

| cytrynkaxd | 12. Lipiec |
| urszula40 | 12. Lipiec |
| anusia60 | 12. Lipiec |
| karina26 | 12. Lipiec |
| kobieta | 12. Lipiec |
Magda417 | 00:23:02 |
#
poczciwy | 01:25:25 |
niekompatybilny | 02:23:22 |
Julianaempat... | 06:45:30 |
NieOddycham | 07:47:09 |

witam
wchodze tu, gdyz widze ze co niektorzy doradzaja logicznie i zensownie. miałabym ochote opisac wszystko ze szczegółami ale boje sie ze sprawcy w tej historii do tego dotra.
Potrzebuje kopa w ****. Maz robi mi rogi od około 2 lat. na początku twierdził standardowo ze to kolezanka lecz nie przeszkadzało mu sie z nia ukrywac. ( lewe karty, telefony, puszczanie sygnałów zeby na bilingu nic nie było itp) gdy do tego wszystkiego powoli dochodziłam mowił ze to tylko kumpela i nie chce mnie denerwowac i po co mu szukam ... i co on z kumpela nie moze sobie pogadac? no nic... czas minał cos wierzyłam cos nie. dorwałam sie do jego smsmów z komorki gdzie wyznaja sobie miłosc leca serca skarby i kochanie. kolezanka doniosła mi ze widziała ich jak byli razem na imprezach wielu jako para. zapytany o to mój chłop twierdzi ze : no przecież nie byliśmy już razem. i tu pies pogrzebany - po odkryciu ktorejs tam karty ukrywanej ja powiedziałam spier... nie jestesmy juz razem ,możesz sobie z nią być. on chyba wział to do serca i niby "mam rozgrzeszenie" ale mieszkamy dalej razem i zaczyna juz mnie to irytowac. mowi mi: przeciez powiedziałas mi rok temu ze nie jestesmy razem czego jeszcze chcesz? mieszkamy razem tylko ze wzgledu na corke. rob siebie co chcesz ja ci sie nie wtrącam. mam jeszcze wyrzuty sumienia z tego powodu ze gdy on chciał ze mna sie godzic (miał łzy w oczach, kleczał) było to pare razy mowiłam mu spadaj nie chce, nie ma szans, jestes oszustem i h... teraz juz za mna nie chodzi i nie przeprasza a ja mam wyrzuty - moze gdybym go nie odpychała byłoby inaczej, uratowalibysmy to? moze on na poczatku tylko faktycznie przyjaznił sie z ta kobita a potem ja go odpychałam i do niej poszedł juz całkiem ... niewiem .... prosze
Cytat
dorwałam sie do jego smsmów z komorki gdzie wyznaja sobie miłosc leca serca skarby i kochanie
Zadaj sobie pytania:
czy czułaś się zdradzana?
oszukiwana?
informowałaś wypierającego się męża, że nie akceptujesz "koleżanki", której wyznaje miłość?
żądałaś zakończenia niezdrowej wg Ciebie sytuacji?
zaprzestał robić to, co Ciebie bolało?
Przerzucanie winy na zdradzanego partnera to bardzo częste działanie padalców. Spójrz, nawet mu się udało, bo uwierzyłaś we łzy i pokłony, spektakularnie pokazywane. A fakty? Fakty zupełnie, jak mniemam, temu przeczyły, prawda?
Macie rozwód?
Cytat
Powyzej cyt. słowa sugerują jednoznacznie, że NIE ZALEŻY MU wcale, nie ma cienia wątpliwości!!!
Cytat
Niepotrzebnie Kasiu. Miał szansę cię przekonać, udowodnić, że jest uczciwy, zamiast tego padły kłamstwa i deklaracje bez pokrycia przy równoczesnym graniu na dwa fronty.
Fakty się liczą....było wyznawanie miłości "kumpeli"?
Gdyby mu zależało inaczej by się zachował i nawet gdybyś tego nie powiedziała, zapewniam cię, on by może kłamał dłużej, próbując zachować pozory. Teraz wiesz na czym stoisz.
Przykre....ale z tą wiedzą czas najwyższy coś zrobić.
czułam się zdradzana oszukiwana. żądałam. nie zaprzestał. kłamał ze przestał nic z tym nie robił. miedzy nami było źle z tego tez powodu. bo wyzywałam go i odrzucałam z powodu tych jego zachowań gdy tylko do mnie przychodził. . a on się zachowywał tak jakby czekał - miedzy nami będzie dobrze to z nia skończy a ja odwrotnie - jak on skończy z nią to ja będę ok i nie będę go wyzywać i sie wkurzać . i o to mam do siebie pretensje moze mogłam byc dla niego w porządku i sie tak nie awanturować to on moze by z nie skonczył. a tak niewiem to tak jakbym go sama w te ramiona jej pchała.
rozwodu nie mam. mam napisany pozew, wszystko skompletowane. potrzebuje kopa aby to złozyc.
Margaret ja tez mu mówiłam swego czasu jak te karty znajdowałam ze mnie na tobie nie zalezy takiego faceta nie chce nie będziemy juz nigdy razem a w sercu czułam coś innego. mowiłam tak, bo myslałam ze sie wystraszy ze to koniec i zacznie cos działac a ten na odwrót.
musze coś zrobic.. bo czuje ze jestem daremna. za chwile nie bede mogła do lustra spojrzeć...
ja kiedyś taka zawzięta, pewna siebie babka nie dajaca podważyć swoich racji, wiedząca czego chce. teraz - kłębek nerwów i upokarzanie się przed facetem...
Cytat
BZDURA! To nie on powinien warunkować "jeśli-jeśli" tylko Ty: "pomyślę o szansie dla ciebie (bydlaku), jak zakończysz romans z niunią".
Miałaś być kołem awaryjnym i tyle. Nie zakończył romansu i w ogóle by tego nie zrobił, co najwyżej zszedłby do podziemia.
Nie rób sama sobie teraz wody z mózgu.
on,
i czekał .. nie chciał żadnej furtki zamknąć. w międzyczasie ie ja zaszłam w ciąże... a ten dalej znia gadał pod płaszczykiem zarąbistej kumpeli... i sie pytał o co jesteś zazdrosna o super fajna kumpele?
Komentarz doklejony:
przepraszam za błędy ale cos z klawiatura mam nie tak
Siły, odwagi i powodzenia :tak_trzymaj
ale najgorsze jest to, że Ty sama sobie robisz najgorszą krzywdę :cacy
Kasiu.. czy Ty zachowywałabyś się tak wobec kogoś bliskiego jak zachowywuje się Twój mąż ?
czy oszukiwałabyś, czy mając kolegę w pełnym tego słowa znaczeniu ukrywałabyś ten fakt ? czy utrzymywałabyś z nim kontakt gdyby Twój mąż powiedział Ci, że sobie tego nie życzy bo czuje się z tym źle ? czy dawałabyś mu ultimatum, że jeśli nie będziesz dla niego 'milsza' to możesz się spotykać z kim chcesz to Twoja sprawa ?
Kasiu.. związek to DWOJE ludzi, którzy są sobie bliscy, jeśli mają problemy to rozmawiają o tym, jeśli nie mogą sobie poradzić sami to idą na terapię. Kochanie jesteś jedyną osobą w małżeństwie której zależy na Was bo jemu już dawno przestało, nie wiem co zrobisz to Twoje życie ja w tej sytuacji odeszłabym dla dobra siebie i dziecka.
Ściskam cię ciepło,
Anka
zamierzam cos z tym zrobic i odejsc ale to tak trudno. jeszcze nie raz ja mu mowiłam ze składam pozew ze chce rozwodu a on sie smieje to składaj sobie, czemu jeszcze tego nie zrobiłas? gadasz a nic nie robic? smieje mi sie w twarz i chyba jest pewny ze tego nie zrobie...
kobieta33
wiem ze sobie sama robie krzywde ciagnac to w nieskonczonosc.
ja przez zandego kolege tak az bym nie oszukiwała... bałabym sie po prostu ze jak moj maz to zobaczy to ze mna skonczy definitywnie. on chyba teraz sobie mysli ze co nie zrobi to i taj ja nic nie zrobie
dziekuje wam bardzo za odpowiedzi. bardzo mi pomagaja.
Komentarz doklejony:
witam
złozyłam niedawno pozew. to jest bez sensu. faktycznie walcze o cos co jest zgory skazane na kleske. ja wyjezdzam do pracy, on spotyka sie z nia i do tego zabiera corke. wogole ze soba nie rozmawiamy wiec on robi co chce i wychodzi gdzie chce mnie nie informujac.
mam tylko pytanie - co doradzacie: powiedziec mu o złozeniu pozwu czy nie, czy poczekac az dostnie poczta?