| cytrynkaxd | 12. Lipiec |
| urszula40 | 12. Lipiec |
| anusia60 | 12. Lipiec |
| karina26 | 12. Lipiec |
| kobieta | 12. Lipiec |
#
poczciwy | 00:53:53 |
niekompatybilny | 01:51:50 |
Julianaempat... | 06:13:58 |
NieOddycham | 07:15:37 |
Magda417 | 08:35:04 |

witam !!! przyszła kolej na mnie mam 32 lata dwójkę dzieci dwóch synów 6lat i 2 lata żonę która bardzo kochałem i chyba kocham .Jesteśmy 7 lat po ślubie i dwie zdrady mojej zony.Pierwsza zdrad już po dwóch latach małżeństwa,typowa sytuacja sms pytam od kogo powiedziała ze od mojej siostry i wtedy się zaczerwieniła poprosiłem żeby mi go pokazała odmówiła zapisałem godzinę tego sms i sprawdziłem w bilingu.No i wszystko wyszło na jaw tak mi sie przynajmniej wydawało , twierdziła ze to niewinne sms i doszło do nic nieznaczącego spotkania, kolega z pracy młodszy od niej chyba ze trzy lata.OK był płacz,ból, zmiana pracy itp.przebaczyłem.I co 20 grudzień 2012 przez przypadek wchodzę w historie przeglądarki internetowej i co widzę dziesiątki wiadomości z Facebooka ze swoim szefem o 7lat młodszym .Piec ostatnich wiadomości nie zdążyła usunąć przeczytałem i zaczęło się.Tak jak za pierwszym razem Ona twierdziła ze to niewinne sms i ze doszło do dwóch spotkań , no i oczywiście ze bardzo mnie kocha , żałuje i ze więcej sie to nie powtórzy ,odeszla z pracy.Juz samo to wywołało u mnie ogromny stres,schudłem 10 kg nie moglem spać,coś nie dawało mi spokoju,po dwóch miesiącach męczarni wydębiłem prawdę. I tu SZOK !!! I za pierwszym razem i za drugim, pełen romans opowiedziała mi to wszystko ze szczegółami.I znowu plącz i mój i jej, twierdzi ze już nigdy tego nie zrobi ze mnie bardzo kocha nie wie co w nią wstąpiło twierdzi ze jak sie z nia rozwiodę to popełni samobójstwo,byliśmy u psychologa ale to nic nie pomogło. CO JA MAM ZROBIĆ, PROSZĘ POMÓŻCIE !!!
Najlepsza terapia raczej nie pomoże na recydywę ale jeśli masz siłę próbować,Twoja sprawa.
Mnie osobiście bardzo niepodoba się fakt, że tak łatwo wybaczyłeś pierwszy raz. Gdybyś wtedy zrobił jazdę jakim mało > może by drugiej razy nie było. Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia z kobietą, która obietnice traktuje jak "G" owinięte w papierek.
Cytat
Po przeczytaniu setek listów od zdradzonych, doszłam do wniosku, że zdradzacze pt. nie wiem jak to się stało i co we mnie wstąpiło, rokują najmniesze szanse na poprawę, jeśli w ogóle jest to możliwe.
Ludzie tego pokroju nie widzą w procederze jakiego się dopuszczają, najmniejszego udziału własnego, wręcz przeciwnie, zdają się być ofiarami jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego zła - stąd brak stosownych refleksji, wyrzutów sumienia a szlochy, tudzież groźby zakończenia swojej marnej egzystencji są jedynie skutecznym sposobem manipulacji i przełożenia poczucia winy na zdradzonych. W przyszłości natomiast zwykle powtórka lub ich wiele i dalej nie wiedzą dlaczego....i tak never ending story.
Pytasz co masz zrobić?Na pewno nie siedzieć i płakać.
W Twoim przypadku zgadzam się z Margaret.
Postępowanie żony to nie wyjątek a reguła.
W takiej sytuacji nie ma zmiłuj to wojna na śmierć i życie.
Zbierasz dowody,i prosto do adwokata.Jej mina będzie bezcenna kiedy przeczyta pozew.Jedno nad czym musisz solidnie pogłówkować to jak poukładasz Siebie i dzieci po rozwodzie.:tak_trzymaj
k..... mać co w tych ludziach siedzi
Spokojnie z tymi ludżmi. Nie każdego kto ma dwie ręce i dwie nogi można zaraz nazwać człowiekiem.Przez wzgląd na Margaret nie uzasadnię dlaczego myślę tylko o jednej płci... .
Komentarz doklejony:
chociażby po to by nie wciskał jej takich tekstów jak żona Tobie.
Jak tu nie stwierdzić czegoś takiego,skoro oni wszyscy są przekonani,że nie wiedzą jak to się stało że zdradzili ? Pomroczność ich ogarnęła ?
W czasach kamienia łupanego sprawa byłaby prosta : albo baba jaskiniowca - albo taki jaskiniowiec włochatą babę ( swoją drogą szczęściary, bo nie musiały się golić ) z jaskini pogoniłby za kudły i jeszcze przyłożył pałą na dokładkę.
Im szybciej będziesz przechodził do codziennośći po wybrykach żony,tym łatwiej będą jej wychodzić następne.
Sam musisz podjąć decyzję co będzie dla Ciebie dobre, tylko czy jest sens ciągle wybaczać i od nowa rozdrapywać rany ? To już udręka a nie miłość.
Twoje słowa. - "Wiecie co może popełniam błąd," .
Bez "może"to byłaby prawda,z nim pobożne życzenia i wiara w cuda.
Człowieku,jesteś masochista czy jak,włożysz język w usta w których wcześniej gościł no wiesz kto.Tfu.
Mam nadzieję że rozumiesz przysłowie,o miękkim sercu i twardej sempiternie.
musisz zrobić tak, jak uważasz i serce Ci podpowiada, nie słuchajac tak naprawdę naszych tu porad.
Jesli jesteś w stanie to przetrzymać - daj szansę, wybacz. Rozwieść się zawsze zdążysz. Nie dasz szansy - możesz całe życie żałować, że nie zrobiłeś dla siebie wszystkiego, co mogłeś.
Wybaczyć (?) i żyć z drugą osobą ze świdomościa jej zdrady, jest wielokrotnie bardziej cięzko niz walizy wystawić i złożyć pozew rozwodowy. Plus konieczna współpraca.
pozdrawiam
....."żyć z drugą osobą ze świdomościa jej zdrady, jest wielokrotnie bardziej cięzko"...
Jeden człowiek dobrowolnie wziął krzyż na ramiona.I wystarczy.
Cytat
To się okaże Tofik. Szanse są, lecz nikłe trzeba dodać . U ciebie to jakoś szybciutko się dzieje, widać miarka jeszcze ci się nie przebrała i masz dość duży poziom tolerancji, lakonicznie mówiąc
Na pewno, jeśli zamiarujesz z niewierną trwać wciąż w małżeństwie, należałoby określić warunki i konsekwentnie ich się trzymać, tzn. określić, że następnej szansy JUŻ NIGDY nie będzie a ta właśnie jest najostatniejsza z ostatnich. Rzecz w tym, czy ty jesteś w stanie dotrzymać warunków umowy, bo widzę że jakoś na lajciku następną szansę dajesz. Zresztą, okaże się czy zasłużyła i czy słusznie jesteś taki wspaniałomyśłny - przecież nikt inny tylko ty dostaniesz po doopie w razie powtórki z rozrywki, zatem weź pod uwagę ryzyko.
Cytat
Że też sale, mężowi Edysi takiego obrazu nie podsunąłeś, jeszcze do wspólnego gotowania bigosu chłopinę namawiałeś....i temi ustoma miałaby z jednego gara z mężem ten bigos próbować ?
Dlatego zrozum sceptyczne podejście ludzi do zdradzaczy z wielokrotnym wybrykiem na sumieniu.Poczytaj a zrozumiesz jak to się kończy.
Komentarz doklejony:
Jeszcze jedno - to od Ciebie zależy czy będziesz chciał dalej z tym żyć,każda sytuacja jest inna.
Nie miejsce na sprzeczki.tofik zadecydował.Jego życie Jego żona.
Truizm ale ma prawo sobie pościelić i wierzyć że się dobrze wyśpi.
Jeżeli chcesz znać motywy obrony małżeństwa rado i edyty,napisz na priv.
to nie sprzeczka żadna a na priv pisać nie będę, przecież motywy twoje znam....i to całkiem dobrze
przecież motywy twoje znam....i to całkiem dobrze"
Ja przeciwnie,Twoich nawet się nie domyślam.
Ps.skoro jesteś taka dobra w poznawaniu.Od południa szukam
telefonu.Proszę pomóż bez niego jak bez ręki.
Skoro uważasz, że warto dać jeszcze jedną szansę, to zrób to. Co prawda, rokowania na poprawę są słabe, ale dawanie kolejnych szans jest potrzebne .... Tobie. Kiedyś w przyszłości, gdy podejmiesz decyzję, będzie Ci łatwiej. Nie będziesz albo mniej będziesz wyrzucał sobie, że może czegoś zaniedbałeś, nie spróbowałeś itp. Łątwiej Ci będzie zamknąć ten rozdział za sobą. Powodzenia!
Cytat
Rok to nie wyrok, a dwa lata, trześnie jak z bata
Cytat
Hmm.....myślałem, że tylko facet potrafi nabierać apetytu na mieście, a konsumować potem z apetytem w domu
Nie wiem czy u kobiet to tak działa ?
Popełniłes błąd za pierwszym razem szybko jej wybaczając, popełniasz go i teraz rąbiąc to samo. Ona nie poczuła konsekwencji swoich działań, popłakała troche, pojeczała o złych duchach i juz zakochany meżulek przytuli, pocieszy no i wybaczy. Teraz sie troche przyczaji, poczeka, a za jakis czas jak sie fajny facet nawinie to...czemu nie, dwa razy sie udało to dlaczego nie trzeci. Pomyśl co takiego strasznego sie stało, co skłoniłoby ja do reflesji nastepnym razem? Nic, kompletnie nic. Więc jesli chcesz dać szanse swojemu małżeństwu, daj jej dojrzeć, niech poczuje, że następnego razu nie będzie. Możecie np. przez jakiś czas pomieszkać osobno, bedziesz miał czas przemyśleć to wszystko i zastanowić sie czy na prawde chcesz dać jej szanse. Pokaż że potrafisz zyć bez niej i nie zawachasz sie odejść, jesli jeszcze coś głupiego przyjdzie jej do głowy. Na razie pokazujesz, ze jesteś za słaby zeby odejść, a kobiety nie lubia słabych facetów i bez skrupółów ich wykorzystują.
Co do całowania to na początku się brzydziłem teraz może już się po nim wywietrzyła?
Najlepszy po pierwszej zdradzie jest kop w postaci pozwu no ale..
Ja jestem już po kolejnych i zrobiłem tak:
-byłem u prawników
-widziała że zabieram się za rozwód (tu daję sobie jeszcze trochę czasu)
-opisała mi na papierze zdradę z kim, kiedy i podpis
-wyjaśniłem jej, że tamtego rado już nie ma i jak chce kleić ten burdel to tamtej Edysi już też nie ma
-trwam z nią nadal i przypominam jej przeszłość choć coraz rzadziej bo widzę, że boli ją to coraz bardziej
-częściej staram się być dla niej miły, delikatnie prawię komplementy
-podałem jej na tacy kim jest jej książę-przeżyła szok (jak ktoś chce wiedzieć napiszę na PW).
-jasno jej przedstawiłem, że bankomatem to ja już byłem a teraz mogę być już tylko bankiem
-w jej obietnice wierzę w 10% i mówię jej o tym
Tofik każda zdrada jest taka sama są tylko różne motywy.
Sam musisz podjąć decyzję
Trzymaj się
Rado
Komentarz doklejony:
Tofik zapamiętaj, że jak ją konkretnie nie wstrząśniesz to będzie kolejny raz na 100% niestety ja to wiem...
Nie zapomniałeś o czymś bardzo ważnym?
Rozmawiajcie ze sobą jak najwięcej.Nawet trwając w milczeniu.To też pewien rodzaj rozmowy.
Rozmawiajcie i słuchajcie siebie nawzajem bo to zbliźa.
Nawet gdyby to było tylko o pierdołach typu pogoda itp to warto to rozmawiać bo przez rozmowę poznacie się na nowo a kto wie może i od nowa zakochacie się w sobie.Trzymam kciuki.
Oczywiście zapomniałem to napisać a robimy to. Może to zabrzmi dziwnie ale myślę, że w ten sposób i tak długo nie rozmawialiśmy ze sobą nigdy. Cenię sobie Twoje rady naprawdę bardzo mi pomogły.
Pozdrawiam
Rado
Z nieznanych mi do dzisiaj powodów,od Twojego 1-go posta zobaczyłem cień szansy na przetrwanie Waszego związku.
Pamiętam swój post a z niego fragment,abyś broń Boże nie musiał zostać katem swojego małżeństwa.
Potem pojawiła się kacpi1.
Z racji wieku i niejako "zawodowej wiedzy o ludziach,dostrzegłem kilka plusów.Za to jedna sympatyczna blogerka, Pani M jedzie po mnie do dzisiaj.
Od kiedy kacpi zamieniła się w edytę a Ty zacząłeś myśleć nie tylko o nakopaniu wiadomo komu,byłem pewny że wprowadzisz Was oboje na drogę budowy nowego życia.
Proszę napisz co u Was PW.Z racji awarii netu odpiszę z 2-dwu dniową zwłoką.
Cytat
He, he...żeby to było takie proste, to nie było by zdrad.
To na ogół tak nie działa z wielu powodów. Niektórzy faktycznie mogą podchodzić do romansu jako odmiany raz na jakiś czas, ale i wtedy odmienić mogą całe swoje życie i życie swoich najbliższych w jednej sekundzie.
Chyba wiem o co Ci chodzi, o zachowanie jakiejś uczciwości wobec partnera, liczenie się z nim mimo wszystko.
Skoro jest wybrany i ma być bliski, o każdej sytuacji zagrażającej relacjom czy związkowi powinien wiedzieć dość wcześnie.
Jeśli wypracowany jest jakiś koncensus i zazdrość nie przeszkadza, wiadomo czego się spodziewać, to OK.
Problem w tym, że większość partnerów nie chce nawet o tym słyszeć, albo tak się wydaje, więc większość ulega pokusie w tajemnicy z nadzieją, że się nie wyda.
A skutek oszustwa jest miażdżący dla zdradzanych, a często i zdradzających. Sporo osób stawiających małe kroczki w tajemnicy przed partnerem nie zdaje sobie sprawy, jak daleko już od niego odeszła, bo idzie za głosem serca, więc gdzie tu świadomość tej okresowej odmiany ?
Właśnie Tofik i wszyscy zdradzeni nie mieli nawet okazji wypowiedzieć się na ten temat, rozważyć czy chociażby nawet pomyśleć o tym, często nie było dane nawet wyobrazić sobie tego, oswoić z myślami.
Efekt ? Jak obuchem w łeb ! i zdeptanie wszystkiego co możliwe.
Przy okazji pokazanie na jaką obłudę stać oszusta i utrata wiarygodności i zaufania.
Dochodzi do tego jeszcze mentalność Kalego zdradzających, gdzie osoba, która dopuszcza tą okresową odmianę u siebie, u partnera jej sobie nawet nie wyobraża, bo to koniec świata będzie.
Bo to co oni robią ich nie boli (więc jest dla nich jakoś dopuszczalne), ale odwrotnie to już tragedia.
,,osoba, która dopuszcza tą okresową odmianę u siebie, u partnera jej sobie nawet nie wyobraża, bo to koniec świata będzie''
Jakie to prawdziwe a zarazem dziwne. To jest tak mocno zakorzenione w każdym zdradzaczu.
Tino,
Można pozwolić żonie na kochanka ale tylko pod warunkiem, że ma się kochankę ale czy to jest małżeństwo?
Tak sobie pomyślałem Rado......
Związek dwojga ludzi, to jakaś umowa między nimi jak każda inna umowa, tylko często zaburzona emocjami/uczuciami. Niestety najczęściej niesprecyzowana. A wiadomo, jak kiepskie umowy zawiera się w emocjach
Małżeństwo? to usankcjonowanie tej umowy pod względem prawnym, społecznym i często religijnym lub tylko prawnym lub religijnym.
Często bez świadomości z czym to się wiąże, jakich zobowiązań się przez to podejmuje. Zresztą jakie to ma znaczenie ?
np. trudności z rozwodem kościelnym nie zapobiegają rozstaniom.
Tak więc jest to nałożenie na związek wypracowanych jakichś tam norm (zasad, obyczajów, przekonań, postaw, zobowiązań) w zależności od uwarunkowań społeczno-religijnych. Inne będą w Somalii, Etiopii, Arabi Saudyjskiej czy takiej Polsce.
Rdzeniem związku i małżeństwa to nie jest.
Jeżeli ktoś nie był odpowiednio wychowany w danej kulturze, to siła oddziaływania nakładanych norm jest żadna, nawet jeśli przewiduje kary wynikające z ich niedotrzymania, a nie wynika z ukształtowanych przekonań.
Tak więc czy taki czy inny układ jest małżeństwem czy nie, zależy przede wszystkim od tego co jest w tej umowie między dwojgiem ludzi i ewentualnie w jakim aspekcie rozpatrywane jest małżeństwo w danej kulturze.
Komentarz doklejony:
Chyba się nie pozbierasz, co zrobiłeś w tym czasie ?
Cytat
Będzie bardzo żałować... aż do następnego razu, bo kolejna zdrada i tak będzie.
Nie dość że Cię nie kocha i zdradza jak popadnie to jeszcze manipuluje i grozi samobójstwem.
Tofik widzisz tu miłość??
Bo jak dla mnie to czysta manipulacja podszyta strachem.
Jak sprawy przycichną, to za rok czy dwa będziesz miał powtórke z rozywki. To taki juz typ człowieka.
Komentarz doklejony:
Ona wyszła za Ciebie, bo z jednej strony chciała mieć dom, męża, dzieci i rodzinę, ale z drugiej strony pomyslała sobie, że jak od czasu puści się z jakimś, to przecież jej się nie wymydli- ona na takie zycie ciebie skazała. Czy przed ślubem powiedziała ci, jakie ma plany? Czy dała Cci wtedy jakiś wybór? Wziąłbys sobie za żonę jakąś latawicę? Na pewno nie zrobiłbyś tego, prędzej wylałbyś sobie na głowę wiadro lodowatej wody, niż zrobił coś takiego. Ta kobieta wpuściła cię więc w kanał, przy okazji skrzywdziła też swoje dzieci. Chodziłbys dalej w przeświadczeniu, że masz dobrą i kochającą żonę, gdybyś nie nakrył pierwszej zdrady. Należało już wtedy podzękować tej pani za współpracę,a nie ufać kłamcy. doczekałeś się więc kolejnej niespodzianki. Ta czarna seria nie skończy się nigdy. Ta kobieta przeliczyła się po prostu, miała Cię za łosia, a teraz pali jej się pod doopą, więc chodzi i skamle. Jest żałosna i kolejny raz pokazuje, że nie ma honoru. Ty nie będziesz szczęśliwy z tą kobietą, zawsze będziesz rozglądał się na boki czy przypadkiem nie masz na karku kolejnego boczniaka. Takim ludziom nie nalezy dawać żadnej szansy, bo jak napisał mądrze lagos dając szansę takiemu człowiekowi to tak naprawdę sobie odbierasz szansę na spokojne i godziwe życie.