Landexpzglosy | 01:35:06 |
JamesTon | 02:17:36 |
P1501 | 03:15:04 |
Rognar | 06:06:26 |
#
poczciwy | 06:53:46 |

Witam.
Podejrzewam żonę o zdradę, podjeła 2 lata temu pracę i tam poznała faceta po 40 , był jej kierownikiem. Jesteśmy prawie 20 lat po śłubie, mamy 2 dzieci, całe życie to ja pracowałem ,żona dużo krócej,mam42 lata ona 37.
W pewnym momencie okazało się ze codziennie mówi o kierowniku, w samych superlatywach, wiedziała nawet, ze jego zona jest w ciązy , że wpadli, wiedziała ile ma lat jego żona. W pewnym momencie nie wytrzymałem tego natłoku informacji o tym Mateuszu i powiedziałem jej, jak opowiadała o nim , że im więcej o nim słyszę tym mniej mi sie podoba. Spuściła oczy i temat sie urwał i bardziej pilnowała swoich wypowiedzi, dla mnie zrobiła sie pogardliwa i lekceważąca. Któregoś dnia czesała córeczkę i mała powiedziała do niej- mamo ty masz kogoś?- córka ma 6 lat, więc zapewne usłyszała to od babci lub sostry mojej żony. Moja żona ma bardzo silne głębokie więzi z riodziną , czasami jak wystepowały jakies spory między mną a nimi, to zawsze bez względu na racje stawała po ich stronie. Od pwenego czasu nie maiałem żadnej wiedzy, co dzieje sie w jej rodzinie, bo zawsze była skryta i milczaca. Współzycie układało sie róznie, pracowała na nocki, więc w tym okresie jak ją podejrzewałaem, wracając rano była radosna jak skowronek, powrót z pracy zamiast 10 minut często zajmował 40 , czasami inicjowała rano seks, miałem wtedy wrażenie jakiegoś fałszu, intuicyjnie byłem niepewny. Po jakimś czasie pan kierownik został zwolniony z pracy i ona siedziała tego dnia na kanapie załamana i głośno go żałowała, lamentowała że ją teraz zwolnią, chociaż nie powinni bo przenieśli zją do innego działu a potem do jeszcze innego koło biura i z wygodniejsza pracą.
Wczesniej zwróciłem uwage na pewną sprawę , otóż znajomy był oszukiwany przez żpnę, która potem zachowywala się wobec niego pogardliwie i i lekceważąco, lezęliśmy wieczorem i ona patrząc w sufit zaczęła rozmowę o tej zdradzie, ani nie spojrzała na mnie i miałem wrażenie, że chce mnie wybadać, co myślę. Od pewnego czasu była cisza, chcociaż celowo opowidałaem jakies negatywne sprawy o tym Mateuszu, patrząc na nia pilnie. Zawsze go broniła, podczas gdy mnie nie broniła nigdy.
Któregoś dnia siedziała na kanapie i patrząc nieobecnym wzrokiem w dół stwierdziła , ze Mateusz na bank spał z inną pracownica. Czułem wtedy jej żal w tej wypowiedzi.
Pewnego razu odwiedziła nas moja matka, z którą niestety nie mam teraz relacji, bo takie były te koleje życia, moja żona ni z gruszki ni pietruszki odezwała się do niej o mnie - on nie ma żadnego prawa do tego domu- który zresztą został zbudowany za moją harówę.
Zabolało mnie to i zacząłem myśleć czy ona mnie wykorzystuje.
Zadałem jej niedawno z zaskoczenia pytanie czy mnie zdradzała z mateuszem, uciekła wzrokiem prawo do góry, głos jej zadrżał i zaprzeczyła. Na drugi dzień rano wiozłem ja do pracy i zapytałem o to samo, patrzała usilnie przed siebie i powiedziała- tak, zdradzałam ciebie z każdym, ze wszystkimi. Pojechałem na 2 w delegację, bo często jeżdże i poukładałem sobie to w hotelu, złamało mnie to, wróciełm do domu , poszliśmy do banku, bo załatwialiśmy kredyt ale nie zdązyliśmy go złatwić. Wiecozrem zadałem jej pytanie- czy warto było romasować z mateuszem, odpowiedziała, jakim mateuszem, powiedziałem X, na co ona zatrzepotała oczami i panicznie wykrzyczała , co ty gadasz, wyszła z pokoju, ja zwołałem za nia kłamiesz, wróciła i powiedziała, ze jestem chory psychicznie.
Potem trwała na 2 dzień wymiana smsów, w stylu jesteś chory, dlaczego miałabym z nim stać mnie na lepszego i przystojniejszego, chcociażby nowy szef, albo jeden sąsiad bo go lubię, drugi bo ma pieniądze i złapał mnie kiedyś za kolano, potem zarzuty, ze ją zle traktuję i nienawidzę, że sobie uroiłem, ze niszcze naszą rodzinę, niec nie zrobiła, zadzwoniła rano i powiedziała, tylko nie przy dzieciach, bo niestety jak ją zapytałem to zrobiła mi potem awanturę i córka usłyszała o co chodzi. Była bardzo pobudzona i pełna agresji, odepchnęła mnie.
Na 2 dzień po awanturze zadzwoniła do mojego wuja, ze zrobiłem awanturę, byłem agresywny, co było nieprawdą. To był piątek. W sobotę nie rozmawialiśmy a w niedziele zapytałem ja czy go kochała, na co ona znowu powiedziała, ze nic nie zrobiła, ze jestem agresywny, ze nie zajmuje się dzieckiem co na pewno nie do końca jest prawdą , bo jak jestem w domu, to córki mnie nie odstepują i staram się o dobry kontakt z nimi i daje jak najwięcej miłości ode mnie dla nich. Potem powiedziała, ze czemu nie odnajde mateusza i nie zapytam jego , czemu nie powiem jego żeonie. Powiedziałem jej, że nie będę niszczył nikomu życia, wystarczy mi moje, ale dzisiaj pomyślałem, ze może ona chceżebym to ja rozwalił tamto małżeństwo, bo chce być z tamtym.Moja żona generalnie nie ma dla mnie szacunku i problemem tutaj jest wychowanie zdomu, gdzie jej matka, traktuje swego meza jak psa i wszystkimi kieruje . Obawiam się tutaj o jej wpłwy, w trakcie tej całej historii jak nas odwiedzała, to bacznie przypatrywała mi się z ręką na ustach. Moimprobleme jest to , ze chyba jestem dobrym obserwatorem ale najwyraźniej nie było to dla mnei przydatne, bo chciałem jej wierzyć.
Myślę, ze ten romans z racji odległosci pomiędzy nimi, która wyrosła po jego zwolnieniu mógł wygasnąć. Pytanie czy mogę uwierzyć żonie, czy mówiła prawdę czy to są moje urojenia, bo kilkakrotnie mnie potraktowała byle jak i zawsze jej o tym mówiełm a nigdy nie usłyszałem ani przepraszam ani nie przyznała się do błędu.
Zacząłem mysleć , ze mnie wykorzystuje, bo rozmawialiśmy 4 dni temu o jej szwagierce i i powiedziała wtedy, ze ona jest jej potrzebna tylko do przywożenia dziecka ze szkoły i z basenu.
co o tym mysleć? Wyprowadziłem się z domu, chcę się wyciszyć, nie wiem co dalej. Ona cały czas albo dzwoni albo pisze smsy, wczoraj zadzwoniła z pytaniem co z tym kredytem, trochę sie zdziwiełm, ze chce brac ze mną kredyt, bo napisała mi że chce rozwodu. Powiedziałem , ze ie wiem czy chce ten kredyt z nia i zastanowię się i odpowiem.
Już nic nie wiem. Widocznie nie dałem jej togo co on jej dał.
Komentarz doklejony:
i jeszcze jedno -nie ma związków idealnych,nie zauważyłeś tego?
Co do rodziny jej to niestety więż pomiędzy nimi jest chyba trochę patologiczna, bo matka ingeruje w ewszystko, a córki sie słuchają , jej siostra jest po rozwodzie, bo jej mąż znienawidził to ciągłe wpier...anie się teściowej, teraz ta siostra mo młodego fajnego chłopaka,
teściowa chce ściągnąć siostre zony do swojego domu, bo potrzebuje sprzątaczki, młodego parobka i dodatku do rachunków
tak wiem, ze nie ma związków idealnych ale poprzez dzieci chciałem wierzyć, taka ucieczka w nieświadomosć, głupie ale prawdziwe, pewnie strach przed utratą dzieci
no cóż sam sobie jestem winny, kolejny dobry osiołek
To chyba wystarczy za komentarz.
"i czuję się jak frajer,"
Sorry Stary Ty się czujesz jak frajer,z tego co napisałeś jednoznacznie wynika że nie podejmując stanowczych działań,jesteś nim na własne życzenie.I na dodatek z rogami.
Wbrew temu co pisze milord otrzymałeś od ślubnej jednoznaczny przekaz,spadaj mężu,mateuszek czy jak mu tam,jest w każdym,powtarzam w każdym miejscu lepszy od Ciebie.
Co do porady edyty1.Niech Cię ręka boska broni żebyś z niej skorzystał.Po rozwodzie wydawało mi się że naprawiliśmy nasz związek i zgodziłem się na ponowny ślub.Dopiero wtedy dotarła do mnie oczywista prawda że rozwód to śmierć małżeństwa.A życie z nieboszczykiem,br..nikomu tego nie życzę.W życiu są zdarzenia nieodwracalne po których nic nie jest takie same.Pocałujesz kobietę która,przypuśćmy że jadła z innym lody.
To wyrachowany babsztyl, który taksuje Cię jak złotą świnkę , ona w Tobie nawet człowieka nie widzi, a co dopiero męża. Ty się nie zagłębiaj w sprawy uczuciowe , tylko zapierniczaj do prawnika i rób porządek ze sprawami majątkowymi. Ja na Twoim miejscu nabrałabym wody w usta, zero rozmów z nią i tzw. familią, która ewidentnie stanie za nią murem, być może nawet z Twoją matką na czele.
Druga wersja: możesz poudawać nieogarniętego męża-pantoflarza, niech małżoneczka myśli, że jesteś zagubiony i jesz jej z ręki ( tylko żadnych kredytów, graj na zwłokę!!!). A za jej plecami wynajmij prawnika, detektywa i co tam jeszcze potrzeba, żeby się dobrze rozwieść z orzeczeniem winy i bez większych strat finansowych.
W wartość tej baby dla kochanków wliczony jest TWÓJ DOM I TWOJA KASA. Bez tych składników jej atrakcyjność potężnie zawęzi wybór kolejnego kochanka.
To co masz robic napisala rekonstrukcja.
Tylko w jednym wypadku mozesz z nia zaciagac zobowiazanie majatkowe.Wspolny kredyt oczywiscie w zadnym wypadku.
Jezeli juz to wspolna pozyczka , ktora Ty przeznaczysz na adwokata i detektywa.
Wyprowadzka z domu moze pogorszyc Twoja pozycje podczas rozwodu.Wiec nad tym sie zastanow jeszcze.
Juz zrozumiales ,ze jestes dla niej nikim.Pomysl sobie jak beda oceniac Cie Twoje dzieci widzac taki obraz.Nie walcz o Wasz zwiazek , o jej uczucia bo ani jednego ani drugiego dawno juz nie ma.
Walcz o siebie.
Jezeli ona zorientuje sie co zamierzasz to badz gotowy na spektakl pod tytulem nawrocenie kochajacej zony.To bedzie tylko manipulacja.Ogranicz sie do minimalizacji strat po rozwodzie.
Realnie patrzac tylko tyle mozesz zrobic.
Trzym się.
"W przypadku powstania rozkładu pożycia małżeńskiego wskutek opuszczenia żony przez męża z powodu jej kategorycznego oświadczenia, że z mężem żyć nie będzie, i wezwania jego do opuszczenia domu, należy uznać, że rozkład nastąpił z winy żony; w takim przypadku mąż nie ma obowiązku powrotu do żony, dopóki ta nie okaże, że żałuje spowodowania zerwania wspólnego pożycia i że jej zamiar kontynuowania tego pożycia jest szczery i przemyślany" r11; w treści orzeczenia zamieniono wzajemnie wyrazy mąż - żona (orzeczenie SN z dnia 8 lutego 1952 r., C 609/51, NP 1953, nr 5, s. 82).
może pomoże
Odpisałem - "bardzo mi pomogłaś w niszczeniu"
Zaproponowała rozwód bez orzeczenia winy, powiedziałem ok, słyszłem że głos jej zadrżał, potem dostałem smsa- "ciekawe czemu tak się wściekłeś, ze zgodziłam sie na twoje warunki".
odpisałem- daj mi spokój, dla przypomnienia to była twoja propozycja, możesz robić ze mnie mordercę i psychopate jak chcesz"
cały czas gra, kłamie i manipuluje, jednym słowem masakra
Zaproponowała, ze ja mam złożyć pozew bo ona nie ma pieniędzy
biorę teraz na pewne przeczekanie, żeby zaobserwowa co będzie się działo, ciągle męczy mnie widok młodszej córeczki jak płakała jak powiedziałem jej dobranoc po tym jak ją zabrałem w niedzielę.
Mówię u mamusi, bo ona boi się wziąć na barki samemu hipotekę i powiedziała, że zrzeknie się swojej połowy domu i kredytu, co dla mnie ok i tak zostawiłbym to dzieciom.
Wiesz co? Rozwód nie zawsze musi oznaczać totalnego rozstania. Czasami i po rozwodzie ludzie się schodzą. Na zupełnie innych zasadach już. Bo juz nie ma wymagania a tylko dobra wola.
A słuchaj... po co te wszystkie podchody? Dasz jeszcze radę z nią żyć? Bo tu jest odpowiedź.
Czy dam radę jeszcze z nią żyć? Problem w tym, że musiałaby się diametralnie zmienić a ludzie się tak na 100% nie zmieniają.
Z domu wyniosła przekonanie i wychowanie, ze mąż to zero, bo tak teściowa traktuje swojego męża, wciąz jest pod wpływem mamusi i rodzeństwa, więź między nimi jest silna , jak to więźw rodzinie gdzie ojciec nie bierze w niczym udziału. Musiałaby się odciąć od rodziny a tego nie da rady zrobić.
Dodatkowo jej kompleksy i niska samoocena zatruwają ją i powodują np. zazdrość.
Chyba nie będę potrafił zaufać. Gdyby był jakiś prawdziwy żal i skrucha to może, ale nie ma tego a są gierki i manipulacje. Kluczem do wszystkiego jest szczerość a tego nie ma .
Najbardziej żal mi córek, starsza mnie znienawidziła, bo mamusia się wybiela a dziecku wiadomo zależy na normalności. Z młodszą mam dobry kontakt, ma 6 lat, więc jeszcze nie do końca rozumie.
Zobaczę się z żoną w sobotę, zaproponuję już jak podzielić majątek przy rozwodzie, itd.
Znajac ją i jej chora dumę oraz traktowanie związku jako rywalizacji to nigdy pewnie nie zdobedzie się na szczerość i nie będzie niczego naprawdę żałować.