NieOddycham | 01:21:11 |
Urzekajaca444 | 01:30:41 |
Crusoe | 01:52:35 |
Jess | 01:55:22 |
#
poczciwy | 03:09:14 |

Witam!
Pisze bo wlasciwie juz sama nie wiem co o tym wszystkim myslec. Mam 27 lat i od 5 lat jestem mezatka. Moj maz przez te wszystkie lata byl dla mnie bardzo kochany i wydawalo mi sie ze bylismy super malrzenstwem. Do czasu.
Mniej wiecej rok temu z zagranicy przyjechala jego znajoma (ja ja znalam tylko z widzenia) Moj maz rowniez nie znal jej tak dobrze poniewaz ona byla jeszcze dzieckiem jak sie pobieralismy i on nawet nie zwracal na nia uwagi jak na kobiete.
poniewaz to znajoma rodziny staralismy sie jej pomoc i znalezlismy lokum u naszych znajomych. Na poczatku jezdzilismy z nia, zwiedzalismy wszystko bylo ok. z tymze po jakims czasie poczulam ze czuje sie jak piate kolo u wozu. Nagle mieli wspolne tematy, zarty, smiechy (po miesiacu czasu). dziwilam sie, czemu? przeciez ja ten caly czas spedzalam z nimi. pojawily sie pytania w mojej glowie czy przypadkiem nie utrzymuja kontaktow na osobnosci. wiedzialam ze sie z nia nie spotyka bo nie mial takiej mozliwsoci. Minol miesiac i kiedys bylismy u znajomych (oni wyjachali) my we trojke ogladalismy filmi wypilismy po drinkach ale ja sie poczulam spiaca wiec poszlam spac. oni siedzieli do rana, smiali sie rozmawiali po francusku (bo oboje w tym jezyku mowili) a ja nic nie rozumialam. na drugi dzien wypomnialam mu to ze co on sobie mysli siedziec po nocach z inna dziewczyna. tlumaczyl sie ze to nic zlego a ze po innym jezyku lepiej sie im rozmawialo. Bylam bardzo tym wkurzona i zabronilam mu mowic w inym jezyku i utrzymywac z nia taki kontakt, tego samego dnia pobiegl do niej (duren nie slyszal ze ja jestem za drzwami) i slysze ze sie z nia smieje ze mnie i nabija. nooo a potem , kilka dni pozniej zaczelam odkrywac emaile ktore sobie pisza, oczywiscie po francuski (przetlumaczylam) zaczeli sie sobie zwierzac z problemow. Maile zaczely sie konczyc "busiaczkami". Po nocach rozmawial z nia przez internet. Najpierw mial ze mna **** a pozniej szedl na komputer i pisal do niej. jak zaczelam to odrkywac to kompletnie zabronilam mu sie z nia komunikowac. obiecal i przepraszal ze tego wiecej nie zrobi. nie na dlugo bo Zrobil, znow sie jej zalil na mnie i wysylal busiaczki. Totalnie sie zalamalam. Ona wyjechala on przepraszal ze tak mnie potraktowal ale mnie nadal to boli. Pomimo ze nie bylo zdrady cielesnej to byla psychiczna i ta bardziej boli. Zrobil to raz zrobi kolejny? nie wiem co mam o tym myslec. nie znam do konca prawdy bo nie wierze mu ze mi wszystko powiedzial. Wlasciwie wszystko co wiem to dowiedzialam sie sama z emaili nie od niego. Stworzyl sobie prywatnego maila o ktorym nie wiedzialam zeby z nia kontakt utrzymywac ale i tak sie dowiedzialam.
Dodam ze rozmawialam z nia i zarzadalam od niej rozmowy ktore mieli a wyslala mi tylko czesc te ktore byly niewinne. Czesto jak szlismy sami chcial od razu po nia dzwonic ale ja sie nie zgadzalam i wine zrzucal na mnie ze jestm niemila. Mowil ze to sobie wszystko wymyslam. i nie wiem co mam teraz robic. Nie ufam mu. Boli mnie to wszystko. Ale czy mozecie mi powiedziec czy to byla zdrada? bo ja juz sama nie wiem.
Kolejny ważny aspekt - przyzwalając a dokładniej nie buntując się w drobiazgach akceptowałaś stworzony wspólnymi siłami trójkąt.
Jakaś rada ? Owszem. Zmień siebie i swoje nastawienie do jego wybryków inaczej źle się to skończy, o ile nie jest za późno. Dziś Francuzka a jutro Hiszpanka, a w domu housemenager.
Obawiam się, że ty Dolores będziesz z upodobaniem podążała twoją osobistą Via Dolorsa i łykniesz wszystko.
Ty się po prostu chciałaś wygadać...nic więcej
"juz sama nie wiem co o tym wszystkim myslec."
O czym tu myśleć.
Czas na oceny i wnioski.Im szybsze i radykalniejsze tym lepiej dla Ciebie.Mąż lingwista lubi z innymi kobietami,szczególnie po francusku.Musisz ocenić czy tak samo smakuje mu z Tobą po polsku.Jeżeli się tego nie dowiesz i czegoś z ta wiedzą nie zrobisz to masz jak w banku,kolejne popisy językowe małżonka.
Cytat
Jeśli nic nie rozumie, a na to wygląda, tak...niestety. Tyle, że następnym razem kto wie czy nie posunie się dalej, o ile to już nie nastąpiło. Sama napisałaś, że wiesz tylko to, co sama odkryłaś...