Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Roszpunka1900:07:37
mimi1300:19:20
Sigma_man00:25:47
# poczciwy00:45:04
Crusoe01:10:03

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

poczciwy
12.07.2024 09:03:32
Tak jest, w prawym górnym rogu.

Sebastian_1980
11.07.2024 16:05:40
Witajcie.. Przepraszam jestem tutaj nowy ... Czy jest tutaj wyszukiwarka na forum?

NieSypiam
04.05.2024 20:06:38
NowySzustek pozdrawiam cie ziomeczku, dzięki za wszystko i oby ci się wiodło. Ja wyszedłem na prostą i wszystko u mnie dobrze (bez szona) Uśmiech Uśmiech Uśmiech

Matsmutny
03.05.2024 06:00:21
.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

czy powinienem sie rozwieść?Drukuj

Zdradzony przez żonęMoje małżeństwo było książkowym przykładem związku toksycznego. Niestety dopiero poniewczasie poczytałem sobie książek psychologicznych i zobaczyłem w jakim gównie siedziałem. Moja jeszcze-żona jest zakompleksioną kobietą z małej miejscowości, według samej siebie; "gruba", "tłusta", "z wielkimi cycami" które może "zarzucić na plecy" Seks często kończył się na: "przestań obmacywać mój tłuszcz" W p racy boi się by jej nie zwolnili. Jest menadżerem ale raz mówi, że od niej nic nie zależy (w pewnych aspektach tak jest) i jest tylko popychadłem, za chwile jak człowiek się zdezorientowany pyta co od niej zależy to oburzona rzuca, że przecież jest menadżerem. Dobrze ma opanowane techniki manipulacji. Jest w tym identyczna jak jej matka. Małżeństwo teściów wg mnie jest również toksycznym związkiem. 11 lat temu podczas mojego pobytu za granicą nawiązała romans i kontynuowała go po moim powrocie. Będąc za granicą popadłem w jakieś stany depresyjne tak, że po powrocie i jej manipulacji byłem tak rozchwiany emocjonalnie, że nie byłem wstanie podjąć racjonalnej decyzji i postanowiłem jej wybaczyć. Nigdy nie doszło jednak do pełnego wybaczenia. Z jej strony nie było szczerego żalu i chęci poprawy, zadośćuczynienia. Straciła wtedy pracę (myślę, że przez romans) i potrzebowała mnie. I tak się siłowaliśmy przez lata. Teraz jest menadżerem w prywatnym szpitalu, dobrze zarabia, dzieci są duże (chłopcy 14 i 9,5) Ja teraz zarabiam mniej niż ona. Od końca 2011 zafundowała mi taką huśtawkę emocjonalną miedzy nienawiścią (uderzyła mnie ale natychmiast oddałem) a dziś bym powiedział normalnym zachowaniem (broń boże czułością) tzn. wspólne malowanie mieszkania, organizacja komunii, wyjazd na wakacje, że byłem jak w amoku. Odkryłem moja żona miała romans jednocześnie z dwoma facetami. Czytałem SMS, mam bilingi ale nie mam skopiowanej treści tzn. mam przepisany do zeszytu jeden SMS (ale bardzo ważny) Skończyło się to myślami samobójczymi, listem pożegnalnym do synów. Wtedy poszedłem do psychiatry po leki. Żona wymanewrowała mnie z domu i obecnie mieszkam w hotelu pracowniczym. Niemniej myślę, że za ok. miesiąc będę miał dwupokojowe mieszkanie. Po wyprowadzce postanowiłem spoliczkować obu facetów. I to zrobiłem. Jeden z nich jest kolegą z prac żony. Ona twierdziła, że jest to jej najlepszy przyjaciel na świecie i każdemu życzyłaby takiego przyjaciela ale to tylko przyjaciel. Poszedłem kiedy był on w pracy a żony nie było i dałem mu w twarz niestety w osobnym pokoju ale głośno poinformowałem wszystkich co zrobiłem i dlaczego. Żona powiedziała mi później, że WSZYSCY oglądali nagranie z kamery i śmiali się ze mnie (sic!). Dodała jeszcze pytanie: "dlaczego mnie krzywdzisz?" (sic!) Czy to są jakieś światy równoległe które przypadkiem się zazębiły?!!!!! Niemniej jestem już po rozwodzie emocjonalnym. Gdyby nie synowie nie odzywałbym się w ogóle do żony. Nie mam takiej potrzeby. Nic do niej nie czuje. Żal mi tylko lat spędzonych z osobą która nie potrafiła mnie kochać. Pytanie czy wziąć rozwód prawny. Plusem obecnej sytuacji jest to, że mam nieograniczony dostęp do synów. Mogę przychodzić do ich domu kiedy chcę. I tak po prawdzie nie ma prawnych możliwości mnie stamtąd usunąć. Jestem tam ciągle zameldowany. Nie ma potrzeby podziału majątku. To jest trochę u nas skomplikowane. Moja mama mieszkała w wielkim mieszkaniu komunalnym a my w małym własnościowym. Zrobiliśmy więc switch - oczywiście nieformalnie. Posiadamy również drugie mieszkanie - w tym właśnie mam zamiar zamieszkać. Rozwód skomplikował by to. Z drugiej strony mam ochotę zakończyć ten związek. Wiem, że nie ma najmniejszych nadziei na dalsze wspólne życie. Stan zawieszenia, niejasności. Może to też chęć jakiegoś odegrania się na żonie. Rozwód chciałbym przeprowadzić z jej winy. Dowodów wprost nie mam ale myślę że znaleźli by się świadkowie. Chciałbym też by synowie mieszkali ze mną ale nie wiem czy bym to uzyskał. Co myślicie na ten temat?
Gość: milord
<
#1 | Gość: milord dnia 28.01.2013 09:38
Nieźle pojechane to Twoje życie. Musisz facet do adwokata. I to jak najszybciej. Na opiekę masz prawie zerowe szanse choćby ze wzgledu na różnice w zarobkach i dość skomplikowaną sytuację mieszkaniową. Może dobrym posunięciem byłaby póki co separacja? Pewnie, ze każdy w takiej sytuacji jak Twoja chciałby rozwodu jak najszybciej z orzeczeniem o winie > ale do tego manewru musisz się bardzo dobrze przygotować > a to z kolei wymaga czasu bo właściwie masz niby wszystko, ale tylko na gębę. Zobaczysz też jak żona będzie się zachowywać podczas separacji. Czy ktoś się do niej od razu wprowadzi i inne takie. To też są dowody. No i staraj się jak najszybciej unormować sprawy z mieszkaniem. Moze je sprzedać i wynająć coś sobie tak by nie mogła Cię później o to gnębić?
7914
<
#2 | rogacz76 dnia 28.01.2013 10:03
Na początek wyjaśnie Ci jedną sprawę w której popełniłes błąd.
Piszesz że,żona wymanewrowała Cię z mieszka ale nadal jesteś tam zameldowany i możesz tam wrócić i mieszkać.Nic bardziej mylnego.Choć nie wiem jak technicznie wyglądało to wymanewrowanie Ciebie z mieszkania to już sam ten fakt żeg.w nim nie mieszkasz daje podstawy do wymeldowania,nawet jak Jesteś współwłaścielem.No chyba że,nadal łożysz czyli masz rachunki,na utrzymanie tej nieruchomości.Jeśli tego nie robisz to zapewniam Cię że,niebawem dostaniesz wezwanie do Urzedu Miasta w którym masz meldunek.Zdziwisz jakie będą powody które poda Twoja żona we wniosku o wymeldowanie na drodze administracyjnej.
Czym innym jest prawo własności nieruchomości a czym innym meldunek i nie należy łączyć tego w całość bo można być przecież mieć meldunek w lokalu którego nie jest się właścicielem i odwrotnie.
Gość: milord
<
#3 | Gość: milord dnia 28.01.2013 10:27
>>>Zrobiliśmy więc switch - oczywiście nieformalnie.<<<
Niedoczytałeś Rogaczu. Oni z matką zamienili się mieszkaniami bez informowania o tym notariusza. Matka dalej jest pewnie tam zameldowana i właściwie to to duże mieszkanie należy do niej. Podobnie jak mniejsze do nich. Wymiskowanie właśnie zony to byłby chyba nie problem. Bo matka przecież syna nie musi się pozbywać. Ja bym zrobił tak. Dogadał się z mamą i jeśli nie podpisywali żadnych papierów > spokojnie z mamą bym się wprowadził do komunalnego a żonę z niego wymeldował (zaden problem bo mają jeszcze dwa własnościowe) I sytuacja wyglądała by tak, ze to żona Skowrona mieszkała by w jednym z ich wspólnych mieszkań i tym samym musiała się liczyć z faktem współdecydowania ze Skowronem co do wspólnego majątku. I teraz sytuacja zaczyna się wreszcie klarować. Jeśli Skowron niezbicie dowiedzie jak toksyczną matką i żoną i w dodatku puszczalską jest jego zona > to mając największe mieszkanie, stałą pracę i mamę jako pomoc do opieki nad synami > jego szanse będą o wiele większe niż obecnie. Trochę to potrwa bo trzeba pojeździć po urzędach i prawnika się poradzić wzgledem szczegółów > ale myślę, ze warto.
7914
<
#4 | rogacz76 dnia 28.01.2013 11:34
Gość: milord
Hm.Możliwe że,to przeoczyłem ale to zmienia faktu że,wizyta u prawnika jest jak najbardziej wskazana.
Druga rzecz dotycząc zamieszkania żony w mieszkaniu żony dotyczy przepisu o tzw.zasiedzeniu.Jeżel małżonka autora zamieszkuje w tymże lokalu powyżej 10l. to może choć nie musi zmienić postać rzeczy.Nie znam tak dokładnie przepisów dot.zasiedzenia więc tylko sugeruję autorowi sprawdzenie też tego pod tym kątem.
Zasiedzenie nie jest często wykorzystywane w trakcie spraw majątkowych ale nie zmienia to faktu że,taki przepis istnieje i może być wykorzystany przez jedną ze stron.
7413
<
#5 | hmm dnia 28.01.2013 12:03
Bez wątpienia nie ma co żyć dalej razem, nie było między wami nawet szczerej obustronnej chęci naprawy relacji, to czy ona jest toksyczna i reszta to książka nie postawi diagnozy a jakby dobrze szukać w książkach to na każdego z nas jest haczyk. To nie zmienia faktu, że powinieneś iść do prawnika i przeanalizować cały ten bałagan. Ja bym sugerowała separację z orzekaniem o winie, będziesz miał więcej czasu na zebranie dowodów i poukładanie sobie życia i ona będzie musiała płacić na Ciebie alimenty. Poza tym zebrany majątek dalej jest wspólny ale od orzeczenia separacji wszystko co nabywacie jest osobne(rozdzielczość majątkowa). Separacja jest też dobrym sygnałem, że zależy Ci na dzieciach i w separacji z orzekaniem o winie TO TY DECYDUJESZ KIEDY ZAKOŃCZYSZ TO MAŁŻEŃSTWO!!!
3739
<
#6 | Deleted_User dnia 28.01.2013 12:27
to ja dorzucę coś od siebie o tych mieszkaniach, miałam podobną sytuację, przerabiałam to niestety.
Nie wiem czy rozwód w twoim przypadku jest dobrym pomysłem, trzeba to przemyśleć ze względów mieszkaniowych. Zależy jak wredna i mściwa jest twoja żona. Wiesz, mieszkanie komunalne jest na twoją mamę, niestety przepisy mówią, że nie można podnajmować takiego mieszkania, a twoja mama to zrobiła, podnajęła wam to mieszkanie, nie ważne że to była zamiana, wg prawa to było podnajęcie, a skoro tak, to jak się urząd dowie to
A) może zabrać mieszkanie natychmiast twojej mamie
Fajne zabrać mieszkanie i naliczyć karę, za okres podnajmowania osobą trzecim czyli wam, licząc po cenach obowiązujących
jakby nie było dostanie po **** twoja mama, wiem co piszę bo ja mieszkałam z moim eksem w mieszkaniu komunalnym mojego brata, i eks po wyprowadzce doniósł na mojego brata do urzędu, że on podnajmuje to mieszkanie, jedynym wyjściem z sytuacji jest zameldowanie się twoje w tym mieszkaniu komunalnym na czas określony.
Druga sprawa, że jak masz mieszkanie własnościowe, to nie możesz mieć mieszkania komunalnego, więc mieszkania po mamie nigdy nie przejmiesz, chyba że wykupi mama wcześniej.
Dobrze piszesz, że póki nie masz rozwodu to możesz wchodzić do swojego własnościowego mieszkania kiedy chcesz i po co chcesz, tylko w twoim własnościowym jest teraz mama, tak? a w nie twoim jest żona, więc ... ? i ona i ty tam nie macie prawa być, jak zaczniecie się awanturować to wkroczy policja , urzędnicy się dowiedza kto tam mieszka a nie ma prawa i mama zostanie bez mieszkania Smutek.
Powinieneś najpierw rozwiązać sprawy mieszkaniowe, pomyśleć co korzystniejsze, co możesz stracić, co zyskać, rozwod to papierek, niby tylko papierek, ale ten papierek może albo pomóc albo zaszkodzić, ustal kolejność działania. Mama wraca do swojego mieszkania, ona z synami do waszego mieszkania i wtedy składasz o rozwód. To wcale nie jest takie proste z tymi mieszkaniami, podejrzewam, ze ona nie będzie chciała wrócić do małego mieszkania. Rogacz napisał o zasiedzeniu, zasiedzenie to jest wtedy jak się zajęło jakieś mieszkanie ale nie ma się innego, a wy macie własnościowe mieszkanie.
A tak w ogóle to gdzie jesteście zameldowani? w swoim mieszkaniu czy u mamy?
Gość: milord
<
#7 | Gość: milord dnia 28.01.2013 12:27
Tak. Trzeba do prawnika. Dopóki są małżeństwem moze to się nawet odwlec. Nie zmienia to faktu, ze to jest jednak mieszkanie komunalne. I dalej mama Skowrona w nim figuruje. Moze np. wystąpić o wykupZ przymrużeniem oka I to bez lokatorówZ przymrużeniem oka Zasiedzenie nie ma racji bytu w przypadku mieszkań komunalnych > jeśli dzicy lokatorzy mają własne dwa mieszkania. Nazwałbym to raczej "dzikim wynajmem" lub tymczasową zamianą w zamian za opłacanie rachunków i opiekę nad lokalem. Przemęczył się Skowron tyle lat > to chyba jeszcze jakiś czas wytrzyma. A później na spokojnie moze żonie odstąpić oba mieszkania w zamian za to, ze go spłaci i już masz pieniądze na wykup komunalnego. Tylko trzeba to wszystko ułożyć w logiczną całość. Gdy rozwód stanie się prawomocny mama Skowrona w spokoju będzie mogła przepisać chatę na syna. W międzyczasie Skowron obserwuje żonę lub już nie żonę i zdobywa dowody jaki to ona przykład daje dzieciom. Musi w tej smoczycy znaleźć jakiś czuły punkt. Jakieś miękkie podbrzusze czy coś w tym rodzaju. Wyciągnięcie jej dywanu spod nóg żeby klapnęła aż jęknie.
3739
<
#8 | Deleted_User dnia 28.01.2013 14:09
skowronP,
skoro nie masz wątpliwości co do charakteru twojego związku to czystym szaleństwem jest tkiwć w nim.
Po co ci satysfakcja w postaci rozwodu z jej winy? Taki rozwód zaangażuje twoje emocje, nadszarpnie twoim nerwami a osobie którą nazywasz toksyczną da wręcz możliwość strzykania jadem w twoją stronę.
Może być tak, że jako osoba bezwzględna wykończy cię psychicznie, depresję już zaliczyłeś, ona nie.
Myślę, że chcesz się podjąć walki ale nie rozumiesz konsekwencji tej walki.
Fakt, że policzkowałeś jej domniemanych adoratorów świadczy o twoim wielkim zaangażowaniu emocjonalnym i poszukiwaniu ukojenia w postaci jakiejś zemsty za swoje nieudane życie.
Wygląda to tak, jakbyś nie podjął ostatecznej próby uwolnienia się od toksycznej osoby a tylko chciał tą toksyczną osobę postawić do pionu za pomocą prawnych przedsięwzięć i pokazać jej, że jednak powinna liczyć się z tobą.
Może to ją i czegoś nauczy, choć wątpię. Jedno jest pewne, od toksycznych osób się ucieka a nie stacza się z nimi walkę wręcz, chyba że potrzebna ci jeszcze jedna nauczka.
8649
<
#9 | skowronP dnia 28.01.2013 19:37
Co do mieszkania komunalnego to są tam zameldowani: moja mama, moi synowie i ja. Moja żona jest ciągle zameldowana u swoich rodziców i zgodnie z oświadczeniem podatkowym w dniu 31 każdego roku jej życia (podatkowego) nie mieszkała gdzie indziej poza mieszkaniem rodziców.Uśmiech Wszystkie media w mieszkaniu komunalnym są na moją mamę jako najemcę. A kto ma oprócz niej prawo mieszkać w lokalu decyduje moja mama. Uśmiech
Margaret - właśnie o to mi chodzi. O ocenę moich zamierzeń. Pewnie i masz rację - chcę się odegrać. Ale to chyba nie jest dziwne.
Co do postawienia do pionu. Problemem są synowie. A raczej to, że nie mieszkam z nimi i muszę do nich chodzić i spotykać się z jż (jeszcze-żoną). Teraz byliśmy na nartach, wszyscy, w czwórkę! Było poprawnie. Ale co dalej?
Dlatego się waham co zrobić.
Chcę zamieszkać w naszym drugim mieszkaniu. Tam stworzyć DOM w którym moi synowie czuliby się u siebie. Gdy podpytałem starszego to bąkał coś że wolał by zostać raczej z mamą. Nawet nie mam się mu co dziwić - hotel nie jest dla nich alternatywą. Może dopiero wtedy zdecydować się sformalizować rozwód.

Komentarz doklejony:
Z jednym z kochanków się dogadałem - Stwierdził, że nie wiedział, że jż jest mężatką (zdjęła obrączkę po tym jak ja zdjąłem ale w moim przypadku było to spowodowane remontem i zahaczaniem o wszystko) a jak się dowiedział to zerwał kontakt i nie ma zamiaru go nawiązywać. Ich kontakt ograniczał się on do paru rozmów i pikantnych SMS. Jest rozwodnikiem i jestem skłonny mu uwierzyć. Nie musiał mi o tym mówić ani się tłumaczyć - oberwał wcześniej.
Drugi to wielki PAN LEKARZ (niestety brakuje czcionki odpowiedniej wielkości) Wysłałem do jego żony SMS. Niestety okazało się, że to nie ta Pani - zbieżność nazwisk i zawodów i wieku. Ciekawe było to, że powiedziała że takich wiadomości już kilka odebrała (sic!) Jak uważacie czy powinienem zawiadomić jego żonę? Mogę po prostu iść do ich domu.

Komentarz doklejony:
Z jednym z kochanków się dogadałem - Stwierdził, że nie wiedział, że jż jest mężatką (zdjęła obrączkę po tym jak ja zdjąłem ale w moim przypadku było to spowodowane remontem i zahaczaniem o wszystko) a jak się dowiedział to zerwał kontakt i nie ma zamiaru go nawiązywać. Ich kontakt ograniczał się on do paru rozmów i pikantnych SMS. Jest rozwodnikiem i jestem skłonny mu uwierzyć. Nie musiał mi o tym mówić ani się tłumaczyć - oberwał wcześniej.
Drugi to wielki PAN LEKARZ (niestety brakuje czcionki odpowiedniej wielkości) Wysłałem do jego żony SMS. Niestety okazało się, że to nie ta Pani - zbieżność nazwisk i zawodów i wieku. Ciekawe było to, że powiedziała że takich wiadomości już kilka odebrała (sic!) Jak uważacie czy powinienem zawiadomić jego żonę? Mogę po prostu iść do ich domu.
5107
<
#10 | Lw-i dnia 28.01.2013 21:31
Facet, powiem tak. Do rozwodu z winy żony musisz mieć psychę myśliwskiego psa. Ja się rozwodzę z winy żony już ponad 1,5 roku! A jednym z dowodów jest nie moje dziecko jakie się "pojawiło".
Zapewniam Cię że żona wykorzysta wszystko co się da włącznie z Twoją wyprowadzką (porzucił rodzinę!!!) przeciwko Tobie. Dowody z zeznań świadków są "takie sobie". Ona ma przecież koleżanki które zeznają że sypiały z Tobą Z przymrużeniem oka.

Myśl więc przede wszystkim teraz o sobie. Ustabilizuj swoją sytuację prawno/mieszkaniowo/materialną. Pilnuj kontaktu z dziećmi. Prawnie musisz być teraz czysty i bez zarzutu. Możesz też próbować pewne aspekty z żoną załatwić notarialnie (rozdzielność majątkowa, podział majątku). Bez prawników i sprawy w sądzie idzie to znacznie zgrabniej i szybciej rozwiązać.
Rozwód na końcu. Jak nie grozi Ci płacenie alimentów na żonę to poszedł bym nawet w bez orzekania o winie. No, stracisz też prawo do żądania dożywotnich alimentów na siebie. Ale masz szansę wtedy go dostać na jednej, dwóch rozprawach (jeśli dogadacie się co do opieki nad dziećmi). A dla satysfakcji zapewniam Cię że nie warto się o to szarpać. Tym bardziej że jak sam piszesz nie jesteś psychicznie mocny. Szkoda nerwów.
3739
<
#11 | Deleted_User dnia 28.01.2013 22:30

Cytat

Pewnie i masz rację - chcę się odegrać. Ale to chyba nie jest dziwne.

No właśnie dziwne.
Jeśli chcesz się odgrywać, znaczy że jeszcze nie dość jesteś ściorany tym toksycznym związkiem i potrzebujesz więcej.....tylko w jakim celu?
8649
<
#12 | skowronP dnia 28.01.2013 23:05
Margaret
Teraz coraz bardziej czuje że odzyskuje siebie. I szlag mnie trafia, moje poczucie sprawiedliwości, że moja jż będzie odgrywać rolę biednej porzuconej. A ja będę s****lem który porzucił rodzinę.
Bo ona miała "PRAWO" romansować a ja byłem nijaki, nic nie warty bo udało się jej wmówić to sobie i mi.
Dlatego myślałem o rozwodzie i wojnie. Gdyby nie synowie rozpętałbym piekło. Złość To jest mściwość ale lepiej być mściwym niż autodestrukcyjnym. Jestem jednak racjonalny. Nie chcę angażować się w wojnę której nie będę mógł wygrać i skrzywdzić moich chłopców. Wystarczy, że mnie bronili przed rodzicami jż którzy chcieli mnie pobić za to że ich córka miała romans. tylko dlatego zacząłem ten wątek. Uwagi Lw-i są dla mnie bardzo cenne.

"Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej"
Gość: milord
<
#13 | Gość: milord dnia 29.01.2013 00:14
Jeśli myślisz, ze sądy są głupie > to się mylisz Skowron. Jesli myślisz, że idą po najmniejszej linii oporu > to się zgodzę. Największym problemem jest zainteresowanie wysokiego sądu swoją sprawą. Ten jest prawdziwym adwokatem, któremu to się udaje mimo całej apatii i zburzenia podejścia do sprawy wysokiego sąduZ przymrużeniem oka Dlatego Twoja sprawa ciągnie się już 1,5 roku Lw-i.
To jest pojęcie "dobrego adwokata" Dobry adwokat to taki, który potrafi pokazać sędziemu/inie, że jutro też może go to spotkać choć sędzia będzie bronił się przed takimi myślami wszystkimi czterema łapami. Bardzo dobrze jest wiedzieć kto będzie prowadził ewentualną sprawę. (To ogólnie było) (Mało się o tym mówi) Dlaczego o tym wspominam? Bo to jest ostatni element (prócz argumentów) przesadzajacy. Znajdź adwokata, któremu się jeszcze chce. Wybierz mieszkanie do którego Twoja żona nie ma praw.
5107
<
#14 | Lw-i dnia 30.01.2013 21:34
Milord. Sądy nie są głupie. Ale on nie ma dowodów...
A ja się sądzę 1,5 roku nie dlatego że mam złego adwokata tylko dlatego że nadal jestem formalnie ojcem. Sąd przy rozwodzie musiał by zasądzić ode mnie alimenty i orzec moje kontakty z dzieckiem.
Przez te 1,5 roku odbyły się dokładnie 3 posiedzenia sądu... To jest kolejny aspekt o którym trzeba pamiętać.
Pamiętaj, że żona też ma adwokata Fajne
Założę się że żona skowronP wyciągnie wszystko co się da przeciwko niemu w sądzie. I z tego sobie trzeba zdawać sprawę. A on na dokładkę porzucił rodzinę. Jakby na to nie patrzeć.
Pozatym wiem, ile bym zaoszczędził czasu, nerwów i pieniędzy gdybym zamiast rwać włosy z głowy zaciągnął na gorąco żonę do notariusza. Dlatego WSZYSTKIM którzy są na gorąco będę radził żeby gnali do notariusza. Niech stają na rzęsach, robią cuda ale niech próbują załatwić bez sądów to co się da.
Jak chcesz Milord to Ci na priv napiszę co się u mnie szykuje ale ja spraw w sądzie nie przewiduje skończyć w ciągu najbliższych kilku, nawet kilkunastu lat. I sama kwota na adwokatów przekroczy 30 koła. I nie, nie chodzi tylko o rozwód. Rozwód dostanę chwilę po prawomocnym zaprzeczeniu ojcostwa...
8649
<
#15 | skowronP dnia 14.02.2013 00:32
Jak sąd odnosi się do zeznań kochanków. Znajoma prawnik (niestety od innych spraw) mówiła, że może być różnie albo będą szli w zaparte i odmówią zeznań albo pękną i powiedzą prawdę. Ma ktoś doświadczenie?
Inna sprawa, mam imię nazwisko kochanka, nr telefonu, wiem gdzie pracuje ale na pozwie muszę podać adres! Ma ktoś jakiś pomysł?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?