

| nina28 | 15. Lipiec |
| Pathi | 15. Lipiec |
| lusiek | 15. Lipiec |
| olka | 15. Lipiec |
| abisag | 15. Lipiec |
Crusoe | 01:25:20 |
Julianaempat... | 01:53:45 |
#
poczciwy | 04:06:22 |
Aga104 | 06:08:45 |
NieOddycham | 09:44:16 |
Witam, to mój pierwszy post.
Nigdy w życiu nie przypuszczałbym, że trafię na taką stronę. A jednak...
Moja sytuacja jest nie dość, że tragiczna, bo i komiczna. Jestem z żoną ponad 7 lat po ślubie, mamy dwoje kochanych brzdąców. A jednak, moja wydawać by się mogło ukochana, od co najmniej od listopada 2012 roku pisze smsy z kolegą z pracy. Po raz pierwszy przyłapałem ją na tym w grudniu ub. roku, kiedy z ciekawości przeglądnąłem jej telefon (niech nie mówią, że tylko kobiety mają intuicję), i zobaczyłem smsmy o treści: "z tobą dobrze się rozmawia, jestes wyjątkowym kolegą, itp." - od razu zareagowałem, niestety poszło na noże, bo ja nie przebrałem w słowach i wygarnąłem wszytko. A ona, przyjęła to ze skruchą i powiedziała, że nie mam o co być zadrosny, bo to nic nie znaczy a ten "ch***", to tylko osiemnastolatek - słowa żony. Dałem spokój przez kilka miesięcy i był spokój. Jednak, jakoś tak koło lutego widziałem w zachowaniu żony dziwne jest i co ważne piosenki, o miłości które słucha zaświeciły w mojej i tak pobłażającej na wszystko głowie, czerwoną lampkę. Okazało sie, że dalej smsuje z tym samym cwelem, ja że nie wytrzymałem wziąłem jej telefon i przeczytałem smsy, w kórych pisała że chce go tulić i , że z nim czuje się dobrze. Robiełm jej awantury. Parę dni był spokój, ale potem znowu waawała się w ten "romans". Straszyłem, że go zabiję, ale ona mówiła, że on niewinny. Raz pokłóciliśmy się ostro i wtedy powiedziała, że sie w nim zakochała, ale potem wypierała si.ę tych słów. Teraz niby jest psokój, ja dalej czujny i wiem, że zmieniła sobie numer, żeby dalej nieć z nim kontakt. Podpowiedźcie, jak mam się zachować? Chc tylko radę, bo już sam nie wiem jak z tym życ, kocham ją i dzieciaki, ale z drugiej strony nie potrafię tak.... Nie byłem święty od zawsze, ale od kiedy mamy dzieci to nic poza moją rodzin sie nie liczyło, a w myślach mojej żony takie wartości raczej się nie ujawniały... proszę o rozsądne rady :) dziękuję.
Kiedy poznasz prawde doradzam zdecydowane ruchy,tylko one przynosza efekt.Czyli embargo na ****,pakujesz jej walizki i zgrabnie wystawiasz za drzwi.Pamietaj jezeli sie puscila to nie masz kogo zalowac.Jak wiadomo towar macany przez obcego nalezy do macanta.
Najtrudniej na poczatku jest sie ogarnac.Potem tez trudno ale jak dowodza przyklady z tego portalu da sie zyc.
Pamietaj w takich przypadkach jednie skuteczna jest prawda.Nie boj sie je,ona rzeczywiscie wyzwala.
Tak jak napisał loner na początku ciężko jest się ogarnąć na razie udawaj że nic nie widzisz. Ograniczają cie tylko kwestie finansowe. Ale rzeczywistość może Ciebie przerazić.
Pytanie tylko, czy warto robić cokolwiek, żeby ściągnąć taką panią na łono rodziny. Bo dojrzałości u niej mniej, niż u tego kolesia.
Wszystkie mówią, że to tylko bratnia dusza, że co najwyżej za rączkę, a doświadczenia tutaj piszących ze mną włącznie pokazują, że praktyka to za kutaska.
Przecież jak się kocha nie będzie się stało na drodzie do szczęścia drugiej osoby. Można nawet pomóc się pakować, podwieźć i szczęścia życzyć.
Ostre kłótnie stawiają Ciebie raczej w sytuacji petenta. Z tej pozycji przegrywasz.
Zebrać dowody. Może na początek separacja.
A jak by po naturalnej śmierci "motylków w brzuchu", czyli osłabienu wyrzutu hormonów, wpadła na pomysł powrotu "do dzieci", to polecam nie akceprować niczego na zasadzie partnerstwa, lecz ma wracać na kolanach. Niezależnie co Ty masz "na rozkładzie".
Przecież to powtórka mojej sytuacji i wielu innych w tym forum.
Bądź silny walcz o siebie, na pewno będą momenty załamania
walcz o siebie i swoją godność. Dbaj o dzieci.
Ale wracając do rozwiązania problemu. Generalnie ja wyszedłem z założenia że bombę mogę odpalić tylko RAZ i gdy nie pomagały rozmowy prośby (rozmiękczanie się) w końcu zostałem oświecony i zacząłem zbierać intensywnie dowody niewierności mojej żonki a ona miała mnie w tym czasie za idiotę....
Gdy wyłożyłem karty na stół w dość dramatycznych dla niej okolicznościach byłem przygotowany na wszystko, a oznajmiłem jej że sama mi się podłożyła i że składam papiery do sądu. Zapytałem grzecznie gdzie mam ją zawieźć do gacha, do domu, czy może do jej mamusi???
Generalnie uważam że trzeba podejść do tematu z taką amunicją aby nie było co zbierać i jeśli chcemy dać szanse to ONA musi wtedy dokonać wyboru! A czy my jej na to pozwolimy i w imię czego to już inna sprawa.
Wszystkie przypadki są tak targiczne, że aż komiczne.
Czasami naprawdę można się popłakać z rozpaczy i ze śmiechu.
Świetnie widać, jakie możliwości ma ludzki umysł.
Wielka mi rzecz, że żona Ci się zakochała. Dobrze chociaż , że pełnoletni jest. No cóż, niektóre mają większą potrzebę przeżywania miłości niż inni.
Włąściwie nie masz wyjścia, musi się odkochać, zbieraj wszystkie dowody jakie się da, a potem walnij dobrze skonstruowaną bombę atomową.
ZacytujÄ™ Numlocka:
Cytat
Jednym słowem, żeby wybudzić ją z tego, musi stracić wszystko, życie, które miała ma jej się skończyć, albo tak ma przynajmniej wyglądać. Jak dasz radę to zadymę robisz u kolesia (to z ciążą jest niezłe). Ale najważniejsze, żebyś się do tego bardzo dobrze przygotował i na wszystkie ewentualności. Wóz albo przewóz....bo chyba nie zamierzasz tak żyć ?
Jak ją obudzisz, to najprawdopodobniej bedziesz miał czas na dywagacje być albo nie być....
Mimo tego ze,zdrada to nie wesele,to w tym zdaniu mocno przesadziles.Gdzie Ty widzisz tragedie,poki co nikt nie umarl,nie stracil zdrowia ani kasy.Jezeli Twoje podejrzenia sa sluszne to i tak w porownaniu do innych zdrad opisywanych na portalu dowiedziales sie o tym stosunkowo malym kosztem.
Na koniec,to nie Ty wpakowales dzieci w szambo,nic nie robiac pozwalasz im sie topic.Zapamietaj to.
Po pierwsze szkodzić
Mankamentem tym jest wstyd przed wydaniem się tego wśród rodziny,znajomych etc.
Moim zdaniem nie wolno nam ukrywać tego faktu z racji tego że,ukrywając pomagamy zdradzaczom w kontynuacji romansu.
Dlatego też Bartek nie kryj się z tym.Powiadom rodziców i teściów o fakcie.Może bez wnikania w głębsze szczegóły ale powiadom ich.
Drugą stroną tego ujawnienia może być teź to że,usuniesz barierę dla tych którzy być może wiedzą więcej niż ty o tym co ona robi.
Jeśli zobaczą że,ty już wiesz,że zdrada nie jest tajemnicą to być może sami przyniosą ci informacje na temat twojej kobiety.
Jeśli kobita zejdzie na ziemię to otoczenie ją zadusi i nie bedzie co zbierać. Nie żebym ja bronił ale ja rozegrałem temat sam bez rozgłosu jedynie z pomocą osób którym mogę ufać. Sam nie wiedziałem gdzie mnie to zaprowadzi. Ale wyszedłem z założenia w momencie odpalania bomby że ok - rozwodzimy się, ja na rozprawę zapraszam całą twoją rodzinę (nie jako świadków ale aby poznali Ciebię), powołuję na świadka gacha i wtedy zaczynam rozpieprzać wszystko na kawałki.
Ta wizja moją skutecznie sprowadziła na ziemię!
Twoja żonka ma teraz umysł zatraconej szesnastolatki uwikłanej w jednoosobową sektę.
Ja gacha ruszyłem też dopiero po akcji jak już z myślał że sprawa przyschła i może czuć się bezpiecznie.
Dlatego moja rada jest tak aby zbierać dowody - odpalić bombę i zależnie od efektu albo zagaszasz pożar albo (wersja pesymistyczna) dolewasz wtedy oliwy do ognia.
I sprawa podstawowa - KONSEKWENCJA!!!
Morał płynący z tego jest następujący; Twoja cierpliwość będzie kiedyś wynagrodzona (w jedną lub drugą stronę). Życzę Ci żeby jednak w tą pozytywną. Pozdrawiam
Jeżeli ratowanie związku ma odbywać się w imię dzieci to już teraz twierdzę stanowczo że,to niewypał podłożony pod własną doopę i tylko czekać aż wybuchnie.
Nie taki jest cel ratowania zwiÄ…zku.
W moim przypadku był to jednak koronny argument, choć jak wielu tutaj pisze też nie potrafiłem wyłączyć swojego uczucia do niej które trwało wiele lat.
Wydaję mi się że intencja dawania szansy jest sprawą bardzo indywidualną i dla jednego postawa wiarołomnego współmałżonka (współmałżonki) może być "zagubieniem" a dla innego ta sama sytuacja może być czystym Ku...twem. To czy coś jest czarne czy białe w materii relacji między dwojgiem osób (niestety w naszych przypadkach trojgiem...) nie da się obiektywnie skatalogować. Trzeba ufać swojej intuicji i starać się patrzeć na to wszystko zdroworozsądkowo.
Cytat
No, jak jeszcze podasz metodę odróżnienia INTUICJI od targających nami w takiej sytuacji uczuć ...
Mnie się nie udało:niemoc