| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
JamesTon | 00:35:57 |
Landexpzglosy | 01:56:17 |
Urzekajaca444 | 04:31:17 |
Julianaempat... | 05:15:13 |
Aga104 | 06:43:45 |

Witajcie,
Jestem tutaj nowa i chcę podzielić sie z Wami swoją historią. Chodzi oczywiście o mojego męża. Jesteśmy 9 lat po ślubie mamy 8 letnią córkę, którą bardzo kochamy i mieszkanie w kredycie na 30 lat...Wszystko zaczęło się blisko 2 lata temu dokładniew maju 2011 r. Wracaliśmy z mężem z rodzinnej imprezki imieninowej. Dodam, że mąż nie był trzeźwy. Byliśmy u mojej mamy. Ja umyłam się, zmyłam makijaż, pościeliłam łóżko i czekałam, mąż palił na schodach papierosa. Kiedy moja cieprliwość się wyczerpała wyszłam po niego. Zastałam go z telefonem w ręku. Kiedy zapytałam co robi stwierdził, że sprawdza, która godzina i zaraz przyjdzie tylko dokończy palić. Za chwilę usłyszałm w kieszeni damski głos. Stwierdził, że niechcący połączył się z kimś. Kiedy się położyliśmy usłyszałam, że dostaję smsy. Powiedział, że telefon mu się rozładowuje. Gdy chciałam sprawdzić siłą mnie przytrzymał. Zaczekałam aż zaśnie i sprawdział. Dostał 5 smsów treści co się dzieje, dlaczego dzwonisz tak późno, co się stało martwię się. Ostatni sms o 5 rano dobrego dnia słonko. Dodam, że numer był zapisany jako Michał. Rano mąż obudził się o 6 i od razu sięgnął po telefon, który miałam ja. Zrobił mi awanturę, że go sprawdzam itd. Zarządałam wyjaśnień. Stwierdził, że pisał z kolegą a ja się czepiam:) Żałosne.Niczego mi nie wyjaśnił. Stwierdził, że nigdy mnie nie zdradził i nikogo nie ma. Ustąpiłam może ze strachu, może dla świętego spokoju nie wiem. Nic nie było już tak jak dawniej. Nie wierzyłam mu i nie ufałam. Od tamtej pory minęło prawie 2 lata. Niby ok, ale ja ciągle czułam, że coś nie tak. Brak seksu, czułości zaangażowania. Kłótnie rzadsze i spokojniejsze. W pracy zostawał po godzinach, ale nie za długo. Od czasu do czasu imprezy firmowe, piwko z kolegami tak w normie. Przed świętami dostałam od niego na mikołajki koszulkę niespodziankę. Jakie było moje zdziwienie gdy na wspólnym koncie zabrakło ponad 200 zł. Wiedziałam, że koszulka tyle nie kosztowała. Poza tym, zadzwoniłam do sklepu i sprawdziałm 89 zł. Zapytałam, czy planuje dla mnie jeszcze jakieś niespodzianki? Odpowiedział, że nie. Zapytałam wprost co kupił oprócz koszulki i, że chce zobaczyć paragon. Paragonu nie ma bo nie zbiera. Pani w sklepie się pomyliła i policzyła mu 2 razy to samo albo coś innego. Kiedy zauważył, że za dużo zapłacił pani oddała mu różnicę w gotówcę (płacił kartą). A ja znowu się czepiam.
Poprosiłam, żebyśmy razem pojechali do sklepu i wyjaśnili. Nie nie będzie robiła z siebie idioty chciał mi zrobić niespodziankę a wyszło jak zwykle ble ble ble. Postanowiałm sama pojechać do sklepu. Pani powidziała, że nie było nigdy takiej sytuacji żeby zwracać gotówkę przy płatności kartą. Wydrukowała paragon. Moja koszulka i czerwona bielizna w zupełnie nie moim rozmiarze. Kiedy mu pokazałam stwierdził, że sprzedawczyni pewnie coś kręci, postąpiła niezgodnie z procedurą i dlatego się nie przyznała. Może ukradła tą bieliznę, a może nie chciała robić problemu jemu lub sobie? On nie wie, ale nigdzie nie pojedzie. Nikogo nie ma i nigdy mnie nie zdradził a ja na siłę chcę żeby się przyznał do tego co się nie stało. W tym samym tygodniu maiła imprezę integracyjną i miał nocować w hotelu. Sprawdziłam też ten hotel. Nie nocował. Wykręcił się kłamstwem kolejnym. Nie miał ochoty nocową w tym samym hotelu co szef, którego nie znosi. Dlaczego mi o tym nie powiedział? Bał się, że będe coś podejrzewać i wogóle cały czas się bał moich podejrzeń bo jak twierdzi miałam bzika na tym punkcie. Zbliżały się święta, myślałam, że będe twarda i dam radę jakoś je przetrwać, ale nie wytrzymałam, opowiedziałam o wszystkim swojej rodzinie i jego matce z prośbą o rozmowę. Teściowa z początku uwierzyła, później synuś stwirdziła, że jest nieszczęśliwy a ja go męcze i w tej sytuacji to nawet żałuje, że nikogo nie ma itd itd. Rozmawiając ze mną mi przyznawała rację a z nim jemu. Koszmar. Dodam jeszcze, że dowiedziałam się, że rok temu do mojej bratowej dzwonił chłopak , który twierdził, że mój mąż ma romans z jego dziewczyną (pracują razem) niestety mi o tym nikt nie powidział. Mój mąż nadal twierdzi, że jest niewinny a ja sobie wszystko wymyśliłam. Kiedy zapytałam kto dzwonił i po co mnie szukał odpowidział, że ma swoją teorie ale nie będzie mówił bo znowu się czegoś dopatrze. Wiem, że kłamie oprócz tego przyłapałam go na różnych drobnych kłamstwach, niczego nie chce tłumaczyć. Powiedział, że chce separacji bo może to nami "trząchnie". Nami:). Założył sobie oddzielne konto "żebym go nie sprawdzała". Na separację się nie zgodzę do czasu komunji dziecka a później to nie wiem. Nadal go kocham (ja głupia), ale wiem, że to już nie ma żadnego sensu. On nawet szukał w internecie na temat pozwu o zniesławienie i twierdzi, że jest niewinny. Zawsze miał trudny charakter i ciężko mu było przyznać się do winy, myslałam, że jest taki honorowy teraz widzę, że problemem jest brak honoru. Co myślicie, co dalej, jak udowodnić a może zostawić to wszystko?
Zdradza Cię tu nie ma wątpliwości, opisujesz zachowania, wyciągasz wnioski i ... przyjmujesz tłumaczenia. W pierwszych słowach piszesz o rodzinie i kredycie a dalej, że go kochasz i tak naprawdę to tylko na tyle Cie stać. Rekonesans zrobiony. Wybaczysz mu za chwilę, byleby tylko był, potem znów znajdziesz kolejne dowody, że jesteś zdradzana. Czy coś nim trząchnie jak to nazwałaś, może na chwilę a Tobie pozostaną złudzenia, ze da się mieć normalna kochającą rodzinę. Może to brzmi trochę przerażająco, ale kiedy minie trochę czasu wróć do tego wpisu. Jedno pocieszenie jest takie, że spróbować naprawić może każdy, ale nie zawsze się to udaje a często bywa tak, że pewien odsetek ludzi nie potrafi wybaczyć nawet drobiazgu (w Twoim przypadku nie są to na pewno drobiazgi, to tak dla porządku) niemniej jednak życzę powodzenia.
Nie bądź ślepa, dziewczyno!! Te wszystkie tłumaczenia..jak Ty w to wierzysz? Sam fakt, ze chce separacji i to oddzielne konto..separacja da mu tylko wolność, nie będziesz miała prawa się czepiać że go nie ma kilka dni w domu, że wraca późno. Z oddzielnego konta będzie mógł już używać jak chce i nigdy się nie dowiesz na co razem wydają w sumie też Twoje jeszcze pieniądze.
Nie wiem co Ci poradzić bo on ewidentnie nie che tego zakończyć i nie interesuje go już co czujesz. Tylko jakiś wstrząs, jakaś realna groźba utraty rodziny może go zatrzymać. Ale szanuj się, nie daj się tak perfidnie oszukiwać bo mam wrażenie z opisu że doszukując się prawdy, chcesz udowodnić sobie że on nie kłamie.. Przykro mi bo jesteś na początku drogi, a za chwilę będziesz musiała wziąć ostry zakręt jak My wszyscy kiedyś, tak to widzę.. znam to z autopsji.
Przeczytaj 3x na spokojnie to co sama napisałaś, tak jakby to nie był Twój tekst i pomyśl co się dzieje z życiem głównej bohaterki..
powiedziałas że wiesz
Dowodów już teraz od niego raczej nie zbierzesz , ale szukaj ludzi którzy cos wiedzą
Może za nim on zrobi z Ciebie chorą zazdrośnicę wśród znajomych coś Ci powiedzą
Radziłabym , albo nagrywac rozmowy , albo zebrac oświadczenia
Wiem , ze potem jak przychodzi co d czego ludzie wycofują się
I on się nie przyzna , mało który zdradzający bierze na klate , to co zrobił
Czasem uda się coś wyciągnąc
Tutaj sytuacja jest jasna
Skorzystaj z rad pozostałych , bo wg mnie nie skończy się to tak jak byś sobie życzyła
jeżeli zdobędziesz jakiekolwiek dowody , nie pokazuj jemu ich ani jego rodzinie
Nie możesz nikomu ufać z jego strony
Jak przyjdzie czas konfrontacji staną po jego stronie , teściowa juz Ci powiedziała jak jesteś bee
Zabezpiecz się ze strony finansowej
I daj mu separację , jeżeli chce ale powiedz że niech zrobi to w Sądzie oficjalnie
Separacja daje możliwośc przystępowania do komunii , więc w sumie oprócz relacji między Wami nic się nie zmieni
I pamiętaj musisz wytrzymać i nie pokazywać dowodów , możesz nawet uciec się do tego , zeby powiedzieć mu że mu wierzysz
On teraz będzie czujny , ale w końcu błąd popełni
Trzymam kciuki
Komentarz doklejony:
jeszcze jedno w separacji nie ma orzekania o winie.
Separacja to tylko taki półśrodek, który w tym wypadku nic osobie zdradzonej nie daje, a jedynie:
Cytat
Niestety, wóz albo przewóz.