

| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
#
poczciwy | ![]() |
Edek_2 | ![]() |
Anetastp | 00:07:40 |
Julianaempat... | 00:25:15 |
Joanna96 | 01:26:21 |

Jestem ze swoim mężem 12 lat a prawie 7 po ślubie. Mamy dwoje cudownych dzieci. Nasze małżeństwo nigdy nie było z tych które obsciskuja sie i pokazują całemu światu jacy sa szczęśliwi. Ponad rok temu mój mąż dostał nowa prace w innym mieście a ze względu na to ze byłam w ciąży nie mogłam z nik pojechać. Musiałam od zyskać do urlopu macierzyńskiego. Więc ja i córka zostaliśmy a on wyjechał. Po pól roku przeprowadziliśmy sie do niego i wszystko wydalawalo sie w porządku. Urodził sie nasz syn i życie toczyło sie dalej. Jednak w lutym mój mąż oznajmił ze odchodzi kiedy zapytałam czy kogoś ma zaprzeczył. Powiedział po prostu ze uczucie sie wypalilo. Prosiłam, plakalam i blagalam żeby został ale nie słuchał. Po tygodniu czułam ze coś jest nie tak i sprawdziłem jego telefon znalazłam smsy od niej w których wyznaje mu miłość. Po długiej rozmowie i ustaleniu paru rzeczy wyprowadził sie do niej. Kiedy zabierał ubrania postanowiłam być twarda i nie płakać ale serce mi krwawilo. Jednakże po dwóch tygodniach zapytał czy może wrócić bo tęskni za mną i dziećmi. Zgodziłem sie bo mimo wszystko bardzo go kocham. Chciałam żeby wszystko wróciło do normy ale oni nadal razem pracowali więc nie mogłam sobie z tym poradzić. Miedzy nami tez zaczęło sie psuć on mi kryzysy dwa i nieraz nie wracal na noc albo pijany. Ostatniego poniedziałku zadzwoniłam do niej i zapytałam jakie relacje łącza ja z moim mężem odkąd on wrócił do domu. Jej odpowiedz zawaliła mnie z nóg. Powiedziała żebym zapytała męża i powiedziała to takim tonem ze tylko jedno miałam w głowie. Mój mąż wrócił do domu i pierwszy raz od poznania prawdy go uderzylam i to nie raz bam bez zastanowienia. Napisałam jej rownież kilka smsow ale na żadnego nie odpowiedziała. Mój mąż tłumaczy ze nie wie co miała na myśli ale on sie z nią juz poza praca nie spotyka. Chyba chce mu wierzyć bo postanowiłam dać mu jeszcze szanse ale jej słowa nie dają mi spokoju. Zapytałam go nawet czy wrócił do nas na dobre bo ja nie chce znowu cierpieć. Powiedział ze tak i sa chwile kiedy jest cudownie. On mówi mi żebym przestała go juz sprawdzać żebym juz o tym nie mówiła i ruszyła do przodu ale ja boje sie ze kiedy przestanę kontrolować on znowu bedzie sie z nią widywac. Zmienił prace to może być jakiś plus ale ja zaufać do końca mu jeszcze nie potrafię. Mam nadzieje ze to prawda ze czas leczy rany i przestanie to tak boleć. Chciałabym tez odzyskać poczucie własnej wartości które przez to utracilam. Wiem ze nie ja pierwsza i pewnie nie ostatnia jestem w takiej sytuacji ale nie wiem czy powinnam mu wierzyć. I co ona miała na myśli mówiąc zapytaj męża.
W tej sytuacji porządny łomot jaki sprawiłaś swojemu niby mężowi na pewno ani jemu ani tym bardziej Tobie nie zaszkodzi.
Natomiast w opisanych okolicznościach,pozostało ci jedynie wnieść pozew o rozwód z jego winy.Twój facet i jego flama to para pasożytów wykorzystujących Twoją nadmierną dobroć.Oplatają swoim chorym związkiem Ciebie jak jemioła zdrowe drzewo.
Kosztem Twojego życia budują swoje "szczęście".Nie wierz ani jednemu słowu tej parki.
Cytat
Chciała zapewne, by w końcu ON się opowiedział, z kim chce spędzić resztę życie. "Zapytaj męża" sugeruje, że pytanie nie będzie bezpodstawne.
Pewnie owa pani jest także zmęczona podwójnym życiem twojego męża a jej kochanka i chciałaby by sprawy się definitywnie rozwiązały, mając nadzieję, że ty zmusisz go do deklaracji określających się jednoznacznie, jakekolwiek one miałby być.
Komentarz doklejony:
Nie mówię ze on jest biedny ale zawsze mogłam na niego liczyć. Nawet kiedy sie wyprowadził pomagał mi jak mógł. Podejrzewam ze gdyby nie wrócił to bylibyśmy przyjaciółmi. Za dużo razem przeżyliśmy żeby sie nienawidzic. Jedna sprawa daje mi nadzieje. W jego pracy tam gdzie pracował z nią zaproponowali mu awans i duża podwyżkę. Zawsze o tym marzył a jednak wybrał inna prace bo ja go o to prosiłam. Właśnie sie przeniósł. Zobaczymy co los przyniesie. Nie potrafię dać za wygrana bez walki. Zawsze wiedziałam ze o to co sie kocha walczy sie do końca.
Z boku trochę to inaczej widać, a Ty po prostu się samooszukujesz
Podejrzewam ze gdyby nie wrócił to bylibyśmy przyjaciółmi- sztuką być przyjacielem dla swojego partnera w związku a twój mąż nie był nim niestety