

Anetastp | 00:26:20 |
heniek | 02:55:34 |
Julianaempat... | 04:55:20 |
soighlah | 06:31:01 |
Edek_2 | 07:00:25 |

Wszystko zaczęło się w maju 2012, kiedy przez przypadek znalazłam bilingi z telefonu mojego męża. Było tam po 80 smsów dziennie pod jeden numer telefonu. Pokazałam to mężowi, który stwierdził, że to tylko koleżanka i miała problemy dlatego chciała z nim popisać. Potem znalazłam smsy w stylu brakuje mi ciebie skarbie, jesteś dla mnie bardzo ważny, jak pomyśle że chcesz być ze mną to mi się serce śmieje. Wkurzyłam się i mu o wszystkim powiedziałam, że wiem. On nie widział w treści tych smsów nic złego, stwierdził że są to normalne smsy do koleżanki. Odpuściłam i był już spokój.
Po dwóch miesiącach mąż stwierdził że musi jechać na szkolenie. W sobotę miał wyjechać, żeby już w ośrodku przenocować, bo w niedziele od rana miało być to szkolenie. Cos mnie jednak zastanowiło. Szkolenie w niedziele??? Zadzwoniłam do tego ośrodka i okazało się że nigdy nie organizują szkoleń w weekendy. Tej niedzieli też nie miało być żadnego szkolenia.
Pojechałam tam mimo wszystko i będąc już pod brama zadzwoniłam do męża żeby wyszedł bo ja na niego czekam. Stwierdził że ma jeszcze zajęcia i skończy dopiero za 3 godziny więc bez sensu żebym czekała. Podeszłam do ochroniarza, który stwierdził że nie ma żadnego szkolenia.
Mąż wrócił do domu wieczorem i zaczął zachowywać się tak jakby nic się nie stało. Potem przestaliśmy ze sobą gadać, spaliśmy oddzielnie.
Po tygodniu mąż poprosił o rozmowę i powiedział że nie był na szkoleniu tylko u koleżanki na noc bo chciała z nim pogadać. Ale żeby było ciekawiej to była to inna dziewczyna niż ta z która wcześniej pisał. Podobno powiedziała mu że go kocha i chce z nim być. Noralny facet po takim wyznaniu po prostu by wyszedł żeby nie dawać nadziei. A mój mąż został na noc, wypił z nią wino i dopiero następnego dnia wrócił. Stwierdził tylko że do niczego między nimi nie doszło. Nie wierze w to, bo co niby robili? W bierki grali?
Mąż zarzekał się, że nic go z nią nie łączy, że najważniejsza jest dla niego rodzina i że zarwał kontakt z nią.
Parę dni temu mąż brał kąpiel gdy zadzwonił mu telefon. Wzięłam go do ręki żeby zanieść mężowi bo myślałam że może z pracy dzwonią. Po zerknięciu na wyświetlacz zobaczyłam że znowu dzwoni ONA. Mąż po raz kolejny się zarzeka że już z nią zarwał kontakt, ale ona chce się z nim spotkać pogadać. O czym znowu do cholery. Kazałam mu to ustalić i wyjaśnić z nią wszystko. Powiedział, że nie będzie do niej dzwonił bo znowu będzie sobie coś wyobrażała.
Co o tym myślicie?
Dałam mu czas do dziś wieczora żeby ustalił o co jej chodzi
Cytat
summer, rozbawiłaś mnie tym zdaniem powyżej, naprawdę.
ON i ONA wiedzą dokładnie o co im obydwojgu chodzi, zatem co on ma jeszcze ustałać?
No coż, nie ma cienia wątpliwości, że jesteś zdradzana.
Nie rozumiem tylko dlaczego będąc pod bramą ośrodka nie zdecydowałaś się wejść by przekonać się w czym dokładnie mąż się "szkoli". Miałabyś czarno na białym.
Wygląda na to, że nie jesteś jeszcze gotowa na przyjęcie prawdy, której się po prostu boisz, stąd budujesz iluzję, że on niewiele ma z tym wspólnego a tylko jej o COŚ chodzi.
rogacz79: Ja z ta Panią już rozmawiałam. Ona jest pielęgniarką w szpitalu. I tak się złożyło, że właśnie ona opiekowała się moją mamą jak ta była w szpitalu. Powiedziałam jej że dziękuję za opiekę nad mamą bo za tą całonocną nad moim mężem to chyba nie muszę dziękować. Zrobiła wielkie oczy o czym mówię, szczególnie że w gabinecie było jeszcze dwóch lekarzy, którzy to słyszeli. Potem jeszcze wymieniłyśmy kilka niezbyt miłych smsów
Mąż ci powiedział dopiero po tygodniu gdzie faktycznie był?
Czy ty jemu powiedziałaś po jego powrocie do domu, że wiesz o jego kłamstwie i że szkolenia żadnego nie było?
wielkie oczy o czym mówię,
szczególnie że w gabinecie było
jeszcze dwóch lekarzy, którzy to
słyszeli. Potem jeszcze
wymieniłyśmy kilka niezbyt miłych
smsów
A co niby miała powiedzieć w tej sytuacji?.Gdyby przyznała się przy,bądź co bądź,Jej przełożonych to mogłaby narobić sobie kłopotów w pracy.
Co było w tych smsach z Jej strony?
Czy ta Pani to koleżanka z pracy Twojego męża?
Pomimo tego jak się zachowuje, jakie smsy znalazłam itd. to ja nie mam pewności czy on nie zdradził/zdradza. Ale co najmniej dziwne jest to że laska mówi mu że go kocha a on zamiast spieprzać gdzie pieprz rośnie, to zostaje u niej na noc i razem piją winko.
Jak mu o tym powiedziałam, to usłyszałam "To miałem pijany wracać?"
Komentarz doklejony:
Rogacz: Nie, ta Pani to nie jest koleżanka z pracy
A jeśli chodzi o smsy to nie z nią pisał tylko z tą poprzednią
Rzecz w tym, żeby sobie na to nie pozwolić, tzn. nie przyjmować jego irracjonalnego wyjaśnienia.
Nie masz wpływu na to co on mówi i w jak idiotyczny sposób się zachowuje ale z pewnością masz wpływ na to jak ty jego wersję postrzegasz.
Przyznasz, że to co on mówi jest ze wszech miar niedorzeczne.
Nie potrzebujesz jego przyznania się do zdrady by z jego zachowania wyciągnąć taki wniosek, to oczywiste.
Chyba lepiej bym się czuła gdyby po prostu się przyznał i byłoby to z głowy. A tak to żyję w ciągłej niepewności. A może faktycznie tylko gadali?
czy twój mąż jest impotentem?
Komentarz doklejony:
Nie Margaret nie jest.
Czyli co? Głupia jestem, że mam jeszcze wątpliwości?
Nawet jeśli, co mało prawdopodobne, nie było penetracji, to jakie ma to do cholery znaczenie?
Mąż zdradza cię emocjonalnie. Jest nielojalny wobec ciebie, okłamuje ciebie i wpuszcza inne kobiety do waszego życia.
Opowiadanie, skarżenie się na ciebie, szukanie wsparcia u obcej kobiety jest ogromną nielojalnością. Dla mnie to zdrada wielkiego kalibru, nawet jeśli nie dokonało się to co ty uważasz za ostateczne.
Cytat
summer, zupełnie nieistotne jest o czym rozmawiali. Ważne, że w ogóle go tam być nie powinno, że już nie wspomnę o dalszym mataczeniu... I tak, jak już wyżej wspominała hmm: masz to, na co pozwalasz, skoro trwa to w podobnej formie od dłuższego czasu.
NIC się nie zmieni, jeśli nic z tym nie będziesz robić.
Po pierwsze więc ustal, czego chcesz, zakomunikuj i...egzekwuj.
Dla mnie zachowanie męża jest co najmniej dziwne. Szczególnie że to wszystko się wydało tak jak pisałam, a on nadal brnie w to i nie widzi w tym nic złego.
Miał czas do wczoraj wieczora żeby wszystko z nią ustalić. Wrócił z pracy i tematu w ogóle nie podjął, tylko położył się spać. Zapytałam czy już się kładzie a on na z ironią "Nie wiesz do Agnieszki będę jeszcze dzwonił"
Ręce mi już opadają. Na rozstanie nie mamy szans po pierwsze ze względu na dziecko (ale gdyby chodziło tylko o to to chyba bym na to nie patrzyła) a po drugie ze względu na kredyty, których nie będę w stanie spłacać jak się rozstaniemy. Bo on na pewno dałby sobie rade z nimi jakbyśmy podzielili to na połowe
Cytat
Zmartwię Cię, socjodoopki tak mają - tym większa radość, im bardziej wyprowadzą kogoś z równowagi, a na Twoje łzy bezsilności odpowiadają uśmiechem.
No...ale Ty przecież nie możesz/nie chcesz niczego zmieniać, bo...(tu wpisz racjonalne, nie do końca racjonalne i zupełnie bzdurne powody).
Jutro będzie tak samo. IMO nie ma sensu ustalać kolejnych terminów.