Julianaempat... | 00:07:19 |
Kakua | 00:28:51 |
Krz 78 | 00:48:10 |
NieOddycham | 01:08:54 |
DanielInfug | 04:59:29 |
Czytałem wiele wątków i chciałem dopasować zdrady mojej żony do innych.
I myślę, że są zdrady, których w żadnym wypadku nie można wybaczyć oraz, które można. Ja jestem niestety tym naiwniakiem, który dwa razy wybaczył.
Ale od początku:
Jestem z żoną 20 lat a od 10 jesteśmy małżeństwem mamy wspaniałego 8 letniego synka.
Pierwsza zdrada była jeszcze na studiach ,,szukała pracy'' znalazła jako hostessa zaczęła romansować z właścicielem firmy 20 lat od niej starszym. Kolosalny cios, smutek, żal, wściekłość, gniew, poniżenie-(żeby odreagować przespałem się z koleżanką ze studiów...masakra do tego jeszcze ta dziewczyna właśnie miała wyjść za mąż). Jakoś podniosłem się wybaczyłem ale nie rozumiałem dlaczego właśnie mi to zrobiła trwało to długo...ciężko mi pisać. Z perspektywy czasu mogę teraz napisać że było 1:1 choć jej kilkumiesięcznego romansu i mojego jednorazowego odwetu nie można porównać tym bardziej, że szybko po tym powiedziałem jej.
Druga zdrada 2 lata temu tym razem z 20 lat młodszym cóż latka lecą :(
-był to dla mnie nóż w plecy a już zapomniałem jak długo cierpiałem po pierwszej zdradzie.
O trzeciej dowiedziałem się...przedwczoraj. Nie znam wieku delikwenta
Zarówno druga i trzecia trwała około 2 miesiące, wyciągnąłem bilingi rozmów.
Najgorsze jest to że jestem k...a tak naiwny. Trzy razy to ja zorientowałem się że mnie zdradza, za każdym razem upierała się, że to tylko koledzy i mogę jej zaufać.
Szlag mnie przedwczoraj trafił jak chciała wyjść na siłownię z koleżanką ,,Adą'' i pech chciał że przypadkiem stałem blisko żony jak rozmawiała przez telefon i usłyszałem męski głos...
Wyobraźcie sobie jaka była jej reakcja, że muszę jej zaufać to tylko kolega a jak ja bym zareagował jakby chciała się umówić na kawę z kolegą a nie koleżanką. Powiedziała, że była z nim 2 razy na kawie.
Wyciągnąłem bilingi i okazało się, że nie tylko kontaktowali się przez tel kilkakrotnie dziennie przez 2 miesiące ale co jest dla mnie najstraszniejsze w zeszłym tygodniu i 2 tyg wcześniej byliśmy z naszym synkiem w kinie i z obydwu seansów wyszła w połowie filmów bo ją nudziły. Wyszła i rż...ła się z nim w busie.
Nienawidzę jej nie wiem co mam robić, serce mi pęka jak pomyślę o synku..
W tej chwili płaczę, kurcze nie wiem czy za wiele nie piszę na tym forum
Były kłótnie wyzwałem ją od szmaty suki itd, Nienawidzę jej za łzy mojego synka.
I k...wa dalej ją kocham jakaś paranoja, dzisiaj nawet chciałem iść razem z nią do specjalisty psychologa. Niestety dopiero będzie w Pn.
Jeżeli byłby to jednorazowy skok np na wyjeździe z pracy czy po alkoholu ale z mega kacem moralnym i bez trwania dłużej to powinno się wybaczyć i dać drugą szansę.
Ja niestety jestem z tej drugiej kategorii i popełniłem kolosalny błąd, że dałem drugą szansę a nie było jeszcze dziecka...
Wszystko mi się zawaliło, muszę z tym skończyć tylko kiedy i jak.
Nie pytam Was o poradę ale o krótki komentarz i co jest k...wa ze mną nie tak
sytuacja nie do pozazdroszczenia...
ją myślę że tu już nie ma co ratować a raczej zacznij się ewakuować w tego małżeństwa i zbieraj dowody zdrady aby dobrze rozegrać sprawę rozwodówa.
Wszystko byłoby prostsze ale nie mam pojęcia co będzie lepsze dla mojego synka jak on to przeżyje
Bo widzisz.Czasem tak jest że,jak przebaczamy wszystko zbyt łatwo i bez konsekwencji dla zdradzającego to możemy liczyć się z kolejną zdradą.Twoją żonę nic nie nauczyły poprzednie zdrady,nie było refleksji że,robi źle bo niszczy rodzinę.Po prostu nie dostała porządnego kopa od życia a Twoje wybaczanie raczej potraktowała olała z góry.Nie było dla Nij nic warte,bo nie było konsekwencji itd.Jesli chcesz to czekaj 4 i następnego razu.Jak wolisz.Ale jeśli chcesz by żona cokolwiek zrozumiała to tylko porządny kop w 4 litery może coś w Niej zmienić.Ma po prostu za dobrze z Tobą bo wie że,i tak wybaczysz.
Może wtedy będzie miała ostatnią szansę by zrozumieć co zrobiła.Wątpliwe to ale czasem tylko nieuchronność poniesienia kary za własnę błędy otwiera oczy zdradzającemu.Tak długo jak nie ma pełnej świadomości że,może lub traci dosłownie wszystko tak długo nic nie zrozumie ta Twoja małźonka.
Komentarz doklejony:
rado
Ja Cię jak najbardziej rozumiem bo także Jestem z tzw.rozbitej rodziny ale jednak nigdy nie zdradziłem.Nie tłumacz,przepraszam za określenie,zwykłego k...stwa Twojej żony Jej przeszłością bo nie w tym rzecz.Zrozum.Czy Jej matka była k...ą że,córka musi być taka sama?.Czy dziecko alkocholika jest skazane na to samo?.NIE.To nasze życie i Nasz wolny wybór co z Nim zrobimy.Jeśli by trudne dzieciństwo miałoby decydować o naszej przyszłości to nie warto by było wchodzić w tą dorosłość.Bo po co?.Jak i tak z góry wiedzielibyśmy co nas czeka.
Komentarz doklejony:
Idę spać jutro tu zerknę pozdrawiam
Komentarz doklejony:
Idę spać jutro tu zerknę pozdrawiam
Źle Mnie zrozumiałeś.Rozwód wcale nie musi oznaczać końca Waszego związku.Zawsze możecie pobrać się ponownie.Prawda?
Chodziło Mi raczej że,pozew rozwodowy jest jakby ostatnią deską ratunku dla Twojej żony.Takie uświadomienie realnych konsekwencji zdrady.Jeśli to nic nie pomoże to hm....to może już tylko czas jest jakimś lekarstwem.Może.Ale. nie ma żadnych gwarancji że,po jakimś czasie Ty będziesz chciał by żona wróciła.Czasem tak jest że,zdradzacz dopiero jak dostanie do ręki polecony z pozwem rozwodowym otwiera oczy i dociera do niego fakt że,swoim postępowaniem zniszczył wszystko co miał.Czyli własną rodzinę.Zaczyna wtedy walczyć i chce zbudować Ją od nowa.I tylko od zdradzonego wtedy zależy czy da tą kolejną szansę lub też nie.Tylko że by dać taką szansę zdradzacz musi udowodnić całym sobą a nie tylko słowami że,warto to zrobić.
Bywa czasem też tak że,nawet rozwód i jego konsekwencje nie docierają do zdradzacza.Wtedy nie ma co się zastanawiać.Trzeba być konsekwętnym w działaniu i nauczyć się żyć na nowo bez tej drugiej połowy.Mimo wszystko.
Masz żone co nie umie majtek na tyłku zatrzymać
Wiesz są ludzie i ludziska , są też kobiety i.......
Nie prosisz o rady , ale inaczej się nie da
Zadbaj o Swoja psychikę przede wszystkim , a jeżeli chodzi o terapie dla ratowania związku , to zona powinna wyjść z inicjatywa
jak na dzisiaj to Tobie zależy , jej nie
tak jak napisałeś , skok w bok po pijaku czy jak Twój z zemsty można wybaczyc i przebolec , ale notoryczne romanse już nie
Historie , że to tylko koleżanka i kolega wiele osób stąd słyszało , a to tłumaczenie , że gdybym Ci powiedziała/ał że idę na kawę z koleżanką/kolegą to byś się wściekł , również słyszeliśmy
I zgadzam się z wcześniejszymi wypowiedziami
To jest Twoje życie , nie Twoich rodziców , ktoś kto miał ojaca czy matke seryjnego mordercę , nie rodzi sie z automatu seryjnym mordercą
Nasze życie jest w naszych rękach
I albo je ufajdamy w gównie (jak Twoja żona ) albo będziemy mieć czyste , dobre ręce
Nie przebaczaj za łatwo i nie przebaczaj dla dziecka
Dziecko małe więc będzie chciało , żebyście byli razem , ale niestety może to byc dla niego gorsza trauma niż Wasza rozstanie
Przemysl to i postaraj się wyciszyc
W emocjach nie podejmuje się decyzji o życiu
I zapewniam , ze emocje opadna , zresztą sam to Wiesz , bo niestety nie jesteś nowicjuszem rogaczem
Trzymam kciuki
Rado
Źle Mnie zrozumiałeś.Rozwód wcale nie musi oznaczać końca Waszego związku.Zawsze możecie pobrać się ponownie.Prawda?
rogacz76
Ja to zrobiłem.Pobrałem się ponownie.I do dzisiaj uważam to za największa głupotę swojego życia.Rozwód to nie takie tam wyjście z piaskownicy,dla mnie to śmierć małżeństwa.Obaj wiemy że nikomu nie dało się reanimować zmarłego.A życie z nieboszczykiem,brr..
Trzy razy udało ci się odkryć zdradę...a to różnica.
To co czujesz z miłością nie ma nic wspólnego, miłości nigdy nie towarzyszy nienawiść...ale nie o tym chciałam.
Twoja postawa to chore uzależnienie, nothing else.
Dziecko jest tylko twoją "tarczą".
Zasłaniasz się jego dobrem, a przecież ono nie wie że matka skacze sobie w boki, płacze tylko wtedy kiedy ty wyzywając ją od szmat w czasie awantury wciągasz go w tą twoją i jej gierkę.
Nic nie robisz poza ubolewaniem nad własną bezsilnością i wydaje się jeśli ktoś lub coś nie da ci kopniaka w doopę będzisz tak tkwił w tym po wsze czasy.
Skoro tak, to uważam że znacznie lepiej, dla wszyskich jest UDAĆ ŻE ZDRAD NIE MA, przynajmniej zachowasz twarz, skoro nie potrafisz się z k(u)restwem żony rozprawić.
Dlatego ja przynajmniej jestem pewien, że jeżeli taki romans ma miejsce to nie ma mowy o przebaczeniu trzeba się rozstać.
Nie pisałem tego ale ja to zrobiłem, nie byliśmy ze sobą pół roku wróciliśmy ze studiów do swoich domów, dzwoniła codziennie, nie mogła beze mnie żyć. To nie jest tak, że nie potrafię się rozprawić rozprawiłem się ale później ponownie ,,wzięliśmy ślub'' jak napisał Rogacz i podobnie jak on dałem kolejną szansę. ,,Drugi i trzeci'' raz żony jest konsekwencją naszej postawy. Od dłuższego czasu mało ze sobą rozmawialiśmy. Muszę też sprostować ,,rż..cie'' w busie to jest mój domysł napisałem to w złości przyznaję, ale to że wyszła z kina przed końcem seansów i kontaktowała się telefonicznie to prawda.
Myślę jednak jako facet, że naturalną rzeczą między dwoma spotykającymi się osobami po wzajemnym zauroczeniu jest seks może dla kobiet nie jest priorytetem i nie jest takie proste ale dla nas jest.
Pozdrawiam napiszę coś za godzinkę
Komentarz doklejony:
Rogacz76 porobiło się porobiło. Czy będzie zaglądać? Myślę że tak, zaglądanie na forum okazuje się w jakimś stopniu terapią.
Jeśli można jak długo żyjesz ,,z nieboszczykiem'' jest aż tak źle?
Miałem na mysli budowę wszystkiego od nowa a nie remont po rozwodzie.Możliwe że,Twoja żona nie bardzo zrozumiała o co w tym chodzi.Po prostu nie dojrzała do takiej decyzji.Może dostała zbyt słabego kopa i nie wystartowała z wystarczającą energią do budowania tego nowego związku.
Rado
Ja nie napisałem że,dałem szansę.A to dlatego że,nie miałem takiej możliwości.Po prostu Ona nie dała Mi do tego możliwości i tyle.Znajdziesz to w niektórych Moich komentarzach do innych wątków.Mam to już dawno za sobą tzn.Tą wielką miłość.Po drodze do obecnej sytuacji w której się znajduje(i to właśnie Mnie cieszy bo chyba znalazłem Tą której Mogę zaufać)było kilka różnych związków z których wymixowałem się dość wcześnie bo nie chciałem dawać nikomu złudnych nadziei.
Akurat ojcostwa jestem pewien w 100% wiem kiedy gdzie i o której, była to bardzo świadoma decyzja. Syn ma również wiele moich cech.
Choć też wiem,że jest mnóstwo nieświadomych ,,ojców''.
Skąd wiesz że,ten 3 raz jest skończony skoro jak sam napísałeś jeszcze kiĺka dni temu przyłapałeś Ją jak umawia się z Nim na tzw.kawę?.Chyb sam nie wierzysz że,zakończyła to tak szybko.Po Jej wątku wnioskuję. że,to co teraz wiesz to tylko wierzchołek góry lodowej.W Twojej żonie nie widać miłości a raczej nienawiść do Ciebie.Wiesz za co?.
Ona za każdym razem tak dobrze się bawiła dając d...py po za małżeńskim łoźem a Ty akurat zawsze musiałeś to wykryć i przeszkodzić w tak szampańskiej zabawie.Teraz teź wścieka się że,znowu zabierasz Jej zabawkę ale pocieszę Cię.Taki typ człowieka jak Ona nie znosi próżni.Niebawem znajdzie sobie nową zabawkę a Ty jak zwykle wybaczysz bo tak Ją ślepo kochasz.Brutalne ale prawdziwe.Nie sądzę byś dał radę coś zmienić w Waszym życiu.No może jedno i to Ci radzę.Puść żonę wolno a jak się wyszaleje to zapewne wróci na stare śmieci do męża.Otwierając drzwi powiedz żonie źe,ta droga jest jednokierunkowa.Nie można na niej zawracać.
Cytat
To doskonałe pytanie i powinno zapoczątkować proces analuzy i prób zrozumienia co się dzieje i dlaczego.
Skoro po zdradzie, mimo zerwania chciała z tobą być, wyjść za ciebie, mieć z tobą dziecko - znaczy że przyczyn jej zdrad trzeba upatrywać w czymś innym. W czym?
Czytałam ten lakoniczny opis żony w jej wątku, tzw "prawd oczywistych" w odpowiedzi na zaspakajanie swoich egoistycznych potrzeb kosztem partnera...czyli ciebie. Ale to wciąż nie tłumaczy jej skoku w bok przed ślubem.
Odpowiedzią jest jej osobowość.
Wyzywanie jej od szmat i kontynuacja życia z kimś takim jest działaniem prowadzącym do samodestrukcji. Nie wspomnę nawet o wzorcach jakie dajecie dziecku.
Teraz jest czas na twój ruch rado.
Zresztą ty wiesz najlepiej, że zabrnąłeś w ślepą uliczkę. Widzisz, że to przykład osobowści z tych nienaprawialnych...są takie, uwierz mi, nie mylisz się wcale.
Kutas też był świadomy że rozp...dala małżeństwo choć uważam że na 100% jest to jej wina ( przytoczę banalne powiedzenie jak suka nie da pies nie weźmie). To, że nie znosi próżni to zdążyłem po tych razach zauważyć.
Komentarz doklejony:
Margaret
Właśnie nie wiem czego jej brakowało. Wchodząc w nocy na to forum nie byłem świadomy, że tak wiele osób cierpi z tego samego powodu.
I TY i 1345....i Rogacz macie rację ja zawsze próbowałem ją tłumaczyć.. Tak się wychowałem dorosłem bądź może jeszcze emocjonalnie nie jestem dojrzałym człowiekiem.
Nie obwiniam się i nie powinienem już tłumaczyć, że wina może leżeć po mojej stronie. To ona to robiła nie ja, chociaż w odwecie za zdradę raz też to zrobiłem i nie musiałem długo namawiać do seksu dziewczyny która za tydzień miała zostać mężatką. Ale było to zupełnie coś innego- ,,trening'' jeżeli można to tak nazwać jak z prostytutką.
Z tym odwetem masz rację. Po drugim jej razie w kłótni oraz wczoraj też mi wypominała mój skok i w pełni przyznaję nawet jak było by 10:1 to i tak wg niej jest remis.
Komentarz doklejony:
12345...
Ona w swoim wątku oraz mi powiedziała, słyszy słowa, komplementy których cytat: ,,w życiu ode mnie nie usłyszała''. ,,Pierwszej zdrady nie zapomniałem i rzadko wykrztuszałem jakiekolwiek komplementy. Ale myślę, że byłem jak najbardziej fair w stosunku do niej. Praktycznie nie odmawiałem jej niczego. Dlatego też powiedziałem jej, że jedynym moim karygodnym błędem było pozwolenie na jej powrót.
Wyłączyłem rozsądek i nie wiem czego chcę ale myślę, że odpowiem sobie na to pytanie jak ochłonę. W tym momencie górują tylko emocje i moje obłąkanie. Zatraciłem się w niej całkowicie.
Mam pytanie
Ile wiesz o życiu swojej żony zanim Wy się poznaliście?.To znaczy co wiesz o Jej dzieciństwie,okresie dojrzewania aż do czasu gdy poznała Ciebie?.Czy Twoja żona ma lub miała jakies sprawy o których nie chciała z Tobą nigdy rozmawiać?.Nie chodzi Mi o te zdrady ale coś z przed waszego małżeństwa.Relacje z rodzicami,rodzeństwem lub tym podobne?.
Komentarz doklejony:
W jednym to muszę przyznać rację żonie rado.Niestety bez pomocy odpowiedniego specjalisty(ale nie od terapii małżeństw)to się nię obędzie.Przynajmniej w Jej przypadku bo co do rado to myślę że,jak tylko włączy guzik z napisem ROZSĄDEK to malymi kroczkami ale poradzi sobie w życiu.Co do szanownej małźonki to wydaje Mi się że,ma Ona głębszy problem.Niekoniecznie związany z małżeństwem.Obym mylił się co do Jej oceny.
Nie będę się specjalnie rozpisywał a tylko dlatego, że jest to forum i faktycznie jest potrzebna jej pomoc psychologa. Dzieciństwo miała kiepskie bo matka tkwiła w toksycznym związku. Jeden przykład: przyjeżdżaliśmy do jej rodziców i matka wiedząc, że ją obronię atakowała ojca za jego ****rstwo stanąłem między nimi jak leciał na nią z nożem...Tego się nie da opisać a było takich sytuacji bardzo dużo.
Wyjdz z tego pseudo zwiazku zanim sie wykonczysz, ona nie ma zamiaru sie zmieniac,nawet nie zdaje sobie sprawy z tego co zrobila-pewnie dla niej to nic przeciez sie nie stalo.
Sorry ale uwazam ,ze na terapie za pozno, wasze relacje tak nadszarpniete nigdy nie wroca do niczego co by chocby przypominalo jakas norme.
Trzymasz sie kurczowo jakiejs nadzieji, ale na co tak naprawde?
Nie pomaga sie na sile.Nie ratuje sie na sile.
Ale to Twoj wybor.
Emocje i tyle. Byłem w....ny i już mi przechodzi. Spokojnie nic głupiego nie robię. Mam zasadę rozmawiać gdy dziecko śpi albo nie ma go w domu. Awantura była raz gdy ,,ją przyłapałem'' i szybko ,,zgasiłem pożar".
'stawał w obronie jej i jej matki.Ona z wdzięczności że ma obrońcę który zachowuje się zupełnie inaczej niż jej ojciec..........zdradza go z facetem w wieku ojca.Taka terapia?nie wiem czy to dobrze że jej zachowanie chcesz podciągnąć pod braki z dzieciństwa.I nie sądzę by psycholog pomógł jej pokochać ciebie/!/Terapia jest dobra by nauczyć się komunikacji w związkach gdzie ludzie się pogubili i zdają sobie z tego sprawę.Twoja partnerka się nie pogubiła ,od samego początku kroczy drogą inną niż ty.
Dobrze że,humor Ci dopisuje.
Tylko ciekawe ile i jak długo wytrzymasz?.
NIEDOPUSZCZALNE JEST UDZIELANIE OSOBOM TRZECIM DANYCH DO SWOJEGO INDYWIDUALNEGO PROFILU I KORZYSTANIE Z NICH
Rado, nie wiem czemu ma służyć pisanie w żony wątku i pod jej nickiem, ale zachowanie kretyńskie.
Myślę, że wyjaśniłem o co chodzi. Nie mogłem uzyskać od niej odpowiedzi.
Zrobiłem błąd przepraszam. Chciałem wymusić z niej jakieś wytłumaczenie a wyszło jak wyszło.
Napisałem na swoim wątku jako kacpi1 ,,Dalej przędzie rogi za rogami'' ponieważ ona się nie wylogowała a ja od razu ne sprostowałem pomyłki.
Powtórzę się również, że nie korzystam i nie zamierzam korzystać ani nie udzielam i nikt mi nie udziela danych do swojego konta.
Obecnie łatwiej mi rozmawiać niż pisać.