

| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | 00:07:00 |
#
poczciwy | 00:16:27 |
Edek_2 | 00:16:59 |
Julianaempat... | 00:41:04 |
Joanna96 | 01:42:10 |

Jestem 30 lat po ślubie,mamy dwoje dorosłych dzieci i mam podejrzenia że być może mąż mnie zdradzał.Mogło to być 20 parę lat temu,ciężko mi dojść do prawdy.mąż oczywiście zaprzecza i mówi że tylko mnie kocha i kochał i nigdy mnie zdradził.Wiem że jak mnie zdradził to nigdy się do tego nie przyzna bo wie że to koniec naszego małżeństwa.Cały czas analizuję przeszłość i chyba miałam sygnały że ktoś był między nami.Cała przeszłość stoi mi przed oczami,im więcej myślę tym więcej przypominam sobie sytuacji,niedomówień że mąż mnie zdradzał.Byłam młoda,głupia i naiwna.Gdy ktoś coś mówił na jego temat i prosiłam o wyjaśnienia,to zawsze mi jakąś ciemnotę wcisnął,a ja mu wierzyłam i ufałam.Jest mi tak ciężko,biorę tabletki żeby normalnie funkcjonować,nie daję sobie rady.Może rozdrapuje stare dzieje,ale nie potrafię żyć w kłamstwie.Chcę tylko poznać prawdę.
dzieje,ale nie potrafię żyć w
kłamstwie.Chcę tylko poznać
prawdÄ™.
Porozmawiaj z mężem.Znasz Go dość długo i chyba wiesz kiedy kłamie lub nie.
Skoro żyłaś z nim 30 lat, a domniemane zdarzenie było 20 lat temu, wynika z tego że nie wpłynęło to na wasze pożycie
Odnoszę wrażenie, że "puściłaś wodze fantazji" i z okruchów pamięci budujesz sobie historię, która będzie potwierdzać twoje przypuszczenia a może prawdziwą żadną miarą nie jest.
Skoro mu ufałaś i wierzyłaś w czasach kiedy domniemana zdrada miałaby nastąpić to co się stało teraz, że straciłaś zaufanie?
Damo, nie dręcz siebie i jego także. Zrobisz ze swojego życia piekło, sama sobie, na własne życzenie babrzesz się w domniemaniach. Nie szkoda życia?
Udaj się na terapię, dobry terapeuta rozpozna przyczynę takich lęków, tych wstecznych analiz i za wszelką cenę staraj się nie wracać do tych negatywnych myśli.
To nic nie zmieni. Albo jesteś szczęśliwą w związku z nim albo nie.
Tylko to siÄ™ liczy i na tej podstawie podejmujesz decyzje.
niewiele by można znaleźć osób, które z pełną odpowiedzialnością by powiedziały, że przeżyły swoje życie tak jak chciały.
Rozczarowanie dotyczy przeszłości, czasu który minął bezpowrotnie, na który już nie mamy żadnego wpływu, a tylko w skutek przywoływania go poprzez pamięć wciąż wpływa na nas negatywnie. Należy się w takim razie zastanowić, jaki jest sens żyć tym co dawno już minęło? Być może teraźniejszość także nie jest w naszym pojęciu całkowicie zadawalająca ale.....twoje życie jest jakie jest, innego nie masz a twoje obecne decyzje mogą je zmienić.
Co masz zatem do wyboru?
Rozpamiętywanie przeszłych"porażek", czy pozostawienie ich za sobą by po prostu skoncentrować się na teraźniejszości i spróbować z niej właśnie czerpać radość i siłę do życia.
Skąd wiadomo, czy ten dzień, który poświęciliśmy na napawanie się bólem minionych dni, nie jest naszym ostatnim dniem życia?
Wystarczy nagła choroba, wypadek samochodowy, feralny zbieg okoliczności by nasze życie się skończyło w jednej chwili. Jaki sens zatem ma trwanie w bólu i przyciąganie demonów z przeszłości, które są tylko i wyłącznie w naszym umyśle?
Damo, poszukaj pozytywnych rzeczy w twoim życiu....choćby dobrze wychowane, kochające cię dzieci, napewno jak się dobrze zastanowisz wiele jest rzeczy, którymi możesz się cieszyć, powody zapewne są, tylko ich nie dostrzegasz bo skoncetrowałaś się na "brakach".
Cóż, nie wszyscy mają szczęście żyć w udanych związkach aż po grób, niektórym nawet przez chwilę tego szczęścia dostąpić się nie udało i nic z tym zrobić się nie da, po co się zatem pogrążać?
Żyć trzeba dalej, reszta jest kwestią naszego wyboru...twojego nastawienia do życia i tego co ci oferuje.