, zapewniał o swej miłości, a w swoim środowisku uchodził za spokojną, miłą osobę, która na pewno nigdy nie zdradziłaby swojej Żony. Nasza sielanka trwała do czasu kiedy po ślubie zamieszkaliśmy w jego domu rodzinnym. Niby mieszkaliśmy sami, ale osoby z jego rodziny traktowały mnie strasznie chłodno, i przez to narastały między nami kłótnie. Zdaję sobie sprawę, że dużo też w tym mojej winy, bo nie potrafiłam sobie z tym wszystkim poradzić, ale przez to, że nie stawał w mojej obronie traciłam do niego szacunek, i całą złość przelewałam na kłotnie z nim. W kwietniu zauważyłam, że ze swoją komórką spędza mnóstwo czasu, uśmiecha się na dźwięk sms-a, ciągle trzyma go przy sobie, kiedy dzwoniłam jeżeli był poza domem ciągle było zajęte. To przez to sprawdziłam jego bilingi telefoniczne. I właśnie wtedy ujrzałam JEJ numer. Sprawdził się najgorszy scenariusz. Kiedy dzwoniłam do niej - nie odbierała. on początkowo wypierał się, mówił, że to tylko koleżanka, później jednak powiedział że mnie nie kocha, że to koniec, kazał mi się wyprowadzić. Byłam w kompletnym szoku. Nie wiedziałam co się dzieje, nie wierzyłam, że to dzieje się na prawdę. Przecież każdego dnia całował mnie, mówił, że kocha, przytulał - nie było między nami cichych dni ani braku czułości. To spadło na mnie niespodziewanie, jak grom z jasnego nieba. Spakowałam się, on mnie odwiózł następnego dnia na dworzec, i ze łzami w oczach powiedział "żegnaj". Myślałam, że pęknie mi serce. Pojechałam do domu, przez 2 tygodnie pisałam do niego, prosiłam żeby dał nam mimo wszystko jeszcze jedną szansę, odpisał tylko raz słowami "pogódź się z tym, Nas już nigdy nie będzie"... Czułam jak moje serce umiera z każdym słowem.. Nie jadłam, leżałam w łóżku całymi dniami i płakałam. Żyłam tylko jedną myślą, że za 3 tygodnie pojadę tam znów, ponieważ miałam już od 3 miesięcy zamówioną wizytę u lekarza, który leczy moją tarczycę po wyniki. Wiedziałam, że znów go zobaczę, że może porozmawiamy jak ludzie.. Nie wiedziałam, że czeka mnie koszmar. Już na samym początku kiedy przyjechałam, i stałam na dworcu czekając na busa, on również przyszedł na dworzec z pracy. Nie podszedł do mnie, ustał parę kroków ode mnie i rozmawiał z NIĄ przez telefon. Śmiał się do niej jak gdyby nigdy nic. Jakby mnie tam nie było. Jak bym nie istniała. To był cios prosto w serce. po wejściu do busa powiedział, że jest wolny i że będzie robił co chciał. A później w domu uśmiechał się do mnie, patrzył prosto w oczy, czułam między nami niesamowitą chemię, ale nie potrafiłam zdobyć się na żaden gest w jego kierunku. Przez pobyt tygodniowy nic nie polepszyło się w naszym małżeństwie, On rozmawiał z nią przy mnie przez telefon po 5 godzin, powiedział mi że ona jest piękniejsza ode mnie, oraz, że kocha ją nie mnie. To był cios poniżej pasa. W międzyczasie mówił też, ze "zdrada przez telefon to nie zdrada", że "nie wie jak to z nią będzie"... NIGDY NIE WIDZIAŁ JEJ NA OCZY, a zostawił mnie swoją żonę, dla obcej baby, która flirtuje z milionem innych facetów, widziałam to na fotce, facebooku, (krótko przed tym jak się poznali inny facet miał do niej przyjechać). ona ma 30 lat, syna i ciągle siedzi na necie, i pisze z tymi facetami. Kiedyś do mnie napisała sms-a i spytała się czy chcę naprawić małżeństwo, odpowiedziałam, że tak, bo cholernie mimo wszystko mi na nim zależy. Ona z nim zerwała, ale wiem, że chyba piszą ze sobą niby jako PRZYJACIELE.
Mamy znikomy kontakt, kontaktujemy się tylko w ważnych sprawach, zawsze chłodno, oficjalnie, bezimiennie. On dzien przed moimi urodzinami napisał mi że, wie co przechodzę i przeprasza mnie za to, i jeżeli będę umiała, żebym mu kiedykolwiek wybaczyła, i żebym nie oglądała się na niego i poszła do przodu ze swoim życiem, a nie pisze i nie kontaktuje się ze mną, ponieważ tak jest dla niego łatwiej..
To już 2 miesiące, a ja wciąż cierpię strasznie, nie potrafię żyć, normalnie oddychać, kazdy krok bez niego to ogromny ból, mimo tego co mi zrobił wciąż go kocham, tęsknię i nie potrafię funkcjonować. Zrobiłam chyba już wszystko, aby to naprawić.. Nie wiem co robić, ciągle gryzę się ze swoimi myślami, one są najgorsze... Mam wrażenie, że to piekło w mojej głowie nigdy się nie skończy.. Modlę się codziennie, żeby nasze małżeństwo przetrwało ale nie mam sił..
Troszkę się rozpisałam, ale czuję , że musiałam. Wszystko to co chciałam w końcu powiedzieć, uszło ze mnie.. Ciągle się obwiniam, wstydzę przed wszystkimi, że nasz "idealny" związek tak po prostu się rozpadł.. Nie wiem jak już zyć...
Cytat
Czyli? Opisz po krótce. Resztą się zajmiemy później.
Zadbaj o siebie dla siebie, fryzjer,kosmetyczka, itd.
Jak nie masz znajomych, to zadbaj aby ich miec.
Trzymaj sie,każdy z nas to przechodził albo przechodzi.
Masz pieknie wygladac dla siebie, masz byc sexy.
Nielegalna- to nie Ty powinnaś prosić o ostatnią szansę i robić wszystko żeby to naprawić. To on powinien prosić o wybaczenie , to on powinien naprawiać . Nie TY.
Facet wyrzucił Cię w kąt jak zużytego misia. Jak czytam o takich stworach, co to bawią się ludźmi i na dodatek robią z siebie cierpiętnika to mam ochotę pojechać do tego faceta i wymierzyć mu karę chłosty.
Zostaw samemu sobie tego psychicznego mięczaka, obsmarkańca. A Ty dziewczyno wyjdź do ludzi, zabaw się , do kina - nie masz małych dzieci z którymi spędzałabyś większość czasu- tak więc czerp z życia, wycisz się i może na początek wieczorne bieganie albo rower ale taki trening po którym będzie Ci się chciało już tylko spać , a rano wstaniesz wypoczęta. Nie wiem czy pracujesz ale w Twoim wypadku praca mogłaby tez mieć dobry wpływ na psychikę poprzez poznanie nowych ludzi i zajęcie myśli przez 8 godzin dziennie czymś innym niż tylko panem mamlasem.
będzie dobrze ale paradoksalnie wtedy, gdy go zostawisz. Mój zdrajca do mnie wrócił a ja się cały czas zastanawiam czy to miłość do mnie czy rozsądek. Te myśli dzień po dniu mnie zabijają. Wiem, że dla swojego spokoju powinnam się rozstać. I pewnie się rozstanę. Muszę sobie jednak wszystko zorganizować.
Cytat
Ciekawe skąd ja to znam ?
Definicję miłości można sobie dopasować do aktualnych potrzeb -to dosyć efektywna metoda samooszukiwania się.
Ale właśnie mamy jeszcze jeden paradoks.Wracają jak nam nie zależy.Na forum w najlepsze dawane są rady jak kijem zawrócić krowę ,która wlazła do sąsiada na pole.Jak już po nadludzkim wysiłku i cierpieniach się uda to pojawiają się refleksje czy było warto.
Demony jak były tak i są.Z obrazu parnera powoli odpada farba.
Złudzenia o szczęśliwym związku , dwóch połówkach jabłka walają się na podłodze roztrzaskane w kawałki.I o ile wcześniej nie walczymy o nie poznanie faktów ,żeby tylko zachować urojony będący wytworem naszej naiwności i idealizmu obraz związku i partnera o tyle po powrocie czasami przychodzi do głowy myśl ,że lepiej byłoby poznać fakty , które zmuszą nas do zakończenia tego układu.
I kochankowie naszych partnerów dwukrotnie przykładający rękę do naszej traumy .Pierwszy raz jak romans zaczynają i drugi raz jak kończą zwracając nam naszą zgubę.Przed oczami staje mi obraz dwóch całujących się facetów.
Podczas pocałunku jeden z nich przekazuje gumę do żucia drugiemu.
Guma bez ponętnego ,kuszącego opakowania , koloru, przemiędlona i bez smaku staje sie trofeum ,dla którego gotowi jesteśmy cierpieć budując związek na nowo.A najbardziej zastanawia mnie to, jak udaje mi się to wszystko ignorować.I czy bardziej jestem inteligentny czy głupi.
Inteligentny bo potafię siebie oszukać , czy też głupi bo we własne oszustwa udaje mi się uwierzyć.To jak samogwałt intelektualny-tylko bez udziału intelektu , bez gwałtu i przyjemnośći żadnej.
Są różne zwierzęta.Tygrysy jedzą świeże mięso.A zdradzeni może to odpowiednik padlinożerców.Zakradają się nocą po truchło , którego żaden porządny szanujący się lew kijem nawet nie tknie.I bez względu na to jak hiena sie starać nie będzie , to leżące nadgniłe , ciało z którego wypełza robactwo nigdy nie stanie się z powrotem smakowitym udźcem baranim.
Cytat
No bez przesady, ja tam padliny nie ruszę, może szok powoduje że
nie czuje się zapachu padliny, no i wzrok nie ten. Są zwierzątka które zostają jakiś czas przy swoich padłych partnerach, mając na coś nadzieję. Ja po obserwacji doszedłem do wniosku że moja żona
zamieniła się w kogoś obcego,bardzo obcego i nie ma sensu z tak
bardzo obcą osobą rozmawiać a co dopiero żyć.
lepiej bym tego nie ujęła. Pozdrawiam
Rekonstrukcjo - w moim mniemaniu zrobiłam wszystko co mogłam, czyli chciałam wybaczyć zdradę, gdzie kiedyś zarzekałam się że nigdy bym tego nie zrobiła, poniżyłam się, schowałam dumę do kieszeni, a muszę przyznać, że honorowa ze mnie babka. Nawet jego kochanka powiedziała mi, żebym jechała do niego, usiadła pod drzwiami i nie ruszyła się stamtąd póki nie da nam drugiej szansy. Jednak na to nie mogłam się zdobyć, coś mnie hamowało i zatrzymywało. Chciałabym zadzwonić, powiedzieć, że mimo tego całego świństwa które mi zrobił, moje serce bije tylko dla niego.. Ale przecież On o tym wie, a mimo to, odrzucił je, zdeptał, złamał i nawet się tym nie przejął...
Piotrze73, zrobiłam to o czym mówisz, odwiedziłam fryzjera, kosmetyczkę, humor się polepszył, ale na parę chwil, tak bardzo chciałam mu wysłać mmsem zdjęcie jak teraz wyglądam, żeby zobaczył kogo stracił. Dużo osób mówi, że jestem atrakcyjną kobietą , kiedy wyjdę na ulicę widzę na sobie spojrzenia mężczyzn, jednakże te właśnie spojrzenia tak bardzo ranią. Dlaczego? Nie wiem, nie potrafię na to odpowiedzieć. Nie mogę sobie wyobrazić siebie w kontakcie z innym mężczyzną niż On. Chcę by to On patrzył się na mnie z pożądaniem, podziwem i miłością. To boli tak bardzo, że czasem nie potrafię spojrzeć na samą siebie.
Filemonko
Lisbet - nawet nie wiesz ile uśmiechu sprawiła mi Twoja wypowiedź
Kaktus - masz w 100% rację. Wiem, że jest ciężko, że mimo wszystko bardzo chciałabym go odzyskać, być z nim, przy nim, ale także myśli o tym, że znów sprawdzałabym jego bilingi, że drżałabym na każdy jego sms do kogoś, lub telefon mnie przeraża. Boję się, że stałabym się maniakalnym psycholem, który nie mógłby żyć bez kontroli. Że już nigdy nie zasnęłabym spokojnie przy jego boku, wiedząc, że znów może to zrobić. Jestem strasznie wrażliwa na takie rzeczy i chyba nie umiałabym zaufać znów w 100%. Teraz to do mnie dochodzi. 3mam kciuki za Twoją decyzję. Podejmij tą najlepszą dla siebie
Przez łzy staram się wytłumaczyć sobie co się stało, dlaczego spotkało to właśnie mnie. Dlaczego mimo wszystko go Kocham? Nie chcę być ofiarą losu, która na jedno skinienie tego zdrajcy wróci jakby nigdy się nic nie stało. Nie wiem czy jest sens ciągle o Nim myśleć, marzyć o wspólnym życiu skoro On nie potrafi się określić, zdecydować? Raz mówi, że coś dla Niego znaczę raz, że nie będziemy razem już nigdy. To emocjonalna huśtawka. W moim sercu jest uczucie, które mówi mi że jeszcze kiedyś.. że może.. nie wiem sama. Każdego dnia czuję inaczej. Wiem jedno. Nie będę więcej żebrać o miłość. Po prostu na nią zasługuję.
od następnego, bedzie Cię męczyc nadzieja ale ona tez sobie odejdzie.
Szukaj pracy powodzenia, skladaj pozew z orzeczeniem winy alimenty dostaniesz
i to dozywotnio. Te podejscie do obcych facetow tez zniknie, na razie jestes jeszcze
uzalezniona.
Trzymaj sie.
Komentarz doklejony:
Lisbet z padliny w naszym kraju robia"smaczne wędliny i konserwy"
Każdy zdradzacz to mielonka i serdel
Cytat
Dziewczyny nie bójcie się samotności, czy będziecie samotne zależy
od Was. Ja nie jestem samotny bo mam dzieci, przyjacół, zdobywam nowe znajomości.
lisbet jesteś super :tak_trzymaj a dotego hasło z padliną i konserwami pasuje :brawo
Życzę Ci wszystkiego dobrego, jesteś mądrą dziewczyną, przejdziesz przez te demony, uśmiechaj się, pozdrawiam
Cytat
Ja: A jakieś uzasadnienie tej decyzji ?
Art. 328 Kodeksu postepowania cywilnego
§ 1. Uzasadnienie wyroku sporządza się na żądanie strony, zgłoszone w terminie tygodniowym od dnia ogłoszenia sentencji wyroku, a w wypadku, o którym mowa w art. 327 § 2 - od dnia doręczenia sentencji wyroku. Żądanie spóźnione sąd odrzuci na posiedzeniu niejawnym. Sąd sporządza uzasadnienie wyroku również wówczas, gdy wyrok został zaskarżony w ustawowym terminie oraz gdy wniesiono skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.
§ 2. Uzasadnienie wyroku powinno zawierać wskazanie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, a mianowicie: ustalenie faktów, które sąd uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, i przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, oraz wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów prawa.
Orzekając o żądaniu małżonka niewinnego zasądzenia alimentów na podstawie art. 60 § 2 k.r.o. sąd powinien porównać sytuację, w jakiej małżonek niewinny znajdzie się po rozwodzie, z sytuacją, w jakiej by się znajdował, gdyby pożycie małżonków funkcjonowało prawidłowo (wyrok SN z 28 października 1980 r., III CRN 222/80, OSNC 1981, nr 5, poz. 90).
Dlaczego nie było apelacji na taką decyzję ?