| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
Landexpzglosy | 00:39:03 |
JamesTon | 07:34:48 |
PS | 08:38:02 |
Anetastp | 09:06:26 |
Julianaempat... | 09:10:30 |

Witam!
Poczytalem trochę forum i postanowiłem opisać moja historie, pisze jako zdradzeny mąż i mam nadzieje że pomóżcie mi zrozumieć moja żonę.
W październiku zacząłem dostrzegać ze zona zaczyna sie odalać od nas tzn. ( ja i dziecko). Próbowałem rozmawiać mówić co mnie niepokoi, a wzamian słyszałem ze wszystko jest ok, ze to tylko ona ma problemy,że ze mną jest ok. NA początku listopada miałem już dowód ze jest ktoś trzeci, w tel. Zapisany miała nr. Pod halem Jola a za każdym razem odbierał mężczyzna. Postanowiłem powiedzec w delikatny sposób co podejrzewam, w odpowiedzi usłyszałem ze doskonale wie co robi i wszystko jest ok, że mnie nie zdradza. Nadal czułem ze coś jest nie tak ponieważ jej zachowanie było zgoła odmienne. Z końcem listopada wszystko wyszło, okazało sie ze zakochala sie w koledze z pracy. Przelknowlem te wiadomość i powiedziałem żebyśmy spróbowali naprawić wszystko ze ja bardzo kocham i wybacze. Poprosiłem żeby była szczera. W odpowiedzi usłyszałem ze temat zakończyła i zaczynamy naprawę naszego związku. Mówiłem ze gdyby było coś nie tak np. Nie umiała poradzić sobie z uczuciami to może na mnie liczyć. Poprostu podarowalem jej kredyt zaufania. W święta zapytałem czy daje radę i podnosi sie. Powiedziała mi ze jest z siebie dumna a tematu juz nie mam. Tuż przed sylwestrem okazało sie ze temat nadal ciągnie, wyznajac mu ze go kocha i nie czuje żalu ze tak postąpiła w końcu to są uczucia.
Dziś twierdzi ze juz żałuje ze nie zdawała sobie sprawy jakie bedą tego skutki widzę mała poprawę, czasami okaże uczucia w moim kierunku. Zaczęła myśleć o domu, ale nie jest to juz ta sama kobieta,która znałem. Dodam ze nadal ma kontakt z kolega w pracy ale tłumaczy ze tylko służbowy. Mówi ze go lubi nie może być inaczej bo nie chce psuć relacji w pracy.
Sam nie wiem co mam myśleć?
Nie będę pisał co czuje bo chyba każdy kto coś podobnego przeżył to wie.
Pytanie co dalej? Coraz częściej zaczynam mieć mieszane uczucia co do tego żeby byś razem.
Ciało raz puszczone ,puszcza się stale.
A co rozumiesz przestawić na inne tory?
Mam być taki jak ona ranic za wszelka cenę, wydaje mi sie ze o miłość nie warto walczyć, bo gdyby jest to zwycięży bez walki. A każdy ma prawo zbładzić.
Pytanie jest proste i trudne jak sprawdzić czy żona ma to juz za sobą czy sie dalej maskuje
odciąć kontakt z gachem ! zmiana pracy...
jeśli na to zgodzi się twoja żona to jest szansa że chce naprawy związku i stawiaj na konkrety...
Komentarz doklejony:
i tu nie chodzi o walkę! tylko o ściągnięcie z obłoków na zremie... na brudna i brutalna szara żeczywistośc aby zdradzacza uświadomić jakich zmian dokonał...
"Sam nie wiem co mam myśleć"
Ty nie myśl a rób.
Do tej pory poza gadaniem nie zrobiłeś nic.
Tobie może nie przeszkadzać życie w chorym związku ale co jest winne dziecko że tatuś nie chce lub nie potrafi uzdrowić rodziny.
Moim zdaniem pozew o separację albo wypionuje żonę albo ujawni jej prawdziwe zamiary co do bycia z Tobą.
Jedna i druga sytuacja jest korzystniejsza od dotychczasowego marazmu.Bez wątpienia żona Cie okłamuje Ty usiłujesz jej uwierzyć.
To bagienko nie małżeństwo.Osusz je bo cie wsiorbie.
btw, skąd ta pewność, że (zgodnie z tytułem) małżonka ograniczyła zdradę jedynie do emocji? Sprzyjających sytuacji, skoro razem pracują, jak sądzę nie brakuje...
O ile jest w związku.
Możesz w niej znaleźć sprzymierzeńca w odciągnięciu faceta od zony.
mÓwiąz do niej delikatnie, to delikatnie dałeś jej do zrozumienia ze powinna się lepiej kamuflować z romansem. Teraz juz wie jaki masz sposoby na sprawdzenie jej. Musisz spróbować czegoś nowego - czuły dyktafon w torebce, programik na komórkę przekazujący sms (popatrxz na http://www.zdradzeni.info/news.php?re...dmore=1574), podsłuch w samochodzie, znasz kogoś z jej pracy - może kogoś trochę mniej przyjaznego dla niej ?
Nie idź tą drogą!!!
Przeczytaj moją historie, zacząłem dokładnie tak jak ty i na tych samych zasadach. Efekt - ona zeszła do podziemia, a ja napady duszności, 12 kilo wagi w dół i tylko czekałem jak rozwalę się gdzieś samochodem na drzewie!!!
Tylko mocny strzał może ją sprowadzić na ziemię. Moja też od momentu gdy wyjawiła mi prawdę żyła w dwóch równoległych światach. Tylko twoje dyskretne i zdecydowane działania mogą poprawić sytuacje.
Na początek zrób tak jak mi doradzono, zajmij się sobą i dzieckiem. Nie rób awantur, ale nie okazuj też uczuć. Bądź przeźroczysty i nie daj wcisnąć w siebie winy bo to zabija.
Komentarz doklejony:
I tak jak piszą koledzy powyżej, znasz gościa lub ich otoczenie, spróbuj to wykorzystać aby im już tak miło nie było.
To ona ma się starać odbudować wasz związek i nie może zostać ani jedna niewyjaśniona sytuacja. Ty musisz jej w odpowiednim momencie uświadomić co straci i to przez duże S w chwili gdy oleje rodzinę i wybierze bohemę. A na razie trzymaj się i jeśli się miota to może znaczyć że będzie dobrze ale bądź twardy!!!
Cytat
Rozumiem, że ty tak sam od siebie z tym wybaczaniem i przełykaniem, nawet cię nie prosiła a ty nie wiedzieć dlaczego od razu z ofertą. Błąd KARDYNALNY!
Powiedziała to i tamto, twierdzi że, mówi że....ty tak naprawdę wierzysz w to co mówi zakochana, zaamokowana, zdradzająca kobieta? Ani jedno jej słowo nie powinno być brane za pewnik....ani jedno!
Powiedz mi co z tego co małźonka twierdzi od jesieni jest prawdą?.
Jeśli chcesz to ogarnąć musisz zacząć od siebie i zrobić wszystko by patrzeć na wszystko na chłodno. Jeśli podejmujesz jakiekolwiek działanie to musisz być przygotowany na każde rozwiązanie. To co Ci mogę doradzić to staraj się jak tylko możesz zlustrować sytuację.
Nie ma nic gorszego niż budzenie się co rano i zadawanie pytania co dalej. Prawda nawet ta najgorsza jest dużo lepsza od niepewności a w takim przypadku niestety ale twoja Pani nie jest partnerem do rozmowy.
Cytat
Normalnie nadaje się na nasze forumowe antycytaty zdradzaczy, które zapodajemy z drwiną i przekąsem
Czy Twojej żonie aby na pewno nie pomyliły się role i miejsca?! Gdyby rzeczywiście żałowała tego, co zrobiła, gdyby definitywnie przekreśliła gogusia i zamierzała zadośćuczynić Ci krzywdę, której stała się sprawcą, CAŁĄ SOBĄ pokazywałaby Ci, ile dla niej znaczysz, posunęłaby się do każdego sposobu, żebyś jej wybaczył, żebyś dał jej szansę, nie zważając na Twoje wahania nastrojów. Ty masz prawo do gorszych chwil, ona bez mrugnięcia okiem ma pić, co nawarzyła.
No tak...ale jak ona ma cokolwiek zrozumieć, jak podajesz jej siebie w poddańczej postaci i bezwarunkowo...Ech...
Komentarz doklejony:
Niedawno opisałem zdrade o takim samym tytulem i robilem tak samo głupio jak Ty,brnalem w wybaczanie ,niby szczere rozmowy czym bardziej się starałem ,bo przecież każdy może zbladzic tym gorzej było,a ja byłem na skraju wyczerpania nerwowego.To forum uswiadomilo mi jak durnie postepuje.Uwierz tylko radykalne srodki sa w stanie zmienić postawe twojej zony.Zlozylem pozew ...zawsze można go wycofać ,postawiłem warunki i zero uczuc .Najpierw był bunt mojej zony ze ona udowodni i tak będzie robila swoje,ale zorientowala się ze ani grozba,anii prosba nie zmieni mojej postawy aja spokojnie i konsekwentnie stoje przy swoim stanowisku,Widze ,ze to jest jedyna metoda która być może przyniesie wymierny skutek.Przeczytaj posty pod moim wpisem i chlopie do dziela jak ci na niej zależy ,bo później będzie za pozno.
Wiem że,już znasz metodę 34 kroków więc życzę wytrwałości w działaniu.
Połącz rady które dostałeś tutaj i wiesz gdzie.Nie będę wymieniał bo to reklama innego portalu o podobnej tematyce.
Ps.Tam też dostałeś właściwie podobne rady.
Po wyczerpującej głównie Ciebie budowie związku na nowo ,wróci do Was mentalnie.Ale wtedy zozumiesz ,że to o co tak walczyłeś nie istnieje i może nie istniało nigdy.Któregoś ranka budząc się zadasz sobie pytanie kim jest ta kobieta.Nosi Twoje nazwisko,macie dziecko,mieszkacie razem ,ale czy to znaczy ,że jest Twoją żoną?
W tej wojnie - wygrywa ta strona , która nie walczy.
To głupie ale po ostatnich akcjach o których możesz przeczytać w moim wątku,ostudziła mnie i to totalnie teraz nie czekam na to aż się opamięta.I wiem że to kiedyś samo przyjdzie tylko problem polega na tym że spalił za sobą mosty.
Jeśli kochasz swoją żonę i szanujesz samego siebie to "Albo rybki,Albo akwarium" Nie biegaj za nią bo dla niej to jednoznaczne z tym że czemu nie spróbować jak mi nie pójdzie wracam na stare śmieci bo tam zawsze mąż na mnie czeka
Rozumiem Cie co czujesz! Kocham swoją żonę pomimo tego co zrobiła ale szanuję siebie jako mężczyznę i ojca i nie będę latał za nią jak pies to nie mi miało na tym zależeć.Ona traci więcej niż jej się wydaje!!!!
U mnie wydarzenia potoczyły się bardziej optymistycznie i teraz staramy się poskładać wszystko w całość. Łatwo nie jest ale to temat na inną rozmowę...
Tak na początek.
A jej huśtawka nastrojów to że masz kogoś obcego w domu to normalka. Sorry ale naprawdę nie jesteś wyjątkowy. Oni wszyscy zachowują się tak samo. I jeszcze jedno nie ufaj w nic co widzisz nie wierz w nic co mówi. To gra teraz ma "traumę" i takie tam pierdoły. Gdybyś posłuchał jej i kochasia zobaczył byś jaka jest "załamana".
Masz pytania pisz na PRV (niestety ale to forum czyta równnierz druga strona barykady) Trochę się na tym znam (z doświadczenia numlock chyba potwierdzi). Teraz nie pokazuj że coś się domyślasz że działasz bądź przeźroczysty. Pamiętaj Ty musisz wybrać czas i miejsce (masz przewagę ONA myśli że ma debila w domu i na razie nie wyprowadzaj ją z błędu)
Pozdrawiam i trzymaj się uwierz na słowo to dopiero początek koszmaru.