| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Edek_2 | 00:19:36 |
Julianaempat... | 00:19:48 |
Anetastp | 00:45:18 |
#
poczciwy | 01:23:47 |
Joanna96 | 02:49:30 |

Myślałam, że moje małżeństwo jet inne, że mnie bezgranicznie kocha. Spędziliśmy ze sobą 21 lat. Codziennie rano do ucha szeptał mi czułe słówka. Myślałam. że to nigdy się nie zmieni. Nagle zrobił się nerwowy. Zapytałam wprost czy kogoś ma. Zaprzeczył. Przez ciągłą gonitwę za czasem nie zastanawiałam się nad zachowaniem męża. Zaczęło mnie jednak zastawiać, że nie odbiera ode mnie telefonów przez długi czas (nawet 3 godz), że nagle go często nie ma. Ciągle się usprawiedliwiał, co wydawało się do przyjęcia. Pewnego dnia jednak podsłuchałam jego rozmowę. Okazało się, że rozmawia z kobietą. Jasno wynikało z rozmowy, że mnie zdradził. Nie miał wyjścia, musiał się przyznać. I nagle runął mój piękny świat. Kazałam się wyprowadzić, co zrobił bez problemu. jakby tylko na to czekał. Po 2 dniach braku kontaktu, sama zaproponowałam kontakt. Nie mogłam poradzić sobie z uczuciem. Czułam, że go bezgranicznie kocham. Powiedziałam mu to, a on ,że musi się zastanowić! Dałam warunek, albo przyjdzie do domu w tym samym dniu, albo w ogóle. Przyszedł. Stwierdził, że wybrał mnie bo widzi, że go kocham, a tam nie jest pewny co do przyszłości. Poczułam, że wygrałam, że jestem lepsza. Co najgorsze nie czuję zazdrości o to co się stało. Mam mętlik w głowie, wydaje mi się, że jest mi obojętne co będzie dalej. Czasem myślę, że zachowałam się jak desperatka tak łatwo wracając do normalności, choć w środku czuję ogromny ból. Wiem, że nikt nie doradzi mi co zrobić mam, ale może ktoś miał podobną sytuację?
Czas Ci to pokaże
Że kochasz go to normalne że od reki nie odkochasz się też , ale Twój koszmar dopiero się zaczyna
1234....wróciłam do normalności, czego nie rozumiem sama. Nie rozumiem dlaczego nie potrafię go trzymać na dystans. Jestem osobą zawsze myślałam stanowczą, konkretną, nie uznaję kłamstw i fałszu, zawsze mówiłam, że nigdy nie będę żyć z kimś kto zdradził, a ja zachowuję się zupełnie inaczej. Myślałam o rozwodzie, a z drugiej strony jest mi szkoda wszystkich lat razem i wszystkiego czego dorobiliśmy się. Nie wyobrażam sobie aby inna kobieta korzystała z dóbr, które są naszym dorobkiem. Czasem jednak mam ochotę zostawić wszystko i udowodnić, że taki ****ek nie jest mi potrzebny do niczego.
Cytat
Cieszyć Cię będzie jazda wspólną wypasioną furą z mężem, z którym oddychanie tym samym powietrzem stanie się nie do zniesienia?
Dla mnie udawanie że jest ok jest koszmarem , tego próbowałam
Chociaż u mnie było "lepiej" bo mąż do końca zapewniał mnie że mnie kocha i nie ma żadnej innej
Twój wyraźnie powiedział , dał sygnał , że zostanie z Tobą bo go kochasz a u tamtej nie jest pewny uczuc
jeżlei potrafisz w tym być szczęśliwa to koszmaru nie będzie , tylko nijak sie to ma do Twoich zapewnień że uznajesz////// itd
zreszta o tym napisała 123,,,,,
on łaskawie pozwoli Ci sie kochać i będzie czekał tylko na moment kiedy tamta zechce go,,,
Życzę Ci duuuuużo sił
Komentarz doklejony:
miało być nie uznajesz
JW masz rację fura i dobytek może byc tym motorem do bycia razem , ale jak słusznie zauważyłas może zabraknąć świeżego powietrza na oddech
Tobie wprost powiedział dlaczego wrócił a ty się cieszysz. A ja właśnie jedynie czego boję się to tego, że jest ze mną bo tak łatwiej a z tamtą mu nie wyszło. Gdybym miała pewność, że tak jest od razu bym się rozstała.
Mam mętlik w głowie. Faktycznie mąż stwierdza, że ze mną czuje się pewny, ale czy to jest takie złe? Przez 21 lat nie wydarzyło się nic co by wskazywało, że kogoś ma. Jak się to stało to zorientowałam się. Trwało to 1 miesiąc (sprawdziłam bilingi i różne fakty)wydaje mi się to zauroczeniem, gdy zapytałam co do niej czuje odpowiedział obojętność, ale czuje też jakiś magnez. Wiem, że zazwyczaj jest tak, że jak jest pierwszy raz to będzie następny, ale myślę czy nie warto dać szansy na naprawę tego? Może faktycznie jestem naiwna, ale ja nie chcę żyć bez niego. Może faktycznie pogubił się. Czy każda z Was od razu po pierwszym razie odeszła? Może znajdzie się ktoś kto powie, że dał szansę i było lepiej niż przed zdradą przez następnych kilkanaście lat?
Cytat
Cytat
Powyższe wypowiedzi kłócą się ze sobą. Pierwsza brzmi "chciałbym ale się boję". Druga "nie chcę".
Cytat
Nie tyle odeszłam po pierwszym razie, co wyrzuciłam. Nie wiedziałam, co będzie dalej, nie rozumiałam siebie, chciałam dać mu odczuć, że za wszystko trzeba brać odpowiedzialność i ponieść konsekwencje.
Po rozwodzie, zdecydowałam, że spróbujemy. Tyle tylko, że nie mogę powiedzieć o kilkunastu latach, ponieważ minęły zaledwie trochę ponad 4.
Zastanów się, co naprawdę kieruje Twoim mężem. Jeśli to nie miłość...Ale to Twoje życie.
On się zastanawiał czy wrócić? to on powinien błagać żebyś go przyjęła, pan mąż łaskawie wrócił bo poprosiłaś nie widzisz nic w tym dziwnego? Nie widzisz, że on robi co chce bo ty mu na to pozwalasz?
A na przyszłość, nie dawaj szansy, jeśli Cię o to nie proszą.
Cytat
:szoook to poszli po bandzie..