| cytrynkaxd | 12. Lipiec |
| urszula40 | 12. Lipiec |
| anusia60 | 12. Lipiec |
| karina26 | 12. Lipiec |
| kobieta | 12. Lipiec |
Magda417 | ![]() |
#
poczciwy | 01:03:49 |
niekompatybilny | 02:01:46 |
Julianaempat... | 06:23:54 |
NieOddycham | 07:25:33 |

Witam wszystkich na portalu, znalazłem ten portal przypadkiem,długo zastanawiałem się czy napisać kilka zdań o tym jak zdradziła mnie żona.
Zdrada męża czy zony jest tak jak żałoba, utrata kogoś bliskiego, wyłączności na ta osobę,nie potrafię napisać,czy potrafię wybaczyć,pewnie z czasem tak- ale zapomnieć NIGDY!
Moje maużeństwo rozpoczeło się siedem lat temu,tak jak w każdym maużeństwie były chwile smutku i radości,choć tez nie byłem dla żony aniołem ,byłem nie miły ,arogancki nie pomagałem jej ,itd. ale czasami i żona nie była dla też mnie aniołem.
Zdradziła mnie z męzem swojej koleżanki z pracy, udowodniłem żonie zdradę, byłem załamany i do tej pory czasami już jestem, jest to ból,przykrość, cierpienie, umarło we mnie wszystko.
Zapytałem zony dlaczego mnie zdradziłas!
Odpowiedziała.
Bo CIE NIE KOCHAŁAM!
Wiedziałem już o tym, że się spotyka się z tym kłusownikiem w grudniu ,ale tak bardzo jej ufałem,wierzyłem, byłem w niej zakochany i nadal bardzo kocham swoją zonę, że nie dałem wiary tej osobie która mnie ostrzegła.Po zdradzie to ja jako mężczyzna i mąż czuję się brudny, oszukany i zraniony.
Nie wiem jak długo z tym wytrzymam,choć układa się miedzy nami bardzo dobrze, staramy się oby dwoję,wiem że chce być ze swoją żona,a ona ze mną.
Trzeba napisać wszystkim tym którzy zostali zdradzeni,że trzeba choć przez chwilę ratować maużeństwo, bo może być warto, i dać sobie za przykład( Jeżeli się spaliła chałupa, trzeba do miej wejśc i zobaczyć czy da się coś uratować, jeżeli da, podać sobie rękę i budować wszystko od nowa, tak jak byśćie się dopiero poznali- dla sumienia ,miłości, a w razie jak by się nie udał uratować, to pujść i budować drugi dom).Jak będzie ktoś czytał ten wpis to uzna mnie za wariata, ale po mimo zdrady którą zafundowała mi żona, bardzo kocham swoją żonę, nie potrafił bym być bez niej, i układać sobie nowego życia z inna kobietą.
Mam przynajmniej spokojne sumienie,i to co w tym wszystkim najważniejsze, nie złamałem przysięgi maużeńskiej, i jeżeli ktoś kto zdradza myśli że nic się nie wyda jest w dużym błędzie .
Zdrada jest najgorszym tym co może spotkać obydwojga ludzi,a nie ma nic piękniejszego na świeci, JAK MIŁOŚĆ MĘŻA DO ŻONY I ODWROTNIE...
A jeżeli osoba która zdradza mysi ze kochanek i kochanka go lub ja kocha- to żyję tylko w złudzeniu, i zauroczeniu..
Ty się obwiniasz czy mi się wydaje?
>>>>>Bo CIE NIE KOCHAŁAM!<<<<<<
No jasne. Maużeństwo to nie tylko miłe i upojne chwile ale także przyjaźń. Nawet jeśli Cię zdradziła jako męza to tym bardziej jako przyjaciela. Pewnie, ze dałeś szansę bo ją kochasz i szacunek za fakt, iż Ty sam nie jesteś do tego zdolny > tylko wiesz.... > Jeśli oni dalej pracują razem to miej na nią oko bo jak myślisz? O czym oni myślą jak się widzą w pracy?
jak się widzą w pracy?
Napewno nie myślą o tym co czuje ich partner/ka w tym czasie.Obstawiałbym że,wspominają te miłe chwile i żałują że,się tak szybko wydało.
A tak a propo.Ta żona tego gościa wie o wszystkim?.
Komentarz doklejony:
Chociaż teraz jestem jak lis, o krok przed nimi,nie mogę napisać o wszystkim,jak ich kontroluję, bo kiedyś pokarze mojej zonie mój wpis i komentarze innych ludzi.
Powiedziala Ci wyraznie -ze Ciebie nie kocha, wiec nie wiem co ratujesz a juz tym bardziej co ona....skonczone, no pewnie,ze skonczone, skoro wszyscy juz wiedza to stracilo smak
Komentarz doklejony:
Nie wiem co ona ratuje,nikt o niczym nie wiem , powiedziała że chce byc ze mna ze byśmy sobie dali szanse,przytula sie do mnie ,stara sie itd... może to głupie ale może warto wybaczyc, zufac
Zapytaj o to żonę czy była tego świadoma czy nie?.Bo jeśli była świadomu układu jaki panuje w tamtym związku i weszła w to świadomie a już tym bardziej jej to się spodobało to licz się z powtórką z rozrywki.Na bank masz to zagwarantowane bo w takich układach nie chodzi o uczucie miłości do kochanka lecz typowe wybujałe preferencje ****ualne.
Jeśli jednak małżonka nie była świadoma tego w co się pakuje i po wydaniu się tego wszystkiego dotarło do Niej że,była raczej narzędziem niż obiektem westchnień kochanka to jest chyba cień nadzieji dla Niej.
Wszystko teraz zależy od tego co małżonka Ci mówi i na ile Jej słowa potwierdzają się z tym co robi.
Cytat
Zgadzam się. Nie wiem, co kieruje tą kobietą, właściwie kobietami, bo to nie jest jakiś odosobniony przypadek. Zresztą mężczyźni też przymykają oko , co jest jeszcze dziwniejsze zważywszy na specyfikę społeczno- ekonomiczną naszych czasów. Wespół zespół obupłociowo generujemy przyzwolenie dla draństwa, nielojalności i zwykłego zeszmacenia wartości, które powinny być PONAD, a nie coraz bardziej w podziemiu. Staliśmy się żałośni, a nie postępowi. O tempora, o mores!
Komentarz doklejony:
Milord ponizej opisałem zachowanie zony, napisz- napiscie co otym sądzicie.......
Ale do gżdżenia się to nie miała oporów gdzie.
>>>>mówi co jakis czas ze mnie kocha,<<<<
Dobra. Tym Cię wzięła. Wystarczająco często byś w to uwierzył. Słuchaj lisie. Tam prawdopodobnie ona ma kogoś i on ma twoją żonę. Się zastanów. Tam. Dwójka dzieci, a zaufanie polega na tym, ze żona wie z kim jest mąż. Znasz powiedzenie, ze lepiej mieć znajomego wroga? Fajna koleżanka. Daleko od takich bo pewnie tylko lustro ją akceptuje.
>>>>>punktualnie wraca z pracy,prztula sie do mnie ,mówi co jakis czas ze mnie kocha,itd...<<<<<<
Ale o tym jak minął dzień i co w pracy słyszysz to co dzieci sprzedają rodzicom na pytanie "co w szkole"
Cytat
Dokładnie, pod mostem przeciągi i stąd ta wielka miłość.
>>>>>powiedział jej, ze jego maułzeństiwe dzieje sie zle, i ze chce od zony odejsc,<<<<
No pewnie. Najlepiej kosztem Twojego maułżeństwa...
Sluchaj, nie ma nic zlego w tym ,ze czlowiek chce walczyc o to co kocha, o zycia jakie kocha, o ludzi , ktorych kocha-ale rzecz w tym ,ze ona nie musi o Ciebie walczyc bo wie ze jestes i wie ze bedziesz.
Pozatym jesli ktos mowi-ze nie kocha..to ty lepiej w to uwierz...
wybaczyłeś, z tego co widzę dość szybko i łaskawie więc szykuj się na szybką powtórkę, bo ona raczej na pewno to powtórzy w najbliższej przyszłości, nie dostała lekcji więc nie ma jak jej odrobić, trzeba ją było wywalić do teściowej może wtedy by coś zrozumiała, a tak to po prostu wybrała wygodne życie oparte na dalszym kłamstwie...
Cytat
Znaczy się dałeś szansę, o którą żona w sumie nawet nie prosiła? No bo co to za prośba "niczego nie żałuję, ale poproszę o jeszcze jedno zaufanie"? IMO żal za grzechy nieodłącznie wiąże się z błaganiem o wybaczenie. Ba! Również z potrzebą zadośćuczynienia. Widzisz to u swojej żony?
Przepraszam, ale po kiego grzyba pchać się tam, gdzie nas nie chcą?
Wybacz...prosisz się o następne kłopoty, zraniony77
Komentarz doklejony:
NIE UWIERZYCIE MOJA ZONA ZMIENIŁA ZDANIE OD UDOWODNIENIA JEJ ZDRADY NIE CHCE KOCHANKA,WOLI MEZA,---MOZE NAPISAC COS JAKAS KOBIETA KTÓRA ZDRADZIŁA SWOJEGO MEZA
Komentarz doklejony:
MILORD( NAPISAŁES ZE NIE DAJESZ DRUGIEJ SZANSY) SPOTKAŁO CIEBIE TO SAMO CO MNIE? JAK SOBIE Z TYM PORADZIŁEŚ ? I JAK SOBIE RADZISZ ? UDAŁ SIE PRZEBRNĄĆ PRZEZ TO WSZYSTKO?
cóż... jakbym się widział kilkanaście miesięcy temu... Doskonale wiem jak bardzo nie chcesz wierzyć w to, co większość z komentujących tu wbija Ci do (zakochanej=ślepej) głowy... Może więc uwierzysz komuś, kto jeszcze zupełnie niedawno myślał zupełnie tak jak Ty...
Po wykryciu długiego i perfidnego romansu żony z jej "pierwszą miłością" sam z własnej woli dałem jej szansę, a ona deklarowała mi "miłość i że już nigdy więcej". Pół roku pilnowałem jak oka w głowie, nie odstępowałem prawie na krok, kiedy tylko znikała mi z oczu zaraz sama meldowała się telefonicznie i "spowiadała" z tego co robi i z kim przebywa. Pokazywała bilety i paragony na dowód swojej prawdomówności... a ja wierzyłem... do czasu aż nie nakryłem jej (zupełnie przypadkiem) w pracy z lewym telefonem w ręku pełnym tęsknych i płomiennych SMSów z kochankiem, z którym przecież ponoć "już nigdy więcej" a nawet z jeszcze jednym, o którym dopiero wtedy się dowiedziałem. Spotykali się na całego mimo mojej "krótkiej smyczy i pełnej inwigilacji" - tuż pod moim nosem, śmiejąc mi się w twarz... Nawet po pierwszym wykryciu zdrady nie miałem pojęcia, jaką specjalistką od logistyki jest moja latawica...
Podsumowując: to przede wszystkim Twoje życie -> Twoje decyzje. Weź jednak pod uwagę, że miłość (mimo, że jednostronna) i strach przed stratą nie pozwalają nikomu z nas widzieć tego, co dla większości postronnych jest oczywiste... Weź to pod uwagę i jeszcze raz prześledź wpisy w Twoim wątku.
Pogody ducha, odwagi i mądrości!
Dar (74)
Zaskoczyłes mnie tym wpisem,ale pozytywnie ,nie da sie do konca upilnowac swojej połówki, ale dałem jej szanse, moze jest to głupie z mojej strony- powiedziałem do niej ze jeszcze raz i koniec, telefon do tesciowej uprzedzajacy sytuację i wyprowadzka zony ( opowiedziała mi tak: że zdaje sobie z tego sprawe, chce zapomniec, ze nigdy nie powinno sie to wydarzyć i jest jej przykro, i jezeli mi nie zależy na niej, to niech mi zależy na dziecku, powiedziała ze sie zmieni i chce ratowac małuzeństwo, wiec tak jak pisałem wczesniej czas pokaze!
ja to przerabiałem 5 lat temu i do dziś nie mogę się pozbierać.
Ty masz jasną sytucję - powiedziała wprost, że Cię nie kocha. Nie chcę Ci niczego radzić. Ty musisz podjąć decyzje - ja powiem Ci jak to wyglądało i wyglada u mnie z perspektywy czasu. Nie wybaczyłem i nie wybaczę nigdy. Mieszkamy razem, bo kocham dzieci. Po 2-3 latach wstrząs powoli ustępuje i przestajesz kochać. Jeśli zdecydujesz zamieszkać z nią dalej, czeka Cię męka podobna do mojej. Będziesz myślał o "tym" codziennie, będą Tobą targać skrajne emocje- od miłości, poprzez gniew, do nienawiści - w zależności od Twojego dnia. Patrżąc na nią, będą stawać Ci przed oczyma różne obrazy Niekoniecznie miłe. Wciąż będzieswz żył w niepewności, Chyba, że założysz z góry, że wcześniej, czy później zdradzi po raz koleny - tym razem z super kamuflażem. Jeżeli bardzo zależy Ci na dziecku, zostań, przemęcz się i obserwuj jej zachowanie. Może u Ciebie będzie inaczej. Jeśli nie wytrzymasz presji bycia ze zdrajczynią - daj sobie z nią spokój, szkoda życia i tych katorg, które sam przechodzę (oczywiście w małym już stopniu ) 5 lat "po". Tylko za 5 lat też byćmoże zamieścisz taki wpis, jak ja kilka dni temu .. co dalej i jaki to ma sens????
Wierz mi - warto jeszcze raz zastanowić się nad radami jakie dostałeś w tym wątku od moich przedmówców...
Komentarz doklejony:
Milord.. jak cos napiszesz naprwde daje to do myslenia
chcesz sie wyzalic to sie wyżalaj ,żonie kiedyś pokazesz to sie w duchu z ciebie posmieje i też bedzie fajnie . Ja nie podejrzewam-ja to WIEM -ty nie dałes drugiej szansy żonie tylko sobie Bo sie Boisz-i bedziesz dawał te sznse tak jedna za drugą -Bo dajesz je sobie a nie jej =po prostu cieżko ci sie do tego przyznać i dlatego męcisz tu o jakiś znakach na to ze moze jest lepiej czy coś tam .Miał byś jaja by sie nie pusciła .miał byś jaja walizki i do kochasia pod drzwi i dopiero po 3mcach ewentualnie do domu z powrotem wpuścić jesli by czekała na to każdego dnia .Ale nie ma jak tam dać se kulturalnie z klasą jelenia szanse co? panie zraniony?:cacy
Nie on jeden, znaczna większość tych co pozostała zrobiła to ze strachu wspomaganego strachem zdradzających takie sprzężenie zwrotne. Wynik raczej do przewidzenia.
Cytat
Czy mógłbyś wyjaśnić, jaki związek ma ten w/w fragment Twojej wypowiedzi z później przytoczonym faktem :
Cytat
Bo wiesz, różnie się takie sprawy kończą...
Cytat
Któż Ci takie pranie mózgu urządził?
Odpowiadać można za coś, co było wyborem. Zdradzony jako osoba nieświadoma niczego, nie mogła go dokonać. Jak go więc obarczyć winą?
Osoba zdradzona mogła być sprawcą nieporozumień, braku szacunku, oddalenia etc.. tak samo, jak wiaro(u)łomny, ale to ten drugi wybrał, co oznacza, że mógł - nie musiał postąpić w ten czy inny sposób.
IMO dobrze jest jednak zrozumieć tę subtelną różnicę dla dobra wspólnego...
Przykro mi ze komukolwiek cos takiego sie stało. Ale tak własnie jest po daniu komus-sobie ? tej drugiej szansy
A co takiego się stało, że zostały Ci tylko resztki szacunku? Zdradziła Cię żona? Mnie też, ale w rzadnym stopniu nie naszarpenelo to mojego szacunku do siebie. Nawet kiedy skorzystalem z pocieszycielki nadal go mialem, bo nie czulem sie zonaty, mimo ze formalnie bylem i nadal jestem. Zdrada jest jak wypowiedzenie waronkow umowy, dotyczy obu stron, nie jednej. Mozna nadal zachowac jej warunki, ale nie jest sie do tego zobligowanym, ale to tylko moje zdanie. Dalismy sobie szanse znowu, i to jest nowa umowa. Nie uciekam od niej, nie czuje ze jest bezwartosciowa, gorsza, byla slaba, ja tez nie pozostalem bohaterem z zasadmi. Dalem jej poczuc to co ja czulem, i troche zdjelem z niej ciezar winy, choc naprawde niewiele. Oboje skapalismy sie w tym blocie, bez wartosci, egoistyczni. Ale jakos dziwniecieszymy sie tym, ze jestesmy razem. I pewnie to strach, ze bez siebie wcale nie bylibysmy szczesliwi, moze troska o dzieci, a moze uczucie...nie, na pewno nie, to po prostu bilans zyskow i strat