| [0] |
| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | ![]() |
Edek_2 | 00:07:32 |
Julianaempat... | 00:22:58 |
Joanna96 | 01:24:04 |
JamesTon | 01:34:39 |

Obserwuję ten portal od stycznia ubiegłego roku, kiedy od męż dowiedziałam się o jego kolejnej zdradzie. Ślub braliśmy w 1980 roku, więc przeżyłam z człowiekiem więcej niż połowę życia. Boże, jak to trudno opisać - trwałam przy nim na dobre i złe. Znosiłam alkoholizm i zdrady. Kiedy byłam młodsza, parokrotnie uciekałam od niego z powodu awantur lub - jak w 99 roku po obrzydliwej zdradzie - do swojej rodziny. Zawsze były powroty i skrucha z jego strony. Wówczas, choć nie ufałam jemu do końca, decydowałam się żyć z nim dalej, bo nie było drugiego mieszkania i dokąd się wyprowadzić. Teraz mąż - parszywy zdrajca - ma drugie mieszkanie po bracie. Koleje losu były takie, że kiedyś ono było moje. Ale teraz to jest mniej ważne.
Jestem tu, żeby Was prosić o wsparcie w definitywnym rozstaniu się ze zdrajcą. Zaczęłam pisać pozew rozwodowy i nie chcę już dawać kolejnej szansy.
Co do ostaniej, a właściwie bieżącej zdrady, to znalazł sobie we wrześniu 2011r. na naszym osiedlu byłą prostytutkę. W styczniu 2012 przynał się, że ma kochankę. (Jakże uśpiłam swoją czujność, wszystko mi mówiło, że coś jest nie tak, a ja nie dopuszczałam do siebie myśli o kolejnej zdradzie). W końcu okazało się,że to nawiększa miłość jego życia, rozstałam się z nim w czerwcu ub. roku. Mieszkali razem w tamtym mieszkaniu. Ponieważ jego kochanka też jest uzależniona od alkoholu, możecie wyobrazić sobie ten burzliwy związek. W listopadzie ub. r. , a potem w lutym tego roku, szantażując mnie samobójstwem, powrócił lub inaczej mówiąc - przyjęłam go z powrotem. Warunek był taki, że zerwie z nią wszelkie kontakty. Ociągał się z przekazywaniem jej rzeczy. W końcu niby zerwał, a jednak kontaktuje się z nią nadal. Dzisiaj znalazłam drugi telefon w samochodzie. Mówi, że z nią tylko rozmawia i te rozmowy są mu potrzebne. No ja już mam tego dość. Powiedziałam mu, że idę pisać pozew o rozwód i to będzie definitywne rozstanie. Posiedział trochę w fotelu, pomyślał, potem zabrał parę rzeczy i pojechał do drugiego mieszkania. Na odchodne dodał, że to moja decyzja.
No to teraz potrzebuję tego kopa, tej siły, żebym już nigdy się nie ugięła.
Zadobra, a po co nasze kopy? Za mało ich jeszcze od męża dostałaś?
Wpisz jego dane, swoje dane, adres właściwego miejscowo sądu , rozwiń nieco to , co nam opisałaś i sruuu.
Tu masz praktyczne wskazówki : http://rozwody.wieszjak.pl/pozew-rozwodowy.
Cytat
Stawiam, że pod nosem mamrotał "pogada, a i tak tego nie zrobi"
Zabieraj się do tego pisania, im szybciej, tym mniej stracisz nie tylko czasu...
Głowa do góry :tak_trzymaj Może być tylko lepiej.
A teraz właśnie miałam wizytę zdrajcy. Wrócił po pieniądze, jakich wczoraj zapomniał i - dla mnie stety - poszedł z kwitkiem. Powiedziałam, że nie dam i koniec. Obawiam się, że jutro kiedy będę w pracy będę miała splądrowane mieszkanie. Czy jest jakiś sposób (poza wymianą zamków) by odstraszyć intruza? Poradźcie.
Twój mąż za wszelką cenę chce, po raz kolejny, wymusić na Tobie uległość. W końcu do niej przywykł. Zobacz, co wyprawia, kiedy stanowczo odmawiasz mu kontaktu telefonicznego, nie reagujesz?
Wywiera na Tobie presję. To niezły manipulant. Niedługo będzie nago po osiedlu chodził i jeszcze stwierdzi, że Ty go do tego zmusiłaś. Chce zwrócić na siebie uwagę Twoją i otoczenia. Może jeszcze myśli, że wywiera piorunojące wrażenie na ludziach
Rozumiem Twoje obawy o niego jako człowieka, bo jesteś zdrową (na umyśle) zapewne empatyczną osobą, a niepokojące zachowania męża odbierasz osobiście.
Czas jednak pozbyć się złudzeń. Piszesz, że potrzebujesz siły do ostatecznego rozprawienia się z panem zdrajcą.
źródło tej siły tkwi w Tobie. Nie wiem co może być większym motywatorem do uwolnienia się psychicznego i fizycznego jeśli nie świadomość, że w tej chwili jesteś człowiekiem uwikłanym w gierki i szantaże. Jesteś zniewolona. Pomyśl o życiu bez tego całego cyrku. Pomyśl o spokoju i wolności jaka Cie czeka. Pomyśl o swojej kondycji psychicznej na przyszłość. Strach jest bardzo złym doradcą. to on powoduje, że czujesz jak każde zachowanie męża ogranicza Twoje decyzje. Dojrzałaś do nich. Ale boisz się zrealizować.
Może rozmowa z profesjonalistą pomoże Ci w tym?
Nie zawracaj z tej drogi. Uważam, że w momencie kiedy Ty rośniesz w siłę, Twój mąż słabnie. Jeszcze nie raz będzie Ci wymachiwał szpadelką przed nosem. Nie bój się. Bądź zdecydowana i pewna.
Pozdrawiam ciepło
trzymaj się :cacy
twój nick już wskazuje tendencje do samorealizacji w cierpiętnictwie.
Ty chyba musisz wręcz pasjami uwielbiać trwanie w tych klimatach skoro po kolejnej jego zdradzie, prosisz nas o kop. To jeszcze mało kopów od niego dostałaś, że ostatecznie nie potrafisz podjąć decyzji? Co on musi ci jeszcze zrobić byś ostatecznie zrozumiała z kim masz do czynienia? To że ci dowali to całkowicie pewne.
Szantaż za pomocą samobójstwa, to żenada. Że też ciebie to jeszcze rusza zadobra! Trzeba było mu powiedzieć, że na drodze do jego szczęścia nie będziesz stać, skoro chce życie zakończyć, niech kończy. Zobaczysz absolutnie bezcenną minę taniego manipulanta.
Weź kobieto się w garść i wreszcie odkryj siłę w tobie drzemiącą!
Z takimi psycholami, to nigdy nie wiadomo jak im się poukładają w głowie fakty. To są chodzące bomby zegarowe i najlepiej poprostu się od nich izolować.
Margaret, robisz słuszną uwagę do mojego nick-u. Zawsze od cwaniaków dostawałam po nosie i nie umiałam się przed tym bronić, chociaż wewnętrznie na to się nie godziłam. Żałuję, że brak mi jakiegoś zacięcia, ikry, która pomogłaby bezboleśnie przechodzić przez życie.
Dzisiaj byłam u córki i osmiomiesięcznego wnusia, którego dziadek - zdrajca nawet nie widział na oczy. Córka mnie bardzo wspiera w podjęciu decyzji. Pozew jeszcze mam nie dokończony, chyba jestem w nim zbyt szczegółowa. Jeszcze raz bardzo dziękuję, że wszyscy pochylacie się nad moją sprawą.
Cytat
dobre powiedzenie.
zadobra:
zakoncz to szybko bolec bedzie krócej, chyba jesteś od tego faceta
jakoś uzależniona np: psychicznie, zamien go na lepszy model a jego
do utylizacji. Zadbaj o siebie i tylko myśl o sobie a on niech sobie chodzi
w majtkach czy bez i gra ten teatr -pajac jeden.
Szamanka - lepszy koszmarny koniec, jak koszmar bez końca. takie trafne motto będzie mi przyświecać w dalszych działaniach
Dziś zdrajca "pajac jeden" (jak trafnie to ujął piotr73) pod moją nieobecność przyjechał po swoje ciuchy. Pozew jeszcze mam nie gotowy, kompletuję dokumenty i dowody. Będę musiała też udać się do adwokata m.in. po poradę, czy tą szmatę podawać za świadka rozkładu pożycia. Już raz spotkałam się z nią w sądzie o zniszczenie mojego samochodu. W czasie, gdy poprzednio byli ze sobą, to po pijaństwie wywalił ją nocą za drzwi a ta z bezsilności, że jej nie wpuszcza do domu poszła na parkig wyżywać się na samochodzie (powyrywała lusterka itp.). Czuła się bezkarnie, myślała pewno, że samochód jest jego. Była sprawa i takie wrażenie wywarła na sądzie, że dostała 4 mies. pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Może teraz jej obecność na sali równie pozytywnie odzwierciedli się na moją korzyść.