Kakua | 01:01:58 |
Julianaempat... | 02:46:31 |
Aga104 | 10:04:11 |
Aanna1a | 14:38:44 |
NieOddycham | 20:56:58 |
Mąż nadal kontaktuje się z kochanka.
Mam problem bo już nie wiem co jest prawdą, a co kolejnym kłamstwem. Otóż mój mąż *miał* romans (przynajmniej tak twierdzi, że to wszystko już skończone), a jednak nadal utrzymuje kontakt telefoniczny ze swoja bylą kochanką. On twierdzi, że są tylko kolegą i koleżanką, ale mi jest jakoś trudno w to uwierzyć tym bardziej, że wyjeżda z domu co drugi dzień, niby do kolegów, ale ja tego nie jestem pewna. Zmieniło się jedynie to, że teraz wraca do domu po paru godzinach, a kiedyś potrafił wracać po kilku dniach. Czy ktos miał podobne przeżycia jak ja?
no jeżeli tak jest to moim zdaniem nie jest dobrze. Skoro mąż Twój pozwala sobie na takie akcje tto albo myśli, że może wszystko, albo macie super związek... w co raczej nie wierzę skoro trafiłaś na ten portal. Tutaj każdy swoje przeszedł.
Czy możesz opisać swoją sprawę dokładniej?
OBUDZ SIE KOBIETO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Postaw go pod sciana lub odejdz.Zawsze jest jakis wybor.Jezeli natomiast utkniesz w tej sytuacji, bez zmian-juz po Tobie, juz po waszym zwiazku.Cud sam nie nastapi.
Otóż moja historia nie jest zbyt wesoła.
Wszystko zaczęło się pół roku temu kiedy to mój mąż oznajmił mi z płaczem, że mnie zdradził. Z początku myślalam, że tylko jeden raz ale powiedział mi, ze to trwa już parę tygodni. Oczywiście obiecał mi, że z nią zerwie. I tak zrobił ale wkrótce znów byli razem. Gdy zagroziłam, że odejdę znów z nią zerwał ale ona najadła się tabletek i wylądowała w szpitalu. Wzbudziła w moim mężu poczucie winy i długo nie minęło i znów się z nią spotykał. W tym czasie potrafił nie wracać do domu przez pare dni. Oczywiście nie od razu przyznawał się , że był u niej tylko tłumaczył, że był u jednego albo drugiego kolegi i pili arkohol. Jednak niedługo przyznał się do wszystkiego ponieważ ta panienka powiedziała mu, że jest z nim w ciąży i wtedy błagał mnie żebym od niego nie odchodziła. Wybaczyłam mu i wkrótce okazało się, że ona wszystko wymyśliła i nie wiem jakim cudem udzło jej sie tak namydlić oczy mojemu mężowi, że nadal utrzymuje z nią kontakt telefoniczny i pisząc sms-y.
Obecnie jak pisałam wyżej mój mąż co drugi dzień wyjeżdża niby do kolegów i wraca po kilku godzinach. Tylko, że ja wcale nie jestem pewna , że on jest u kolegów, a nie u niej.
A , jeszcze jedno... Mój mąż twierdzi, że to przezemnie pisze do niej bo ja wciąż o niej mówię. I , że wyjeżda z domu żeby mnie nie słuchać.
Ja go nadal kocham i bardzo chciałabym cofnąć czas o pół roku i aby się nic nie wydarzyło.
Ja już parę razy chciałam się wyprowadzić, ale nie potrafię przekreślić tych pietnastu lat małżeństwa. I są jeszcze dzieci.
I nie jestem w stanie sama się utrzymać bo pracuję tylko na pół etatu, A dzieci z mężem nie zostawię bo one są całym moim życiem.
Sama miloscia , w dodatku jednostronna chcesz zyc??
Wiem, że to nie możliwe ale chciałabym żeby ktoś dał mi złotą radę jak zmienić męża i żeby był taki jak przez 15 lat małżeństwa...
Płakać się chce...
Cytat
Nie sądzę byś była wykończona, jest ci źle ale znajdujesz wciąż siłę na oszukiwanie innych a przede wszystkim samej siebie.
Cytat
Cofnąć czasu się nie da ani wydarzeń z przeszłości odczynić też nie.
Skoro go kochasz, widać masz wysoki poziom tolerancji wobec jego wybryków i jeszcze nie dość ci dał popalić.
Lecz jest także dobra wiadomość..eskalacja jego wybryków jest tylko kwestią niedługiego czasu, zatem na pewno się w końcu obudzisz z tego snu, który śnisz. Potrzebujesz tylko czasu by wyciągnąć stosowne wnioski.
I jeszcze jedno, żadną miarą nie możemy zmienić drugiego człowieka, zmienić można tylko siebie!
Komentarz doklejony:
Polecam film "Kobiety", tam znajdziesz wiele odpowiedzi.
Komentarz doklejony:
Napiszę Ci jak jest u mnie...po zdradzie męża - ja nie pracowałam, 2 dzieci, uzależniona od męża finansowo, kredyt na mieszkanie, szybkie wybaczanie, wszystko robiłam pod męża, zero jego wkładu w rodzinę, proszenie moje o kasę, ja się zmieniałam dla niego i czułam się winna i zdradzał mnie dalej a teraz...Ja dalej nie pracuję, mąż sam poszedł na terapię , gotuje, sprząta, zajmuje się dziećmi, masuje mi stopy, ja decyduje o większości spraw, łoży bez problemu na wszystko, NIE ZDRADZA - dba o mnie a JA ZMIENIAM SIĘ DLA SIEBIE!. Jak to zrobiłam?? Nie zmieniłam jego, SAMA SIĘ ZMIENIŁAM!!! Stałam się "egoistką", złożyłam pozew o separację z orzekaniem o winie, wywaliłam go na 2 miesiące z domu(przekonał się co to brak rodziny). Jak sobie wówczas radziłam bez niego??? Chodziłam i chodzę na terapię, czytam, uczę się być konsekwentną, cierpliwą egoistką. Nie dzwoniłam do niego, nie pisałam, wychodziłam do ludzi, olewałam go choć w środku walczyłam, aż doszło do mnie, że on zaczyna WALCZYĆ O NAS!!! CZY DAĆ SZANSĘ TEMU MAŁŻEŃSTWU - TAK ale tylko wówczas gdy on SAM OD SIEBIE CHCE TO RATOWAĆ! Czy ta droga jest długa! TAK, u mnie trwa prawie pół roku i będzie jeszcze długo trwała i nie ma żadnej gwarancji sukcesu. Sukces jest jeden- Ty i Twoja zmiana
Mysle, ze zaczynam rozumiec, ze popelmilam blad wybaczajac mu wszystko od razu i nie dalam mu szansy aby to on musial sie o mnie starac.
Tylko boje sie, ze on mnie zignoruje, ale wowczas bede miec wszystko jasne: nie zalezy mu na mnie i latwiej bedzie mi sie z nim rozstac.
Mam nadzieje, ze moj maz powalczy o mnie i wszystko sie jakos ulozy.
Boisz się że on cię zignoruje i wszystko będzie jasne... oh mój Boże, jaka ty jesteś uzależniona od niego.
Na nic te osobne spania i twoja gra, on wyczuwa z daleka że może wszystko z tobą zrobić, to energia ofiary.
Ta zmiana ma odbyć się w tobie a nie ma polegać tylko na zachowaniu pozorów zmiany ale na głębokiej zmianie w najgłębszych pokładach ciebie samej.
Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, kiedy bierzesz pod uwagę, że sprawy mogą przybrać inny obrót niż ten przez ciebie oczekiwany i ty potrafisz siebie zobaczyć w tej sytuacji, radzącą sobie i akceptującą rzeczywistość.
To tak jakby powiedzieć, że cokolwiek się stanie, nie zaskoczy cię i będziesz żyć, z nim czy bez niego. KPW?
Jescze dwie godziny temu ludzilam sie, ze on faktycznie skonczyl z kochanka, a tu juz mam dowod , ze wciaz sie z nia spotyka. Wczoraj wyjechal niby do kolegi i wrocil do domu w nocy bez samochodu. Oznajmil mi, ze samochod jest na policyjnym parkingu bo zatrzymala go Garda (czyli policja bo my mieszkamy w irlandii) a on byl pod wplywem i wzieli mu samochod. Rano wzial pieniadze niby na zaplacenie tego parkingu i poszedl odebrac samochod. Gdy dlugo nie wracal sama poszlam na Garde i okazalo sie, ze wcale nie byl po samochod. Pan policjant byl bardzo mily , oddal mi kluczyki i spytal sie czy mamy dzieci. Zaskoczyl mnie. Odpowiedzialam, ze tak to on wtedy zaczal mnie przepraszac, ze musi mi to powiedziec, ale mój maz byl wczoraj w towarzystwie rownie pijanej jak on blond pani. Policjant przepraszal mnie, ze mi to powiedzial!!! Zyczyl mi powodzenia i nawet maz nie bedzie mial zadnych konsekwencji ,ze jechal pijany bo policjant nie chcial robic mi wiecej problemow bo wiedzial, ze kara pieniezna dotknie rowniez mnie i dzieci i widzialam w jego oczach litosc i wspolczucie.
I jak sie podniesc po czyms takim??? To juz koniec. Oczywiscie maz do teraz nie wrocil do domu. Nawet nie moge go wywalic bo go nie ma. Ja faktycznie jestem uzalezniona od meza ale postaram sie z calych sil byc silna dla siebie i dla dzieci. Mam nadzieje, ze dam rade i wytrwam . Juz wiecej nie dam sie tak ranic. Tylko dlaczego nie moge przestac go kochac???
Co u mnie nowego... nic tylko cierpienie i cierpienie.
Ja jestem taka slaba... nic mi nie wychodzi i mam juz wszystkiego dosyc. Chyba juz po moim malzenstwie, a ja nie potrafie sie z tym pogodzic. I wciaz to samo pytanie: DLACZEGO? Niech to wszystko sie juz skonczy bo dluzej tego nie wytrzymam. Jestem totalnie zalamana i wykonczona psychicznie. Chcialabym zasnac i juz nigdy sie nie obudzic. Jestem taka samotna...
Można być samotnym w związku tak jak Ty ale można też być samotnym poza związkiem.
Samotność to nic złego,to nie wyrok śmierci czy kara dożycia.
Samotność to okazja do poznania Samego/ej siebie.A w bliższej lub dalszej perspektywie moźliwość poznania drugiej samotnej osoby.
Tylko jednym z warunków powyższego jest swiadomość tego że,tak też można żyć i nie jest to gorsze od dotychczasowego życia.A nawet bywa czasem lepsze.
Cytat
A co z dziećmi ?
Ojciec zupełnie nieodpowiedzialny , matka uzależniona od niego. Aż strach pomyśleć co się dzieje w głowach tych biednych dzieci.
Kobieto,weź się w garść!
Rozpaczasz i tęsknisz za ku(r)wiarzem i kłamcą zamiast spożytkować energię na to by zastanowić się jak zmierzyć się z tą sytuacją i zapewnić dzieciom byt, spokojny dom a sama odzyskać godność i szacunek do samej siebie.
Chyba masz ważniejsze teraz sprawy na głowie niż trwanie w żałobie po tym żłobie...on tam bawi się na całego i wszystko ma w doopie.
hmm jak tam sprawy. Sama chcialabym wiedziec. Maz wrocil do domu po paru godzinachh tak jak zawsze ostatnio. Jak go nie bylo ostatnio to napisalam mu tylko sms , ze nie ma juz domu i od razu zaczal do mnie wydzwaniac ale ja nie odbieralam. Pozniej nawet przyslal mi sms zebym przyjechala po niego na miasto ale ja nie pojechalam. Nie chcialam go wpuscic do domu ale w koncu odpuscilam bo nie chcialam aby dzieci byly swiatkami awantury. W koncu chyba do niego dotarlo , ze zarty sie juz skonczyly. Nawet zadzwonil do swojej siostry i poinformowal ja ze nasze malzenstwo jest skonczone. Ona przezyla szok. Zadzwonila do mnie i powiedziala mi , ze jest ze mna i nie ma juz brata po tym co zrobil mi i dzieciom.
Na nastepny dzien rano maz powiedzial mi , ze wszystko pzemyslal, ze zerwal z nia wszystkie kontakty i to akurat chyba jest prawda bo od tego czasu telefon meza lezy na wierzchu, nie ma pisania smsow, i telefon nie jest schowany tak jak przez ostatnie miesiace i nie mozna bylo go dotknac. Nawet gdy ona probowala do meza dzwonic to on od razu mi to pokazal i o wszystkim powiedzial.
I jest jakos inaczej... nie wiem jak to nazwac. Napewno nie jest tak jak wczesniej gdy mowil, ze z nia zerwal. Teraz zachowuje sie tak, jakby faktycznie mu zalezalo.
Moze w koncu dotarlo do niego, ze straci rodzine.
Chyba zaufam mu jeszcze raz. Wiem, ze niektore osoby tutaj zlinczuja mnie za ta decyzje ale chyba dam jeszcze jedna szanse naszemu malzenstwu. Wiem, ze ja tez sie zmienilam i nie zadam od meza deklaracji, przytulania i tym podobnych. Po prostu jestem w tym samym domu co on i obserwuje bez emocji, bez lez . Po prostu poczekam czy jeszcze potrafie mu zaufac bo jak narazie to zero zaufania. A bez zaufania to wiadomo...
Dziekuje wszystkim ludziom na tym forum ktore mnie wspieraja i udzielaja rad chociaz wiem, ze nie korzystam ze wszystkich ale i tak one bardzo mi pomagaja. Jestem wam wszystkim bardzo wdzieczna . Bez was nie dalabym rady z tym wszystkim.
Niedlugo napisze czy popelnilam kolejny blad (jesli tak to napewno ostatni) czy postapilam slusznie dajac mu jeszcze jedna szanse.
Hmm ty naprawde uwazasz ze moj maz smieje sie ze mnie za moimi plecami? Czy moglby byc az tak okrutny? Ja juz sama nie wiem. Wydaje mi sie, ze wcale go nie znam. Jest jakos dziwnie. Sama nie wiem jak to opisac. Niby wszystko ok ale jakos tak nienaturalnie. A moze masz racje i wcale nic sie nie skonczylo, a wrecz przeciwnie.
Jak mam sie o tym przekonac???
Co mam robic, sledzic go jak tylko wychodzi z domu? Nie chce sie posuwac do takich rzeczy. Gdzies przeczytalam na tym forum , ze kazda zdrada wczesniej czy pozniej wyjdzie na jaw wiec moze poczekam.
Ja jakos dziwnie jestem spokojna. Tak jakby wszystko stalo mi sie obojetne (oczywiscie nie dzieci, dbam o nie najlepiej jak potrafie). Powoli zaczyna mi byc obojetne czy zdradzi mnie ponownie czy nie. A moze wlasnie na to czekam zeby to wszystko sie skonczylo i zeby rozpoczac nowe zycie bez ciaglych nerwow i podejrzen? Ja nie poznaje meza ale rowniez nie poznaje samej siebie. Juz mi sie nie chce walczyc o meza i chyba bym sie ucieszyla gdyby sie wyniosl do niej ale on mowi, ze to skonczone. Tylko czy mu wierzyc? Ostatnio napisalam ze dam szanse naszemu malzenstwu ale zaczyna do mnie dochodzic, ze tego malzenstwa chyba juz dawno nie ma. Chociaz maz narazie zachowuje sie ok ale ja nie potrafie mu zaufac i wciaz go o cos podejrzewam ale nic nie mowie i tylko oberwuje. Poczekam jeszcze troche i zobacze czy to zaufanie wroci bo jesli nie to ja nie chce tak zyc i chociaz on zostawil kochanke to ja z nim nie zostane. Nie potrafie zyc bez zaufania.
http://www.zdradzeni.info/news.php?readmore=3301
Zrobisz, jak uważasz, ja wiem, że nie warto być z kimś takim, Twoja godność gdzie?
Lilaa
No proszę Cię.
Pomyśl zanim coś napiszesz.