

Anetastp | ![]() |
heniek | 02:25:29 |
Julianaempat... | 04:25:15 |
soighlah | 06:00:56 |
Edek_2 | 06:30:20 |

Nie wiem jak się z Wami witać. Określenie "dzień dobry" raczej nie pasuje, bo chyba tylko desperaci uważają takie dni za dobre...
OpiszÄ™ Wam mojÄ… historiÄ™, pewnie podobnÄ… do wielu..
Byłam kiedyś jako nastolatka z pewnym chłopakiem, trochę z głupoty, trochę z miłości.. urodziło nam się dziecko. Ponieważ jeszcze po części sama byłam dzieckiem, ciężko było mi poukładać wszystko do kupy. Wiele pomogła mi mama. W między czasie dowiedziałam się całkiem przypadkiem ( zostawił telefon w mojej torebce) że facet mnie oszukuje. W rozmowach przez internet wiem, że umawiał się z byłą, oraz nakryłam ich samych w jej domu, nie kompletnie ubranych ( a obiecał że nigdy się z nią nie spotka) Oczywiście ze względu na dziecko wybaczyłam mu wszystko, do momentu kiedy mnie pobił. To był koniec....
Kolejna część opowieści jest piękna jak z bajki.. poznałam mężczyznę, powinnam chyba napisać królewicza? Kilka lat byliśmy razem, później wzięliśmy ślub i kupiliśmy mieszkanie. Wszystko robiliśmy razem. Wychowywaliśmy dziecko ( które mąż adoptował). Nigdy nie sądziłam że mogę być taka szczęśliwa. On pracuje na 2 zmianę, ja w pracy a mąż sprząta, gotuje pyszne obiadki i prasuje. Gdy dziecko wraca ze szkoły ma wszystko pod noskiem. Jest super, do czasu...
Zawsze kochaliśmy się bardzo często ( po kilka razy dziennie), ale to zmieniło się gdy się przeprowadziliśmy do kupionego mieszkanka. Te kilka razy dziennie zmieniły się na 3-4 razy w miesiącu, wymuszone ;( nie było już tak jak wcześniej. Zastanawiałam się jaka może być przyczyna, ale gdy tylko wpadła mi myśl innej kobiety sama siebie opierniczyłam. Kolejną przyczyną którą brałam pod uwagę jest remont, przeprowadzka i pełno innych problemów- przecież On też może czasem być zmęczony. To zmęczenie potwierdził, gdy go kilka razy pytałam czemu tak jest. Kiedyś mąż mi wyznał że zanim się poznaliśmy, kilka razy korzystał z płatnego seksu. Nigdy nie wnikałam, przyjęłam tylko to do wiadomości. Ostatnio coś mnie tknęło. W komputerze zainstalowałam program, który robi screeny, zapisuje każdy klawisz naciśnięty z klawiatury i programy z których się korzysta. Co prawda program zainstalowałam z myślą żeby zobaczyć co dziecko robi w domu gdy nas nie ma, ale nie powiedziałam o tym nikomu.
Sprawdzam.. a tam nic. Coś mi wpadło do głowy i sprawdzam znów.. jest.. czat erotyczny, rozmowy i pełno stron z erotyką.. z rozmów prowadzonych wynika że "czasem się umawia" jak to sam określił. Nigdy nie sądziłam, że uczeń przerośnie mistrza, bo ciężko było mi dojść do tego jak on to wszystko robi że ja nie widziałam.
Teraz zostawiłam ten program, udaję że nadal jest tak jak wcześniej.
Dziś walentynki, a ja nie mam ochoty świętować.
Wiem, że to co robi zdradą nie jest i brakuje jednoznacznych dowodów. Dlatego daję sobie czas, żeby poznać prawdę.
Czy macie jakiś pomysł, jak sprawdzić żeby mieć 100% pewność?
Zawsze mam pod górkę, zawsze trafiam na drani..
Jeżeli teraz potwierdzą się moje przypuszczenia, wolę zostać starą samotną rozwódką niż znów przechodzić przez to samo...
Cytat
Cytat
No to...o co tak w ogóle biega, skoro nie zdradza?
Nie wiem czy zakwalifikować taką zdradę jako zdradę, bo czy się umawia to pewności nie ma, ale ja nie chcę już cierpieć, czuć się tak podle jak się czuję teraz. Zawsze mówiliśmy sobie o wszystkim, a teraz nie rozmawiamy prawie wcale...
Możnaby uznać to za wypalenie w małżeństwie, ale to nie dzieje się z dnia na dzień ...
Dawidzie, dziękuję postaram się dbać o siebie i szaleć nie będę, obecnie udaję że wszystko jest jak dawniej..
NIe udawaj, to nieczego nie zmieni ani nie polepszy ani nie sprawi ze problem zniknie...no chyba ze to sposob na przetrwanie ,zeby nie zatarl sladow....
A co zrobisz jak sie dowiedz tej prawdy??Masz plan B?
milczę i udaję żeby robił swoje dalej jak robi, a ja pobawię się w tego detektywa, a jak dowiem się prawdy.. spakuję go i wystawię za drzwi. Nie będę żyła w takim związku. Psychicznie jestem gotowa żeby to zobić, czekam tylko jak to wszystko będzie się toczyło dalej...