

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |

Ludzie jak żyć? Żyje w tym koszmarze ponad tydzień. Dzień za dniem się ciągnie niemiłosiernie. Chciałabym już mieć 80 lat i wszystko za sobą , a mam dopiero 37 lat.
Dlaczego ludzie nie potrafią doceniać tego co maja tylko szukać niewiadomo czego i gdzie? Dlaczego inni nie myślą tak jak ja , że żonaty mężczyzna to świętość której sie nie można czepiać? Bo co, że nikt nikogo nie ma na własność? Bzdura. Jeżeli małżeństwo ma jakieś problemy to powinno sobie je samo rozwiązywać , a nie jakas lala się wtrąca i niby taka dobra powierniczka małżeńskich kłopotów do tego stopnia ,że musiała iść z moim mężem do wyra bo się zakochała !!!!!!
Jestesmy małżeństwem 11 lat. Mamy 7-letnia i 2,5 letnia córcie. Naprawdę byliśmy najzwyklejszm małżeństwem na świecie, z planami na przyszłość , z nadzieją, że będziemy tak życ i pracować aby nasze dziewczyny miały wygodne życie i że im je jakoś zabezpieczymy. Mało tego w grudniu wprowadziliśmy sie do nowego , wybudowanego, pięknego domu! Plany , że w lecie rano bedziemy pić kawke na tarasie runęły jak domek z kart, a mnie to naprawde cieszy ło jak małego dziecka zabawkę. Juz od dawna zauważyłam że mąż coś kręci, że chodzi zdenerwowany, że krzyczy na dziewczyny chociaż nigdy w życiu nie podniósł na nich głosu, jest znerwicowany i często wyciągał ręce po piwo..... W październiku i listopadzie przeczytałam esemes od rzekomej koleżanki z czatu z którą sobie za bardzo pozwolił na pisanie , przepraszał, mówił że zerwie kontakty, że się odetnie , przepraszał. W grudniu przed mikołajkami odczytałam następnego, jais dziwny był, coś pisała o jakims synku.... Rano w Mikołajki tłumaczył, że przeczytałam wyrwanego z kontekstu esemesa, że mnie przeprasza, że.... Najgorsze Mikołajki w moim zyciu i mojej starszej córki bo siłą rzeczy słyszała rozmowę niespokojną. W końcu w styczniu przyparłam go do muru i powiedział, że miał romans z koleżanka z pracy że ona jest w ciąży u w lutym rodzi. Uwierzcie, że zrobiło mi się czarno przed oczami, do tej pory myślę, że to jest jakiś sen, że koszmar. Boże jak bym chciała się obudzi!!!!!! Błagam chcę już wstać!!!!!!!! Powiedział, że co miał zrobić, dać jej na skrobankę???? Jak sobie pomyśle, że jeździł do niej non stop, że siedzieli razem , może sie przytulali , bzykali się ,a potem on przyjeżdżał do domu i patrzył mi prosto w oczy planując wyposażenie naszego domu to normalnie mi niedobrze! Ale ona go przecież kocha!!!! **** jedna. Kocha go , bo przecież próżniak jeden nie pracuje, z brzuchem który pęknie w lutym, z babka w chałupie która ma wszystko w d... to pewnie że musi się uczepić mojego męża bo on przecież taki wspaniały a ja byłam niedobra żona bo go zaniedbywałam biedulek!!!!!!!!!!!!! Byłam totalnie załamana. Niestety ale wzięłam proszki .....tego samego dnia od tego newsa. Jak widac chyba nie te co trzeba. Cały drugi dzień chodziłam jak śmierć dosłownie i w przenosni.. Obecnie chodzę, wstaje z łózka, raz płacze, raz myślę pozytywnie. Mąż myślał, że wygonie do z domu ale ja nie wiem co robic, jak żyć , jak powiedzieć kiedyś dzieciom. Przeciez starsza dozna szoku tym bardziej , że od jakiegoś czasu cały czas chodzi za mną , pyta się mamusiu czy jestes smutna, mamusiu mi sie wydaje że cos ukrywacie przede mną, pędzi od razu do domu po szkole , nie chce nigdzie beze mnie wychodzić. Obecnie jest taki moment, że mąż stwierdził, że on nie wie gdzie powinien być, u niej z nią bo jest w ciąży i musi jej pomóc czy tu z dziećmi. ****ek . Jeszcze się zastanawia. Zniszczył życiu tak wielu osobom. Uwierzcie mi, że jest to tragedia dla całej rodziny. Ja chyba widzę dla nas ratunek tylko trzeba chcieć ale dlaczego daje mu szansę na zostanie w domu, dlaczego nie powiem mu, że ma wybrać tu i teraz. Dlaczego czuje się jak szmata???????? Tyle lat i praktycznie nic nie mamy. Dom miał być zapisany na męża i miał być zabezpieczeniem dla naszych dzieci. mamy raptem samochód, a oszczędności czyli ponad 70 tys wsadziliśmy w dom..... I taka to historia Chyba wolałabym na jakiś czas umrzeć...
Przestań się nad sobą użalać tylko zacznij coś robić. Dziwi mnie, że tak dramatyzujesz, widać siedziałaś w tej jaskini bardzo głęboko, to niezwykle rzadkie, że kobieta nie ma w odwecie jednego czy drugiego kolegi, musisz znów wyjść na miasto i przekonać się, że świat się nie kończy na jednej osobie, sama zobaczysz, że jeszcze będziesz mieć trudności w wertowaniu kandydatów.
Wydajesz się być kobietą wyjątkową, nie będziesz sama, tylko wyjdź z jaskini do ludzi... Naprawdę...
Kochanka meza sama w ciaze nie zaszla, mysle,ze obraczasz wina nie ta strone co trzeba, widzisz, gydby Twoj maz Cie kochal, gdyby mial wlasciwe zasady i kierowal sie Twoim szczesciem i waszych dzieci nigdy by nie bzyknal obcej baby chocby sie nie wiem jak przed nim rozkladala.
Teraz masz wybor :
1-prawnik, rodzielnosc majatkowa, alimenty, rozwod,bedzie bolalo ale staniesz na nogi
2-dac mu szanse a wraz z nia zaakceptowac, ze ma dziecko z inna i godzic sie na jego wizyty i wszystko co wiaze sie z ojcostwem-czyli finansowanie dziecka, widywanie sie , sila rzeczy z niunia, no i najtrudniesza sprawa poinformowanie dzieci-kiedys ze maja rodzenstwo.
Jesli wybierzesz to 2 drugie istnieje duze prawdopodobienstwo,ze maz znow wskoczy tamtej do lozka, no i zwieksza sie ryzyko ze kiedys i tak wybierze na stale ta 2...
Dlatego polecam punkt1
Tak czy siak ten etap w życiu uznaj za zamknięty. Mężuś do laluni, rozwód z jego winy. Co w tym trudnego? A no i zapomnij na jakiś czas o czarach czy jak to tam tej miłości się nie nazywa. Teraz musisz otworzyć oczka, wyjść na świat i trochę się temu światu poprzyglądać na trzeźwo...
najgorsze jest to , że zaczynam sie obwiniać za to wszystko, że mogłam wcześniej zareagować, że może gdybym zauważyła w czerwcu to by nie zaszła w ciąże, może by się opamiętał....Najbardziej nie mogę zrozumieć jak on może wciąż mówić, że kocha dzieci???!!!! Kuźwa jak? Kiedy je kocha? Kiedy jeździł do niej i ja bzykał myślał o nich, czy jak wracał późno do domu mówiąc że szef siedział i nie mógł wyjść z pracy czy jak w Mikołajki mi wmawiał że zerwie kontakt z ta dziewczyna z czatu/ Kiedy je tak kochał? Może teraz jak nie wie co zrobić? jak się zastanawia czy znami zostać????? Kuźwa nie ogarniam tego. Nie wiem czasami myslę, że jestem jakas wypaczona albo mam jakiś juz wyprany mózg , przeciez ja powinnam dac mu w zęby!!!!!!!A teraz jest tak, że to on najbardziej cierpi i jest pokrzywdzony bo tamtej kopnąc w d... nie może i nam swoja obecnością sparwia ból. A dzieci niestety swiata poza nim nie widzą. A naprawdę każdy myślał, że to taki porzadny człowiek.
Cytat
Faktycznie patowa sytuacja. Jedno jest pewne, to nie sen, zatem trzeba coś przedsięwziąć.
On jak widać nie przejawia inicjatywy w podjęciu decyzji i nie sądzę by był zdolny do jej podjęcia.
Skoro nie wie czego chce, musisz wziąć pod uwagę fakt, że on nie będąc ani tu ani tam, z czasem doprowadzi cię do tego, że będziesz wyczerpana i staniesz się kłębkiem nerwów.
NIC NIE WIESZ o tym jego związku na boku i pewnie byś nic nie wiedziała gdyby nie było dowodu w postaci ciąży kochanki.
Oczywiście winny jest przede wszystkim ON i nie ulagaj złudzeniu, że gdyby to babsko nóg nie rozłożyło to on by pozostał wiernym mężem. Szukanie czatowych znajomości już było sygnałem, że męża te zakazane rewiry rajcują.
Powiem tak, zatrzymawszy go jakąś siłą - ryzykujesz wiele.
On nawet gdyby chciał, a chcieć nie będzie......nie odetnie się nagle od kochanki, bo dziecko w drodze, więc będzie tam częstym gościem. Bedzie jej wsparciem moralnym i finansowym no i ojcem dla dziecka, które przecież niczego nie jest winne.
Ty natomiast będziesz żyć jak na bombie zegarowej i podświadomie będziesz zmuszona do konkurencji z jego "przybraną" rodziną.
Nie wróżę ŻADNYCH pozytywów z tytułu takiego scenariusza, tylko ciągły w(ku)rw i depresję.
Druga wersja wydaje mi się owszem trudna, radykalna z pewnością bolesna ale uwalniająca cię od bycia zawieszoną i daje szansę na wzięcie swojego życia we własne ręce.
Czyli, jak powyżej sinead sugeruje, punkt pierwszy:
1-prawnik, rodzielnosc majatkowa, alimenty, rozwod,bedzie bolalo ale staniesz na nogi.
I tak to widzę, inna droga będzie tylko nieskutecznym zabiegiem kosmetycznym.
zdecydować z kim chcą być
No tak.To tylko faceci sÄ… wszystkiemu winni.Takie to proste i obiektywne.
Nie wiem może to porównanie trochę Cię oburzy m-on, ale życie to nie droga krzyżowa, mamy je jedno i należałoby je przeżyć przynajmniej na poziomie, który mieści się w środku standardów, mówimy tu o standardach związku, to co Ty wyprawiasz hmmm ... zdumiewa, a może gorzej.
czasem to się zastanawiam, jak trzeba mieć mózg zbudowany, żeby stać się ofiarą indoktrynacji, która w oczywisty sposób uczy okłamywać samych siebie.
A ten ksiądz wspomniany, rozumiem że doświadczenie z kobietami i zdradami ma wystarczające by stać się ekspertem w twoich oczach?
A na pewno nie Bóg miesza, tylko ludzie sobie w życiu mieszają....mając wolną wolę, tak osławioną, lecz jak przyjdzie coś do czego, to Bóg miesza. Oj jakie te ludziska pokrętne!
Tworzysz zgrabne zdania i nic więcej.Twoje poglądy na to kto pierwszy kto drugi w naszym życiu są z kosmosu.Ja tam Boga osobiście nie poznałem ale Jego Syn słowami:"oddajcie Cesarzowi co cesarskie a Bogu co boskie"wyznaczył nam gradację zależności.A co do księży,od kiedy ksiądz odebrał młodszemu koledze żonę a Biskup pewno "w nagrodę zrobił go proboszczem",omijam księży i kościoły szerokim łukiem.
hmm, naprawdę nie wiem co w tej historii może być pocieszającego dla luny? Taż to przerażająca historia odczłowieczenia całej rodziny w imię fizycznego jej trwania...brrrrrrr
jesteś wspaniałą, dobrą i ciepłą kobietą. Nie będę się nawet wysilała na rady w tak skomplikowanej sytuacji. "Rady" są zresztą często zgubne, a decyzję ostecznie podjąć musimy sami, zgodnie z własnym sumieniem i po wzięciu pod uwagę wielu okoliczności (dzieci) , czasami prozaicznych ( środki utrzymania niestety). Granica wytrzymałości i tolerancji jest dla każdego inna, jestem pewna, że podejmiesz decyzję najlepszą dla ciebie i dziewczynek. Całym sercem jestem z tobą, bo w twoim naiwnym zadziwieniu krzywdą jaką cię dotknęła i wierności przysiędze małżeńskiej odnajduję dużo z siebie samej. Mam na koncie świeżą zdradę ze strony męża, ale nie chcę się tym dzielić, bo decyzję muszę podjąć sama. Powodzenia kochana, trzymaj się.
Komentarz doklejony:
Jezu ja naprawdę mam dość. Niech to wszystko się skończy . Juz koniec dalej nie moge.
klasyczne pytanie; a czy on jest tego wart? czy dziewczynkom będzie bez ciebie lepiej? Myśl o dzieciach.
Z twoich komentarzy do innych wątków widzę, że mąż postanowił być raczej z tą drugą. Miało nie być rad, ale powiem krótko, bo nie moge się powstrzymać -nie trwaj w tym zawieszeniu, wystąp o rozwód natychmiast! nie dawaj mu czasu na wybór. Najgorsze, co się może teraz zdarzyć , to dać mężczyźnie poczucie, że to on jest panem sytuacji, że on wybiera, podejmuje decyzje, wybiera pomiędzy kobietami. I dziećmi. Z tego co piszesz nie wynika z jego strony chęć naprawienia czegokolwiek między Wami.
Jeśli nie wykażesz teraz aktywności, znienawidzisz siebie do końca życia.
pisz, zawsze łatwiej.