| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
#
poczciwy | ![]() |
Edek_2 | ![]() |
Anetastp | 00:07:03 |
Julianaempat... | 00:24:38 |
Joanna96 | 01:25:44 |

Witam wszystkich!
Jestem nowa na tym portalu, i tak naprawdę nie wiem co mam napisać i czego oczekuję... chyba po prostu nie mam się komu wyżalić i z kim pogadać o tym co mnie boli.
więc..zostałam zdradzona, tak jak większość ludzi na tym portalu,dowiedziałam się 2 stycznia tego roku,i to był szok!!
No ale może najpierw opiszę całą sytuację bo nie było tak kolorowo wcześniej!!
Jesteśmy małżeństwem od 20 lat wcześniej też się znaliśmy od podstawówki.. wielka miłość (której już za grosz nie pamiętam) wczesny ślub, dzieci, problemy, samo życie.
już jakiś niedługi czas po ślubie coś się popsuło, mąż mnie w pewnym sensie zaniedbywał, tylko praca problemy, brak ochoty na sex itp., poszłam do pracy po urodzeniu dwójki dzieci, i tam poznałam chłopaka w którym sie zakochałam, był to typowy podrywacz, ale straciłam dla niego głowę, po prostu potrafił mnie docenic, ale do niczego nie doszło, pozostało tylko uczucie z którym walczyłam, później nasze drogi się rozeszły i starałam sie dalej życ z mężem , rodziną, starałam się być dobrą żoną, i wydawało mi się że tak jest, ale sytuacja pogarszała się latami, było w koncu tak, że praktycznie z mężem nie mieliśmy o czym rozmawiac, byliśmy razem a jednak osobno, tak jakby uczucie wygasło, on też był w stosunku do mnie oschły.. i wtedy stało się po 14-tu latach spotkałam tego faceta w którym sie wtedy zakochałam, oczywiście zaczął od razu o mnie zabiegac, mówić że przez te wszystkie lata o mnie tylko myślał, a trafił na taki okres w moim życiu że nie dosyć że moje uczucie do niego powróciło, to jeszcze o wzmożonej sile, i tym razem wyobrażałam sobie już tylko życie z nim a nie z mężem, po 4miesiącach ukrywania się powiedziałam mężowi, ze chcę od niego odejść, że kocham innego, chciałam nawet wszystko mu zostawic (w kwestii majątkowej) taka byłam zaślepiona swoja miłością!!
No i się zaczęło
Mąż się załamał albo tylko tak udawał, nie wiem do tej pory, wiem i teraz rozumiem jak go strasznie bolało, siłą właściwie zatrzymał mnie przy sobie, mówiąc- grożąc że jak go zostawię to on sobie coś zrobi - zabije się,rodzina także wywierała na mnie straszną presję, mąż płakał, opowiadał wszystkim jak to mu ciężko,było mi go bardzo szkoda, bałam się o jego życie, uwierzyłam mu w jego załamanie, doszło do zbliżenia, no i mąż tak zrobił, że zaszłam w ciążę, postanowiłam że z nim zostanę, ale był to straszny okres w moim życiu, płakałam całe dnie, że muszę zostawic osobę którą tak pokochałam, i wydawało mi sie wtedy że świata poza nim nie widzę, całe moje plany uległy zburzeniu!!
najpierw było strasznie ciężko, póżniej urodziłam synka, całą moją miłość przelałam na niego, z mężem zyliśmy tak jak po ślubie, czyli obok siebie, właściwie nic sie nie zmieniło, mąż nie zabiegał o mnie ani ja o niego, a jeszcze do tego co chwilę słyszałam wymówki i docinki pod kontem mojego kochanka!!! to nie pozwalało mi o nim zapomniec, nie mogłam się z mężem kochac ani całowac, czułam się strasznie jak mnie dotykał, jak to robiłam to tylko z musu, nie wiem dlaczego tak było to trwało, aż w końcu miłości do tamtego mi w pewnym sense przeszła, i chciałam bys lepsza, nie zdradzałam juz męża, starałam się mu jakoś to wynagrodzić, ale nie mogłam sie przełamac, pod względem sexu, wciąż nie mogłam go nawet pocałować,
chciałam aby nasz związek sie ułożył, nie pragnełam już nikogo innego wiedziałam,że mogę pozostac w domu całą sobą, ale nie wiedziałam jak mam sama sprawic żeby mój mąż znów mnie pociągał ( może to sie komus wydawać dziwne, ale nawet zaczęłam chodzic do kościoła, prosiłam boga o łaskę aby pozwolił mi znów pokochac mojego męża) no i wyprosiłam ...
od jakiegos ponad pół roku zauważyłam, że dziwnie mąż już nic ode mnie nie chciał, w sensie sexu bo nic innego zadnego przytulania czy jakiś komplementów to nigdy z jego strony nie było, ale nawet mi tak z tym było wygodnie nie musiałam sie zmuszac zeby udawac, i tak zyliśmy dalej praca dzieci, praca dzieci, mąż późno wracał, mówił że to w pracy tak długo jest a ja mu wierzyłam, cały czas miałam nadzieje że nam się ułoży, miałam do siebie ogromny żal, że nie moge mu okazywac miłości nienawidziłam siebie za to, poszliśmy na sylwestra razem ze znajomymi, no i zamiast ja dla męża byc królową balu to znalazła się laska młodsza która się do niego przystawiała, a on nie reagował, po prostu na to pozwalał na moich oczach, wkurzyłam się, cały dzień płakałam sama nie wiem dlaczego, chyba dlatego że poczułam sie strasznie samotna i zawiedziona że nie jestem już dla męża ta piękną, jedyną!!!!
poza tym podejrzewałam ze wziął od tej dziewczyny numer, zaraz 2 poleciałam wyciągnąć bilingi z jego telefony, i zamiast dowiedziec sie o tym czy ma numer do tej kobiety ..dowiedziałam się, że ma romans !!! (od pół roku - co z niego później wyciągnęła) zagroziłam,że jak mi nie powie kto to jest ta druga to robi wypad z domu)najpierw ściemniał,że to tylko smsy że nic ich nie łączy że tylko jakies jej pożyczył pieniądze - hehe smsy po 5 razy dziennie i rozmowy po pół godziny--- za pożyczenie pieniędzy do tej pory mąż się nie przyznaje że do czegoś doszło, powiedział mi tylko, że się spotykali tak 2 razy w tyg, przytulali rozmawiali ,że się w niej zakochał, ale mu przeszło, i właściwie sam nie wiedział jak to zakończyc, myślę że poczuł sie przez nią oszukany bo ona kogoś miała, a on o tym nie wiedział, zaczął coś podejrzewać bo jakiś facet ciągle dzwonił jak się spotykali,
okazało się że moją rywalką jest 26 letnia masażystka!!- osobą którą pobieżnie znałam ponieważ kilka lat temu siedziała z nami na jakiejś imprezie i wtedy już robiła podchody do mojego męża byłam o nią zazdrosna miała wtedy może 20 lat
Strasznie mnie ta zdrada zabolała, oczywiście cały czas pamiętałam o tym co ja mu zrobiłam... więc postanowiłam wybaczyc i spróbować zacząc wszystko od nowa, i ku swojemu zaskoczeniu , chciałam się z nim kochac chciałam go całować, byłam zarazem szczęśliwa, załamana, zła - sama nie wiem co czułam, ale najważniejsze chciałam mojego męża, poczułam,że może byc to dla nas druga szansa, że może się jakoś pozbieramy, skoro on mówił, że do niej nic nie czuje, 3 dni było ok, on przepraszał, ja jego przepraszałam,przytulaliśmy sie kochaliśmy, aż nagle na czwarty dzien, zauważyłam że on nie chce sie ze mną całowac, póżniej nie chciał sexu 1 dzien , drugi, mimo zabiegań z mojej strony, tłumaczył się, że jest zmęczony, znów zaczęłam myśleć, że on pewnie ją jeszcze kocha, że mnie nie chce, że jestem starsza, gorsza, że pewnie pamięta jak ją dotykał, i nie może mnie dotykac, myślałam, na początku mu było mnie żal bo płakałam, a teraz!!!
minęło 2 tygodnie, powtarzam mężowi, że jeżeli chcemy dalej życ to musimy naprawic to co było nie tak, musimy zacząć ze sobą rozmawiac, zacząc pisac do siebie smsy, mówię mu, że musi mnie przytulac, dac mi odczuc że mnie kocha ( bo twierdzi że mnie kocha) ja ze swojej strony tez robie co mogę, ale to jest tylko z mojej strony, a on mam wrażenie , że mnie słucha, i myśli sobie kiedy skończę, wrócił do tego co było przed zdradą, po prostu przychodzi do domu siadamy oglądamy z dzieckiem bajkę, jego pytanie do mnie to jedynie "i jak tam w pracy" chciałam wyjechac z nim na weekend, najpierw jak chcieli jechac znajomi to też chciał, a jak zrezygnowali, to już zaczyna wymyślac, że mu nie pasuje, czyli co?.. wnioskuje, że ze mna nie chce jechac.
Nie wiem jak mam dalej postępowac, chciałabym aby to od początku naprawic, aby go w sobie rozkochac, schudłam przez te 2 tyg i to dużo, staram sie lepiej wyglądac, ale jak na razie to tylko widzę w jego oczach jakies niewiem zmęczenie czy coś???Chciałam abyśmy poszli do psychologa razem, ale on twierdzi że nie ma sensu, bo tylko stracimy pieniądze
nie wiem czy on chce to naprawić, czy po prostu wrócił do życia z przed zdrady i uważa , że sprawa załatwiona, a mnie to nie wystarcza, muszę czuc że ktoś mnie kocha, że mnie potrzebuję...........
Może ktoś przeżył coś podobnego, i potrafi mi coś doradzić..
hm.Jak Kali ukraść krowę to dobrze ale jak Kalemu ukradli to już wielki lament że,tak nie wolno.
Chyba znasz już znaczenie powyższych słów.Prawda?.
Niestety taka jest prawda że,to Ty pierwsza rozwiązałaś ten węzeł gordyjski i uważam że,to Ty pierwsza powinnaś robią wszystko by to naprawić.
Wystarczylo male zagrozenie, konkurencja i nagle milosc do meza wrocila
widzisz-nigdy nie kochalas kochanka-chcialas sie z nim tylko przespac i hormony zaslepily ci prawidlowy obraz-doszlo do konsumpcji czar prysl
Do meza na jakims tam dluzszym odcinku zycia po prostu przywyklas, lub moze milosc do niego przykryta zostala gruba warstwa codziennosci i niespelnionych , Twoich pragnien.
Mysle ,ze mylisz milosc z pozadaniem
Zrob mu lap dance moze to pomoze
I oby to nie byl tylko sex...bo pozamiatane
To chyba trzeba jakoś leczyć, bo to strasznie częste.
Tak jak mąż strasznie udawał ból, bo go przestałaś kochać, tak i Ty pewnie udajesz teraz wielką miłość do niego, jak Cię przestał kochać.
Nie powiem, że zadawanie komuś takiego bólu jest usprawiedliwione, ale jak inaczej mogła byś zrozumieć, co sama zrobiłaś ? Przecież Ciebie to nie bolało. On sobie jakoś dał z tym radę, teraz Ty pokaż co potrafisz.
Ciężko powiedzieć, co by było gdyby, ale ten co pierwszy coś niszczy ma przechlapane, bo reszta, co by nie było, to na ogół są już tylko tego konsekwencje.
Nie panikuj, dogadaj się z mężem. Dowiedz się dokładniej co jest grane. Czy tylko chce zaszaleć, czy zmienić swoje życie ?
Zróbcie listę, czego wam w związku brakuje.
PS. Tak coś relaksacyjnie sobie wybrał, te masaże gratis!
Po co tyle kasy tracić, wystarczy na kochankę profesjonalistkę wybrać. Może mu o te masaże chodzi ?
Komentarz doklejony:
Margie, tak naserio: nie goń go...bo go zadusisz. Nie narzucaj się. Tłumaczenie jest dobre, ale nie wystarczające. Nie przydałby się czasem wam odpoczynek od siebie, jakaś tęsknota ?
Sama z sobą masz czuć się dobrze, to i on przy Tobie będzie; w dobrym kierunku idziesz, ale nic na siłę.
Komentarz doklejony:
Bardzo mało czasu minęło. Nie bądź niecierpliwa. On emocjonalnie, albo przeżywa rozstanie, bo miłe chwile się skończyły (daj mu czas), albo jest w niebycie. Seks jest dobry na początek, ale zastanów się co dalej. Musicie mieć inne wspólne emocje, bo to faktycznie za mało.
Widzę,że Ciebie też ktoś zranił.. przykro mi,
Ja wiem, ze to wszystko przeze mnie, że ja pierwsza zawiniłam, i będę z tym żyć do końca życia...ale teraz po prostu chciałaby odzyskać męża i nie mam pojęcia jak mam to zrobić...jak do niego dotrzeć? miałam nadzieję, że ktoś tutaj pomoże mi w tym
margie
Z reguły jestem przeciwny wybaczaniu zdrad,ale w Twoim przypadku bilans w tej "dziedzinie" wychodzi na zero.W jednym się z Tobą nie zgodzę nie tylko Ty masz odzyskać męża ale macie się odzyskać wzajemnie.Coś mi się wydaje że w Waszym przypadku co Was nie zabiło to Was wzmocni.Po skoku męża,Ty już wiesz że wszyscy nad ranem pachniemy tak samo,myślę że Twój mąż też o się tym lada chwila dowie.Tak czy inaczej wg.mnie masz spore szanse na uratowanie małżeństwa.:tak_trzymaj:tak_trzymaj
ma za znaczenie?
Widzę,że Ciebie też ktoś zranił..
przykro mi,
No akurat ma i to duże znaczenie.Bo to tak wygląda jakbyś nadal obarczała męża za to co macie teraz.A problem jest w tym że,to Ty rozpoczełaś tę grę a meżulek dostosował się do sytuacji.Taki instynkt samozachowawczy.Nie powinien ale jednak.Może nie miał wyboru?.
Czy Mnie ktoś zranił?.Oczywiście że,tak.Tylko w Moim przypadku jest daleko po fakcie.Ja zrozumiałem w pewnym sensie swoje błędy i staram się ich więcej nie popełniać a Moja ex chyba nadal stoi w miejscu.Piszę chyba bo nie interesuje Mnie już Jej życie i nie wnikam w to co jest u Niej teraz.
paradoksalnie kochance męża powinnaś podziękować.
Dzięki niej zrozumiałaś, że twojego męża może chcieć jakaś kobieta. Nagle wydał ci się atrakcyjny, gdzie przez lata błąkał się po domu a ty NIC z siebie wykrzesać nie porafiłaś.
To twoje nastawienie do niego, nie on sam, sprawiało, że go tak odbierałaś, dopiero inna kobieta sprawiła, że wydał ci się atrakcyny, godny pożądania.
Myślę, że jest szansa na odbudowanie więzi. Tylko absolutna szczerość, pozbawiona egoizmu postawa może sprawić, że mąż uwierzy ci Margie, że chcesz go kochać dla niego samego, nie dlatego że jakaś inna kobieta wyciągnęła rękę po niego a ty tylko ze zwykłej zazdrości nie pozwalasz go sobie odebrać.
Margie, zmartwiła się że ktoś może odebrać jej własność, której nie ceniła, nawet nie potrzebowała, był zbędny i kojarzył się raczej z przeszkodą w jej "szczęściu".
Z jego powodu straciła "największą miłość" którą do tej pory pielęgnowała w sobie.
On jest jej własnością i choćby nawet był jej niepotrzebny, nie zamierza oddać go komuś innemu.
To obudziła się jej urażona ambicja. Zaśnie znowu kiedy powróci.
Komentarz doklejony:
Myślę, że z jego strony, niestety nie jest to odwet. NIe afiszował się ze zdradą, chciał ją ukryć.
Gdyby był to tylko odwet, to sprawa byłaby prostsza.
Obawiam się, że ta kobieta dała mu to czego brakowało mu w małzeństwie. Już 6 lat wcześniej podobał jej się, ale Margie to nie "ruszało"... W końcu po 6 latach dał się przekonać że ona chce mu ofiarować to czego Margie nie potrafiła.
Komentarz doklejony:
Margie, jesteście teraz "równi sobie"
Pewno trwała odbudowa dialogu, szczere przegadanie Waszego małzeństwa da Wam szansę.
Róznica iweku pomiędzy nimi ( z 15 lat ? )
Nick,
Cytat
To klasyka gatunku
Margie,.....to jak to jest z tym u Ciebie..?
Chciałem zauważyć, ze skoro śą siebie warci to... po co sie maja rozstawać? Nie chodzi o to czy ktoś nazwie ich zwiazek groteską, tylko jak oni sie w nim odnajdą. Swoja droga za dużo tu idelistów.
Nie wiem, czy faktycznie tak jest, że czuję się zagrożona i dlatego zabiegam o męża, natomiast wiem ,że zabiegam o niego bo mam nadzieję, że będzie dla mnie taki jak był zaraz po ślubie (a było to dawno)..nie twierdzę, że go bezgranicznie kocham i ta miłość obudziła się po jego zdradzie, jestem za nim, i cieszę się sama z tego,że teraz także go pragnę, bo to mi ułatwia naprawienie naszego związku, wcześniej gdy go nie pragnełam, pomimo tego że chciałam w jakis sposób być dla niego lepsza po tym co mu zrobiłam, to nic mi z tego nie wychodziło, bo jak można być lepszym, jak ma się jakąś kretyńską blokadę w głowie, że nie możesz nawet pocałować własnego męża.. teraz widzę, że powinnam wcześniej ..dużo wcześniej skorzystać z porady jakiegoś psychologa, aby mi w głowie poukładał,,, no ale tak jak mówisz MARGARET w sumie to tej... powinnam podziękować, ale nie mogę nawet o tym myśleć bo boję sie co będzie w przyszłości, bo mąż ma taką pracę że raczej nawet nie chcąc może ją spotykać u swojego kontrahenta..boję sie,że nie mówi mi całej prawdy... i że może coś jeszcze do niej czuć, a jeżeli tak jest to jak sie spotkają wszystko może sie zacząć od nowa... no ale póki co dam z siebie wszystko, chcę go w sobie od nowa rozkochać, żeby świata poza mną nie widział, ale chciałabym też,żeby on zrobił to samo, mam nadzieję,że prędzej czy później uda mi się, a wtedy jak już mnie pokocha, to będzie też się o mnie więcej starał, i tym samym, poczuję sie bardziej doceniana, nie chcę rozwodu, mamy małe dziecko 3 latka, mąż zdecydował wtedy za mnie, pewnie żeby mnie przy sobie zatrzymać, ale teraz nie widze świata poza moim synkiem, i nie wyobrażam sobie życia bez niego, tak samo jak nie wyobrażam sobie jak on mógłby żyć bez ojca, którego tak kocha.
Jeszcze raz dziękuję wam za wszelkie uwagi i rady!
Wiesz czym jest tzw.moralność Kalego?
Dlaczego zdradzacze oraz ich klakierzy stawiają na głowie naturalny porządek rzeczy.Nie podoba ci się takie czy inne zachowanie drugiej strony,ok,masz do tego święte prawo.Ale nie zaczynaj układanie związku po swojemu,dosłownie i w przenośni od doopy strony.Skoro druga strona nie spełnia Twoich żądań,rozwiązujesz związek i opuszczasz swój dom niewoli.Dopiero potem przystępujesz do upragnionej kopulacji z innym lub z inną.
Osoby roszczeniowe, tylko oczekujące, wymagające od innych, samemu niewiele dając, a więc nie wzbudzając wzajemności tak najczęściej tłumaczą w ten sposób to, że dały doopy po całości.
Ta Twoja terapia, to trochę wyrzucone pieniążki.
R76, bardzo dobra wskazówka, ale to chyba mentalność Kalego, z której wypływa moralność...;..zresztą na jedno wychodzi.
Taka wersja specjalnie pasująca do hebi:
Dobrze, gdy Kali zjeść cudza żona,
Kali być syty. Potrzeba zaspokojona.
Gdy ktoś zjeść żona Kalego,
To też dobrze.....
Kali pójść młodsza poszukać.
No i życie jest proste i piękne
może macie namiar do jakiegoś prywatnego detektywa z okolic ostrowa wlkp,
ale nie takiego co chce za to 5 lub 4 tys ..za parę fotek, bo w takiej agencji już byłam, muszę się chyba jakoś zabespieczyć, bo on mi jescze dziecko zabierze, nie wiem co oni knują??
proszę pomóżcie
A co takiego konkretnego zrobiłas by Twój mąż na nowo zainteresował się Tobą?.Co takiego zrobiłaś by Twój mąż myślał tylko o Tobie?By chciał poświęcać każdą chwilę na bycie,nawet w milczeniu ale jednak tylko z Tobą?Tak jak przed laty.Na początku Waszej znajomości.By na nowo zauroczył się Tobą tak jak na początku Waszej wspólnej drogi.
Komentarz doklejony:
Widocznie nie zrobiłaś wszystkiego by przebić tą Jego fascynację a może uczucie do tej drugiej kobiety.A jeśli nawet zrobiłas dosłownie wszystko i nie udało się to widocznie jest już na to po prostu za późno i trzeba odejść.Dać Mu to czego chce a samemu zająć się własnym życiem.
Ale pomijając to, niezależnie od tego czy zrobiłas wszystko czy nie, szczerość i zaufanie nie wróci do tego co było.
Mąż czuje się usprawiedliwiony, Ty udowodniłaś mu, że przestałaś go kochać. Choć by tak nie było, przez długi czas wszystko co będzie napiętnowane jest fałszem.
Zniszczyć coś budowanego latami jest bardzo łatwo, odzyskać, często jest niemożliwe. Walka o niego z Twojej pozycji jest bardzo utrudniona, ale nie niemożliwa.
wypady do kina, do restauracji itp, czy coś roiłam źle??
Tak jak mówi Milord, wszystko od zera, trzeba czasu. Ale czy będzie wam dany ? ...czy on wam go da ?
Dla niego jesteś teraz niepewną kobietą, po której wszystkiego się można spodziewać w najmniej oczekiwanym momencie. Każda inna jest bardziej wiarygodna, no i widok jej nie boli.
On już nie ma zobowiązań, żeby być wobec Ciebie uczciwym. W tamtej kobiecie znalazł odskocznie od traumy.
Teraz Ty wiesz, jak przykro jest się zawieść na tak bliskiej osobie, poczuć, że nie ma się dla niego wartości mimo, że się starasz.
Obawiam się, żeby teraz on nie wpadł w tą samą pułapkę emocji, co Ty wcześniej. Musisz to tak potraktować. Chyba nie masz wyjścia, pokazałaś mu, że może być z Tobą dobrze, to teraz może pokaż, że może to stracić. To wielki sprawdzian i dla Ciebie i dla niego. Musisz się przygotować, że ta strata nie musi go boleć.
Jeśli uznasz, że warto, a masz doświadczenie, to walcz, wszelkimi sposobami.
Wściekał się na Ciebie, a sam teraz poczuł to samo. Jemu się udało Cię obudzić, teraz Twoja kolej.
Margie, kurcze, naprawdę głupia nie jesteś, a tak sobie skomplikowałaś życie;...wiesz na czym to polega, jeśli Ci zależy rozbij to. Jeśli wiesz, że nie będzie z Tobą szczęśliwy, że nie będziesz mieć tyle siły, to go nie szarp. Zażądaj tylko konkretnych decyzji, jeśli nie podejmie, podejmij sama.
odwiózł mnie do pracy, ale tak mnie to męczyło, płakałam, nie mogłam sobie dac rady z tym co usłyszałam z nagrań, zadzwoniłam do niego i poprosiłam, żeby do mnie przyjechał
no i przyjechał, i tak poprowadziłam rozmowę, zresztą było mi naprawde tak przykro, tak go męczyłam, że przy mnie sie rozpłakał, i powiedział że pożyczył jej pieniądze, i dlatego tylko utrzymywał kontakt, bo chciał je odzyskac, ze dowiedział sie od kogoś, że ona jest nie taka osoba o jak myślał, że pożycza od ludzi kase i nie oddaje, no i że przeprasza mnie, i nie wie co teraz, o wstydzi mi się nawet spojrzec w oczy, ze słyszałam te rozmowy(zaznaczam, że on nie wie ze podłożyłam dyktafon, nie znalazł go, myśli że wynajełam detektywa, acha i powiedział, że te druga komurke spalił dwa dni temu jak już odzyskał kase, i nie ma teraz z nia kontaktu, teraz (czyli 0d chyba poniedziałku)
no i teraz nie wiem,,, czy mam w to wierzyc???? czy to następna bajka
zapytałam sie też czemu nie chciał jechac nad morze, na weekend, skoro mówi że mu na niej nie zależy, to mi powiedział, że teraz może już jechac, a wtedy to gdyby ona sie dowiedziała to by juz jej pewnie nie znalazł,
no i jeszcze dzis wpadłam na pomysł, zapytałam go to gdzie masz te pieniądze co ona ci rzekomo oddała, ..powiedział,że na koncie, no to ja na to, żeby przyniósł mi wyciąg i pokazał wpłaty(o mamy osobne konta i nie mogę sprawdzic), tak dla mnie, jak chce, żebym mu uwierzyła..ciekawe czy przyniesie???
sama nie wiem czy wierzyc w to czy nie, sądząc po tym że wiem, że mąz jeżeli chodzi o pieniądze jest dośc chytrą osobą mogło to zaistnieć, nie pozostaje mi nic jak chce naprawic , to uwierzyc
ale boje sie ze on nie spalil tej komórki, i ze to tylko bajka kolejna !!
i ze za jakis czas znów wyjdzie szydło z worka...(bo będę go nadal sprawdzac)
boję się ze wtedy to już i ja strace cierpliwość
Komentarz doklejony:
No i nie spalił jednak tej komórki, intuicja mnie nie myli