

| Alfinka26 | 22. Lipiec |
| majeczka84 | 22. Lipiec |
| Patryk1991 | 22. Lipiec |
| julian1974 | 22. Lipiec |
| smutna22 | 22. Lipiec |
heniek | 01:38:52 |
Mundi83 | 04:19:03 |
Julianaempat... | 04:32:07 |
#
poczciwy | 07:47:52 |
Quanta1670 | 10:04:33 |
Od jakiegoś czasu moja żona bardzo się zmieniła. Zaczęła być dla mnie opryskliwa, przestała zajmować się mieszkaniem i dziećmi spędzała cały wolny czas przed komputerem. Robiła sobie fotki, postanowiła się odchudzać i po prostu się stroiła. Chodziła spać do młodszego syna. Zacząłem coś podejrzewać i miesiąc temu złapałem ją na zdradzie. Było to tak, że po pracy weszła do mieszkania powiedziała "cześć" i poszła do drugiego pokoju i włączyła komputer. Na jednym z portali napisała do niego, że jak się uda to będzie wieczorem i napisała do niego rkocham cięr1;. On też napisał rkocham Cięr1;. Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem bo strasznie jej ufałem. Strasznie się zdenerwowałem i postanowiłem się spakować. Próbowała mnie zatrzymać i się tłumaczyć. Zapytałem jej że jak ona sobie dalej to wyobraża skoro się kochają i wyszedłem. Już mnie nie zatrzymywała i nie zaprzeczyła miłości do niego. Jeszcze tego samego wieczoru będąc u matki tknięty przeczuciem wszedłem w Internecie na jej połączenia telefoniczne i wtedy dostałem drugi cios w plecy r30;. Okazało się że od grudnia 2012 roku codziennie przez wiele minut ze sobą rozmawiali r11; on dzwonił do niej a ona wysyłała mu sms-y. On dzwonił do niej rano gdy ja wychodziłem do pracy i w ciągu dnia, dzwonił do niej przed jej powrotem do domu. Nie spałem całą noc i liczyłem że napisze sms-a że mnie kocha i abym wrócił. Niestetyr30;. Rano ledwo żywy poszedłem do pracy i liczyłem że zadzwoni, ale gdy do 11 nie odezwała się napisałem sms-a, aby przelała mi na moje konto część naszych pieniędzy, na życie. Bez odpowiedzir30;. Około 14 napisała abym wrócił, że ona i dzieci czekają. Napisałem do niej kilka sms-ów że skoro jest w nim zakochana to po co ja mam wracać, nic już nie odpisała. Napisałem do starszego syna, że chcę aby poszedł ze mną do banku, aby zamknąć jego konto. Przyjechałem do mieszkania i chciałem pożegnać się z młodszym synem. Ona poprosiła mnie abym został, tak bez emocji jak by jej średnio na tym zależało. Mimo wszystko zostałem ze względu na dzieci, no i łudziłem się że to był przelotny flirt. Następnego dnia rano znowu doznałem szoku bo okazało się że gdy pisała do mnie sms-a abym wrócił to wcześniej rozmawiała z nim trzy razy łącznie przez 1,5 godziny. Świat mi się ponownie zawalił, ale zostałem. Gdy zapytałem dlaczego mi to zrobiła to odpowiedziała, że on był zawsze dla nie miły, że miał zawsze dla niej czas, ładnie do niej mówił. Gdy zapytałem kim on jest to poprosiła, aby na ten temat nie rozmawiać. Mimo wszystko zostałem z nią i zacząłem się o nią staraćr30; wziąłem całą winę na siebie, że po prostu za miało poświęcałem jej czasu i za mało okazywałem uczuć. Zaznaczam że wcześniej gdy ona spędzała czas przed komputerem to ja zajmowałem się dziećmi i mieszkaniem. Dziś nadal z nią jestem. Własnymi drogami dowiedziałem się że gość jest od niej 13 lat starszy, że mieszka 150 km od naszej miejscowości, że jest kawalerem i ma konkubinę i że pisali do siebie od września 2012 roku. Pisali do siebie na dwóch portalach internetowych których moja żona początkowo nie chciała zamknąć jak sądzę dlatego aby mieć z nim kontakt. Wysyłała mu swoje zdjęcia a on jej. Pisali do siebie że są zakochani i on pisał że chce aby z nim była. Żona myślała że ja nie wiem o tych portalach. Obecnie mówi że mnie kocha i chce ze mną być, ale mówiąc szczerze nie wierzę w jej miłość, nie po tym wszystkim co zobaczyłem. Jestem z nią bo liczę że jakoś to się ułoży, ale ciągle o tym myślę, zastanawiam się nad odejściem. Uważam że gdyby mnie kochała to po moim odejściu zadzwoniła by lub napisała sms-a, abym wrócił, że mnie kocha ale nic takiego się nie stało. Ona następnego dnia wolała 1,5 h przegadać z tym facetem. Myślę sobie, że gdyby mnie kochała to miała by go gdzieś i walczyła by o mnie a tak napisała tego sms-a chyba od niechcenia, być może miało to jakiś inny cel który podpowiedział jej kochaś. Gdyby mnie kochała to sama usunęła by te portale a nie dopiero po moich naleganiachr30;. Wiem że raz spotkała się z nim, czy spali tego nie wiem, podejrzewam że nie, ale moja żona to planowała, gdyż zamierzała kupić tabletki antykoncepcyjne no i kupiła sobie nową seksowną koszulkę nocną. Wiem że oczerniła mnie też do niego. Nie ufam mojej żonie bo wiem że naprawdę się w nim zakochała, a teraz mówi mi że mnie kocha i chce być ze mnąr30;. Myślę że moja żona ukrywa swoje prawdziwe uczucia i ciągle o nim myśli r30;.. Strasznie ją kocham i jesteśmy 18 lat po ślubie. Nigdy nie myślałem ze to mnie spotkar30;. Co o tym wszystkim sądzicie? Co robić i jak dalej postępować?
Zbieraj dowody zdrady,bo z "porożami" naprawdę jest trudno żyć, a wiem to z własnej autopsji.Pozdrawiam
termin psychopata-przeczytaj calosc tego terminu. Zrobila ze mnie zombi i tak bedzie
z Toba.Ale zaczynam wychodzic z tego choc to poczatek biore antydepresanty
od psychiatry pomagaja chociaz zaczynaja dzialac dopiero 2-4 tygodnie od rozpoczecia
brania tlumia czesciowo uczucia i to jest w nich dobre.
Komentarz doklejony:
Nie wierz w zadne jej slowo !!!!! To juz nie twoja zona, tylko ktos inny.
zapewne robi sie im to samo, co znakomitej czesci panom. byc moze nawet robia to z soba nawzajem. te na "k" i ci na "s" marnuja zycie swoim lajdactwem tylko tym, ktorzy im na to pozwola.
Miej jaja!!!
Cytat
ja jestem na s :rozpacz
Dobra wiadomość - trafiłeś na dobry portal.
Zła wiadomość - trafiłeś na ten portal.
Kolejna zła wiadomość - Twoje problemy dopiero się zaczynają.
W przeważającej większości wypadków sama zdrada ,zachowania zdradzającego i zdradzonych toczą się według tego samego scenariusza.
Poczytaj forum to zrozumiesz lepiej z czym przyjdzie Ci się zmierzyć.
http://zdradzeni.info/news.php?readmo...dmore=3419
http://zdradzeni.info/news.php?readmo...dmore=3491
Winę ponosi tylko strona zdradzająca.Twojej winy nie ma w tym w żadnym wypadku.Zdrada dokonała się za Twoimi plecami .Skoro nie wiedziałeś o niej i nie miałeś na nią żadnego wpływu , więc i nie możesz być winny.
Na razie masz klasykę.Wypieranie się faktów i przerzucanie winy na zdradzonego.To schemat powtarzający się regularnie.Nie daj się sprowadzić do narożnika.Jak czytam , któryś raz z kolei tłumaczenie :
"Nic złego nie zrobiłem/am , ale obiecuję ,że to się już więcej nie powtórzy" to nie wiem czy się smiać czy płakać.
Nie wierz w jej zapewnienia o miłości.Usypia Twą czujność ,żeby móc dalej romansować.Jeżeli wprowadzisz jakieś zakazy zacznie lepiej się maskować.Telefon na kartę , o którym nie będziesz wiedział.Nowe konto na portalach.Nowa skrzynka.Pisanie z kafejek.I cały czas będzie się starała zrobić z Ciebie zazdrosnego paranoika.
Powie ,że nie rozumie co się z nią stało , ale już wszystko zrozumiała i zakończyła ten romans.Oczywiście kolejne kłamstwo.Potem będzie tekst ,że musi sobie wszystko przemyśleć i najlepiej jak od siebie trochę odpocznienie bo ona musi to przemyśleć w spokoju.Oczywiście spokój masz zapewnić Ty wyprowadzając się.Potem oświadczy ,że nie wie czy Cię jeszcze kocha i -jak nie wyprowadziłeś się po poprzednich sugestiach-to zaproponuje rozłąkę mającą magiczną moc uzdrawiania wypalonych związków.Potem będzie tekst ,że ten facet jest jej bliski , ale oczywiście nadal kocha tylko Ciebie-bo sobie to przemyślała.
I tak to się bedzie toczyć a końcowym przystankiem będzie tekst ,że dopiero teraz wie co to miłość i dopiero teraz zrozumiała ,że zmarnowałeś jej życie.
kupilem go dzieciÄ… zeby mialy kogos kto je faktycznie pokocha, bo ta szmata kocha
tylko siebie. Daj ogloszenie zamienie zone na psa z niewielka doplata oczywiscie
dla Ciebie.
Komentarz doklejony:
Szukaj DOBREGO adwokata ! Stopniowo przyzwyczajaj sie ze to koniec,
nie mowie ze to jest latwe ale w koncu dojdzie to do ciebie !!!
Warto podkreślić, że od dziś powinieneś wierzyć TYLKO w to, co widzisz. Słowa kłamcy nic nie znaczą.
- dopiero po czasie od zdrady dochodzi się właśnie do tego, ze słowa zdradzających są zdewaluowane, zmienne, mijające się z prawdą, nic nie warte,czasem rzucane na odczepnego- jak ochlap, który ty przyjmujesz e dobrej wierze jak największy skarb i obracasz w myślach tysiące razy. Ja zaczęłam nawet w którymś momencie zapisywać, co słyszałam w rozmowach telefonicznych- gdyż nigdy nie wiedziałam na czym stoję, a rozmowa sprzed 2 godzin czy dni okazywała się nieaktualna, albo podobno źle zrozumiana w sprawach podstawowych. Tak wiec odwolywanie się do wcześniejszych ustaleń nie ma na tym etapie sensu, gdyż wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie.
Tak wiec przygotuj się na kalejdoskop wrażeń, niestety.
I uwaga- jeśli widzisz, ze Twojej zonie nie zależy na związku 100razy bardziej niż normalnie, tzn ze wszystko wskazuje, iż jej w ogóle nie zależy, niestety.
Wiesz, ze strasznie ja kochasz, i ze ona na prawde zakochała sie w tamtym. A ja Ci powiem, że moze być tak, ze za jakiś czas Ty juz nie bedziesz tak strasznie kochał swojej zony, a ona niedość ze przekona się,że z tamtym to nie była żadna miłość, to jeszcze uświadomi sobie że kocha tylko Ciebie. Zycie jest przewrotne, więc zdarza sie i tak i to dosyć często. To co was dotyka teraz to ogłupiające emocje. Ona jest zauroczona tamtym kolesiem ( miłość to jest wspólne przezwyciężanie problemów, a nie patrzenie sobie w oczka, pisanie czułych sms-ów i bzykanie się po katach), Ty masz poczucie straty, więc powoduje to turbo doladowanie w uczuciach do żony. W obu przypadkach to nie jest stan naturalny. Dlatego powinienes dąrzyć do racjonalizcji swojego myslenia i postępowania, a jesli udałoby Ci sie to też spowodować u Twojej zony, byłoby super(pomysl nad tym co pisze milord). Nie daj sie ponieść emocjom, nie biegaj za nia, nie proś, stwórz sobie plan i postępuj według niego.
Pozostało pytanie dodatkowe punktowane.
Neo to tylko nick?
Widzę, że chcesz ratować rodzinę i nie jesteś, przynajmniej na razie zainteresowany poradami typu "pokaż jej gdzie raki zimują". Twoich zadań domowych nikt za Ciebie nie odrobi, ale mam nadzieję, że mogę Tobie pomóc nie popełnić paru błędów.
Cytat
To akurat jest zupełnie normalne. Znaczy się, w sensie psychologicznym, a nie wartości moralnych. Ona jest dokładnie tak samo zagubiona jak Ty. Moja też tak miała.
Zawalił jej się jej światek z "mężem", który może nie najlepiej, ale jednak dbał o to by było papu i jakaś stabilność, z dziećmi i z kochasiem który dbał o odrobinkę pieprzyku, o przeciwieństwo stabilności, o zawroty głowy.
Moja by to skończyć potrzebowała dwa miesiące. Cholernie trudny czas. Dokładnie to o czym piszesz. Raz gadalem z nią przez telefon i rozmowa nam się dziwnie nie kleiła. Rozwiązaniem zagadki był biling z którego wynikało, że zanim do mnie zadzwoniła 1,5h gadała z kochasiem. I nie było to bynajmniej jedyne z tego typu zdarzeń.
Prosiła, "powiedz mi co ma zrobić?", rprzestań się z nim kontaktowaćr0;, rja już nie jetem mała <<niunia>>, i będę rozmawiać z kim będę uważała za stosowner0; r30; .
Cytat
Tzn. jakie portale? Bo portale społecznościowe stały się częścią naszego życia i trudno z tego życia zniknąć. Można jedynie oczekiwać zerwania kontaktów. No chyba, że były to portale z założenia dla "singli".
Cytat
Jak na razie, to ona jest jak dziecko we mgle i sama nie wie czego chce. To, że kochaś chce zachować status quo jest zupełnie logiczne. Zresztą konkuruje z Tobą guzik ryzykując, więc mu łatwiej.
Patrząc na tego typu romanse, to po prostu pani hormonki się na rozum rzuciły. Słyszałem pogląd, że w tym wieku kobiety mają kryzys postrzegania własnej osoby. Dopóki dzieci były małe identyfikowały się z wychowaniem dzieci. To był ich cel. Czym bliżej celu tym bardziej pojawia się pytanie "kim JA po tej matczynej roli w ogóle jestem?". Jeżli dana osoba nie ma stablinej osobowości i poczucia własnej wartości, to zaczyna się szukanie potwierdzenia własnej atrakcyjności i "wyjątkowości". Pani jest w stanie się zabujać gorzej niż nastolatka. Hormonki, jak narkotyki, tłumią lub nawet skutecznie wyłączają zdrowy rozsądek i wszelkie uczucia wyższe.
Cytat
U nas się przez czas tego romansu zupełnie nie układało. Pani narzekała, że tabletki jej nie służą, że obniżają libido i w ogóle mają inne poważne skutki uboczne. Zaproponowałem jej więc, że skoro praktycznie nie sypiamy ze sobą, to niech je odstawi. Jakby co, zawsze można sięgnąć po coś innego. Ale nie, tabletek nie odstawiła.
Jakby to powiedzieć? Chyba najlepiej byłoby wyjść z założenia (bo statystyka jest nieubłagana), że skonsumowali ten związek i dalej nie wnikać. Inaczej kochaś stanie się na stale obecny w Twoich myślach i Twojej psychice. Jeżli pani się opamięta i zdecyduje się zostać z Tobą, to znaczy to, że pod kreską Ty jesteś ten wartościowszy i tego się trzymaj.
Cytat
To chyba najgorszy problem. Wiem, że aniołem nie jestem i obiektywnie patrząc średnio pasujemy do siebie. Ale z tego robienia ze mnie życiowego niedorajdy nie otrząsnąłem się do dzisiaj; cztery lata; mimo, iż obiektywnie wiem, że większość to gaworzenie narkomanki na cugu .
Mogę jedynie przypuszczać, że deprecjonowanie mojej osoby dawało kochasiowi okazję (tworzyła mu "pole do popisu"
Moim brzemieniem jest to, że przeczytałem sporo takiej "radosnej twórczości". Więc w przypadku interesu w ratowaniu związku nie polecam zaczynania naprawy od wchodzenia w szczegóły.
Jeśli Ciebie stać, to proponowałbym zasygnalizowanie Twoich uczuć i danie jej odrobiny czasu. Ona jest w tej chwili jak ćpun na odwyku. Jednocześnie proponowałbym zasygnalizowanie jej, że oczekujesz od niej, że to ona musi zainicjować i ciągnąć proces odbudowy utraconego zaufania.
Cytat
Wiesz co? Ona zapewne zawsze była w Tobie w jakiś sposób zakochana, a w tym cieciu jedynie zadurzona. O miłości i poważniejszych uczuciach możemy imho mówić dopiero wtedy gdy te pierwsze emocje opadną i do głosu dojdą uczucia wyższego rzędu. Tylko problem w tym, że gdy te hormonalne narkotyki ją otumaniły, to przestała sobie zdawać sprawę z innych uczuć. W okresie tego hormonalnego "zakochania" normalnie buduje się podstawy wyższych uczuć; tylko w przypadku tego typu związków, gdy motylki w brzuchu przestaną być siłą napędową okazuje się, że to nie związek, a wydmuszka. Pani stwierdza wtedy, że ten domniemany książę nawet temu domowemu misiowi nie dorównuje.
Ale w chwili obecnej pani jest zapewne jeszcze w amoku. Martwi ją, że sprawa ujrzała światło dzienne, a nie Twoje odczucia. Skończyła się bajka i nagle trzeba podjąć jakąś decyzję z dalekosiężnymi konsekwencjami; a na tę decyzję nie jest w ogóle gotowa (bo żyła chwilą, "planowaniem" całkowicie oderwanym od rzeczywistości). Amok, panika, szok powoduje, że nie jesteśmy w stanie racjonalnie działać. Czyli pani musi w pierwszym rzędzie wrócić na ziemię.
Jestem zdania, że reguły powinna ustalać strona zdradzona. Ale wypytywanie do koloru prezerwatywy włącznie bardziej szkodzi niż pomaga. Z tego obie strony muszą sobie zdawać sprawę. Ważnym aspektem jest rozsądna komunikacja. Obie strony muszą się do tego mentalnie i rzeczowo przygotować. To są ciężkie rozmowy. W tym stanie emocjonalnym trafia się szybko na granice własnej percepcji czy wytrzymałości psychicznej. Trzeba być przygotowanym, że nie wszystko da się załatwić jedną rozmową, bo ktoś już nie będzie w stanie kontynuować, a wymuszanie to prosta droga do emocjonalnego konfliktu, a nie odbudowy związku. Równie ważne od tego co się mówi jest ważne jak się mówi. Tutaj osoba zdradzająca musi sobie zdawać sprawę, że mogą paść pytania o intymne detale i musi być przygotowana by na nie odpowiedzieć tak by osoby zdradzonej dodatkowo nie ranić. Podstawa to oczywiście szczerość. Ale dla pytającego rada, nie pytaj o więcej niż jesteś w danej chwili znieść. A dla pytanej, nie mów więcej niż w pytaniu (jak będzie chciał wiedzieć więcej to będzie pytał dalej).
Jak widać zagadnienie jest skomplikowane i po co robić błędy które już inni popełnili. Osobiście polecałbym pomoc z zewnątrz w postaci terapi par. Tam kontakt jest bezpośredni i terapeuta ma dla pacjenta zarówno więcej czasu, lepszą komunikację (mówi się szybciej niż pisze), ma szansę ocenić komunikację niewerbalną(!) i ogólnie lepiej rnastawić się na pacjentar0; niż towarzysze niedoli z forum.
Co również bardzo polecam; by zasugerować pani, by to właśnie ona zaczęła od wizyty u psychologa lub innego terapeuty. By wpierw odnalazła siebie, pojęła co zrobiła Tobie i dała sobie powiedzieć, jak Ciebie dodatkowo nie ranić (nawet jakby zdecydowała się odejść).
Cytat
Niestety, ale chyba też normalne. Niezależnie od ich relacji ma w tej chwili kryzys lojalnościowy. Wobec kogoś będzie musiała być nielojalna i jej to do własnego wyobrażenia o sobie nie pasuje. Stara się wytłumaczyć, uzyskać dyspenzę. Poza tym, on biedny, ona biedna; nadają na tej samej fali. To o wiele łatwiejsze niż rozmowy z własnym partnerem wobec którego ma się zupełnie inne poczucie winy.
A co do spraw przyziemnych; to ona zdradzając wypowiedziała wasz układ. Dlaczego więc Ty wyprowadziłeś się z domu? Jeśli nie jest zdecydowana, Ty czy kochaś, to może niech się do niego wyprowadzi. Dlaczego Ty masz być dalej polisą ubezpieczeniową jak z kolesiem nie wyjdzie?
"Si vis pacem para bellum" Chcesz pokoju, gotuj się do wojny. Nic nie stoi na przeszkodzie by zbierać dowody, zabezpieczyć swiją pozycję. "Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz"; więc są dwie niewiadome.
Milosc do niej juz zanika zaczynam myslec o sobie i dziecach.
Skladam pozew rozwodowy bo to jak oszukuje i postepuje jest nie do wybaczenia
z reszta nie ma wniej kawalka wyrzutow sumienia jest tylko On. On jest najleprzy
najukochanszy itd.
Wczoraj powiedzala mi ze ten 26 latek jest bardziej dojrzaly niz ja
Odpowiedzalem ze dojrzaly w rozpierdalaniu cudzych malzenstw.
Komentarz doklejony:
Chlopie bierz sie do roboty bo ubiora ci kaftan i do bialej sali.
Mysl o sobie, to jest beznadzieja.