JamesTon | 00:06:15 |
Rognar | 01:26:49 |
Aga104 | 01:44:19 |
NieOddycham | 05:16:11 |
Julianaempat... | 07:44:59 |

Witajcie!
Mam 24 lata. Męża znam od 8, prawie 4 lata jestesmy małżeństwem, mamy jedno dziecko-3,5 roku i drugie w drodze. Wszystko zaczęło się od tego jak zaraz po ślubie znalazłam w komputerze męża na gg wiadomości do innych kobiet o podteksie erotycznym, potem wywęszyłam portal erotyczny na którym pisał, potem jeszcze, to,że dzwonił i pisał do innych kobiet...było ciężko...były awantury, brak zaufania....cały czas czułam, ze nadal jest coś nie tak. Pewnego grudniowego dnia w 2010 roku, mąż przyszedł podpity do domu. Pokłóciliśmy się. Przejrzałam jego kieszenie i znalazłam jakiś telefon, którego nigdy nie widziałam. Zaraz nakrzyczałam na niego co to jest, a on mi go wyrwał i zabrał. Szarpałam się z nim, krzyczałam, a że było późno..sąsiedzi zadzwonili po policje. wiedziałam, że w tym telefonie jest coś...jet pewnie dowód zdrady męża...policja zabrała męża i on poszedł z nimi. Maż nie odzwyał się do mnie..ja błagałam go by wrócił, przepraszałam, prosiłam...nie wrócił na świeta, dopiero w ostatni dzień swiąt wieczorem przypomniał sobie o dziecku...i przyjechał do domu z prezentami. wkurzyłam się i go wyrzuciłam. i znów się do mnie nie odzwywał. wiec pojechalam do jego rodziny. tam dostałam ochrzan, że go poszarpałam wtedy, że az policja przyjechała...a potem on powiedział, że to koniec, to zaczęłam krzyczec, ze się zabije... i jakoś odwiózł mnie do domu i został...w sylwestra obecalismy sobie, że wszystko od nowa zaczniemy...powiedział, ze tamten telefon wyrzucił i mówił, że tak miał go sobie..ze nie ze mnie zdradzał.i niby zaczelismy. jakos sie układało powoli raz gorzej raz lepiej. wzielismy kredyt, mamy mieszkanie, staralismy sie o drugie dziecko i jestem w ciazy...ale cały czas czułam, że cos jest nie tak...czułam to, jakas kobieca intuicja...i tydzień temu znalazłam w jego samochodzie tamten telefon...ten co wtedy w grudniu 2010...przeczytałam wiadomosci- szok! spotykał się z innymi...czesto za pieniadze...jedną znał i spotykał się z nią zaraz od naszego slubu przez cały czas. Kochał się z nia bez prezerwatywy...i nagrał z nia filmik jak to robią. bylam w szoku jak go zobaczyłam. On ma 33 lata a ona...44! Oprócz niej były tez inne... Zdradzal mnie przez całe lata naszego małżeństwa...TERAZ JESTEM W CIAZY...I NIE WIEM CO DALEJ...CO ZROBIC?
Jeśli można wyrokować, kto ABSOLUTNIE nie zasługuje na szansę, to z pewnością Twój padalec jest w czołówce perfidii. To typ recydywisty i zwyczajnego bydlaka.
Nie jesteś bez winy, niestety. Prosiłaś, przepraszałaś, brałaś winę na siebie. To męczeństwo to po co?
Pomysł z drugim dzieckiem...ech...
Przebadaj siebie i dziecko, jak najszybciej.
Ogarnij się.Spójrz prawdzie w oczy.Żadne tam jego sru tu tu,prawda jest taka że Twój mąż jest zwyczajną męską putaną (po polsku ****).
Po pierwsze natychmiast odstawiasz go od siebie,po drugie natychmiast wykonaj badania na wszystkie możliwe syfy które mógł w Tobie zainstalować.Po trzecie tak samo badasz dzieci,to nie urodzone tez.Po czwarte i ostatnie natychmiast pisz pozew o rozwód.
Posłuchaj rady Avenious-a,poszukaj oparcia w bliskich,którym ufasz.
Może nawet nie ogarniasz szamba w jakie wpakował Cię własny mąż.
Czytam i podziwiam.
Czuję przemożny żal i zwykłą niemoc wobec nikczemności ludzi, by tak bez powodu, z premedytacją ranić... Od ponad tygodnia czuję się, jakbym oglądała jakieś show i nagle zdaję sobie sprawę, że to ja jestem w roli głównej. Że dokonało się coś, co zmusza mnie do narodzenia się na nowo. Nie ma gdybania, przypuszczeń, złudzeń. Są gołe ( o, ironio!), okrutne fakty. To nie koszmar, z którego się obudzę, to moje życie, które trwa, takie, a nie inne. Cóż mi pozostaje? Szukać tęczy... Dziękuję...
Komentarz doklejony:
Młoda1989
Jesteśmy z Tobą
Odezwij się koniecznie...
Cytat
...bardzo mi się podoba :tak_trzymaj
mloda1989, chyba musisz dostać bardziej po przysłowiowych literach, żebyś przejrzała na oczy. IMO powinnaś działać właśnie teraz, dopóki ten logistyk całkiem nie namieszał Ci w głowie.
Dobrze byłoby mieć w kimś na co dzień wsparcie i pomoc: rodzice, przyjaciółka, może jakaś inna matka małych dzieci...Tutaj sama musisz zastanowić się, co możesz, na co masz szanse.
Ja od dawna jestem na tym portalu i czytam każdą historię, ale nie komentuję z braku czasu (samotnie wychowuję dwoje dzieci
Jestem szczęśliwa. Dostałam dobrą pracę, dzieci są zdrowe, a tatusia nie chcą znać, bo na każde widzenie przyjeżdża z inną panią. Niedawno poznałam kogoś, kto na nowo pokazuje mi, co to miłość, a właściwie na nowo to złe określenie, bo ja wcześniej miłości nie zaznałam. Daj szansę sobie i swoim dzieciom na szczęście. Pamiętaj, że przy zdradzaczu nigdy nie będziesz szczęśliwa. Bądź silna i nie wierz w jego obietnice, bo to tylko słowa, które chcesz usłyszeć. One nie maja nic wspólnego z prawdą. Wiem, dziś pomyślisz, że to co piszę to bzdury, że z nikim innym nie będziesz szczęśliwa, ale wiem co mówię. Kiedyś ja szukaam tu pocieszenia i pukałam się w czoło czytając zapewnienia piszących tu, że jeszcze będę szczęśliwa. Dziś chce im za te ciepłe słowa podziękować. A ty kobieto bądź silna i nie daj się złamać.
Komentarz doklejony:
A i zapomniałam dodać ROZWÓD z orzekaniem o winie - separacja nic nie da. On się nie zmieni. Co najwyżej na jakiś czas uśpi Twoją czujność.