| antyjudasz | 13. Październik |
| kitka22 | 13. Październik |
| Agata19851013 | 13. Październik |
| caro | 13. Październik |
| Ilona | 13. Październik |
Julianaempat... | 01:44:25 |
#
poczciwy | 01:55:50 |
Aga104 | 07:58:40 |
Runio | 09:20:13 |
Crusoe | 09:27:01 |
Witam jak pewnie wiekszosc z was nigdy nie przypuszczalam ze mnie to spotka. Jestesmy po slubie 4 lata ale od roku juz nie zyjemy razem. Mamy wspaniala 3 letnia córeczkę. Wiadomo jak to z zwiazku malzenskim roznie sie uklada. Na poczatku milosc pozniej dziecko ktorego jak sie okazuje maz niechcial. Jestesmy w rownym wieku i to pewnie problem maz potrzebuje spokoju czasu dla siebie silownia samochod itp. A ja pieluszki karmienie praca pozniej dom itp. Byly klotnie przepychanki i takie tam az pewnego dnia nigdy niezapomnie maz siedzac przed laptopem zamknal go i wyszedl niewiem dokad i tak przez prawie rok czasu pojawial sie w domu jak w hotelu by sie wykapac i zalozyc swieze rzeczy a ja z naszym dzieckiem przez ten czas sama pozniej niby troche sie zblizal pozniej znow to samo okazalo sie ze z kims pisze i napewno sie spotyka nieprzyznaje sie do Wyprowadzilam sie z domu gdyz znecal sie psychicznie nade mną taki mial cel by sie nas pozbyc. Teraz z nia pewnie uklada sobie zycie a ona wie ze ma rodzine. Szkoda ze mezczyzni wybieraja po raz w naszym przypadku 3 zwiazek niz ratowanie rodziny bo wytlumaczenie ze ile mozna sobie ie ze soba meczyc niejest argumentem gdy poraz kolejny konczy sie zwiazek a w naszym przypadku małżeństwo i dziecko. szkoda ze ludzie ida przez zycie patrzac tylko na siebie i niesajac nic od siebie bo ci ktorzy prawdziwie kochaja mimo ze maja wady a kto ich niema nie szukają pocieszenia tylko walcza o rodzine najlatwiej jest uciec od problemu niz go naprwawic a cierpia ci ktorzy prawdziwe kochaja i dzieci ktore sa niczemu winne
malzenstwo i dziecko
Samo siedzenie i użalanie się nad sobą z próbami czarowania rzeczywistości, że szkoda, że ludzie to egoiści, że uciekają, a powinni walczyć etc nic nie da. Życie jest, jakie jest. Ale zawsze mamy wybór, jak ma wyglądać dzisiejszy i następne dni...
Opowiadasz nieskładnie historię swego nieistniejącego małżeństwa i wyrażasz żal, że co? Że on powinien ratować rodzinę?
Nie dociera do ciebie, że on ratowaniem nie jest zainteresowany a raczej destrukcją rodziny, która notabene już się dokonała. Nie wiem, czy jeszcze można coś zepsuć w tym wzlgędzie.
Weź się w garść, jesteś matką swojego dziecka a nie jakąś zadurzoną nastolatką, która zajmuje się mrzonkami. Czas by zacząć żyć a nie wciąż myśleć o d(u)pku, który tak naprawdę NIC nie ma do zaoferowania.