| Rycho500 | 20. Lipiec |
| gabi11 | 20. Lipiec |
| Lenka69 | 20. Lipiec |
| anuska | 20. Lipiec |
| dodera1 | 20. Lipiec |
#
poczciwy | 01:13:26 |
jacksparrow | 03:14:57 |
Julianaempat... | 07:26:56 |
NieOddycham | 19:52:59 |
marta1989 | 20:45:45 |
Witam
11 miesięcy temu odszedł ode mnie mąż, zdradzał mnie przez lata - z moją byłą koleżanką. Kiedy to odkryłam całkiem przypadkowo, powiedział, że skoro już się wydało to nawet dobrze bo on już tak nie da rady dalej żyć i odchodzi, płakałam, błagałam, poniżałam się (teraz tego żałuję) ale on zwinął się w przeciągu kilku godzin, Zostaliśmy z synem (ma 20 lat) w naprawdę wielkim szoku. Wiem że to już koniec, nie można było utrzymywać tej fikcji, on na pewno nigdy już nie wróci tego jestem pewna i muszę się z tym pogodzić.
Ja niestety pracuję z kochanką męża i chyba ta sytuacja jest dla mnie najbardziej traumatyczna, codziennie ją widzę i codziennie od nowa czuję się jak szmata, ta gorsza.
Nie potrafię sobie z tym poradzić, przerobiłam już leki, psychiatrę, psychoterapię teraz już nic nie zażywam i nie chodzę już do lekarzy stwierdziłam, że to bez sensu bo i tak mi nie pomaga. Ja nie umiem sobie wytłumaczyć, że jego już nigdy nie będzie w naszym domu, pomimo całego świństwa które zrobił, nie potrafię. On wciąż tkwi w mojej głowie a moja wyobraźnia wciąż działa i mnie dobija. Staram się odganiać te wyobrażenia ich razem i myśli ale to nie jest proste. Nie potrafię podjąć decyzji o rozwodzie on też nic na razie nie robi w tym kierunku.
Nagle stwierdziłam, że nie mam znajomych tylko jedna koleżankę. Nawet nie bardzo mam z kim wyjść do kawiarni czy kina. W wieku 48 lat kiedy się ma niską samoocenę, układanie sobie życia od nowa wydaje się nierealne. I tak się zapętlam w tym swoim użalaniu się.
Pogubiłam się w tym wszystkim. i marzę o obojętności, marzę o takim dniu kiedy minę na korytarzu w pracy kochankę męża i nic nie będę czuła, będę obojętna.
Będę również obojętna kiedy pomyślę o nim. Opuści mnie stres, wieczny ucisk w klatce piersiowej, uczucie żalu, bólu, zazdrości i nienawiści do niej, które tak naprawdę niszczy tylko mnie.
Nikt mi nie powie jak długo takie odczucia jeszcze będą trwały bo każdy przeżywa inaczej.
W tych kilkunastu zdaniach nie oddałam wszystkiego co odczuwam i myślę, ale cieszę się że napisałam, bo tak naprawdę już prawie z nikim o tym nie rozmawiam, ale wiem że niekiedy opinia osób nieznajomych bardzo pomaga. Pozdrawiam Wszystkich ciepło. Krista
Oj krista,krista.Wychowalas 20 letniego, meszczyzne a nie potrafisz odwrocic tej prostej sytuacji tak zeby to ona poczula sie jak szmata,ktora rzeczywiscie jest
.Nagle stwierdziłam, że nie mam znajomych tylko jedna koleżankę
Tylko sie z tego ciesz.ze pradziwych przyjaciol poznalas w biedzie.
Opuści mnie stres, wieczny ucisk w klatce piersiowej, uczucie żalu, bólu, zazdrości i nienawiści do niej
Spora czesc z tego co wymienilas stanie sie znosniejsze kiedy zlozysz pozew o rozwod z wylacznej winy jak dla mnie durnego faceta.:tak_trzymaj
Będę również obojętna kiedy pomyślę o nim."- no i powiedz mi , co robisz by to osiagnąć? Siedzisz i marzysz? To w takim razie nigdy to nie nastąpi.Pracuj nad sobą codziennie a uwolnisz się szybko.Poza tym ja Ci zazdroszczę.Niezależna, dziecko odchowane, kretyn sam się wycofał.Świetny bilans otwarcia.Nikt nie marudzi, możesz się poświęcać swoim zainteresowaniom i pasjom-czego Ci brak?
Składaj pozew o rozwód z jego winy uwolnij się od niego , przetnij pępowinę .
Przede wszystkim należy wyjść z domu w pierwszej kolejności zmienić fryzurę kupić sobie nowe ciuch tak dla siebie żeby poczuć się atrakcyjną , banalne to ale wiesz mi jako kobiecie dużo pomogło. Zapisz się na jakieś zajęcia czy to będzie aerobik , kurs tańca brzucha nie ważne liczy się to że będziesz wśród ludzi jeśli myślisz ze twój świat się skończył zgłoś się do wolontariatu pomagając innym można zobaczyć naprawdę prawdziwe tragedie a może masz jakąś pasję którą zaniedbałaś? warto tak naprawdę zastanowić się co lubisz co ci sprawia przyjemność . Nie traktuj męża jako istoty bez której żyć nie możesz bo żyć będziesz tylko to twoja sprawa jak to życie wykorzystasz czy zaczniesz w końcu cieszyć się jego pełnią czy zasuszysz się w domu jak stary zakurzony mebel. Odwagi życzę
Mój mąż też miał romans, który właściwie ja przerwałam. Jest ze mną fizycznie ale czy emocjonalnie? Czy wrócił do mnie bo zrozumiał swój błąd czy było to dla niego bezpieczniejsze rozwiązanie? Tego nie wiem. Czasem mam ochotę go zostawić ale nie wiem czy bez nie go będzie mi lepiej. Strasznie się męczę. Czasem sobie myślę, że chciałabym go na czymś złapać. Wtedy mogłabym go wyrzucić ze świadomością, że dobrze robię i nie ma innego wyjścia. A teraz... Bo poza zdradą niczego strasznego nie mogę mu zarzucić
Więc głowa do góry i szukaj pozytywów tej sytuacji
Poza tym , podpisuję się pod innymi postami. Chciałabym mieć tak klarowną sytuację , jak Ty.
Możesz się odciąć od tych ludzi w 100%. Potrafisz, tylko zacznij działać w tym kierunku. Kochanka nic nie wygrała, on też nie, to Ty jesteś górą, najwyższy czas to sobie uświadomić i pokazać . Wtedy nie Ty zmienisz pracę, tylko ona.
Każdy wpis zawierał coś ważnego dla mnie. Zgadzam się z opinią co do rozwodu ale pewnie jeszcze chwilę potrwa zanim podejmę ostateczna decyzję bo jednak ogarnia mnie przerażenie kiedy pomyśle że mam przejść przez rozprawy sądowe. A najbardziej nie chcę się spotkać z mężem, nie widziałam go od momentu kiedy odszedł, wymieniliśmy tylko kilkanaście maili. Nawet nie rozmawialiśmy przez telefon.
Mnie chyba przeraża najbardziej perspektywa samotności. oczywiście mam rodzinę i super syna ale jak każdy człowiek chciałabym mieć koło siebie kogoś kto byłby dla mnie wsparciem i do kogo można by było się przytulić w gorszej chwili.
Nie wiem co życie przyniesie, wiem jedno - nic nie zrobię na siłę.
Jest też miejsce, które bardzo chciałabym zobaczyć - norweskie fiordy
Prawdą jest też, że jak do tej pory o wszystkim tylko marzę i w zasadzie nie robię nic oprócz "obsesyjnego rozpamiętywania".
Od czasu do czasu absolutnie musi mną ktoś wstrząsnąć tak aby pewne sprawy powskakiwały na właściwe im miejsca.
A ja też mam zwierzątko, tylko psiaka, więc wyobrażam sobie, jak musisz się cieszyć! Fiordy zwiedzałam w tamtym roku, jeszcze z nim... Fiordy były cudne, ale on nie
A, spotkaj się znim, a co Ci tam. Bądź pewna siebie, radosna, piękna
Najbardziej wstrząsnęło mną kiedy powiedział, że zdarzało się że szedł później do szkoły o czym jego tatuś nie zawsze wiedział i nagle tatuś pojawiał się w domu i zaraz była awantura dlaczego jeszcze jest w domu, że wszystko olewa i się nie uczy, a potem zamykał się w pokoju i konferował przez telefon, w zderzeniu z informacja od mojej koleżanki która widziała jak mój "mąż" szedł z ta babą do nas do domu kiedy ja byłam w pracy a syn w szkole, zrozumiałam, że to nasz dom był miejscem schadzek dla nich dwojga a syn niekiedy przeszkodą. Ale o wszystkim dowiedziałam się po jego odejściu. Nie wolno mi o tym myśleć, staram się. Tak zaczynam to trochę akceptować. Ale myślę, że jeszcze mimo wszystko długo będzie bolało.
Dziękuję za :cacy, mnie nikt nie głaszcze. A ja bardzo lubię głaskać swoją malutką kotkę, ona wtedy tak cudownie mruczy i czuję się spokojniejsza
Oj, tak...ich podłości mogą przyprawiać o mdłości. Hi hi, tak mi się rymnęło
Ja też stopniowo dowiaduję się o różnych jego wyczynach ; kiedy otząsnę się z jednego, otrzymuję następną dawkę. Już teraz myślę tylko, co gorszego usłyszę...
Ale masz mądrego i wrażliwego syna...
Czy byłaś ślepa? Byłaś, ale wiadomo, kto za tą ślepotą stoi. To on tak Tobą i zresztą synem manipulował... Skąd ja to znam... Tylu tu zdradzonych, a losy takie podobne...
Wielu wychodzi z porażki zwycięsko, więc jest dla nas, Krista, nadzieja!
No, widzisz, jest u Ciebie trochę lepiej. Żeby tylko udało się to "trochę" rozmnożyć!
No, to jeszcze raz:cacy
I dla Kici:cacy
Czuję tak samo jak Ty.... Sama od 2 lat próbowałam za wszelka cenę ratować to moje małżeństwo, choć wszyscy mówili mi, że nie można ratować związku po zdradzie a jedynie próbować zbudować związek na nowo. Nie umiałam tego zrobić bo nie chciałam i nie potrafiłam wyrzucić 20 dobrych lat z mojej pamięci. Teraz wiem, że to błąd. I jestem w tym samym punkcie co 2 lata temu... Znów bardzo boli.... A Ty na szczęscie masz to juz za sobą (mówię o rozstaniu); ja dopiero teraz będę to przerabiać. Muszę dać radę i poradzić sobie... Ty napewno tez potrafisz... Tylko kobiety tak naprawdę są silne. Pozdrawiam Cię serdecznie
Życzę Ci wiele siły i wytrwałości.
Ja wiem, że kilka lat temu popełniłam błąd, mój mąż mnie zdradzał (z ta samą osobą) i walczyłam, postawiłam mu ultimatum, miał wybrać odchodzi lub zostaje ale zrywa wszelkie kontakty z tym babskiem. Został teraz wiem, ze ze względu na syna, który chodził wtedy do gimnazjum. Obiecał, ze nie będą się spotykać. Naiwna uwierzyłam mu, spotykałam ją codziennie w pracy, nie odzywała się do mnie, ja oczywiście też, kiedy on podjął decyzję, że zostaje z nami dostałam od niej kilka obrzydliwych smsów.
Potem życie toczyło się dalej wydawało mi się, że jakoś się wszystko ułoży. Minęły lata, świetnie się kryli, naprawdę nic nie podejrzewałam, aż do dnia w którym odkryłam tego smsa. Świat mi się zawalił, dużo by o tym pisać. Wtedy się dowiedziałam, że wcale z nią nie zerwał spotykali się cały czas.
Odszedł tak szybko jakby te 21 lat naszego małżeństwa nie istniało.
Nie umiem powiedzieć czy po zdradzie można odbudować związek, czy można go zbudować na nowo, w moim przypadku jego zdrada trwała bardzo długo, po takim czasie myślę, że już nie można nic zrobić, zwłaszcza jeśli druga strona tego nie chce.
Ja byłam gotowa wybaczyć i marzyłam o tym że któregoś dnia przejrzy na oczy i wróci. Teraz wiem, ze to nie jest możliwe, nie ma już powrotu, trzeba godzić się każdego dnia, w każdej godzinie z tym że to koniec.
Boli bardzo, zwłaszcza kiedy widzę codziennie kochankę męża. Ale nic na to nie mogę poradzić, myślałam o zmianie pracy, ale to niełatwe.
Kiedyś przestanie boleć....
Dasz radę, poradzisz sobie, trzymam za Ciebie kciuki i bardzo Cię rozumiem. Pozdrawiam Cie ciepło
Komentarz doklejony:
Avenious, dziękuję Ci za ciepłe słowa.
Cały czas sobie tłumaczę, moje odczucia się zmieniają, coraz częściej czuję się lepsza od niej chociaż jej widok jeszcze ściska w środku bardzo nieprzyjemnie. A jeszcze nie tak dawno czułam się jak ta gorsza bo przecież rzucił mnie dla innej i to koleżanki, którą kiedyś bardzo lubiłam.
Napisałaś "Wielu wychodzi z porażki zwycięsko, więc jest dla nas,nadzieja!" tego się będę trzymać. Świat nie kończy się na takich jak oni.
Życzę Ci wiele dobrego i pozdrawiam.