| Roxi | 17. Sierpień |
| deweloperka123 | 17. Sierpień |
| agnieszka36 | 17. Sierpień |
| asienka905 | 17. Sierpień |
| wyo | 17. Sierpień |
NieOddycham | 04:44:05 |
#
poczciwy | 04:55:43 |
Julianaempat... | 06:29:13 |
Crusoe | 12:17:29 |
Obito | 15:43:14 |
Jak w tytule. Jeszcze się nie otrząsnąłem. Ale od początku. Różnie bywało między nami, ale na pewno nie nudno. Częściej mieliśmy pod górkę. Ale trwaliśmy. Wspieraliśmy się - mieliśmy siebie. Od prawie 3 lat nie mieszkamy razem, ale to przez pracę. I to nie ja jestem za granicą. Pracuję w kraju, żona w Niemczech. To była nasza wspólna decyzja. Miałem razem z 2 naszych dzieci dołączyć do niej już w te wakacje. A tu niespodzianka. Teraz dociera do mnie, ze im bliżej było do mojego wyjazdu, tym mniejszy entuzjazm był u żony. Dotąd mówiła o tęsknocie, miłości i o oczekiwaniu na całą rodzinę. Widywaliśmy się w miarę regularnie po kilka dni w miesiącu. Raz ona przyjeżdżała do nas, raz ja sam, bez dzieci, jechałem do niej. Było pięknie, ale zawsze z rozstaniem w perspektywie. Codziennie rozmawiamy przez telefon. I właśnie podczas takiej rozmowy, żona oznajmiła mi niedawno, że mnie nie kocha. Nie kocha od dawna. Że nie może tak dłużej żyć w rozdarciu, a na słowa, że przecież niedługo będziemy razem, powiedziała, że już tego nie chce. Od słowa do słowa i wygadała się, że nie kocha, że koleżanki o tym wiedzą, że zalogowana jest na portalach randkowych, że ma w pracy kolegę, który do niej startuje, że to miłe, ale tylko miłe i nic więcej, że 20 lat ze mną to stracony czas, że zmarnowałem jej życie, że nikogo nie potrzebuje, ze chce być sama, że nienawidzi facetów, bo myślą tylko o jednym, że chce w końcu zacząć żyć, że tak naprawdę to NIE WIE czy chce być ze mną czy nie, raz mówi o rozwodzie, innym razem nie chce o nim słyszeć, że nie ma i nie miała żadnego faceta, że nie zdradziła, że wszystko jej we mnie przeszkadza, że tęskni za moim dotykiem...itd, itp. Jestem kompletnie rozbity. Od 2 miesięcy nie wiem na czym stoję. Ciagła hustawka. Wczoraj żona powiedziała mi, że chce rozwodu i napiszemy pozew wspólnie jak przyjedzie na majówkę. Co powie dzisiaj? Kocham ją i ciagle jej to powtarzam. Nie wierzy mi!!! Wypomina mi kobiety, których nie było. Gdy ja pytam o facetów, najeża się i zaczyna mnie "atakować". Portale randkowe, to czyjeś głupie żarty. Tylko, że na takim właśnie portalu, powiedziała jakiemuś facetowi, że jest w trakcie rozwodu. To był lipiec zeszłego roku!!! Powiedziała mi o tym nasza wspólna znajoma. Ta znajoma to też "fajny" przypadek. Ma mężą z którym mieszka w Niemczech, ale spotyka się od roku z młodszym o 10 lat Niemcem. Niemca kocha, z mężem jest. I to ta znajoma powiedziała mi podczas wspomnianej rozmowy, że kobieta nie może być i NIE BĘDZIE sama. Jak nie ma obok niej partnera, to to miejsce zajmie ktoś inny!!! Ma rację??? Co o tym wszystkim myślicie??? Nie rozumiem postępowania i motywów mojej żony!!! Co o tym wszystkim myśleć??? Spalam się od tej huśtawki. Co robić, zeby zacząć racjonalnie myśleć. Na początek. Rozmowy z żoną na ten temat, wiecej zaciemniają niż wyjaśniają.
Jeden plus calej sytuacji-dzieci sa z TOba
Jeżeli wiesz jakie portale odwiedzała i jeżeli nadal tam jest dotrzyj do tego i zabezpiecz jako dowód do Sądu
Bez względu na to jak sie wszystko potoczy bądż zabezpieczony
Wasze rozmowy nagrywaj wyplynie więcej szczegółów i mogą się przydać
Jeżeli ona Ciebie nie kocha nic nie poradzisz
Poczytaj inne historie lub wejdź na czat może to Ci rozjaśni obraz ..
Powodzenia
Cytat
Nie żartuj, naprawdę zamierzasz strusiować z głową w niewiedzy?
Twoja żona się "pogubiła"
Zapewniam Cię, że gdybyś przedstawił dowody i zażądał rozwodu z jej winy, przestanie być tak "cierpiąca" i wystawi pazurki. To właśnie chce ugrać, nie mówiąc Ci o porożu - spokój, może nawet zrobi z Ciebie koło ratunkowe, kto wie...
Zbieraj dowody i im mniej będziesz ją o czymkolwiek informował, tym lepiej.
Z tego co mówi koleżanka i jak się zachowuje żona wygląda na to że te jej przygody skończyły się dla niej mało romantycznie, dlatego te zarzuty że faceci myślą tylko o jednym, JACY FACECI ?
Ktoś jej tam użył i potraktował jak dziwkę teraz czuje się upodlona, winna wobec ciebie i siebie samej i dlatego CIEBIE ATAKUJE.
Uczucia dla ciebie wygasły bo ona tam się zakochała a że niezbyt szczęśliwie to i teraz taka szarpanina.
To tylko przypuszczenia ale do miłości człowieka nie zmusisz.
Nic na siłę, zajmij się sobą i resztą swojego życia.
A związki na odległość to kwestia wielce losowa, jeśli nie trafi się lepszy partner związki "trwają" ale lepiej się nie zastanawiać do ilu nasz kochający partner nas porównywał podczas rozłąki :szoook
wciąż pamiętam ten pierwszy okres, nie minęło aż tak dużo czasu... Również straciłem 20 lat wspólnego życia, mimo że moja wiaroułomna wciąż była teoretycznie blisko... Również pamiętam jej "chyba nie powinniśmy być razem", i wieczne "nie wiem" na wszystkie moje późniejsze pytania (o, jak ja się bałem usłyszeć tych odpowiedzi, których konsekwencje nie mieściły się w mojej głowie!!!)...
Minęło jeszcze potem 5 miesięcy zanim dowiedziałem się jaki był powód tej "niewiedzy"... Tak czy siak - w czasie kiedy to mówiła dawno było już "pozamiatane". Nawet szansa, którą jej dałem po odkryciu prawdy (a raczej jej części) nie znaczyła dla niej tyle, by z nim zerwać...
Pytasz co robić w tym czasie: pierwszy dobry krok już zrobiłeś trafiając tutaj - wiele dobrych rad już wyżej otrzymałeś... Znajdź może jeszcze kogoś, komu będziesz mógł wierzyć i z kim będziesz mógł normalnie porozmawiać (nie tylko klikać), by zrozumieć, że to nie Ty jesteś nienormalny.
Jeśli chodzi o żonę - choć wiem jakie to trudne, sugeruję zebranie tego, co jesteś w stanie zebrać (bo może teraz przepływa Ci przez palce) i zabezpieczyć przed nią, by "w trosce o Ciebie" tego nie zniszczyła (jak moja). Dziś praktycznie nie jesteś w stanie podjąć żadnej ostatecznej decyzji - ale niezależnie czy razem czy osobno będzie Wam dalej iść powinieneś wiedzieć albo co wybaczać, albo czym przekonać sąd o winie żony.
Po trzecie (a może w zasadzie po pierwsze) zadbaj o swoje zdrowie - nie będziesz mógł spać, jeść, ale będziesz musiał funkcjonować! Automatyzm wyuczonych zachowań będzie Cię ratował, niemniej poszukaj jakichś ziołowych środków uspokajających nerwy i żołądek (sam używałem Validolu). Jeśli to nie pomoże - idź do lekarze i od progu podaj powód bez żadnego wstydu - bo naprawdę nie ma do tego powodu.
Po czwarte: wbij sobie do głowy, że w zachowaniu żony - cokolwiek zrobiła - nie było żadnej Twojej winy! To ona podejmowała decyzje, z kim i jak się zadaje! Nie trać czas na szukanie tu swojego udziału!
Na początek tyle - więcej później... w razie "W" napisz do mnie przez wewnętrzną pocztę forum - może kiedyś da się porozmawiać telefonicznie...
Trzymaj się! Pogody ducha, siły i mądrości!
Dar
>>>Powiedziała też, że aby z kimś się kochać musi kogoś kochać<<<
Ale później napisałeś...
>>>>Jest miedzy nami seks i ciągle jest dobry.<<<
Do łóżka nie chodzi się z kim popadnie. Nawet w tych porąbanych czasach w jakich przyszło nam żyć. Jeśli z Tobą Dark_Mark potrafi pójść do łóżka pomimo tego, że teksty o rozwodzie brzmią coraz głośniej to oznacza, że praktycznie jest do tego samego zdolna z przygodnymi facetami. No i jeszcze ten kawałek o tym, że faceci to tylko o jednym... Pozostaje mieć nadzieję, że jednak to nie jest to o czym myślę i, że przez te trzy lata niczym Cię nie zainfekowała. Bo prawdopodobieństwu takiemu tokowi myśleniowemu nadaje dodatkowo fakt, że ona zaczyna się bać, że wszystko odkryjesz jak do niej pojedziesz.
Chyba kolejnosć powinna być taka, że najpierw jedziesz > później rozwód. Nie odwrotnie tak jak ona pewnie by chciała.
Jedyne co was może uratować albo totalnie pogrążyć to rozmowa.
Zastanówcie się wspólnie czy nie lepiej biedniej ale razem. Chyba, ze już po ptakach. Ale do tego potrzebne są informacje. A Ty ich nie masz. Chyba, że.... Alkohol? Może to i podłe > ale rozwiązuje języki pod warunkiem, że nie dopuści się do stanu totalnego zamroczenia. Pozwala wyciągnąć z człowieka to co go faktycznie boli i dojść przyczyn. A tego właśnie w tej chwili potrzebujesz. Skłonność do alkoholu łatwiej leczyć niż spieprzone małżeństwo. Myślę, że podpita żona przy Twoim boku byłaby raczej zaletą niż podpita żona gdzieś w Niemczech.
Od razu z 80% wypowiedzi było, że żona mnie zdradza itd.
Na szczęście mam dwóch przyjaciół(mężczyzna i kobieta), którzy obiektywnie spojrzeli na moje problemy i dali dobre rady. Z żoną sobie porozmawiałem(bez mówienia o podejrzeniach) i wszystko się wyjaśniło.
2. "Od prawie 3 lat nie mieszkamy razem, ale to przez pracę. I to nie ja jestem za granicą. Pracuję w kraju, żona w Niemczech. To była nasza wspólna decyzja. Miałem razem z 2 naszych dzieci dołączyć do niej już w te wakacje."
Na wspólne, życzenie zafundowaliście sobie ten ambaras, rozstanie na 3 lata? Co z tego, że się spotykaliście kilka dni w miesiącu, na kilka dni w miesiącu to co najwyżej moglibyście się nie widywać.
Mam nadzieję, że uda Wam się to jeszcze posklejać
Zauważ może jedno że,każdy tutaj radzi wedle własnego mniemania i doświadczenia i bazując na tym co autor napisał.
To jakie rady i drogę wybierze to już Jego dobrowolny wybór.
Co do tej Twojej rozmowy z żoną
Hm.Porozmawiałeś bez mówienia o swoich podejrzeniach.Czyli właściwie jak?.Co takiego powiedziała małżonka że,upewniłeś się co do Jej wierności?
Jakoś ciemno widzę tą Twoją rozmowę.
Cytat
Enigmatycznie to brzmi.
Jak omówić problem, nie poruszając jego istoty?
I właściwie dlaczego włąsnie w ten sposób?
Może to ten przypadek: Mniej wiosz, dłużej żywiosz?
Cytat
Nadzieja jest siostrą NIEWIEDZY.
TAk więc oceń, czy chcesz wskoczyć do czarnej rury nie mając żadnej możliwości by sterować swoją jazdą i tylko pomykać w dół jak worek kartofli, czy jednak chcesz podjąć decyzję o kierunku jazdy tudzież prędkości, opierajac się na istotnej WIEDZY.
Cytat
Cytat
Weź pod uwagę chronologię tychże deklaracji, ta druga chyba aż nadto jasno uaktualniła tę wcześniejszą.
Z jakich powodów chcesz kurczowo się trzymać jej deklaracji sprzed 2 lat, zamiast tych aktualnych...oto jest zagadka, której rozwiązanie jest w tobie samym.
Cytat
A dlaczego ty się Marku zastanawiasz co odpowiesz wysokiemu sądowi?
Przecież to ona chce się rozwodzić, więc niech ona wniesie wniosek o rozwód i go uzasadni. Dlaczego ciebie do tego potrzebuje?
Skoro cię nie kocha, cóż z tym zrobić?
Skoro ją kochasz, skoro masz taką klasę, żeby ją chronić, skoro bierzesz pod uwagę ryzyko wynikające z takiego postawienia sprawy...cóż, musisz się przygotować na ewentualne konsekwencje.
Po przeczytaniu tego jak widzisz swoje życie,przyznam szczerze że nie tylko szczęka i ręce mi opadły.
Nie rozumiem w czym problem.
Ta która nazywasz żoną,przez lata ukrywała swój prawdziwy stosunek do Ciebie i dzieci.
Mleko się wylało a Ty dalej zachowujesz się jak doopa a nie oficer.Zacytuję:
Jak mam jej nie kochać??? Jak mam bez niej funkcjonować???
Człowieku pluje ci w twarz a ty mówisz że wiatr wieje.I dalej:
"i napiszemy pozew wspólnie jak przyjedzie na majówkę".
Pewno niedługo dasz jej w prezencie ulubione prezerwatywy kochasia.I na koniec :
"Czy to oznaka klasy? Raczej miłości"
Ani to klasa ani miłość.Tylko żałosne skomlenie bezradnego psiaka.
Jak się nie ogarniesz to do końca życia nie wyjdziesz z grobu który sobie sam kopiesz.
Wszystko to bardzo piękne,co nam piszesz o żonie i swoich uczuciach do niej . Tylko , co z tego, że nam i sobie dostarczyłeś parę chwil wzruszeń?
Wszystko wskazuje na to, że jesteś zdradzany. W tym pozornym braku konkretów, to jest konkret:
Cytat
dark_mark, my nie takie zwody już rozkminiliśmy, stety/niestety.
A na tej wytęsknionej majówce dowiesz się tyle samo , co do tej pory. NIC. Jakby Cię żona chciała oświecić , to by to zrobiła. Jako kobieta powiem Ci, że gdybym chciała odejść bo miłość się we mnie wypaliła, to delikatnie poinformowałabym o tym partnera bez pierdzielenia głupot o tym, jaki to on be i że żałuję 20lat z nim spędzonym. Wypalone uczucie nie niweluje szacunku i wspomnień o pięknych latach przeżytych z mężem. A ponieważ ewidentnie za rozstanie próbuje żona rozliczyć Ciebie, tzn., że szuka usprawiedliwienia dla czegoś, co chce przed Tobą ukryć. Odległość jej w tym pomaga , ale z jakiegoś powodu to nadal za mało. Ewidentnie chce sobie oczyścić pole do działania. Oto moja opinia, a przecież chciałeś więcej wypowiedzi kobiet, no to masz
I jeszcze coś , co mnie zaintrygowało w tej historii. Razem macie pisać pozew? A niby dlaczego, przecież to ona chce się rozwieźć , nie Ty.
Rogacz76 moją rozmowę możesz widzieć na różowo, zielono, czarno czy jak tam chcesz. Mało mnie to interesuje.
No proszę.Jakiś Ty wspaniałomyślny.Nawet widzisz kolory.
A tak wogóle to zrozumiałeś tekst opacznie.
Chyba Margaret dobrze tą Twoją rozmowe podsumowała
Jak można rozmawiać z kimś kto nie zna tematu rozmowy?.Ba i jeszcze wyciągnąć wnioski.
Jak omówić problem, nie poruszając jego istoty?
I właściwie dlaczego włąsnie w ten sposób?
Może to ten przypadek: Mniej wiosz, dłużej żywiosz?"
Nie zauważyłem.
Bo nie jestem głupi, po co mówić o swoich podejrzeniach skoro są fałszywe. Żeby nie wałkować dalej tematu, jestem podejrzliwy ponieważ przez 15 lat pracowałem w pewnych służbach i moją rolą było być podejrzliwym. A że wiem jak sprawdzić rożne urządzenia to prześwietliłem wszystkie.
Na marginesie Twojego posta.Piszesz tak:
"ponieważ przez 15 lat pracowałem w pewnych służbach"
Nie rozśmieszaj mnie.
Jakie te polskie służby są,takie są,ale nie zatrudniają bufonów którzy chwalą się tym na portalach netowych.
Cytat
Marku, uświadom mi, bo nie rozumiem.....wiesz, że ona wasze dzieci zostawi i mimo tego zasługuje wciąż na twoją miłość?
Nie jesteś nawet wściekły z powodu dzieci? Nie jest ci ich nawet szkoda?
Wiem, że to dziwne. Skoro jestem na portalu ze ZDRADĄ w tytule, to znaczy, ze coś jest na rzeczy. Ale niekoniecznie. Stąd wątpliwości. Ale po kolei. Żona dla mnie i matka dla dzieci juz raz nas zostawiła. wyjazd do Niemiec to własnie to. Nie radziła sobie z alkoholem. Wspólna decyzja - wyjazd. Wpadła w kierat i alkohol został czasem przeszłym. Zaczęliśmy planować - opisałem to. Podczas alkoholowych dni tutaj, też byłem dla niej i według niej, jej najwiekszym wrogiem. Były ciagłe pretensje o wszystko. Było po prostu podobnie. Dlatego łudzę się, że teraz chodzi o to samo, czyli alkohol. Jest jednak mała różnica, która spowodowała, że jestem tutaj, bo mam wątpliwości, czy jednak do końca tak samo. Wtedy nie było "wyznań" o niekochaniu. Rozwód się przewijał. Ale nie było tej całej otoczki, która pozwala wyciagac wnioski o jej niewierności. Czy zasługuje na moją miłość pytasz? Tak... Jest cudowną, piekną i wyjątkową kobietą. Pogubioną przez alkohol. Tu robię sobie wyrzuty, bo nie zareagowałem w porę. Byłem i nic nie widziałem. Potem było za późno. Dzieci.... Nigdy nie zrobiła nic przeciw nim. Wyjazd był ucieczką przed zatraceniem! Lepsza matka na odległość, niż kobieta upodlona i upadła obok. Mamy mądre dzieci. One też miały coś do powiedzenia przy jej wyjeździe. Kochają i są kochane..... Widzisz.... Nic nie jest tak oczywiste. Dlatego się szarpię, bo znam jej podobne zachowania z przeszłości. Pojawiły się jednak róznice, które spowodowały, ze szukam tu porad, moze pomocy. Na koniec, napiszę jeszcze raz. Żona cały czas twierdzi, ze nie miała, nie ma i nie chce mieć innego faceta! Zniszczyłaby, jak twierdzi, kazdego, który próbowałby się wkomponować w jej życie. Chce być sama! I tego nie rozumiem! Chyba, ze zmieniła orientacje i ma kobietę
Cytat
O dziwo, to była jedna z pierwszych reflekcji, która mi się nasunęła po przeczytaniu tej historii.
Dark_mark. Pisałeś, że to , co mówi może być znowu przez alkohol. Tylko, że osoba współuzależniona (Ty) powinieneś po tylu latach nawet na odległość czuć, czy żona jest na gazie, albo na dołku kacowym.
Co do idei jej wyjazdu, doskonale to rozumiem. Tylko aż się ciśnie na usta stare powiedzenie "Od siebie nie uciekniesz". Jak widać nie bez powodu.
"cudowną, piekną i wyjątkową kobietą. Pogubioną przez alkohol."
Niemcy zrzucają winę za swoje ludobójstwo na nazistów.
Podobnie do nich za wiarołomstwo żony winisz nie Ją a alkohol.
Tak nie pomyliłem się.Wiarołomstwo.
Bo rzucenie prosto w oczy że Cię nie kocha jest wiarołomstwem.
Jej słowa to plunięcie w twarz.
Widać że masz blade pojęcie o tym prawdziwym obliczu swojej żony.
Marku, to nie jest zdrowa miłość, to uzależnienie -i nie jeste to tylko moje zdanie. Jeśli ileś osób mówi ci, że postępujesz irracjonalnie..to chyba należałoby się zastanowić nad tym głębiej.
Na ten moment nie ma w tobie żadnych mechanizmów obronnych, jesteś zupełnie pozbawiony instynktu samozachowawczego, przy czym choć powinieneś reprezentować potrzeby waszych dzieci, ty jednak występujesz w interesie twojej żony bardziej...szok!
Cytat
No tej konkluzji już w ogóle nie rozumiem!
Marku, przykro powiedzieć, ale nie masz kontroli nad swoim życiem.
Twoim życiem steruje kobieta uzależniona od alkoholu, mająca w tyle wasze dzieci...a ty zachowujesz się jak byś był ubezwłasnowolniony.
Cytat
Od kiedy słowa człowieka uzależnionego od alkoholu bierze się za pewnik?
Skoro chce być sama to dlaczego potrzebuje rozwodu?
I czego szukała po portalach rankowych skoro nikogo nie potrzebuje?
Ale ja wiem, ze ponownie pojawił się alkohol. Wiem to!!! Nie wiem tylko co znaczą nowe sygnały, których wcześniej nie było. To te sygnały właśnie są przyczyną moich wypocin tutaj. One mnie niepokoją, bo może, mimo deklaracji żony, pojawił się KTOŚ jednak. I może jest tak jak pisze większość, potraktował moją żonę jak "przygodę" i stąd to wszystko.....
Cytat
No i bingo, ubiegłaś mnie Margaret
Gdyby Twoja żona z "samotności zagranicznej" szukała zwyczajnych znajomości ewentualnie realizowałaby się na portalach społecznościowych, bądź tematycznych ( gdyby np. była filatelistką, albo hodowcą złotych rybek czy chomików).
Jak wchodzę do monopolowego, to nie dlatego , że jestem głodna i szukam czegoś na ząb, a szczególnie unikam takich sklepów jak mi alkohol szkodzi bądź go nie lubię. Analogia , którą podałam jest oczywiście przypadkowa, to nie przytyk do choroby alkoholowej Twojej żony. Po prostu zrozum, że ona sama sobie przeczy, tzn. jej świadome działania są na przeciwnym biegunie słów, którymi próbuje na Ciebie wpłynąć , czy uciąć nimi Twoje podejrzenia.
Gdybyś był łaskaw podać nazwy tych portali, to rozwiążemy zagadkę zaocznie
Komentarz doklejony:
Margaret
Masz rację. Od kiedy słowa człowieka uzależnionego od alkoholu bierze się za pewnik? Tylko, ze to działa w dwie strony. W kwestii braku uczucia i rozwodu - tez moze kłamać. naprawdę popadam w absurd....
Cytat
To była raczej ucieczka, a nie wyjazd. Myślę, że dark_mark i jego żona uznali, że to jako próbowali próbę ratunku przed samą sobą, a także poprzez całkowitą zmianę otoczenia, warunków , całokształtu.
Cytat
Do Administracji prośba : skorygujcie mój wpis , czyli trzeba wyrzucić słowo
Życzę powodzenia i ciepło pozdrawiam
Prawdopodobnie straciła już pracę bezpowrotnie.
Jeśli jej nie okażesz wsparcia - zapewne targnie się ponownie na swoje życie.
Mając na uwadze to, że wciąż pozostaje matką twoich dzieci, postaraj się przekonać ją do podjęcia terapii AA.
Spróbuj zaszczepić w niej nadzieję, że może jeszcze zawalczyć o swoją godność. Jest kobietą - jeśli nie zrobi tego dla siebie (siebie co najwyżej chce ukarać) to może poczucie obowiązku względem dzieci pomoże jej się otrząsnąć. Jest przekonana że sam świetnie radzisz sobie z wychowywaniem dzieci. Ona czuję się niepotrzebna.
Wyprowadź ją z błędu.
Nie twierdzę, że masz jej wybaczyć , może to przyjdzie z czasem.
Ale w tej chwili potrzebne jej choć minimalne wsparcie.
Niech poczuję się potrzebna, bo na dłuższą metę życie tylko dla siebie i swoich przyjemności unieszczęśliwia nas.
Często przekonujemy się o tym za późno.
Nie sugeruję, że masz dać jej kolejną n-tą szansę, wybaczyć, czy też zamieszkać razem.
Powiedz jej:
- że nie widzisz możliwości ratowania Waszego małżeństwa, zbyt wiele się wydarzyło;
- ale chciałbyś - by podjęła terapię, bo jest to ważne dla wspólnych dzieci, które potrzebują matki, trzeźwej matki.
Oczywiście masz prawo, a nawet obowiązek, wreszcie pomyśleć o sobie, o tym co lubisz robić, co daję Ci satysfakcję. Życzę Ci szybkiego znalezienia pracy, abyś powoli odbudował poczucie bezpieczeństwa dla siebie jak i swoich dzieci.
Serdecznie pozdrawiam