

Kakua | 00:21:30 |
Julianaempat... | 02:06:03 |
Aga104 | 09:23:43 |
Aanna1a | 13:58:16 |
NieOddycham | 20:16:30 |
Witam. Znalazłem się w gronie tych zdradzonych co często tyrają dla domu i dzieci kiedy ich żony doprawiają im rogi. Ale do rzeczy. Jestem 45 letnim ojcem 4 dzieci i pracoholikiem. W miare kiedy moje dzieci dorastały postanowiłem zainstalować program szpiegowski aby wiedzieć co tak naprawde dzieci robią na necie. Tak mnie to "interesowało" , że dopiero po 5 miesiącach kiedy robiłem bilans roczny postanowiłem zobaczyć co twarde dyski zapisały o moich dzieciach. Po przeglądniećiu ich zawartości dzieci zachowały się wzorcowo ale to co zobaczyłem jak moja żona flirtowała ze swoim kolegą na NK powaliło mnie w sekundę. Szok, niedowierzanie, wstrząs jak po defibliratorze! Po 22 latach małżeństwa zdradzała mnie jak byłem w pracy. Nawet dała mu klucze do mieszkania. Jak doszłem do siebie po kilku dniach zamontowałem ukryte kamery w domu i postanowiłem z zimną krwią wszystko utrwalić. Jestem na ogół twardym człowiekiem ale tym razem płakałem wieczorami w biurze jak dzieciak. Nigdy nie zdradziłem swojej żony choć sytuacji do tego miałem dziesiątki ale to co mnie spotkało zawaliło mój świat który budowałem i na który tak ciężko pracowałem. Postanowiłem pójść do Psychologa i prosiłem o radę. Tak jak Psycholog mi oradził postanowiłem porozmawiać z żoną i wszysko jej pokazałem jakie argumenty mam w rękawie. Mimo, żę na filmie widać jak uprawiaja seks ona mówiłe do mnie , że to nie ona. Rozwiedliśmy się po roku bo tyle czasu trzeba było aby razem z Psychologiem załagodzić sprawy dzieci aby zniosoły to jakoś. Nie będę ukrywał, że to wszystko zabrało mi z 10 lat zdrowia i motywację do życia. Z uwagi na dzieci które postanowiły pozostać ze mną staram się budować nowy dom od nowa. Cięzko mi jest tworzyć wszystko od poczatku ale dzisiaj mimo, że mam nową kobietę w domu nie potrafię już tak kochać jak kiedyś. Nie potrafię walczyć o swoją partnerkę tak jak kiedyś walczyłem o żonę. Ciągle mam wrażenie, że partnerka potrzebuje mnie jako obiektu seksualnego który spełnia jej wszystkie oczekiwania a ja oprócz seksu potrzebuje drugiej połowy która pomoże mi pchac ten wóz który nazywa się rodzina. Zrobiłem się nie czuły i oziębły, chodzę systematycznie do Psychologa bo on mi trochę daje motywacji do walki ale czuje, że wypaliłem się i popadam w coraz wiekszą depresję. Te obrazy, te teksty jak moja żona wypisywała o mnie swojemu kochankowi sa jak nie chciany zapis w głowie którego nie można w żaden sposób usunąć. To taka krwawiąca rana. W dodatku do końca nawet jak Pani Sędzia zadała pytanie żonie dlaczego tak postępuje i czy nie szkoda jej 22 lat małżęństwa to odpowiedziała, że to nie ona na tym filmie i nie wie o czym Pani Sędzia mówi. Wypierała się do końca. Zadaje sobie pytanie kiedy opełniłem błąd i dlaczego do tego doszło. Nie znajduje odpowiedzi.
a to my nie świadomie im te warunki stwarzamy. a potem zadajemy sobie właśnie takie pytania... dlaczego!
ja dałem szansę mojej żonie bo wykryłem to na dość wczesnym etapie...
życzę powodzenia w nowyw życiu i nie oglądaj się za siebie bo teraz już nie warto...
Myślę,że nie popełniłeś błędu, po prostu ona miała podły charakter.
Jeśli byłoby jej źle,mogła walczyć o naprawę waszych relacji małżeńskich. Wybrała łajdactwo,drogę na skróty,ale do piekła.
.Nie jest z Tobą tak zle.W rozsądnym terminie rozstałeś się z kobietą która do czasu skutecznie udawała Twoja żonę.Zatrzymałeś przy Sobie dzieci,znalazłeś inna kobietę.Cholernie dużo jak na jednego wstającego na dodatek po ciężkim nokaucie faceta. Pomoże tylko czas.Jedyny skuteczny pocieszyciel ludzi skrzywdzonych.Bieżące sprawy powoli znieczulą (bo nigdy nie wyprą z pamięci)traumę po żonie.No i znowu zaczynaj pływać w życiu samodzielnie,bez pomocy psychologa.
Ja jestem dopiero na początku tego przeżycia.
Trzymaj siÄ™ masz dzieci przy sobie.
Słowo w słowo to samo co u mnie. Nawet te cholerne 22 lata, które prześladuje kilka osób na tym forum.
Jeszcze nie dopisałeś, czy Twoja żona robiła w tym czasie zęby. Jeżeli tak, to zapłacę Ci za prawa autorskie.
Piotras, ja przestałem zastanawiać się nad byłą żoną, przestałem mysleć co robi, z kim się spotyka itp. To przeszłość i trzeba jak najszybciej o tym zapomnieć. Ju skupiłem sie teraz na sobie i na budowaniu przyszłości swoim synom. Jeszcze trochę pracy mi zostało, ale to juz końcówka.
A odnosnie nowego związku mam takie same dylematy jak Ty. Ale o tym, jeżeli chcesz, mogę Ci napisać na PW.
Moja rada - postaraj sie popracować nad tym, że to co przeżyłeś to przeszłość, której za cholerę nie zmienisz, a przed Tobą jest przyszłość na którą masz wpływ. Jeszcze masz kawał życia przed sobą. Nie zmarnuj go.
Trzymaj się, najgorsze już masz za sobą.
Zapamiętaj jeszcze jedno.Kobieta z którą jesteś to nie proteza.
To jest nowe serce które wszczepiłeś swojej rodzinie po tym jak stare Was oszukało.Do końca życia wszyscy,Ty i dzieci musicie otoczyć implantowany "organ"szczególną opieką.
Mam nadzieję że dzieci tu nie ma.Nie zapominaj że dodatkowy niespodziewany **** to pewny i sprawdzony sposób na skruszenie lodowej ściany,którą odgradzasz się od partnerki.Rozumiem wynikające z wieku uwarunkowania ale do tego warto sie zmobilizować.
jestem zdradzoną żoną, przeżywam piekło, miotam sie między rozwodem a chęcią uratowania mojego związku.
Ale nawet jako zdradzona, mogę ci powiedzieć, że w większości przypadków zdrada nie jest początkiem kryzysu w małżeństwie tylko jego objawem. Którego nie chcemy lub nie umiemy zauważyć.
Coś sie musiało u Was dziać, albo właśnie nic sie nie działo. Kwestia moralności partnera, jego system wartości jest oczywiście rzeczą osobną. Ale, uwierz mi, zdrada zdarza się bardzo rzadko w pielęgnowanych związkach , w których partnerzy o siebie dbają, zabiegają.
Zszokowało mnie Twoje stwierdzenie (którego nie zauważył żaden z panów), że "masz w domu nową kobietę". A czym ona jest? Urządzeniem zmywającym, piorącym i prasującym? Takie podejście do partnerki nie wróży nic dobrego, a wiele też mówi generalnie o Twoim podejściu do kobiet.
Wiadomo, zdrajca robi nam krzywdę, nie my ponosimy odpowiedzialność za to co zrobił, to był jej/jego wybór. Ale warto też zawsze zastanowić sie nad sobą w kontekście całej sytuacji. Zaraz mnie tu zakraczą, ale nie ma róży bez kolców.
Cytat
Pozostając przy tym medycznym porównaniu; plaster na niewyczyszczoną ranę z czasem prowadzi do gangreny, amputacji lub śmierci. Widzę to u siebie i widzę to u Piotrasa; i najwyraźniej nie jestem sam w tym osądzie.
Pomyśl może trochę ciepło o Twojej obecnej partnerce. Czy ona zasługuje na to by zostać ofiarą tej gangreny?
O partnerkę się nie walczy, lecz się z nią dzieli życie. Wygląda mi na to, że nie jesteście w stanie szczerze rozmawiać (czy to kwestia czasu, czy inne uwarunkowania zostawiam na boku). W sumie pachnie to już na kryzys w związku. Jeśli sami nie jesteście w stanie, to może jakaś terapia par?
Termin u terapeuty skutecznie wyrwie Ciebie ze spraw zawodowych i może ta odrobina czasu pozwoli WAM przełamać ten impas; czego Wam serdecznie życzę.
meg5
Ja nie uważam siebie za ideał. Zdaję sobie też sprawę z tego ile nas dzieli. Dlatego mogę zrozumieć, że kobieta może się źle czuć w związku i szukać czegoś innego. Ale niech skończy jedno i dopiero wtedy zaczyna drugie.
Bo inaczej jest to podłe asekuranctwo kosztem nieszanowanego partnera.
PS Miłość, imho, polega również na zrezygnowaniu z kogoś, na rzecz jego szczęścia i cieszenia się tym szczęściem.
Teraz mam dwie dziewczyny NataszÄ™ i AniÄ™.
Zawarłem związek z jedną a z drugą żyję w konkubinacie.
Powiem jedno z doświadczenia kobieta bardziej się boi przyznać ponieważ dla niej jest najważniejsze dobro rodziny jako całości łącznie z dziećmi.
Ale dla wiadomości podam jeszcze że kobiety częściej przebaczają ponieważ wielu z nas(nie mnie) bardziej złości zdrada żony ponieważ boimy się o to że dziecko jest nie nasze.
Zanim oszalejecie pomyślcie że w wielu państwach za zdradę męża kobietę czeka ciężka kara a na odwrót co najwyżej słowne potępienie.
Piotras miałem to samo jak u mnie małżeństwo było już skreślone nie chciałem się związać z fajną kobietą (która w kryzysie była przy mnie bez żadnych oczekiwań - w każdym razie o nich nie mówiła) teraz małżeństwo trwa ale ja nadal nie umiem nikomu zaufać. I zastanawiam się czy warto budować od nowa???:rozpacz
Twoje słowa są bardzo trafne.
Pietras kobieta zajmuję się twoimi dziećmi czy ty tego nie widzisz? Czy ona ma być plastrem na twoje rany?
Wiesz co ona powinna zrobić?
Powinna odejść od Ciebie po to abyś dojrzał do decyzji bycia razem. Albo zrozumiesz czym jest związek z drugą osobą, albo będziesz wiecznie rozpamiętywał swoje skrzywdzenie i będziesz sam z dziećmi które i tak w końcu odejdą. Ty zostaniesz wtedy sam.
A ta kobieta która jeszcze z Tobą jest na pewno będzie już zajęta przez mężczyznę który potrafi docenić jej wartość.
za powod podam te fakty
Pozdrawiam !!!
Piotr
popieram twoją wypowiedź z 10 maja 2013 godz. 14:28
jeżeli ktokolwiek źle czuje się w związku i chce szukać nowego szczęścia niech skończy to jedno! każdy ma prawo to bycia szczęśliwym.....po co siebie ranić i upokarzać?nie kocham żony/męża a kocham tego nowego partnera- kończę jedno i zaczynam drugie!
Cytat
.....po co siebie ranić i upokarzać?nie kocham żony/męża a kocham tego nowego partnera- kończę jedno i zaczynam drugie!
problem w tym, że skoro "kocham tego nowego partnera" - to odchodzę "DO" , bo się zakochałam/łem, bo znalazłam/em "lepszy model.
Nie dlatego że jest mi źle w obecnym związku, ale dlatego że jest ktoś inny "lepszy".
Czyli pomieszanie pojęć, odwrotna kolejność postepowania.
To co piszesz to usprawiedliwienie zdrady.
Wiesz Ruda jest na początku drogi. Myślę bardziej że chodziło m/w w ten deseń "zakochałam/em się odchodzę" Myślę ze to bardziej złe sformułowanie. Próba zrozumienia dlaczego nie potrafią zakończyć jednego zaczynając drugie (mogę się mylić)
Rudaa nigdy tak nie robią. Rozmawialiśmy o tym. Powód prosty - to tchórze. Asekuranci. Złotouści w wyznaniach do kochanek/kochanków. Mistrzowie górnolotnych wywodów. Dla nich jest tu i teraz. Dlatego nigdy nie powiedzą mam kogoś odchodzę (no może kilka wyjątków). Najczęściej bohema, górnolotne obietnice. W konfrontacji z rzeczywistością najczęściej nic nie znaczące.
I jeszcze jedno ci egoiści w tym czasie nie myślą o tym czy kogoś ranią małżonka, żonę, dzieci nie ma to znaczenia liczy TU I TERAZ. Tzw 3 x JA. Nie potrafią odejść bo tych jaj niestety nie mają.
Obiecują sobie górnolotne wywody. Po odkryciu prawdy przypominają bardziej szczury uciekające z okrętu. Obwiniające jeden drugiego za wspólne błędy, niż osoby które połączyło coś wielkiego. :niemoc