Anetastp | ![]() |
#
poczciwy | 01:27:22 |
JustinIngep | 02:28:47 |
Roszpunka19 | 04:56:34 |
Crusoe | 07:24:44 |

Witam wszystkich i chciałbym się serdecznie przywitać
Zalogowałem się po raz pierwszy na tym forum prosząc o porady i podpowiedzi w mojej sprawie. Od ponad dwóch miesięcy kołatam się z myślami na przemian dobrymi i złymi które nie pozwalają zapomnieć.
Otóż jestem mężem i ojcem trójki dzieci w wieku szkolnym. Mam a może miałem kochającą żonę - tak mi się wydawało do końca listopada ub. roku. Moja żona jest ode mnie 7 lat młodsza, ja mam 43 lata a małżeństwem jesteśmy od 16 lat. Układało nam się różnie - od cudownych chwil do awantur również z mojej winy. Kłóciliśmy sie chyba dość często - jeszcze szybciej siebie przepraszaliśmy obiecując sobie poprawę. Pod koniec listopada w jedną z sobót moja żona była organizatorem imprezy andrzejkowej w lokalnej szkole do której chodzą nasze dzieci. Przyjechało do naszego domu kilku znajomych z bliższej i dalszej rodziny którzy również razem z nami byli zaproszenie na tą imprezę. Ogólnie byłem słabo nastawiony na tą zabawę ale jakoś się przemogłem i dałem się przekonać. Moja żona była kierowcą dla wszystkich więc nie piła alkoholu w przeciwieństwie do mnie ale piłem w granicach rozsądku. Pod koniec tej imprezy żona tańczyła coraz częściej z mężem mojej kuzynki, ja z kolei bawiłem się z innymi kobietami różnymi z naszego tzw. stolika. W pewnym momencie kuzynka zwróciła się do mnie z pytanie dlaczego nie bawię się z żoną no i ten facet co z nią tańczy coraz bliżej się do niej przytulał między innymi masując jej pośladki. Zobaczyłem to i się po prostu wściekłem. Impreza się dla mnie skończyła awanturą chciałem jechać natychmiast do domu. Po powrocie kolejna awantura, robiłem wyrzuty żonie w obecności kuzynki która próbowała mnie pocieszać. Żona - trzeźwa jeszcze twierdziła że coś mi się zdawało itp. Poszedłem spać do innego pokoju, miałem dość tego wieczoru. Żona pojechała po pozostałych gości między innymi po tego kuzyna. Po powrocie wszyscy po za mną postanowili dokończyć imprezę gustując alkohol - również moja żona. W między czasie wyszli z tym kuzynem na zewnątrz na papierosa (moja żona nigdy nie paliła) i nie było i sporo czasu. Dowiedziałem się to następnego dnia od mojej żony gdy nastąpiła następna awantura. Byłam przygnębiony - zauważyła to i mi powiedziała że wyszła z nim się tylko kilka razy całowali. Docierało powoli do mnie że się wszystko wali, a ona tłumaczyła że chciała mi dopiec za nieudaną imprezę. Żona mojego kuzyna nic nie widziała lecz wydaje mi się że nie chciała widzieć. Teraz żona mówi że wszystkiego żałuje, że to przez alkohol, że do niczego więcej nie doszło choć gdy żona poszła spać na piętro mój kuzyn dwukrotnie był w drodze do mojej żony lecz reszta towarzystwa mu kategorycznie zabroniła.
Śmiem uwierzyć że do niczego nie doszło - ona płacze i żałuje ja zresztą również ale czy z tym można dalej żyć w związku. Są dzieci, jest dom i rodzina i wszystko jednego dnia się wali - jest mi trudno to zrozumieć i nie wiem jakie decyzje podjąć. Dodam że żonę kochałem i kocham choć teraz również wielki zawód. A może jest jakieś rozwiązanie tego problemu. Żona do całowania się przyznała się sama gdyż nikt tego nie widział. Teraz mówi że kuzyna nie chce znać, skasowała jego profil i tel i bez przerwy mnie przeprasza mówiąc Kocham Cię
Proszę o zrozumienie i poradę. Ja z jednej stronie jestem w stanie jej uwierzyć, innym razem nie daje mi ta sprawa żyć i tak od 2 miesięcy. Nic nie pomaga.
Chyba musisz dać sobie na luz i żonkę dłużej poobserwować.
Alkohol to tylko "wyzwalacz" . Mysl o zdradzie powstala wczesniej.
Bez naprawienia wzajemnych relacji masz duza szanse na powtorke.
Zona musi wziazc na siebie ciezar odbudowy szczerosci, zaufania i szacunku.
Bez tych trzech elementow ?aden zwiazek nie moze funkcjonowac
Może jestem za bardzo przewrażliwiony i zbyt surowo oceniam żonę teraz. W zasadzie wszystko powiedziała już na drugi dzień. Zarzeka się że poza dwoma namiętnymi pocałunkami nie nie było. Bardzo żałuje swego postępowania. Przed świętami namówiłem ją na spowiedź w kościele właśnie z tego gdyż jesteśmy praktykującymi katolikami. Ktoś mi radzi aby dopytać o motyw ale obiecałem że z nowym rokiem przestajemy o tym myśleć. Mam dostęp do jej telefonu i komputera. I wszystko super do czasu aż nie zacznie mi się przypominać. Jak to przezwyciężyć !!!! I co mnie dręczy to czy za jakiś czas sytuacja się nie powtórzy, bo wiem że drugi raz nie przebaczę. Choć sam nie wiem czy do końca przebaczyłem. Jako że pracuję w tygodniu poza domem codziennie wieczorami rozmawiamy tel godzinę albo i dłużej, cały czas mówimy że cię kocham, nie kłócimy się to jednak mam wątpliwości czy tak będzie zawsze.
Pozdrawiam
O****iałeś? Ale jak obiecałeś > to przestań
Są dwa warianty:
- tak, i gość dostaje w ryj
- nie, jutro widzimy się u adwokata :szoook
A tak serio, jak się kocha to się człowiek powinien myśleć czy jego postępowanie nie sprawi przykrości partnerowi.
Może żona chciała wzbudzić zazdrość ale do tego inteligentnej kobiecie powinna wystarczy rozmowa i uśmiechy(czasem głośny śmiech jak facet przytępiony alkoholem), to wystarczająca forma flirtu.
Ordynarne oddawanie intymności byle komu dowodzi że nie ma o co być zazdrosnym, trzeba się ratować.
Nie ma nic gorszego jak dziecinada gdy w domu gromadka dzieci.